Ted Bundy. Rozmowy z mordercą

Okładka książki Ted Bundy. Rozmowy z mordercą
Hugh AynesworthStephen G. Michaud Wydawnictwo: Bez Fikcji biografia, autobiografia, pamiętnik
261 str. 4 godz. 21 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
Ted Bundy: Conversations with a Killer
Wydawnictwo:
Bez Fikcji
Data wydania:
2019-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-14
Liczba stron:
261
Czas czytania
4 godz. 21 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381781169
Tłumacz:
Mateusz Grzywa
Tagi:
Ted Bundy seryjny morderca
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Ostatni żywy świadek. Prawdziwa historia największego seryjnego mordercy w historii Teda Bundy’ego Hugh Aynesworth, Stephen G. Michaud
Ocena 7,7
Ostatni żywy ś... Hugh Aynesworth, St...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
175 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
753
463

Na półkach: ,

Stephen G. Michauld i Hugh Aynesworth to dwóch dziennikarzy śledczych, którzy mieli okazję rozmawiać z Tedem Bundy'm, kiedy przebywał w celi śmierci. Efektem tych rozmów jest ta książka.
Od początku wiadomo było, że Ted Bundy nie przyzna się do morderstw, które mu zarzucano, a projekt mógł mieć sens tylko wtedy, jeśli Bundy będzie o nich mowił. Dlatego wymyślono, że będzie opowiadał o mordercy w 3 osobie - skoro jest oskarżonym, ma wiedzę na ich temat morderstw i ofiar ( np.z akt spraw, zeznań świadków itd.,) to może "wczuć się" w osobę, która je popełniła i w ten sposób opowiedzieć o sprawcy. Czyli tak naprawdę opowiedzieć o sobie. Pomysł zyskał jego aprobatę i Bundy zaczął mówić. O to jaką jest osobą obarczył współczesną mu kulturę i społeczeństwo. Umniejszał swoją degenerację, usprawiedliwiał się. Przedstwiał sprawcę jako osobę, która ma w sobie inną jaźń, złośliwą osobowość. Wszystkie morderstwa wg niego popełnione były z „chęci posiadania" a sam akt zabójstwa traktował tylko i wyłącznie jako coś, co musiał zrobić aby nie dać się złapać. Ciekawe, ale i mało komfortowe jest czytanie tego wszystkiego, dodatkowo Bundy wkurza, kłamie i manipuluje. Nie sposób jednak nie zauważyć, że był bardzo inteligentny. Złapałam się nawet na tym, że przez kilka chwil wierzylam w jego końcową przemianę i przez sekundę (ale jednak) było mi go szkoda. Świadczy to tylko o tym, jak świetnym był manipulatorem i wytrawnym oszustem. Oczywiście koniec końców nie otrzymujemy żadnego przyznania się do winy przez Bundy'ego, dziennikarze prowadzący z nim rozmowy wielokrotnie odbijali się od ściany używając różnych forteli, aby wymóc na nim całkiem szczerą rozmowę. Nie udało się.
Jeśli ktoś interesuje się Bundy'm to powienien przeczytać zapis tych rozmów, jest to doskonałe uzupełnienie tematu. Jeśli natomiast nie czytaliście niczego o Bundy'm a chcielibyście dowiedzieć się o jego morderczej "karierze" to na początek zdecydujcie się na bardziej konwencjonalną rzecz na ten temat.
6,5/10

Stephen G. Michauld i Hugh Aynesworth to dwóch dziennikarzy śledczych, którzy mieli okazję rozmawiać z Tedem Bundy'm, kiedy przebywał w celi śmierci. Efektem tych rozmów jest ta książka.
Od początku wiadomo było, że Ted Bundy nie przyzna się do morderstw, które mu zarzucano, a projekt mógł mieć sens tylko wtedy, jeśli Bundy będzie o nich mowił. Dlatego wymyślono, że będzie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
436
144

Na półkach: ,

"Ted Bundy. Rozmowy z mordercą" H. Ayneswortha i S. G. Michaud to zapis rozmów dziennikarzy z seryjnym zabójcą. Rozmów przerażających, pełnych niedopowiedzeń, kluczenia, zająknięć i niekoniecznie odpowiednich reakcji tego, który na pytania odpowiada.

Bundy odkrywa podczas tego materiału twarz manipulatora, by za chwilę udawać skrzywdzoną osobę. Unika wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Mówi tak, jakby zbrodni dopuścił się jakiś ON. Trudno powiedzieć, czy jest to wyparcie, czy może chęć manipulacji, poczucia panowania nad sytuacją i tym, co chce przekazać rozmówcom, a co ukryć.

Człowiek kamelon, w którym jest coś magnetyzującego a zarazem odstręczającego. Dualizm moralny, rozedrganie, zawieszenie jakby w próżni.

To co mówi Ted, jak kluczy i zmienia wersje wydarzeń, nie mieści się w głowie. Sprawia wrażenie bardzo inteligentnego mężczyzny, to znów wulgarnego i prostego. Jego wypowiedzi się wykluczają, a sam Bundy wręcz zachowuje się jak bóstwo, któremu wszystko wolno.

Przerażający zapis, który mimo że nie daje jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, ile ofiar ma na swoim koncie Ted Bundy, na pewno udowadnia, że bestialskie zło może skrywać się za pięknym uśmiechem, elokwencją i pozorną ogładą.

Książka dobra, a serial dokumentalny Netflixa powstały na jej podstawie jeszcze lepszy.

"Ted Bundy. Rozmowy z mordercą" H. Ayneswortha i S. G. Michaud to zapis rozmów dziennikarzy z seryjnym zabójcą. Rozmów przerażających, pełnych niedopowiedzeń, kluczenia, zająknięć i niekoniecznie odpowiednich reakcji tego, który na pytania odpowiada.

Bundy odkrywa podczas tego materiału twarz manipulatora, by za chwilę udawać skrzywdzoną osobę. Unika wzięcia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
407
63

Na półkach:

Dziwna książka. Niby o faktach, a jednak Bundy cały czas kłamie i zwodzi autorów. Lepszą pozycją jest "Ostatni żywy świadek" napisana przez tych samych autorów i zawierająca wątki z Rozmów z Mordercą, ale
opisująca wydarzenia w taki sposób, w jaki się wydarzyły.

Dziwna książka. Niby o faktach, a jednak Bundy cały czas kłamie i zwodzi autorów. Lepszą pozycją jest "Ostatni żywy świadek" napisana przez tych samych autorów i zawierająca wątki z Rozmów z Mordercą, ale
opisująca wydarzenia w taki sposób, w jaki się wydarzyły.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
11
8

Na półkach:

Cóż za intrygująca persona.

Cóż za intrygująca persona.

Pokaż mimo to

avatar
80
4

Na półkach:

ted to świr.

ted to świr.

Pokaż mimo to

avatar
478
133

Na półkach:

Wejście w pokrętny umysł seryjnego mordercy nie jest sprawą łatwą... Zatem chyba nie warto - dla własnego zdrowia - aż tak się zagłębiać w każde jego słowo ;)

Wejście w pokrętny umysł seryjnego mordercy nie jest sprawą łatwą... Zatem chyba nie warto - dla własnego zdrowia - aż tak się zagłębiać w każde jego słowo ;)

Pokaż mimo to

avatar
234
133

Na półkach: , , , ,

Paradoksalnie lepiej czyta się książkę opowiadającą historię Teda Bundy'ego aniżeli jego własne spisane wynurzenia, momentami zahaczające o czczą paplaninę. Zryty umysł nie zawsze potrafi się dobrze wysłowić. Zdecydowanie bardziej polecam książkę pt. "Ostatni żywy świadek" tych samych autorów.

Paradoksalnie lepiej czyta się książkę opowiadającą historię Teda Bundy'ego aniżeli jego własne spisane wynurzenia, momentami zahaczające o czczą paplaninę. Zryty umysł nie zawsze potrafi się dobrze wysłowić. Zdecydowanie bardziej polecam książkę pt. "Ostatni żywy świadek" tych samych autorów.

Pokaż mimo to

avatar
328
54

Na półkach:

Ted Bundy był jednym z najkrwawszych oraz najbardziej znanych seryjnych morderców USA. „Rozmowy z mordercą” to rozmowy prowadzone z Tedem tuż przed jego egzekucją. W latach 1974-1978 odebrał życie wielu młodym kobietom często wykorzystując je seksualnie. Został złapany 15 lutego 1978 roku i skazany na śmierć na krześle elektrycznym. Egzekucji dokonano 24 stycznia 1989 roku, miał wtedy 43 lata.

Polecam te książkę wszystkim tym, którzy interesują się tego typu sprawami. Jest to na prawdę dobrze napisany reportaż. Nie brak tu informacji o życiu, sposobie myślenia oraz działania Teda.

Ted Bundy był jednym z najkrwawszych oraz najbardziej znanych seryjnych morderców USA. „Rozmowy z mordercą” to rozmowy prowadzone z Tedem tuż przed jego egzekucją. W latach 1974-1978 odebrał życie wielu młodym kobietom często wykorzystując je seksualnie. Został złapany 15 lutego 1978 roku i skazany na śmierć na krześle elektrycznym. Egzekucji dokonano 24 stycznia 1989 roku,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
451
447

Na półkach: ,

Jeszcze w latach 70-tych XX wieku w USA, w Europie, ba!, gdziekolwiek na świecie nie mówiono szeroko o egzystencji w świadomości społeczeństwa, pośród naszej kultury, mediów, konwenansów, po prostu pośród nas, tego typu natury i osobowości istoty ludzkiej – a tak właściwie skomplikowanych zrywków osobowości tworzących trudny typ człowieka – zwanej już niedługo za sprawą pewnego przypadku bezlitosnego zabójcy: ,,seryjnym mordercą”. Owszem, w przeszłości, w historii świata – chlubnej bądź nie, zależy od punku widzenia – istnieli mordercy, którzy ,,nie szczędzili sobie” w ludziach, zabijając ich dla własnych zachcianek, z powodu własnych idei i zasad moralnych; byli to w wiktoriańskiej Anglii Kuba Rozpruwacz, w carskiej Rosji Iwan Groźny, czy w XVI-wiecznej europie centralnej rzekomo kąpiąca się w krwi dziewic, Elżbieta Batory. Czyż czegoś to nam nie przypomina, nie wygląda to znajomo; czyż te przypadki nie podchodzą pod obraz seryjnych morderców?

,,Seryjny morderca”, to dwa gwałtowne i agresywna słowa, tworzące określenie tego pokroju istoty ludzkiej o ciężkiej i trudnej osobowości i charakterze; to słowa opisujące człowieka, który nie reprezentuje nas jako gatunku Homo Sapiens - typowego przedstawiciela adamowego plemienia - a jedynie ,,gatunek bezcielesnego demonicznego mordercy”, bezimiennego i bezpłciowego bestialskiego bytu, zamieszkałego w ludzkim ciele, przede wszystkim nie znającego pojęcia ,,bliźniego”. Sęk w tym, że ,,seryjny morderca” to w dużej mierze tego problemu wytwór popkultury, głównie massmediów szukających śmigiem-migiem jakiejś niebotycznej sensacji ,,na pierwsze strony gazet”. To również określenie, które musi przerażać, niszczyć, rozwarstwiać, dewastować nasze typowe pojęcie o bezinteresowności i dobroci ludzkiej, o bezpiecznym, stabilnym, pozbawionym ukrytego zła świecie. W większości odzwierciedla ono to, jacy ci mordercy są ,,w realu” – jaka jest podstawowa pierwotna istota ich osoby (ciężko to inaczej prosto wytłumaczyć i opisać). I tak, gdy odkryje się ich prawdziwą tożsamość, wychodzi szydło z worka; delikatna krucha ścianka uprzejmości, przykładności i dobroci pod publiczkę, okrywająca centrum osobowości takiego nikczemnika po prostu pęka. Prawda jest wtedy o wiele bardziej przerażająca niż można by sobie to wyobrazić... nawet w najgorszych koszmarach.

Najbardziej bolesny jest kontrast pomiędzy powierzchowną, odgrywaną tożsamością seryjnego mordercy, a tym kim on, a raczej czym, jest w rzeczywistości. Na pierwszy rzut oka – choć to brzmi bardzo dziwnie, ale tak jest naprawdę - ,,seryjniacy” to często przeciętniacy, bardzo, ale to bardzo zwykli, kompletnie nie rzucający się w oczy ludzie. Tak jakby typowy Kowalski stanął obok równie typowego Nowaka, gdzie któryś z nich jest zabójcą, który niszczy ludzkie życia, a emocje wyrzuca do kosza; który bezlitośnie, jak za naciśnięciem prostego, drobnego przycisku, potrafi, ot tak nagminnie pozbawiać życia innych osób… Bo musi to robić, bo musi karmić siedzącego głęboko wewnątrz swego ,,niematerialnego Ja” robaka, potwora, wstrętnego gargulca. Powierzchowna osobowość seryjnego mordercy często przyjmuje obraz kogoś kto pragnie odnosić sukcesy, kto wszystko robi pod publikę, aby być w centrum uwagi i odciągać jednocześnie uwagę ludzi od tego kim jest się naprawdę, czyli brutalnym, seryjnym mordercą. I jednym z takich ,,showmenów” wśród ,,bestii”, mistrzów własnej gry, kimś z olbrzymią charyzmą i odpowiednią dozą umiejętności manipulacji praktycznie każdym, był Ted Bundy – celebryta wśród morderców, jeden z największych, najbardziej brutalnych ,,seryjniaków” w dziejach gatunku ludzkiego, którego to sprawę nagłośniły media.

O Theodorze Robercie Bundym, mającym na koncie co najmniej 20 ludzkich niczemu winnych ofiar – o jego powierzchownej emocjonalności i płytkości uczuć zatrzymanej na pewnym poziomie dziecięcego umysłu lub co najwyżej inteligencji emocjonalnej dwunastolatka; o jego dokonaniach jako mordercy, którego szał napędzany był przez niedojrzały w pewnych aspektach życia społecznego umysł tak pisał asystent prokuratora stanowego Florydy, Bob Dekle, oskarżający Bundy'ego o morderstwo Kim Leach: ,,Ludzie myślą, że seryjni mordercy to garbate, zezowate potwory, prześlizgujące się gdzieś w mroku i pozostawiające za sobą śluzowate ślady. A jednak są oni istotami ludzkimi". Ta przerażająca swą wciśniętą tu zwięzłą i mocną prawdą, nieszczędząca w słowach myśl nasunęła mi przed napisaniem jej treści, ba!, przed sięgnięciem po pewną pozycję, której omawianiem się niniejszym zajmuję, aby wziąć na czytelniczy warsztat pewną publikację śledczo-naukową o charakterze i wydźwięku wyrazistego reportażu z mnóstwem wywiadów w tle, z ,,powodem”, o którym mowa - pracę autorstwa Stephena G. Michaud i Hugh Ayneswortha. "Ted Bundy. Rozmowy z mordercą", bo o tym dziele mowa, to idealne dopełnienie treści pracy tej dwójki, którą miałem przyjemność (a była to lektura, której wydźwięku nie da się zapomnieć) około roku temu przeczytać. Tym wtenczas czytanym tytułem była mocna literatura faktu pt. "Ostatni żywy świadek". Co istotne, na bazie "Rozmów z mordercą" powstał najgłośniejszy serial dokumentalny 2019 roku - twór giganta rozrywki streamingowej, Netflixa, o tym samym co książka tytule. Platforma wyemitowała go w liczbie 4-ech około godzinnych epizodów, które z nutką odczucia prawie że bliskiego, intymnego kontaktu z Bundy’m, w wygodnym ułożeniu na łóżku lub w fotelu przy – dla porównania serialu a dzieła pisanego - niniejszej książce, możemy dogłębnie przyswoić, rzecz jasna jeśli jesteśmy tematem psychokryminologicznym zainteresowani, a ,,niesławne dzieje” Bundy’ego znaliśmy o wiele, wiele wcześniej. I rzecz istotna, dla odważnych: ów dokument, jak i pierwowzór Michauda i Ayneswortha czytacie i oglądacie na własną odpowiedzialność.

"Rozmowy z mordercą" – rzecz tak samo dobrze skonstruowana i nakreślona, zarówno w formie audiowizualnej i książkowej - to pierwsza praca Hugh i Stephena, od której chyba wszystko się ponownie zaczyna, w tym rusza bum na uwypuklenie kryminalnej sprawy Teda w jak najdrobniejszych szczegółach. Książka niewątpliwie składnia do refleksji. Wychodzi na to, że jest w niej więcej szczerości i prawdy, która koniec końców, w takiej a nie innej formie (pokrętnie opowiadający o sobie Ted) wydostaje się na światło dzienne, niżeli w "Ostatnim Świadku". I nie żałuję, że "Rozmowy z mordercą" czytam i omawiam tak późno. A może jest nawet dla mnie lepiej, gdyż, jak stwierdził przedmówca do niniejszym omawianej pozycji, Mateusz Grzywa, wywiady, które autorzy przelali na ,,dwuwymiarową” fizyczną powieść, i które przeprowadzili z Bundy’m, w bezpardonowy sposób zwiększają głębię reportażu w "Ostatnim Świadku", a przede wszystkim wzmacniają i zwiększają zakres spojrzenia na osobowość samego ,,powodu”, z powodu którego to czynów zginęło kilkanaście osób (przynajmniej tyle, o których faktycznie wiemy), z których to późniejszych reperkusji rodziny tych osób cierpią niewyobrażalnie wewnętrzne katusze, krwawią i widzą świat w niepewnych barwach. A wszystko przez złożoną osobowość sympatycznego powierzchownie Teda. "Rozmowy z mordercą" nie są próbą wejścia w głąb psychopatycznego umysłu seryjnego mordercy – bo po tym, co Hugh i Stephen nam na ,,taśmach” zaprezentowali, tak to po prostu nie wyglądało, przypominając raczej błądzenie po ścieżkach ciężkiej osobowości Teda – a jedynie okazją na podstępne ,,trzecioosobowe” przyznanie się przez niego do winy, klasycznego zapędzenia go w kozi róg, również stworzenia bazy informacyjnej dla przyszłych pokoleń specjalistów psychokryminologów, psychiatrów, profilerów FBI i temu podobnych, z której to można by czerpać garściami, interpretować i analizować na każdy możliwy sposób to zełgane, podzielone ,,niematerialne Ja" siedzące w Tedzie. Wywiady dwójki reporterów, oczywiście mają swoją chronologię, usadowione są dość sprytnie na osi czasu, co daje wrażenie uporządkowania ich spisanej na formę książki wersji.

Stephen G. Michaud i Hugh Aynesworth, jego partner po fachu, współautor słynnych ,,Rozmów” na punkcie, których świat ponownie, można by rzec używając eufemizmu, ,,oszalał”, gdy ponownie przypomniano sprawę Teda Bundy’ego (tak, jest to fenomen, ale nie w takiej materii rzeczy, jakiej byśmy oczekiwali), nie badają w szerokim spektrum psychologicznym, osobowościowym, z punktu widzenia neurobiologii, neuropsychiatrii i innych specjalizacji przydatnych medycynie sądowej, funkcjonowania Teda Bundy'ego, a jedynie dają taką możliwość na przyszłość każdemu, kto odsłucha ich taśm (specjalista, zwykły człowiek, sędzia bądź ktokolwiek inny), czy wczyta się w ich przeniesioną sprawnie na formę reportażu wersję. Zarówno Stephen, jak i Hugh tak samo odbiegali od tematu i wychodzili w kreowaniu rozmowy z Bund’ym daleko w pole, jak robił to on z nimi, udzielając im arcy-pokrętnych, sprzecznych ze sobą odpowiedzi. I to, jak został fizycznie opisany ów wywiad, w jakiej formie stylistycznej i składniowej jego wypowiedzi zostały wpisane do opcji niniejszej publikacji, jak w związku z tym wszystko to opisuje normalną, typową dla Bundy’ego skomplikowaną i skonfudowaną psychikę - właśnie te elementy ,,Rozmów" są najbardziej wstrząsającymi jej wykładnikami. O wypowiedziach ,,powodu” można powiedzieć tyle, i podsumować ,,Psyche” showmana wśród morderców, następująco: posiadał on emocjonalną ,,dojrzałość" na poziomie 12-latka, z towarzyszącą mu dość wysoką specyficzną inteligencją - tym dzikim niezrównanym, jakże źle wykorzystanym!, sprytem. Bundy okazał się płytki uczuciowo, chociaż nie był uczuć całkowicie pozbawiony. Z wywiadów wynika jednak najważniejsze, co zostawiłem na koniec: pan Bundy, megaloman, o zełganej moralności i braku solidnego pionu, który stabilizowałby w nim równowagę między instynktem życia a śmierci, dobra i zła, żył na powierzchni problemu, nie widząc świata poza tym co uważa on sam za najwłaściwsze. Wypowiadając się do któregoś z dwóch dziennikarzy robił to tak, jakby wierzył w swoją osobę, w swoją boskość, czy w inne swoje umiejętności (których nie posiadał!), które pozwolą mu przejść przez dalsze życie gładko i udowodnić wszystkim, że nie jest winny zarzucanym mu napaściom, gwałtom i morderstwom kilkunastu kobiet.

Banalność zła jest okrutna; nic tego nigdy nie zmieni. Książka ta - a właściwie to uporządkowane chronologicznie wywiady, które przeprowadzili w celi śmierci z Tedem Bundym Hugh i Stephen - jest ciężką, osiadającą gdzieś na prywatnym odczuciu każdego czytającego wobec tego jak bardzo skomplikowana może być osobowość seryjnego mordercy, także mrocznie fascynującą, publikacją. Powiedziałbym nawet: reportażem z pola bitwy, która toczy się w umyśle Teda. Bo niewątpliwie Ted wypowiadał się w sposób wskazujący go na łgarza, manipulanta; na kogoś komu zależy na tym, aby nigdy nie dać się złapać i przechytrzyć, kto mówi tysiąc rzeczy naraz, i to ze sobą sprzecznych, wprowadzając samego siebie w niepotrzebny konflikt. Tak zachowuje się ktoś…, cóż, najłatwiej jest powiedzieć: ktoś dość dziwny, z okropnie trudną osobowością. Ktoś ultra-nieprzewidywalny, jakby był poddany kompartmentalizacji: zaburzeniu, w którym (w tym przypadku) faktycznie jaźń Teda posiadała odrębne i różne systemy wartości: jedne reprezentował ,,Ted”, a drugie ,,byt”, który władał Tedem i popychał go do okrutnych czynów, które jak wiemy odcisnęły piętno na całej ludzkości.

Jeszcze w latach 70-tych XX wieku w USA, w Europie, ba!, gdziekolwiek na świecie nie mówiono szeroko o egzystencji w świadomości społeczeństwa, pośród naszej kultury, mediów, konwenansów, po prostu pośród nas, tego typu natury i osobowości istoty ludzkiej – a tak właściwie skomplikowanych zrywków osobowości tworzących trudny typ człowieka – zwanej już niedługo za sprawą...

więcej Pokaż mimo to

avatar
203
149

Na półkach:

Książka o ciekawej tematyce. Momentami miałam wrażenie, że się pogubiłam, czegoś do końca nie zrozumiałam.

Książka o ciekawej tematyce. Momentami miałam wrażenie, że się pogubiłam, czegoś do końca nie zrozumiałam.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Hugh Aynesworth Ted Bundy. Rozmowy z mordercą Zobacz więcej
Hugh Aynesworth Ted Bundy. Rozmowy z mordercą Zobacz więcej
Hugh Aynesworth Ted Bundy. Rozmowy z mordercą Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd