Nie ma nic złego w tym, że ktoś czeka, aż się zakocha! Że porwie go coś większego niż on sam, że w tańcu przeznaczenia znajdzie przystojnego...
Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97
ArtykułyCzytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Bree Barton

Pisze książki: literatura młodzieżowa, literatura dziecięca
Bree Barton autorka książki Serce z cierni w kategorii literatura młodzieżowa.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
6,5/10średnia ocena książek autora
686 przeczytało książki autora
1 098 chce przeczytać książki autora
3fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Serce z cierni
Bree Barton
Cykl: Heart of Thorns (tom 1)
6,6 z 383 ocen
1174 czytelników 66 opinii
2018
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Bree Barton, Serce z cierni
- Bree Barton , Serce z cierni
Ciało z mojego ciała, kość z mojej kości, Oddaję ci siebie, swego ducha, własności. W chorobie, cierpieniu, gdy śmierć przyjdzie cieniem, Na...
Ciało z mojego ciała, kość z mojej kości, Oddaję ci siebie, swego ducha, własności. W chorobie, cierpieniu, gdy śmierć przyjdzie cieniem, Należę do ciebie po ostatnie tchnienie. Dopóki nie stopnieje lód na południowych krańcach, Dopóki miasta nie zapadną się w zachodnich piaskach. Dopóki wschodnie wyspy nie spopieleją, Dopóki północne szczyty nie skruszeją. Przyrzeknij mi, przyrzeknij, Że będziesz mój na wieki.
5 osób to lubi - Bree Barton , Serce z cierni
Ludzie, których kochamy, to zawsze ci, których ranimy najmocniej.
3 osoby to lubią
Najnowsze opinie o książkach autora
Żarliwa dusza Bree Barton 
6,7

W sumie nie powiem tutaj więcej, niż było to w przypadku poprzednich tomów. Jedyna różnica, przez co ocena poszła delikatnie do góry, to rozdzielenie wątku Quina. Zdecydowanie wyszło to książce na plus, bo tę część opowieści o dziwo czytałam z zainteresowaniem. Tak, jak poprzednio, gdy jego postać mieszała się w wątkach z innymi głównymi, gdzieś mi ginął i ani trochę się nie wybijał, i nie mogłam go lepiej zapamiętać, dopisać mu rzeczywisty charakter.
Tutaj w końcu coś pokazał, zaciekawił i jak najbardziej ten fragment ostatniego tomu trylogii wyszedł autorce bardzo dobrze. Szczerze chwalę, bo resztę muszę niestety zganić. Co dziwne, bo książki opierają się na sile i dominacji ze strony kobiecej, a to jednak bohaterki płci pięknej wypadają najgorzej. Nie potrafię się z nimi zżyć, podzielić emocji i w głównej mierze zrozumieć. Nie jest to wina w żadnym wypadku ich podjętej problematyki, bo z taką spotykałam się już niejednokrotnie. I zawsze byłam w stanie znaleźć empatię, współczucie i chęć znalezienia tej siły w sobie, by móc lepiej wyobrazić sobie walkę postaci ze swoimi słabościami oraz demonami. W przypadku tej trylogii było to dla mnie niemożliwe. Osobowości mdłe, nużące i do bólu zwyczajne. Nie miały w sobie tej iskierki, która rzeczywiście mogłaby tytułowo nazywać się żarem duszy.
Brakowało mi tutaj niestety dużo. Seria mnie nie zgarnęła swoją fabułą, i chociaż doceniam przesłanie i cały proces powstawania w trakcie walki samej autorki, tak efekt końcowy pod względem przekazania treści nie jest już tak wspaniałomyślny. Zamysł był dobry, wykonanie jak dla mnie nie do końca takie, do jakiego dążyła autorka.
Mroźne łzy Bree Barton 
6,2

Wciąż nie poczułam się kupiona tą serią. Właściwie druga część utrzymuje ten sam poziom, co w tym przypadku nie wychodzi na plus, bo miałam nadzieje na coś więcej i lepiej. Więcej pod względem autentyczności przekazywanych uczuć, więcej, jeżeli chodzi o logikę i więcej, gdy mówimy o porządku. Chaos atakował z każdej strony, bohaterowie chwiali się jak źdźbła trawy na wietrze, raz w jedną, raz w drugą stronę. Wszystko zależało od tego, jak im akurat pasowało.
Plottwisty gonią plottwisty, ale bez jakiegoś specjalnego szału. Nie były zdumiewające, gdy właściwie książka została nimi niezdrowo nafaszerowana. Po prostu stają się niesmaczne, gdy znów ma nas coś zaskoczyć, okazuje się niemożliwe i postacie płaczą się pomiędzy sobą w coraz to dziwniejszych relacjach.
Na dłuższą metę było to męczące, bo aż nie chciało mi się pamiętać, kto, co, z kim i kiedy. Przynajmniej poprawiło się pokazywanie mężczyzn w tej części. Poprzednia jakby była ukierunkowana na ich bezwzględne nienawidzenie. Tutaj dostali swój solidny kawałek, gdzie mogli pokazać się także z tej dobrej strony, a nie tylko jako potwory.
Nikt nie zaskarbił sobie mojej sympatii w dalszym ciągu, więc śledzenie ich przygód nie jest bardzo satysfakcjonujące. Dużo niuansów pisemnych mnie denerwuje. Styl bywa przewrotny. Raz mi się podoba i jest całkiem płynny, a następny rozdział, jakby pisany z innej ręki, więc właściwie to cieszę się, że została mi już tylko jedna książka z tej serii.
Nie wiem, jak zakończy się trylogia i to jedyna zachęta (prócz faktu, że miałam trzeci tom zakupiony wraz z pozostałymi tomami) by sięgnąć po kontynuację, bo szczerze ciekawa jestem, jak całość się potoczy i jak wiele różnych wątków jeszcze zawrze autorka, bo idzie na rekord.































