Neonomicon

Okładka książki Neonomicon
Jacen BurrowsAlan Moore Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Mistrzowie Komiksu komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Seria:
Mistrzowie Komiksu
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2019-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-08
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328135840
Tłumacz:
Jacek Żuławnik
Tagi:
lovecraft neonomicon komiksy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Nemo. Trylogia Alan Moore, Kevin O'Neill
Ocena 0,0
Liga Niezwykły... Alan Moore, Kevin O...
Okładka książki Tom Strong. Tom 2 Alan Moore, Chris Sprouse
Ocena 7,2
Tom Strong. Tom 2 Alan Moore, Chris S...
Okładka książki Co się stało z Krzyżowcem w pelerynie? I inne opowieści o Batmanie Simon Bisley, Pat Broderick, Mark Buckingham, George Freeman, Neil Gaiman, Alan Grant, Mike Hoffman, Sam Keith, Andy Kubert, Bernie Mireault, Alan Moore, Mark Verheiden
Ocena 7,0
Co się stało z... Simon Bisley, Pat B...
Okładka książki Co się stało z krzyżowcem w pelerynie? i inne opowieści o Batmanie Simon Bisley, Pat Broderick, Mark Buckingham, George Freeman, Neil Gaiman, Alan Grant, Mike Hoffman, Sam Keith, Andy Kubert, Bernie Mireault, Alan Moore, Mark Verheiden
Ocena 8,0
Co się stało z... Simon Bisley, Pat B...

Podobne książki

Okładka książki Hellblazer. Tom 1 Brian Azzarello, Richard Corben, Steve Dillon, Marcelo Frusin, Lee Loughridge, Pamela Rambo, James Sinclair, Dave V. Taylor
Ocena 7,5
Hellblazer. Tom 1 Brian Azzarello, Ri...
Okładka książki Hellblazer. Tom 2 Brian Azzarello, Giuseppe Camuncoli, Guy Davis, Marcelo Frusin, Rafael Grampa, Lee Loughridge, James Sinclair, Cameron Stewart
Ocena 7,3
Hellblazer. Tom 2 Brian Azzarello, Gi...
Okładka książki Providence. Tom 1 Jacen Burrows, Alan Moore
Ocena 6,9
Providence. Tom 1 Jacen Burrows, Alan...
Okładka książki The Goon. Kolekcja tom 2 Kyle Hotz, Eric Powell
Ocena 7,8
The Goon. Kole... Kyle Hotz, Eric Pow...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
126
110

Na półkach:

Zdecydowanie lepsza historia od providence. Świetne rysunki. Zachowana groza i dość mroczny klimat. Dla mnie bomba.

Zdecydowanie lepsza historia od providence. Świetne rysunki. Zachowana groza i dość mroczny klimat. Dla mnie bomba.

Pokaż mimo to

avatar
179
41

Na półkach: ,

Historia (a raczej dwie) jest naprawdę wciągająca i z pewnością zaskakuje. O ile pierwsza część naprawdę przypadła mi do gustu, co do drugiej mam strasznie mieszane uczucia.
W pierwszej historii agent federalny Sax prowadzi śledztwo, iście lovecraftowska historia przedstawiona w brudnej, patologicznej i przede wszystkim współczesnej rzeczywistości. Typowo gangsterski bohater, prosto z filmu noir. Wyszło naprawdę fajnie, żałuję, że historia nie była ciut dłuższa.
Druga historia to kontynuacja zdarzeń, po wielu, wielu latach.
Poznajemy wiele nowych postaci i akcja przybiera naprawdę szalony i nieoczekiwany przeze mnie bieg.
Mimo to, że przeczytałam ją z zacięciem, to sama nie wiem jak się do niej ustosunkować. Chyba samemu trzeba przeczytać. Nie oceniam jej źle, bo sama nie wiem jak ją ocenić.
Ogólnie komiks warty przeczytania.

Historia (a raczej dwie) jest naprawdę wciągająca i z pewnością zaskakuje. O ile pierwsza część naprawdę przypadła mi do gustu, co do drugiej mam strasznie mieszane uczucia.
W pierwszej historii agent federalny Sax prowadzi śledztwo, iście lovecraftowska historia przedstawiona w brudnej, patologicznej i przede wszystkim współczesnej rzeczywistości. Typowo gangsterski...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2243
1583

Na półkach: ,

103 / 2021

103 / 2021

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
80
18

Na półkach:

Alan Moore postanowił skonfrontować H. P. Lovecrafta z innymi dziełami popkultury. Oprócz nawiązań do samotnika z Providance mamy tu "Milczenie Owiec", "Piękną i bestie", "Kształt Wody" i "Dziecko Rosemary" tylko samego Moora jakby za mało. Pierwsze opowiadanie "Podwórze" w moim odczuciu o co najmniej 2 poziomy lepsze od "Neonomiconu".

Alan Moore postanowił skonfrontować H. P. Lovecrafta z innymi dziełami popkultury. Oprócz nawiązań do samotnika z Providance mamy tu "Milczenie Owiec", "Piękną i bestie", "Kształt Wody" i "Dziecko Rosemary" tylko samego Moora jakby za mało. Pierwsze opowiadanie "Podwórze" w moim odczuciu o co najmniej 2 poziomy lepsze od...

więcej Pokaż mimo to

avatar
430
239

Na półkach:

"Neonomicon" przeczytałem dopiero po lekturze pierwszego zbiorczego tomu "Providence" i jak się okazało dobrze zrobiłem, ponieważ jak się okazuje "Providence" i "Neonomicon" łączą się ze sobą fabularnie, chociaż można czytać "Neonomicon" samodzielnie, bez sięgania po "Providence" (w drugą stronę już to niestety nie działa). W komiksie otrzymujemy dwie historie - jedna dotyczy tajemniczego narkotyku, natomiast druga tajnej organizacji. I obydwie trzymają poziom, chociaż druga jest zdecydowanie bardziej makabryczna z uwagi na dużą ilość seksu. To też sprawia, że nie tylko jest to komiks wyłącznie dla dorosłego czytelnika, ale też nie każdemu taka stylistyka musi pasować. Raczej odradzam osobom o dużej wrażliwości.

"Neonomicon" przeczytałem dopiero po lekturze pierwszego zbiorczego tomu "Providence" i jak się okazało dobrze zrobiłem, ponieważ jak się okazuje "Providence" i "Neonomicon" łączą się ze sobą fabularnie, chociaż można czytać "Neonomicon" samodzielnie, bez sięgania po "Providence" (w drugą stronę już to niestety nie działa). W komiksie otrzymujemy dwie historie - jedna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
292
87

Na półkach: , ,

Komiks zawiera dwie połączone ze sobą historie, według mnie niestety wyraźnie różniące się poziomem. Na początku dostajemy "Podwórze", fenomenalną, inspirowaną utworem Lovecrafta "The Courtyard”, historię detektywa próbującego rozwikłać zagadkę brutalnych morderstw. Zagrało wszystko. Kreska, bohaterowie, klimat niepewności i narastającego szaleństwa. Gdybym miał ocenić tylko ten fragment, to byłoby blisko 10. Kolejna część, tytułowy "Neonomicon" prezentuje nam dalszą część historii, niestety cały klimat zostaje w dosyć brutalny sposób zastąpiony duża ilością seksu (swoją drogą też brutalnego). Mnie takie rozwiązanie nie przekonuje, nie mniej jednak oceniając komiks jako całość daje 7, głównie za wspaniały początek.

Komiks zawiera dwie połączone ze sobą historie, według mnie niestety wyraźnie różniące się poziomem. Na początku dostajemy "Podwórze", fenomenalną, inspirowaną utworem Lovecrafta "The Courtyard”, historię detektywa próbującego rozwikłać zagadkę brutalnych morderstw. Zagrało wszystko. Kreska, bohaterowie, klimat niepewności i narastającego szaleństwa. Gdybym miał ocenić...

więcej Pokaż mimo to

avatar
455
451

Na półkach:

Mroczna, wyjątkowo dogłębna w swej atmosferze, obłędna i zaskakująca w kreowaniu uczucia niepokoju i lęku, oraz tajemnicza, dogłębnie szargająca psychikę i nerwy czytającego. Taka jest literatura makabry i groteskowo dobrego horroru, wysmakowanego dzieła, w którym pod względem gatunku lęk, strach i inne negatywne odczucia odgrywają znaczącą rolę, dotykając sfery psychicznej stabilności i bezpieczeństwa czytelnika.

Horror, jaki by nie był, zawsze w jakiś sposób oddziałuje na ,,indywidualnego” entuzjastę. Zło, plugawe nieczyste siły. Chłód, który jak wampir energetyczny odbiera moc życia, czyniąc je paradoksem, czy katatoniczny, nieznający miary ślepy lęk. To i wszystko inne, tak prężnie kojarzone pod ogólnym szyldem ,,literatury grozy”, zbyt często przyjmuje charakter tudzież znaczenie zjawiska zbiorowego, jakby horror zawarty w kontekście powieści miał wywrzeć wrażenie na grupie odbiorców, a dopiero wtedy opinie i nastrój grupy przejdą na jednostkę, wczuwającą się w charakter dzieła indywidualnie. Osaczenie, wymierzenie na cel i w końcu trafienie. Tak musi działać ponadczasowość jeśli chodzi o wywarcie głębokiego a nie powierzchownego i płytkiego oddziaływania, i wydźwięku na pogrążonym z pasją w lekturze czytelniku - w ujęciu literatury grozy, makabry, a także przy innej rodzajowości literatury pięknej i popularnej.

Pisarzem może zostać każdy, naprawdę. I nie jest to zbyteczne pustosłowie i miałkie, ot tak, pierwsze lepsze stwierdzenie. Można pisać dla siebie, dla rodziny, i umieszczać swoje ,,wypociny” na blogu i forach. Można wysyłać próbki tekstów do redakcji różnych czasopism i wydawnictw. Jednak nie każdy zostanie artystą, Mozartem pióra i mistrzem z prawdziwego zdarzenia, którego twórczość jest wyrazem prawdziwej pasji do tego co się robi, i dla kogo się to robi - jakby miłość do pisarstwa i oddanie twórcy potrafiło tworzyć nowe wymiary. W gatunku horroru i thrillera, pośród mnogości powieści, opowiadań, wyłaniających się spod pióra multum pisarzy, trudno jest być tym kimś, kto wywrze wpływ na całe pokolenia czytających dzieła tego gatunku, jak i na pojedynczego odbiorcę. Groza w prozie to element cierpki i trudny nie tylko dla twórcy, ale i ewentualnych czytelników, bowiem beletrystyczny horror jest wymagający dla obu stron. Owszem, lubimy się bać; lubimy odczuć ,,na własnej skórze”, przynajmniej w formie książki, sięgające w głąb ciała i umysłu, potwornie paraliżujące przerażenie, jednak przy tym gatunku czytelnik potrafi być równie wybredny, co i przy innych odmianach literatury popularnej. Od twórców horrorów, dreszczowców i kanonicznej, groteskowej powieściowej makabry, zdaje się, żądamy coraz więcej i więcej, tak aby za każdym razem, wraz z kolejnym dziełem pisarza, którego cenimy i główną twórczość śledzimy, móc przestraszyć się ,,nieco inaczej”. Nie lubimy powtarzalności, a jeśli ją tolerujemy, to głównie przez fakt, że książki twórcy muszą wylewać z siebie tę poszukiwaną odmienność fabularną, ale wetkniętą w to również uniwersalność koncepcyjną. Może być to zbyt szalone, ale lubujący się w horrorach czytelnicy są bardzo wybredni. Bo to, co miało być tym napięciem, grozą, suspensem i nagłym zwrotem akcji, może w danej powieści wykonać obrót o 180 stopni, stając się w oczach czytelnika farsą i groteską, która po prostu śmieszy.

Przy pisaniu horrorów twórca musi ,,oddać się” tej powinności na tyle, żeby emocje odseparować od świata zewnętrznego i przelać je na karty powieści. Mówi się, że niektórzy wielcy twórcy literackiego horroru, thrillera czy smętnego, zatracającego zmysły chwytającego za książkę ochotnika, dreszczowca, musieli zajrzeć samemu złu w oczy, wręcz przeżyć coś podobnego, co bohaterowie ich pozycji; tak daje się światu rzeczywiście coś wyjątkowego. Bo dla chwytającego za pióro pisarza, kluczem do kreacji porządnego, charyzmatycznego, enigmatycznego i ponadczasowego, z perspektywy zbiorowości ludzkiej i jednostki, dzieła z gatunku grozy, jest umiejętność zrozumienia, również osobniczego przeżycia i zmierzenia się z problemem, tego, co pragnie się przekazać i w odpowiednim tonie w swym dziele wyłonić. I w tym między innymi tkwi sekret z pozoru cichego, spokojnego H. P. Lovecrafta, giganta beletrystycznego horroru, mistrza makabry i niepokojącej tajemnicy, łączącego w swych tworach główny element grozy, lęku, niepokoju z obrzędami, mitami i wierzeniami. O Lovecrafcie niekiedy mówi się, że w swe opowiadania i powieści przelał chyba całe prastare, wieczne zło, całą zasobność fluktuacji negatywnych sił, które w ogóle można sobie wyobrazić.

Wśród korzystających z dorobku H.P. Lovecrafta – jako inspiracji jego dokonaniami na polu literatury grozy jest nie tylko wielu współczesnych mistrzów pióra tego rodzaju prozy, ale i multum scenarzystów filmowych, serialowych i co najciekawsze, komiksowych. Do tych ostatnich należy Brytyjczyk Alan Moore, postać ekstrawagancka, lecz dla kultury komiksu wielce zasłużona. Z wyglądu przypomina on doświadczonego czarodzieja, heavy metalowego wokalistę lub nieco mniejszą i chudszą wersję bujnie zarośniętego Rubeusa Hagrida z kanonicznego Uniwersum Harry’ego Pottera. Moore paradoksalnie stanowi przeciwieństwo do stanowczego, przypominającego klasycznego bywalca wyższych sfer lub profesora racjonalistę, ubranego przeważnie w garnitur, mistrza horroru, H.P. Lovecrafta. Tych panów jednak coś łączy, a pomostem pomiędzy nimi samymi – ich charakterami i twórczością – stał się między innymi pewien komiks pod tajemniczym, iście proroczym tytule: "Neonomicon", który oddającymi lovecraftowski klimat rysunkami doprawili Jacen Burrows i Juanmar. Co ciekawe horror w wydaniu historii obrazkowych nie jest czymś zwykłym, w sensie – naturalnym. Komiks bowiem kojarzony jest z ideą superbohatera – ostatnią tarczą ludzkości przed mocarnym superłotrem. Jednak, jak to w życiu bywa, pozory mylą. To, co w "Neonomiconie", jako sekwencyjnej historii obrazkowej, czyli komiksie, zrobili Alan Moore i ożywiający rysunkowo komiksy rysownicy i koloryści, przechodzi największe pojęcie, ba, typowo ,,stereotypowe pojęcie” komiksowej miary. Taki zabieg to coś będącego niczym solidne obalanie mitu odnośnie tego, jaka powinna być opowieść graficzna – jak rysowana i określana przez pryzmat odpowiedniego narratora.

"Neonomicon" to wędrówka prosto w pułapkę mroku; to podróż, po której odbytym akcie można dostać wątpliwości wobec tego, jak definiować rzeczywistość i realność własnego istnienia. Ciężko objąć w ramy psychologiczno-refleksyjne ów komiks, poza tym, że wiadomy jest wpływ Lovecrafta na całą rozpiętość historii - od samego początku aż do ostatnich dość szerokich ezoterycznych, egzotycznie mrocznych, spaczonych -niekonwencjonalnie w ogóle w całym komiksie kreślonych - plansz. Jako główny bohater pierwszego aktu komiksu, Aldo Sax jest obłędnie zgorzkniały, cierpki; to mająca wypaczony od pracy umysł, osoba, która twierdzi, że wszystko jest w porządku, że w sumie wisi jej to, czy w kiblu opuszczonego, starego hotelu, w którym przebywa na misji, na kurku kranu umywalki zalegają strzępki gówna, a w pokoju obok schizofreniczka trajkocze jak najęta. I tu zimny stonowany kontekst napięcia daje się czytelnikowi we znaki, szczególnie gdy Aldo wyrusza na poszukiwanie kogoś łączącego trzy sprawy brutalnych morderstw, które bada – może świadka lub nawet mordercę. Sam Sax stosuje tzw. teorię anomalii, twierdząc, że ,,niby” zwykłe, tak okrutne, że prawie karykaturalne, morderstwa, z którym się zetknął da się wyjaśnić czymś nadnaturalnym. Odkrywa on, że być może stoi za tym tzw. ,,Akla”. Sądzi, że ,,Akla” jest narkotykiem nowej generacji. Jednak ,,Akla” to coś innego, coś prastarego, przedwiecznego, zatraconego. To język starożytnych, przedwiecznych. I tym językiem za niedługo oczaruje go pewien ,,jegomość" Johnny Carcosa, który nie podaje mu narkotyku, lecz wypowiada do ucha zastraszające słowa. I tu na scenę wydźwięku komiksu wkracza sam Lovecraft, gdyż sama ,,Akla” jest nawiązaniem do jego twórczości. Dźwięk słów, niesynchronicznych, brudnych, zagmatwanych określeń, niczym pradawne zaklęcie wywraca osobnicze pojęcie Saxa o świecie. Mężczyzna popada w niewytłumaczalne szaleństwo, lecz z jego perspektywy jest to niczym nagle objawiona prawda; niczym głębia natury rzeczywistości, która się wybudziła, która jest i która będzie odtąd wiecznie. Nic jednak nie wytłumaczy tego, że ta ,,głębia" popchnęła go do morderstw, zatracenia się i trafienia do Azylu Psychiatrycznego. No tak, w końcu to wymowna, ciężka pierwsza część niniejszej adaptacji twórczości Lovecrafta i jego tajemniczego Necronomiconu.

Druga część pracy Moore'a i grafików, czy jak kto woli drugi akt komiksu to bardziej rozbudowany wątek śledczy, łączący w kwestii fabuły ciężki momentami obrazoburczy wątek seksistowski. Mało tego, razem wszystko to scala makabra, prawdziwa jatka psychologiczno-fizyczna – ot taka skrajna obsceniczność, przez co ciężko było ,,zdrowo na umyśle" przebrnąć. W końcu to Lovecraft, który jest w tym komiksie narzędziem, za pomocą którego rzeźbi się płaszczyznę psychologiczną i narracyjną "Neonomiconu", a praktycznie całą jej rzecz. I tak, po tym, co główna bohaterka – jeśli tak ją można nazwać, a jest ona tym czym nie chciałby Lovecraft aby była; po tym kogo straciła w patologicznym ,,występie” w sekcie wyznawców kultu ,,siły Akli”, bo ciężko jednoznacznie zgadnąć czym ta metafizyczność tu dokładnie była, można śmiało stwierdzić, że Lovecraft jest tak samo istotny w rzeczywistości fikcyjnej "Neonomiconu" i naszej prawdziwej, doświadczanej przez nas samych macierzy wszechrzeczy. Praca Moore’a, Burrowsa i Juanmara zaintrygowała mnie na tyle, że chcę, może nawet pragnę, więcej i więcej mrocznej i odważnej strony komiksowej kultury. Pora na jeszcze większe zszarganie sobie nerwów i zdeptanie psychiki lovecraftowskim buciorem; pora na rozszerzenie komiksowego tym razem, Uniwersum mistrza makabry i horroru, H. P. Lovecrafta, w wykonaniu Alana Moore'a i innych.

Mroczna, wyjątkowo dogłębna w swej atmosferze, obłędna i zaskakująca w kreowaniu uczucia niepokoju i lęku, oraz tajemnicza, dogłębnie szargająca psychikę i nerwy czytającego. Taka jest literatura makabry i groteskowo dobrego horroru, wysmakowanego dzieła, w którym pod względem gatunku lęk, strach i inne negatywne odczucia odgrywają znaczącą rolę, dotykając sfery psychicznej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
10
10

Na półkach:

Jeśli podobał Wam się "Kształt wody" del Toro, to spodoba Wam się i "Neonomicon". Oczywiście nie muszę dodawać, że prawdopodobnie zakochają się w nim również fani Lovecrafta. O ile jednak w "Providence" miałam poczucie, że lekturę bardzo zubaża mi nieznajomość twórczości wspomnianego, o tyle tutaj niekoniecznie.
Alan Moore bardzo zgrabnie wykorzystuje Lovectaftowską mitologię (chylę czoła przed erudycją), tworząc ponadgatunkową, okultystyczną całość. Kilka ostrych scen powoduje, że komiks jest zdecydowanie 18+.

Jeśli podobał Wam się "Kształt wody" del Toro, to spodoba Wam się i "Neonomicon". Oczywiście nie muszę dodawać, że prawdopodobnie zakochają się w nim również fani Lovecrafta. O ile jednak w "Providence" miałam poczucie, że lekturę bardzo zubaża mi nieznajomość twórczości wspomnianego, o tyle tutaj niekoniecznie.
Alan Moore bardzo zgrabnie wykorzystuje Lovectaftowską...

więcej Pokaż mimo to

avatar
62
7

Na półkach:

niezły pojebany horror

niezły pojebany horror

Pokaż mimo to

avatar
1673
250

Na półkach: , , ,

Duet Moore/Burrows czerpie garściami z przebogatej kopalni wątków i motywów, jaką jest twórczość H. P. Lovecrafta. Efekt jest oszałamiający, przerażający i dokuczliwy w swojej perwersyjnej, koszmarnej poetyce.

Duet Moore/Burrows czerpie garściami z przebogatej kopalni wątków i motywów, jaką jest twórczość H. P. Lovecrafta. Efekt jest oszałamiający, przerażający i dokuczliwy w swojej perwersyjnej, koszmarnej poetyce.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Neonomicon


Reklama
zgłoś błąd