Kości dziecka

Okładka książki Kości dziecka
Yi Sang Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Proza Dalekiego Wschodu literatura piękna
165 str. 2 godz. 45 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Proza Dalekiego Wschodu
Tytuł oryginału:
Donghae (童骸)
Wydawnictwo:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania:
2019-11-29
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-29
Liczba stron:
165
Czas czytania
2 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381960007
Tłumacz:
Ewa Rynarzewska
Tagi:
literatura koreańska opowiadania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
134
92

Na półkach: ,

Życie jest ciężkie i Yi Sang o tym wie. Czytanie jest ciężkie, kiedy widzi się siebie w desperacji bohatera. Niesamowity autor.

Życie jest ciężkie i Yi Sang o tym wie. Czytanie jest ciężkie, kiedy widzi się siebie w desperacji bohatera. Niesamowity autor.

Pokaż mimo to

avatar
262
203

Na półkach: , ,

Yi Sang to niezbyt znany polskiemu czytelnikowi twórca koreański. Określenie to jest o tyle trafne, że Yi Sang żył w latach 1910-1937, a więc w czasach, gdy podział na Północ i Południe jeszcze nie istniał, a Korea jako całość pozostawała pod okupacją japońską. Yi Sang to zaledwie pseudonim literacki Kim Hae-gyonga, ale o tyle istotny, że zgodnie z jedną z teorii jego interpretacji zawartą w tekście Ewy Rynarzewskiej pt. "Yi Sang - mistrz autofikcji" można go zestawić z koreańskim słowem isang, które może oznaczać bycie "ponadprzeciętnym", bycie "ideałem", a także bycie "odmiennym", "dziwnym" i "podejrzanym". Między innymi takie odczucia wzbudzał Yi Sang nie tylko za życia, ale i po śmierci. Zdecydowanie przeciwstawiał się tak zwanej literaturze klasycznej, fascynował go nurt awangardy, co zaowocowało między innymi nie tylko jego przynależnością do tak zwanego Towarzystwa Dziewięciu, ale także jego własnymi tekstami, które uczyniły go w oczach krytyków i odbiorców pisarzem bardzo kontrowersyjnym. "Kości dziecka" to tytuł zbioru zaledwie pięciu, krótkich opowiadań, a zarazem tytuł jednego z tych tekstów. Opowiadania są wyrazem swego rodzaju autofikcji - Yi Sang bywa ich narratorem i bohaterem. Autor bez żadnego skrępowania podejmuje tematy związane z jego życiem osobistym, zawężając tematykę do intymnych kontaktów z kobietami. Wspomina o ukochanych, narzeczonej, żonie - a wszystkie te relacje obarczone są istnieniem osób trzecich, zazdrością, nieufnością, zdradą, a w końcu brakiem szacunku i próbą zabójstwa. Na te niezbyt transparentne literackie relacje autora z kobietami miał zapewne fakt, że w swoim prawdziwym życiu związał się między innymi z kurtyzaną Kumhong. Kolejnym ważnym tematem jego opowiadań jest śmierć, jej biskość i nieuchronność. Także i ten motyw ma bezpośredni związek z biografią pisarza, który cierpiał na gruźlicę i zmarł z jej powodu, mając zaledwie 27 lat. Yi Sang w opowiadaniach wchodzących w skład zbioru "Kości dziecka" stworzył narrację przypominającą strumień świadomości i psychoanalizę. Często używał słów obcego pochodzenia, tworzył neologizmy, stosował achronologię wydarzeń czy też urywał myśli, czego formalnym wyrazem są duże ilości myślników i wielokropków. Yi Sang to także twórca intertekstualny, co potwierdzają jego liczne aluzje i nawiązania do twórczości choćby takich pisarzy, jak: Tołstoj, Dostojewski czy Gorki. Yi Sang to twórca niejednoznaczny, wyrywający się schematom, ważny dla literatury koreańskiej i choćby z tego powodu zachęcam do poznawania jego tekstów.

https://www.facebook.com/literackakorea/posts/142965534688088

Yi Sang to niezbyt znany polskiemu czytelnikowi twórca koreański. Określenie to jest o tyle trafne, że Yi Sang żył w latach 1910-1937, a więc w czasach, gdy podział na Północ i Południe jeszcze nie istniał, a Korea jako całość pozostawała pod okupacją japońską. Yi Sang to zaledwie pseudonim literacki Kim Hae-gyonga, ale o tyle istotny, że zgodnie z jedną z teorii jego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
87
13

Na półkach:

Moja fascynacja Yi Sangiem, z racji tego, że stał się on moim podmiotem badań magisterskich, przeżywa swój drugi renesans. Wcześniej była to miłość do opowiadań, obecnie poszerzyła się ona do zbioru poezji "Crow's Eye View" (wszelkich miłośników form dadaistycznych, miłośników surrealizmu czy oniryzmu, czeka prawdziwa jazda bez trzymanki).
Ponieważ swoją pracę opieram również na tłumaczeniach, miałam przyjemność przeczytać opowiadanie "Skrzydła" w przekładzie angielskim i polskim, a także oryginale. I niestety na tym polu zbiór "Kości Dziecka" potracił gwiazdki. Tłumaczenie jest bardzo toporne, które ogołociło tekst z jego pierwotnych walorów.
Jeśli więc komuś angielski nie jest straszny, polecam zdecydowanie szukać tych tłumaczeń, a towarzyszom niedoli - koreanistom, zdecydowanie odradzam polską wersję i odsyłam do oryginałów. :)

Moja fascynacja Yi Sangiem, z racji tego, że stał się on moim podmiotem badań magisterskich, przeżywa swój drugi renesans. Wcześniej była to miłość do opowiadań, obecnie poszerzyła się ona do zbioru poezji "Crow's Eye View" (wszelkich miłośników form dadaistycznych, miłośników surrealizmu czy oniryzmu, czeka prawdziwa jazda bez trzymanki).
Ponieważ swoją pracę opieram...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
53
45

Na półkach: ,

Dziwna książeczka. Kilka opowiadanek, tom niezbyt opasły, a czytałem ją bardzo długo. Strumień świadomości inny niż u Joyce’a, bo jakiś bardziej abstrakcyjny, pokrętny. Przez to też książka potwornie niepokojąca, choć na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje, a treść wydaje się być stekiem bezsensownych bzdur. W moim odczuciu opowiadania w niej zawarte są jak azjatyckie akwarele, albo cienie rzucane na pergaminowe przepierzenia, do tego w połączeniu z filmem w duchu francuskiej nowej fali. Tyle tylko, że francuska nowa fala powstała dwadzieścia lat po śmierci Yi Sanga (!). Nie dziwię się, że autor spotkał się z falą krytyki i niezrozumienia.

Dziwna książeczka. Kilka opowiadanek, tom niezbyt opasły, a czytałem ją bardzo długo. Strumień świadomości inny niż u Joyce’a, bo jakiś bardziej abstrakcyjny, pokrętny. Przez to też książka potwornie niepokojąca, choć na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje, a treść wydaje się być stekiem bezsensownych bzdur. W moim odczuciu opowiadania w niej zawarte są jak azjatyckie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
342
53

Na półkach: ,

[Książka przeczytana w ramach #AsianReadathon2020]

"Kości dziecka" to moja trzecia książka azjatyckiego maratonu (wkrótce recenzja drugiej - dotychczas najlepszej) i druga, w której od tej właściwej treści bardziej spodobał komentarz do niej (w tym przypadku było to posłowie Ewy Rynarzewskiej).

Książka Sanga jest zbiorem opowiadań. Pierwsze z nich, "Skrzydła", bardzo przypadło mi do gustu. Opowieść dotyczyła mężczyzny pozostającego w specyficznym toksycznym związku z kurtyzaną. Mężczyzna, zamknięty w pomieszczeniu, którego prawie wcale nie opuszcza, trawiony jest chorobą. Jego partnerka utrzymuje z nim minimalny kontakt, a on nic nie wie o jej profesji...
"Skrzydła" to strumień świadomości, przez cały czas "siedzimy" głównego bohatera-narratora niewiarygodnego. Opowiadanie mocno działa na zmysły - niepokoi, zaskakuje, obrzydza. Pewnie wyszedłby na jego podstawie niezły film (w głowie mam coś w stylu "Bullet Ballet" Tsukamoto).

Pozostałe opowiadania niestety mnie nie ujęły. Większość z nich również opowiada o trudnych relacjach miłosnych, ale w bardziej "przyziemnym" wydaniu. Pojawia się ponownie technika strumienia świadomości, jednak w większości tekstów bywa mniej sugestywna niż w "Skrzydłach". Mimo rozczarowania opowiadaniami, z przyjemnością przeczytałam posłowie i... trochę żałuję, że nie było ono wstępem do lektury. Rynarzewska przybliża w nim zarówno kluczowe momenty życia Yi Sanga dla zrozumienia utworów (rzuca światło m.in. na źródło mizoginii autora). Z posłowia można zaczerpnąć również nieco wiedzy na temat okupacji japońskiej oraz jej wpływu na kulturę itd.

Opowiadania Yi Sanga na pewno znajdą amatorów i amatorki, zwłaszcza wśród osób, które są obeznane z klasyką koreańskiej literatury. Sama niestety mocno rozminęłam się z większością tekstów w "Kościach dziecka", częściowo przez brak odniesienia

[Książka przeczytana w ramach #AsianReadathon2020]

"Kości dziecka" to moja trzecia książka azjatyckiego maratonu (wkrótce recenzja drugiej - dotychczas najlepszej) i druga, w której od tej właściwej treści bardziej spodobał komentarz do niej (w tym przypadku było to posłowie Ewy Rynarzewskiej).

Książka Sanga jest zbiorem opowiadań. Pierwsze z nich, "Skrzydła", bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
651
352

Na półkach:

Wszystkie opowiadania stanowią pewnego rodzaju strumień świadomości, rozliczanie się bohatera w swoich relacjach z ludźmi, głównie z kobietami. Z perspektywy czasu pamiętam tylko jedno opowiadanie i przyznam, że w całości ten zbiór zupełnie mnie nie porwał. Najwyraźniej strumienie świadomości koreańskich pisarzy z początku XX wieku nie są dla mnie, a ich twórczość nie pozostaje zbyt długo w mym sercu. Więcej na blogu: https://jedenakapit.blogspot.com/2020/04/kosci-dziecka-yi-sang.html

Wszystkie opowiadania stanowią pewnego rodzaju strumień świadomości, rozliczanie się bohatera w swoich relacjach z ludźmi, głównie z kobietami. Z perspektywy czasu pamiętam tylko jedno opowiadanie i przyznam, że w całości ten zbiór zupełnie mnie nie porwał. Najwyraźniej strumienie świadomości koreańskich pisarzy z początku XX wieku nie są dla mnie, a ich twórczość nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1003
557

Na półkach:

Na początek będzie dygresja. Pamiętam, że gdy około dwadzieścia lat temu postanowiłem zapoznać się z klasyką kina, wcale nie było mi łatwo. Seanse „Obywatela Kane”, „Gabinetu doktora Caligari” czy „Narodzin narodu”, poza momentami faktycznej fascynacji, okazywały się zwyczajnie nudne. Jako nastolatek wychowany na „Matrixie” i „Władcy Pierścieni”, nie widziałem w obrazach Wiene’a, Wellesa i Griffitha żadnej innowacji ani wyróżnika wysokiej jakości. Dopiero kolejne lata i zapoznanie się z mniej znanymi dziełami tamtych czasów (np. „Człowiek z zachodu”, „Sumurun” czy „Bramy piekła”) udowodniły mi, że „Obywatel Kane” był faktycznie pionierski w strukturyzacji nieliniowej narracji i kadrowaniu zdjęć, że „Gabinet doktora Caligari” wyniósł pojęcie scenografii na same wyżyny filmowego rzemiosła, a „Narodziny narodu”, choć nadal uważam je za nudne, dały kinu montaż równoległy.
Piszę o tym, aby podkreślić rolę doświadczenia w percepcji sztuki. Szczególnie tego rodzaju sztuki, która ma już swój wiek. Bez odpowiedniego zaplecza badawczego, trudno ocenić, czy dane dzieło było czymś nowatorskim, wielkim dla swojej epoki. Obecnie, w dobie zniesienia tabu, znając dorobki Joyce’a, Wallace’a, Becketta, Pynchona czy Kafki, problematycznym jest dostrzeżenie czegoś świeżego w technice strumienia świadomości i opisywania psychiki narratora, co stanowiło przecież wyróżnik dzieł Yi Sanga. Sprawy nie ułatwia też rynek wydawniczy, na którym próżno szukać szerszego pola badawczego - jedyne opracowanie w tym temacie, które trafiło w moje ręce, zawarte jest w książce „Literatura koreańska XX wieku”, wdanej przez Dialog. Jej autorka, Halina Ogarek-Czoj, wybitna koreanistka, tłumaczka i pedagog, nakreśla obraz światka literackiego w Korei na początku wieku XX. Wymienia takie nazwiska jak Na Tohjang, Song Jong, Han Sorja, Kang Kjonge, Li Kijong czy Dzo Mjonghyi. Punktuje także zakres ich zainteresowań: realizm, szczególnie w odniesieniu do tematyki życia rewolucjonistów, konsekwencje agresywnego imperializmu japońskiego i jego okrucieństw, opisy egzystencji biednych chłopów , wyzyskiwanych przez wiejskich bogaczy i właścicieli ziemskich, proces rekrutacji i pracy w fabrykach państwowych (literatura proletariacka). Na Tohjang z kolei, tworzył dzieła pełne melancholii, miłości i łez, w których głównym wątkiem były cierpienia młodych Koreańczyków, nie mogących realizować swoich marzeń z powodu ograniczeń nakładanych przez tradycję.
Choć w cytowanym opracowaniu brak konkretnych utworów prezentujących dokonania tych czasów, zebrany materiał pozwala na wyobrażenie sobie mody i przyzwyczajeń, jakie panowały w literaturze. Autorka pisze też o Yi Sangu, między innymi tak „Opisywał psychikę, problemy psychologiczne, załamanego intelektualisty, cierpiącego na rozdwojenie jaźni”. Odwołuje się też do jego opowiadania „Skrzydła” (pierwszego z „Kości dziecka”) „Jest to na wpół autobiograficzna opowieść o mężczyźnie będącym na utrzymaniu żony – prostytutki. Spędza on czas na bezużytecznych marzeniach i chorobliwych rozmyślaniach. W czasie nieobecności żony dotyka jej ozdób i kosmetyków, cały czas niejako pozostając „uwięziony” w swym pokoju. Pędzi życie pasożyta, jest całkowicie zależny od żony, słucha jej poleceń. W końcu próbuje się uwolnić i „odfrunąć” w świat innej egzystencji”. Trudno się z jej zdaniem nie zgodzić, tym bardziej że to, co czytamy w „Skrzydłach”, autor powiela w każdym kolejnym opowiadaniu ujętym w „Kościach dziecka”.
Proza Yi Sanga ma w sobie wiele podobieństw z dziełami Franza Kafki. W większości historii przeważa narracja pierwszoosobowa, akcent położony jest na wewnętrzne emocje bohatera, wokół niego panuje atmosfera zagubienia i osaczenia. Koreański pisarz nie przestrzega zasad ortografii i interpunkcji, spisuje to, co w danym momencie podpowiada mu jego świadomość. Jego zdania bywają poszarpane, zbędne, wykluczające się, cechują się złością i frustracją. Samego narratora nie sposób polubić. To człowiek zapatrzony w siebie, zbędny dla społeczeństwa, zagubiony we własnym cierpieniu. Stawia siebie w centrum antyrealistycznej formy literackiej, pełnej lęku, strachu i klaustrofobii. Nie ma się co dziwić, że w swoich krótkim, raptem 27-letnim życiu, Yi Sang nie został ani dobrze zrozumiany, ani ciepło przyjęty. O jego dokonaniach głośniej zaczęło robić się dopiero w latach 50., a w 1977 roku ustanowiono Nagrodę Literacką jego imienia (co ciekawe w Polsce dostępne są między innymi przekłady książek Yi Mun-yol, Hye-young Pyun czy Kim Young-ha, którzy to wyróżnienie otrzymali). Obecnie autor ma w Korei status absolutnego klasyka, pisarza, który otworzył ten kraj na modernizm.
Pozostaje otwarte pytanie, czy dzisiaj jego dzieła robią duże wrażenie na czytelniku? Czy nie są tylko historyczną ciekawostką? Wrócę do tego, co pisałem na początku. Są w „Kościach dziecka” bardzo mocne akcenty, jest autentyczność i smutek, który przenika do czytelnika. Jest też strumień, którego nie sposób powstrzymać, ani od którego nie można się oderwać. Jest więc dobrze, momentami nawet bardzo dobrze, ale to wszystko jednak dla mnie w jakiś sposób mało odkrywcze, głównie dlatego, że nie potrafię nałożyć na te opowiadania właściwego, historycznego filtra. Za dużo już w tej materii napisano. Polecam, ale jednak z tą mało gwiazdką, że to co pokazuje nam Yi Sang, gdzieś już pewnie czytaliście, w takiej, czy innej formie.

Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2019/12/recenzja-kosci-dziecka-yi-sang.html

Na początek będzie dygresja. Pamiętam, że gdy około dwadzieścia lat temu postanowiłem zapoznać się z klasyką kina, wcale nie było mi łatwo. Seanse „Obywatela Kane”, „Gabinetu doktora Caligari” czy „Narodzin narodu”, poza momentami faktycznej fascynacji, okazywały się zwyczajnie nudne. Jako nastolatek wychowany na „Matrixie” i „Władcy Pierścieni”, nie widziałem w obrazach...

więcej Pokaż mimo to

avatar
200
45

Na półkach: , , ,

Jest to na pewno jednak z książek, które na długo zostaną ze mną choćby ze względu na jej formę i samego autora.
Dlatego też najlepszym komentarzem będą tutaj słowa tłumaczki tej pozycji, Ewy Rynarzewskiej:
"Yi Sang wyrwał autobiograficznego bohatera swojej prozy z rzeczywistego czasu i przestrzeni, przetworzył go w byt językowy, poddał działaniu nieświadomości i wyniósł do rangi postaci własnego dzieła, wyrażającego jej pragnienia. Stając się bohaterem autofikcji, Yi Sang staje się zarazem jej niekwestionowanym mistrzem".

Jest to na pewno jednak z książek, które na długo zostaną ze mną choćby ze względu na jej formę i samego autora.
Dlatego też najlepszym komentarzem będą tutaj słowa tłumaczki tej pozycji, Ewy Rynarzewskiej:
"Yi Sang wyrwał autobiograficznego bohatera swojej prozy z rzeczywistego czasu i przestrzeni, przetworzył go w byt językowy, poddał działaniu nieświadomości i wyniósł do...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Yi Sang Kości dziecka Zobacz więcej
Yi Sang Kości dziecka Zobacz więcej
Yi Sang Kości dziecka Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd