rozwińzwiń

Pieniądze mojej pani

Okładka książki Pieniądze mojej pani Wilkie Collins
Okładka książki Pieniądze mojej pani
Wilkie Collins Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura piękna
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
My Lady's Money
Wydawnictwo:
Wydawnictwo MG
Data wydania:
2019-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-15
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377795422
Tłumacz:
Joanna Wadas
Tagi:
Joanna Wadas XIXw
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1098
928

Na półkach:

"Pieniądze mojej Pani" to takie połączenie powieści kryminalnej z obyczajową. Wchodzimy w mikrokosmos należący do lady Lydiard, której ginie banknot o wysokim nominale. Jak to zwykle bywa podejrzani są wszyscy i nikt, a każde kolejne działanie doprowadza do szeregu następnych dziwnych zdarzeń. Oczywiście rozpoczyna się też nieoficjalne śledztwo, żeby dowiedzieć się kto jest winowajcą. W tle musi występować również wątek obyczajowy, czyli mamy trochę głębszych uczuć między kilkoma bohaterami, wątki rodzinne czy różnice zdań między innymi, żeby jeszcze bardziej pogmatwać sytuację. Jest też cała gama różnorodnych bohaterów - od przybranej córki, zarządcy, właściciela stadniny koni, ciotki, bratanka adwokata, każdy ma jakieś swoje cechy, każdy ma coś ze swojej klasy społecznej, więc czasami dochodzi na tym tle do zabawnych sytuacji. Nie jest to arcydzieło, bo ani intryga, ani fabuła, ani zakończenie raczej nie aspirują do miana poważnej literatury, ale jest to lekka, łatwa i przyjemna lektura na sobotnie przedpołudnie. Czytelnik się nie zmęczy, pośmieje, tajemnica nie jest zbyt wymagająca, a za to można sobie poczytać o angielskich posiadłościach, stadninach koni, ślubach i silnych uczuciach.

"Pieniądze mojej Pani" to takie połączenie powieści kryminalnej z obyczajową. Wchodzimy w mikrokosmos należący do lady Lydiard, której ginie banknot o wysokim nominale. Jak to zwykle bywa podejrzani są wszyscy i nikt, a każde kolejne działanie doprowadza do szeregu następnych dziwnych zdarzeń. Oczywiście rozpoczyna się też nieoficjalne śledztwo, żeby dowiedzieć się kto...

więcej Pokaż mimo to

avatar
405
150

Na półkach:

"Pieniądze mojej Pani" to druga przeczytana przeze mnie książka autorstwa Wilkie Collinsa.
Książka utrzymana jest w duchu detektywistyczno-prawniczym.
Starszy mężczyzna, prawnik od lat pracujący dla bogatej wdowy podejmuje się przeprowadzenia dyskretnego śledztwa w celu oczyszczenia od zarzutu kradzieży młodej, przyszywanej córki swojej pracodawczyni - Isabel. Oprócz tego mamy zakochanego na zabój w Isabel zarządcę majątku wdowy, dziwnego niedbającego o higienę staruszka, śliskiego krewnego, bogatego hodowcę koni zakochanego w Isabel, i samą Isabel, która jest bardzo dobrą dziewczyną totalnie nie rozumiejącą swoich uczuć.
Książkę czyta się bardzo szybko, przez akcje się płynie, choć momentami wydaje się że pewne rzeczy można było poprowadzić ciut szybciej.
Na pewno prowadzone w tej książce śledztwo jak i cała intryga nie są specjalnie skomplikowane, a samego rozwiązania bardzo łatwo się domyślić.
Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje postać Roberta Moody'ego, zarządcy majątku Lady Lydiard. To taki rycerz na białym koniu, bez konia 😅 Mężczyzna za wszelką cenę próbuje pomóc w oczyszczeniu Isabel z hańbiącego ją zarzutu, nie rezygnuje z pomocy nawet w obliczu pojawienia się znacznie bogatszego konkurenta, którym zafascynowała się dziewczyna.
Muszę przyznać, że "Pieniądze..."spodobały mi się znacznie bardziej niż "Mąż i żona", jednak wynika to tylko z tego,że fabuła tej drugiej nie trafiła mi do serca, to jednak tylko subiektywne odczucia 😄
Styl pisania Collinsa bardzo mi odpowiada i planuje podejść do jego kolejnych książek.

"Pieniądze mojej Pani" to druga przeczytana przeze mnie książka autorstwa Wilkie Collinsa.
Książka utrzymana jest w duchu detektywistyczno-prawniczym.
Starszy mężczyzna, prawnik od lat pracujący dla bogatej wdowy podejmuje się przeprowadzenia dyskretnego śledztwa w celu oczyszczenia od zarzutu kradzieży młodej, przyszywanej córki swojej pracodawczyni - Isabel. Oprócz tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
740
500

Na półkach: , , , ,

Klasycznie jak u Collinsa, ciekawa intryga, zróżnicowani bohaterowie i piękny styl. Tym razem show kradnie piesek Tommie. Zaskakująco krótko jak na tego autora, ale czytało się naprawdę miło. Zakończenia osobiście się nie spodziewałam, co też na plus.

Klasycznie jak u Collinsa, ciekawa intryga, zróżnicowani bohaterowie i piękny styl. Tym razem show kradnie piesek Tommie. Zaskakująco krótko jak na tego autora, ale czytało się naprawdę miło. Zakończenia osobiście się nie spodziewałam, co też na plus.

Pokaż mimo to

avatar
250
98

Na półkach: , ,

Dość przewidywalna historia z XIX w. Anglii. Czyta się szybko, łatwo i przyjemnie.

Dość przewidywalna historia z XIX w. Anglii. Czyta się szybko, łatwo i przyjemnie.

Pokaż mimo to

avatar
193
53

Na półkach: ,

Książka przyjemna do przeczytania, aczkolwiek nie jest to lektura zbyt wymagająca. Ot tak, krótka historia obrazująca losy młodej damy w epoce wiktoriańskiej z delikatnym wątkiem kryminalnym.

Książka przyjemna do przeczytania, aczkolwiek nie jest to lektura zbyt wymagająca. Ot tak, krótka historia obrazująca losy młodej damy w epoce wiktoriańskiej z delikatnym wątkiem kryminalnym.

Pokaż mimo to

avatar
386
367

Na półkach: , , ,

Wilkie Collins jak zwykle niezawodny. Tym razem w dość krótkiej powieści. Bohaterowie ciekawi i prawdziwi, fabuła interesująca. Choć czytałam oczywiście lepsze książki Collinsa. Ale mimo wszystko nie można mu się oprzeć... jemu i jego trafnym obserwacjom:
"Jeśli spojrzeć na wszystkie dżentelmeńskie zawody wokół, nie znam innych ludzi tak żądnych pieniędzy i mających tak mało skrupułów wobec zdobycia ich jak duchowni. W jakiej innej profesji znajdzie ciotka człowieka, który nieustannie zawraca głowę o pieniądza? Który podsuwa pod nos tacę? Który wysyła zakrystiana, aby chodził od drzwi do drzwi, żebrząc o kilka szylingów i nazywając to "ofiarą wielkanocną"?

:) Polecam!

Wilkie Collins jak zwykle niezawodny. Tym razem w dość krótkiej powieści. Bohaterowie ciekawi i prawdziwi, fabuła interesująca. Choć czytałam oczywiście lepsze książki Collinsa. Ale mimo wszystko nie można mu się oprzeć... jemu i jego trafnym obserwacjom:
"Jeśli spojrzeć na wszystkie dżentelmeńskie zawody wokół, nie znam innych ludzi tak żądnych pieniędzy i mających tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
277
253

Na półkach: ,

Ta powieść to urocza ramotka. Nic odkrywczego, ale przyjemna rozrywka. Historię można streścić w dwóch zdaniach, o całej intrydze nie można opowiedzieć bez uśmiechu, tak bardzo jest to naiwne, tak oczywiste od pierwszego zdania, że nie sposób obrazić się na autora, że wciska nam opowiastkę miałką i nieistotną, jak puch na wietrze.
Jeśli jednak pomyślimy sobie, iż ta miniaturka powstała ponad sto lat temu, a nie ubyło jej na prawdziwości, co do ludzkiej natury, to choćby na chwilę warto zatrzymać się w codziennym pędzie, by poczuć, że w swych słabościach i niedostatkach charakteru wciąż jesteśmy tacy, jak postacie z tej powieści. Chciwość, skąpstwo, pogarda dla biedy i pochodzenia innego niż nasze wciąż towarzyszą ludziom.
Na nic dzieła Charlesa Dickensa, na nic napomnienia Charlotte Bronte, nawet w fantastycznych wizjach H. G. Wellsa ludzie się nie zmieniają, wciąż okrutni i prymitywni, trudno szczerze mówiąc nazywać nas "homo sapiens".

Ta powieść to urocza ramotka. Nic odkrywczego, ale przyjemna rozrywka. Historię można streścić w dwóch zdaniach, o całej intrydze nie można opowiedzieć bez uśmiechu, tak bardzo jest to naiwne, tak oczywiste od pierwszego zdania, że nie sposób obrazić się na autora, że wciska nam opowiastkę miałką i nieistotną, jak puch na wietrze.
Jeśli jednak pomyślimy sobie, iż ta...

więcej Pokaż mimo to

avatar
627
627

Na półkach:

Przyznam, że jestem ciut rozczarowana.
Biorąc pod uwagę fakt, że pan Wilkie Collins był bardzo poczytnym pisarzem XIX wieku, to spodziewałam się dzieła na miarę sióstr Brontë, czy Trollope’a. Czyli literatury soczystej, o bogatym języku, pełnej emocji (ach te wszystkie drżenia, dreszcze i palpitacje serc, których non stopem doświadczają bohaterowie z epoki wiktoriańskiej!),szczegółowych opisów codziennego życia, a także błyskotliwych obserwacji dotyczących ówczesnych stosunków społecznych, tymczasem „Pieniądze mojej pani” to lektura lekka i nieskomplikowana, której fabuła zalatuje pewną naiwnością. Naprawdę wyjątkowo łatwo domyślić się, kto jest sprawcą całego zamieszania (czyli kto połakomił się na zaginione 500 funtów) i „śledztwo” prowadzone przez osoby przyjazne głównej podejrzanej troszeczkę nuży.
Oczywiście akcja powieści jest mocno osadzona w realiach XIX wieku i to nie ulega żadnym wątpliwościom. Szczególnie jaskrawo to widać w mentalności bohaterów przy rozumieniu pojęcia honoru i przy odniesieniach do podejrzeń, które mogą rzucać cień na reputację, czy uczciwość panny Isabel; jakoś trudno mi sobie wyobrazić coś podobnego w dzisiejszych czasach: zostaje skradziona potężna kwota, nikt łącznie z poszkodowaną nie wierzy, że sprawcą może być urodziwa dama do towarzystwa, lecz poczucie godności nie pozwala tej ostatniej pozostać pod dachem domu, w którym doszło do przestępstwa i o popełnienie którego mogłaby być kiedyś, przez kogoś, w bliżej nieznanych okolicznościach posądzona.
Nie wiem też jak u reszty czytelników, ale u mnie początkowe przekonanie wszystkich postaci o wyższości moralnej ludzi szlachetnie urodzonych (bo ci automatycznie są skreśleni z listy podejrzanych) nad służącymi (to w tym gronie od samego początku poszukuje się złodzieja) wywołało coś na kształt pewnego niedowierzania pomieszanego z rozbawieniem.
Niemniej jednak ani opowiedziana historia, ani wykreowani bohaterowie nie czynią z tej pozycji arcydzieła.

Przyznam, że jestem ciut rozczarowana.
Biorąc pod uwagę fakt, że pan Wilkie Collins był bardzo poczytnym pisarzem XIX wieku, to spodziewałam się dzieła na miarę sióstr Brontë, czy Trollope’a. Czyli literatury soczystej, o bogatym języku, pełnej emocji (ach te wszystkie drżenia, dreszcze i palpitacje serc, których non stopem doświadczają bohaterowie z epoki wiktoriańskiej!),...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1732
612

Na półkach: , , , , , ,

„Pieniądze mojej pani” Wilkie’go Collinsa, to kolejna premiera na polskim rynku powieści dziewiętnastowiecznego brytyjskiego pisarza. Podobnie, jak większość poprzednich ukazała się nakładem wydawnictwa MG, które w planach wydawniczych znajduje miejsce na stare, ale wciąż dobre powieści.

W książkach tego autora zawsze gdzieś w tle czai się kryminalna intryga. Najczęściej to tylko (albo aż) ukrywanie prawdy, która może być bolesna. W „Pieniądzach mojej pani” sprawa jest bardziej prozaiczna. Zaginął banknot pięćsetfuntowy, a podejrzenia automatycznie padają na młodą Isabel, protegowaną lady Lydiard – właścicielki banknotu. Nikt przecież nie będzie oskarżał o kradzież młodego dżentelmena z szanowanej rodziny, ani krewnego starszej pani, którzy akurat byli w pobliżu. Równie nieprawdopodobnym jest, by pięćset funtów ukradł zaufany sekretarz pani. W tym układzie podejrzewanej dziewczynie pozostaje tylko jedno, zniknąć z oczu i liczyć aż prawda o jej niewinności wyjdzie na jaw.

Kryminalna intryga nie jest szczególnie skomplikowana i fałszywych tropów w niej niewiele. Nie ona jest jednak najmocniejszym punktem tej powieści. W „Pieniądzach mojej pani” urzekają przede wszystkim kreacje bohaterów. Ten przegląd, kilku raptem osób, wymienionych na początku książki, niczym postacie dramatu, jest zbiorem niezwykłych osobowości, z których jedna jest barwniejsza od drugiej. Co ważne ich charaktery, choć nieco groteskowe, pozostają całkiem realne. Bez problemów możemy sobie wyobrazić osoby myślące w identyczny sposób, co pani Pink, czy o mieszaninie szlachetnego charakteru i dostojności, z wulgarnym niekiedy sposobem bycia jaki prezentuje pani Lydiard. Równie ciekawą osobą jest Stary Shanon, pełniący w opowiedzianej historii rolę prywatnego detektywa dążącego do odkrycia prawdy. Pogardzany wśród ludzi z towarzystwa, prezentuje liczne talenty, które podkreślają jedynie, że szlachectwo i bystrość umysłu nie są ze sobą w żaden sposób powiązane.

„Pieniądze mojej pani” to również w pewnym sensie opowieść o emocjach, a te jak zawsze u Wilkie’go Collinsa zaprezentowane zostały po mistrzowsku. Znajdziemy tu zupełną bierność i ufność Isabel, która nie tylko nie podejmuje żadnych prób udowodnienia własnej niewinności, co prawie wdaje się w nierozsądne małżeństwo, kierując się silną wolą narzeczonego i perswazjami ciotki. Znajdziemy tu również wierność i upór w dążeniu do celu podyktowane miłością. Nie obyło się również bez reprezentanta skrajnego egoizmu, dla którego liczy się tylko „ja, tu i teraz”. Wszystkie te emocje poukrywane są na dalszych planach powieści i często nie zostały nazwane wprost. Obserwując jednak jak bohaterowie się zachowują oraz co mówią, bez problemu jesteśmy w stanie odczytać, dlaczego to robią i mówią, jakie są motywy ich działania oraz jakie jest ich emocjonalne tło.

Powieść czyta się wyśmienicie. Język jak zwykle jest bardzo płynny, bogaty i przystępny, a prowadzona narracja idealnie sprawdza się w prezentowaniu opowiedzianej historii. Powieść podzielono na dwie części, z których pierwsza służy przedstawieniu postaci dramatu, zaś druga rozwiązaniu zaistniałej sytuacji. Można odnieść wrażenie, że poszukiwanie winnego kradzieży zostało nieco rozwleczone, ale strony nie przybliżające nas bezpośrednio do odpowiedzi służą pełniejszemu przedstawieniu bohaterów i podkreśleniu jakie każde z nich mogłoby mieć motywy.

„Pieniądze mojej pani” to intrygująca, wciągająca i rewelacyjnie napisane książka. To opowieść mocno przypominająca swoją konstrukcją klasyczny kryminał. I choć detektywowi prowadzącemu poszukiwania przyglądamy się tylko w ważnych momentach, to opierając się na własnych wnioskach i przemyśleniach, nie przefiltrowanych przez wrażenia Starego Shanona możemy sami zająć się rozwiązaniem zagadki.

„Pieniądze mojej pani” Wilkie’go Collinsa, to kolejna premiera na polskim rynku powieści dziewiętnastowiecznego brytyjskiego pisarza. Podobnie, jak większość poprzednich ukazała się nakładem wydawnictwa MG, które w planach wydawniczych znajduje miejsce na stare, ale wciąż dobre powieści.

W książkach tego autora zawsze gdzieś w tle czai się kryminalna intryga. Najczęściej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2280
1167

Na półkach: , ,

To moja druga książka Wilkiego Collinsa po fenomenalnym ,,Basilu”. Zupełnie inna, ale nie znaczy to, że zła.

Lady Lyriard, bogata wdowa, przygarnia młodą dziewczynę Isabel Miller. Dziewczyn podbija nie tylko serce opiekunki, ale i jej zarządcy Roberta Moody’ego, którego traktuje jednak jedynie jako przyjaciela. Kiedy Isabel zostaje oskarżona o kradzież, Moody zrobi wszystko by jej pomóc.

W ,,Pieniądzach mojej pani” nie znajdziemy mroku i tajemnicy ,,Basila”, wątek kryminalny nie jest zbyt intrygujący. Natomiast znajdziemy ciepły humor, pełnokrwiste postacie odmalowane z ironią w stylu Dickensa i uroczy wątek miłosny. Moody’emu i Isabel nie da się nie kibicować. Mimo lekkości i humoru, uczucia mężczyzny i jego obawy zostały odmalowane w bardzo emocjonalny sposób. Natomiast Isabel jest panną pełną wdzięku i życia, choć trochę naiwną i próżną. Zabawną i kochaną postacią jest też pani Lydiard, a całości patronuje rozkoszny piesek Tommie.

Ciężko powiedzieć coś więcej o tak krótkiej i mało rozbudowanej książce. Wiedzcie tylko, że warto poznać tą odsłonę Wilkiego Collinsa.

,, Miłość psa przez wielu wybitnych ludzi(których nazwiska w tej chwili mi umknęły) została uznana za najbardziej wzruszające i bezinteresowne ze wszystkich doczesnych uczuć.”

To moja druga książka Wilkiego Collinsa po fenomenalnym ,,Basilu”. Zupełnie inna, ale nie znaczy to, że zła.

Lady Lyriard, bogata wdowa, przygarnia młodą dziewczynę Isabel Miller. Dziewczyn podbija nie tylko serce opiekunki, ale i jej zarządcy Roberta Moody’ego, którego traktuje jednak jedynie jako przyjaciela. Kiedy Isabel zostaje oskarżona o kradzież, Moody zrobi...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    80
  • Chcę przeczytać
    80
  • Posiadam
    31
  • 2019
    8
  • 2021
    6
  • 2022
    4
  • 2023
    3
  • Ulubione
    3
  • 2020
    2
  • Klasyka
    2

Cytaty

Więcej
Wilkie Collins Pieniądze mojej pani Zobacz więcej
Wilkie Collins Pieniądze mojej pani Zobacz więcej
Wilkie Collins Pieniądze mojej pani Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także