rozwiń zwiń

Trzynasty dzień tygodnia

Okładka książki Trzynasty dzień tygodnia
Ryszard Ćwirlej Wydawnictwo: Muza Cykl: Milicjanci z Poznania (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Milicjanci z Poznania (tom 2)
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788328711402
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Morderstwo w noc wprowadzenia stanu wojennego


Link do recenzji

498 70 389

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
748 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
229
35

Na półkach:

Ciężko mi się to czytało a nawet bardzo ciężko. Akcja taka sobie , rozwleczona i mało dynamiczna , dużo opisów zupełnie niepotrzebnych, czasy słusznie minione przerysowane a już z tym piciem alkoholu na każdej stronie to przegięcie. No wszyscy tam piją trupy pijane sąsiedzi pijani milicjanci to ciągle chleją staruszki bimber pędzą nie pamiętam jak duchowni ale chyba też nie odmawiali no jpd... Muszę się zastanowić czy sięgnę po coś jeszcze tego autora.

Ciężko mi się to czytało a nawet bardzo ciężko. Akcja taka sobie , rozwleczona i mało dynamiczna , dużo opisów zupełnie niepotrzebnych, czasy słusznie minione przerysowane a już z tym piciem alkoholu na każdej stronie to przegięcie. No wszyscy tam piją trupy pijane sąsiedzi pijani milicjanci to ciągle chleją staruszki bimber pędzą nie pamiętam jak duchowni ale chyba też nie...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
630
557

Na półkach: ,

Pan Ćwirlej i jego milicjanci z Poznania , to osobna liga . Akcja książki rozpoczyna się od wprowadzenia stanu wojennego o północy 13 grudnia 1981 . Wojsko i oddziały ZOMO opanowują ważne punkty w mieście , a pozostałe służby zajmują się aresztowaniem aktywistów związkowych i tak zwanego "elementu wrogiego ustrojowi socjalistycznemu" . Milicjanci znani nam z poprzedniej części dostają również rozkaz aresztowania jakiegoś związkowca i natykają się na morderstwo w tym samym budynku .
Prawda , że zaczyna się ciekawie ? Dodam , że morderstw będzie więcej , a dzielni milicjanci skupią się na rozwiązaniu tej zagadki kryminalnej . SB jest również zainteresowana jej rozwikłaniem , ale zupełnie z innych powodów . Dodajmy do tego jeszcze wzajemną niechęć milicjantów i SB-ków , a możecie spodziewać się wielu zabawnych scenek , okraszonych gwarą i humorem poznańskim .

Pan Ćwirlej i jego milicjanci z Poznania , to osobna liga . Akcja książki rozpoczyna się od wprowadzenia stanu wojennego o północy 13 grudnia 1981 . Wojsko i oddziały ZOMO opanowują ważne punkty w mieście , a pozostałe służby zajmują się aresztowaniem aktywistów związkowych i tak zwanego "elementu wrogiego ustrojowi socjalistycznemu" . Milicjanci znani nam z poprzedniej...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
227
213

Na półkach:

Kryminały w wykonaniu Ćwirleja to na prawdę solidne rzemiosło. Autor świetnie oddaje klimat komuny i stanu wojennego.... To co mi się bardzo podoba u pana Ryszarda to jego niemożliwe poczucie humoru , które kilka razy mnie rozłożyło na łopatki. Polecam bo warto...

Kryminały w wykonaniu Ćwirleja to na prawdę solidne rzemiosło. Autor świetnie oddaje klimat komuny i stanu wojennego.... To co mi się bardzo podoba u pana Ryszarda to jego niemożliwe poczucie humoru , które kilka razy mnie rozłożyło na łopatki. Polecam bo warto...

Pokaż mimo to

155
Reklama
avatar
752
690

Na półkach: , , , ,

Dla nieobeznanych: Milicjanci z Poznania to seria książek kryminalnych osadzonych w stolicy Wielkopolski w latach 80-tych. Mieszkańcy (i miłośnicy) miasta z pewnością z przyjemnością zanurzą się w to miasto, odwiedzą znane sobie zakamarki (ze komunistycznymi jeszcze nazwami), powspominają powszechne braki wszystkiego (oraz kreatywne sposoby, z jakimi sobie z tym problemem radzono), przejadą się tramwajami mijającymi doskonale znane im obiekty oraz pośmieją się z dialogów bohaterów, którzy bez skrępowania umieszczają gwarowe wyrażenia. A wszystko dzieje się w tle ważnych historycznych wydarzeń (tutaj: stan wojenny) w rytm ówczesnych hitów (chociaż tu przyznaję - autor nie jest przesadnie skrupulatny i każe bohaterom cytować słowa piosenek powstałych już po stanie wojennym).

To jest, jak się zdaje, jedna ze słabszych książek cyklu. Intryga i akcja taka sobie, niemniej jednak jej rozwiązanie dość mocno zaskakuje. Irytujące dla mnie robienie było z bohaterów alkoholików, którzy dzień rozpoczynają... nie, nie od piwa (co by jeszcze uszło i było powiedzmy wiarygodne) - milicjanci z Poznania na służbie średnio piją dziennie co najmniej litra na łebka (!). I takich libacji w książce jest naprawdę dużo (w każdym rozdziale trafia się co najmniej jedna) i autor troszkę przesadził.

Nadal jednak kawał dobrej lektury; warto się z nim zapoznać, ponieważ jest to pierwszy chronologicznie tom cyklu. Tu się wszystko zaczęło - Olkiewicz jest jeszcze w SB, Brodziak dopiero zaczyna karierę, Blaszkowskiego jeszcze nie ma, a Gruby Rychu jest tylko wspomniany.

Dla nieobeznanych: Milicjanci z Poznania to seria książek kryminalnych osadzonych w stolicy Wielkopolski w latach 80-tych. Mieszkańcy (i miłośnicy) miasta z pewnością z przyjemnością zanurzą się w to miasto, odwiedzą znane sobie zakamarki (ze komunistycznymi jeszcze nazwami), powspominają powszechne braki wszystkiego (oraz kreatywne sposoby, z jakimi sobie z tym problemem...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
879
213

Na półkach: ,

Kolejna część trochę nostalgicznej serii o milicjantach z Poznania. Tym razem akcja osadzona jest w początkowych dniach stanu wojennego kiedy to w atmosferze powszechnego chaosu głowni bohaterowie muszą rozwikłać sprawę kryminalną. Szybka i przyjemna lektura.

Kolejna część trochę nostalgicznej serii o milicjantach z Poznania. Tym razem akcja osadzona jest w początkowych dniach stanu wojennego kiedy to w atmosferze powszechnego chaosu głowni bohaterowie muszą rozwikłać sprawę kryminalną. Szybka i przyjemna lektura.

Pokaż mimo to

50
avatar
258
224

Na półkach: , , , ,

Porządnie napisana powieść sensacyjno - kryminalna. Jak zwykle u Ćwirleja najwięcej przyjemności dostarczył mi styl i język książki. Fabuła trochę była rozwleczona i pełno było niewiele wnoszących doń dygresji (jak chociażby opisy realiów stanu wojennego) a niemal na każdej stronie milicjanci pili wódkę i palili papierosy. Jest to jednak solidny kawał literatury a autora uwielbiam ze względu na jego charakterystyczny warsztat literacki. Na pewno sięgnę po jego inne książki.

Porządnie napisana powieść sensacyjno - kryminalna. Jak zwykle u Ćwirleja najwięcej przyjemności dostarczył mi styl i język książki. Fabuła trochę była rozwleczona i pełno było niewiele wnoszących doń dygresji (jak chociażby opisy realiów stanu wojennego) a niemal na każdej stronie milicjanci pili wódkę i palili papierosy. Jest to jednak solidny kawał literatury a autora...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
275
270

Na półkach:

Recenzja pochodzi z bloga https://blurppp.com/blog/ryszard-cwirlej-trzynasty-dzien-tygodnia-recenzja-podwojna/

Za kilka dni przypadnie 40 rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego. Pamiętam tamten czas. Mam jednak świadomość, że moje wspomnienia są skarżone przez mój ogląd dwunastolatka. W tamten poranek 13 grudnia najważniejszym dla mnie był brak Teleranka. To co naprawdę ważne działo się trochę poza mną. Choć w rozmowach dorosłych dawało się wyczuć sporo niepokoju i wyraźna niepewność co dalej to jednak nie zdawałem sobie sprawy z doniosłości wydarzeń. Z okazji rocznicy postanowiłem sobie przypomnieć klimat tamtych dni i poczytać o tym. Na pierwszy ogień poszedł „Trzynasty dzień tygodnia” Ryszarda Ćwirleja.
Z pozoru może się wydać, że to mocno kontrowersyjny wybór. Wszak, jak wszystkie powieści Ćwirleja jest to kryminał. Do tego kryminał nie pozbawiony elementów humorystycznych. Kto zna inne pozycje z cyklu Milicjanci z Poznania doskonale wie o czym pisze. Ale z drugiej strony nikt inny tak dobrze jak Ćwirlej właśnie nie pokazuje społecznego i obyczajowego tła lat osiemdziesiątych.
Wróćmy jednak do powieści „Trzynasty dzień tygodnia”. Chronologicznie jest to pierwszy to cyklu. To tutaj Olkiewicz dostaje przeniesienie z SB do Milicji. I to tutaj po raz pierwszy Brodziak spotyka się z Teofilem. Tu też rodzi się ich mocno zaprawiona alkoholem przyjaźń.
Podstawą fabuły są dwa morderstwa popełnione w noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Śledztwo od samego początku jest utrudnione, bowiem cały aparat bezpieczeństwa jest skupiony na internowaniu działaczy Solidarności. Do tego komuś w resorcie zależy by nie zakończyło się ono sukcesem milicji. W tle zaś znajdują się tysiące marek niemieckich, jakie działacze związkowi otrzymali na działalność w podziemiu. Czy i tym razem Fred Marcinkowski wspierany przez swoją ekipę sobie poradzi?
Znowu będzie szybko, dynamicznie i z niezliczoną ilością zwrotów akcji. I znowu tło wydarzeń będzie niemalże równie ważne jak sama fabuła. Tym razem autor, jak zawsze w specyficzny i typowy dla siebie sposób, znów naszkicował pierwsze dnia i pierwsze godziny Stanu Wojennego. Znów jest tu dużo obrazków z alkoholem w roli głównej, ale takie to były czasy. Znów jest trochę przerysowań i hiperboli. Ale jest też ten cudowny przaśny klimat przywodzący przed oczy komentujący dwadzieścia lat wcześniejsze wydarzenia obraz „Czerwony autobus” Bronisława Wojciecha Linkego.
Zarówno „Trzynasty dzień tygodnia” jak i „Czerwony autobus” to prześmiewczy, ale nie pozbawiony goryczy komentarz wobec rzeczywistości. Tu i tu mamy przerysowane postacie, czasami sympatyczne czasami nie, ale idealnie oddające czasy w jakich przyszło im żyć.
Ale pomimo tego wszystkiego co napisałem wyżej „Trzynasty dzień tygodnia” pozostaje rasowym kryminałem. I pod tym względem nie różni się od innych tomów cyklu. Do tego doskonałym kryminałem o nieprzewidywalnym zakończeniu. I właśnie to łączenie wątków sensacyjno-kryminalnych z ciekawymi obserwacjami społecznymi i cudowną warstwą humorystyczną sprawiają, że pisarstwo Ćwirleja jest tak unikatowe. I dlatego też tak je lubię.
Do tego jest to jeden z trzech tomów tej serii jaki doczekał się adaptacji do audiobooka. I znów tekst interpretuje niezrównany Leszek Filipowicz. O tym jak to robi pisałem więcej w recenzji najnowszego tomu, wydanego kilkanaście dni temu – „Mordercza rozgrywka”. Teraz tylko powtórzę, że to jak lektor czuje postać Teofila Olkiewicza to czyste mistrzostwo. Każdy dialog z jego udziałem to perełka. Można by je ekstrahować z reszty tekstu i tworzyć z nich mini skecze. Doskonała rozrywka. No i oczywiście doskonale się to wpisuje we wspomniany przaśny klimat całej opowieści.
Podsumowując „Trzynasty dzień tygodnia” jako pozycja otwierający moją listę pozycji mających mi przypomnieć wprowadzenie Stanu Wojennego była strzałem w dziesiątkę. Jak żadna inna opowieść lekko wprowadza w ten temat. Podchodzi do niego z dystansem, pokazuje jego bezsens a przy tym pomimo lekkiej formy doskonale wprowadza nastrój beznadziei, ale też podskórnego napięcia spowodowanego lękiem o przyszłość, o to jak to dalej się rozwinie. A przecież to właśnie podskórne napięcie i owe wszechobecne uczucie niepokoju dominują w moich wspomnieniach tamtej niedzieli bez Teleranka. To też mocno wam te opowieść POLECAM.

Recenzja pochodzi z bloga https://blurppp.com/blog/ryszard-cwirlej-trzynasty-dzien-tygodnia-recenzja-podwojna/

Za kilka dni przypadnie 40 rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego. Pamiętam tamten czas. Mam jednak świadomość, że moje wspomnienia są skarżone przez mój ogląd dwunastolatka. W tamten poranek 13 grudnia najważniejszym dla mnie był brak Teleranka. To co naprawdę...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
65
63

Na półkach:

Chyba najlepsza z tej serii. Na zdecydowany plus postać Marcinkowskiego. Bardzo fajnie poprowadzona intryga, do końca trzyma w napięciu.

Chyba najlepsza z tej serii. Na zdecydowany plus postać Marcinkowskiego. Bardzo fajnie poprowadzona intryga, do końca trzyma w napięciu.

Pokaż mimo to

1
avatar
757
472

Na półkach:

Polecam odsłuchać audiobooka, przeczytany wzorowo. Książka przenosi nas w nocy wybuchu stanu wojennego, czasy PRLu, realia tamtego okresu. Intryga została dobrze osadzona a cała historia dość ciekawie napisana. Przyjemnie się czytało.

Polecam odsłuchać audiobooka, przeczytany wzorowo. Książka przenosi nas w nocy wybuchu stanu wojennego, czasy PRLu, realia tamtego okresu. Intryga została dobrze osadzona a cała historia dość ciekawie napisana. Przyjemnie się czytało.

Pokaż mimo to

3
avatar
1585
697

Na półkach: , , ,

Przeczytałam, po raz kolejny z ogromną przyjemnością, mój trzynasty już tom Ćwirleja. Złożyło się nieźle, bo rzecz jest o pamiętnym trzynastym grudnia A.D.1981. Fabuła koncentruje się na wydarzeniach pomiędzy późnym wieczorem 12 a rankiem 16 grudnia. Na przestrzeni tych kilkudziesięciu godzin Fred Marcinkowski w asyście Teosia Olkiewicza i młodego Mirka Brodziaka rozgryza tajemnicę kilku morderstw na działaczach Solidarności i sprawę zaginięcia pieniędzy uzyskanych na działalność związku z Niemiec. W śledztwie uczestniczą też esbecy, ale ich nieudolne i naciągane metody zamykające się w zdaniu: "Jest włamanie, jest trup, to i morderstwo się znajdzie" obce są Marcinkowskiemu. Wyprzedza ich o krok i nie ukrywa swej niechęci do SB.

W tym odcinku jednak, moim zdaniem, intryga kryminalna i relacje między służbami mundurowymi schodzą na dalszy plan. Są ważne, ale o wiele więcej miejsca autor poświęca na odmalowanie klimatu politycznego i sytuacji gospodarczej tamtego okresu. Precyzyjnie i jak zwykle z właściwym sobie humorem pokazuje również nastroje społeczne.

Osobiście ze stanu wojennego, jako niespełna jedenastolatka, pamiętam stosunkowo niewiele, chociaż słynne słowa "są granice, których przekroczyć nie wolno" mocno tkwią mi w pamięci. 13 grudnia mieliśmy w rodzinie pogrzeb dziadka, było zimno i szaro, a Jaruzelski dołożył swoje robiąc z niego wyjątkowo smutny dzień. Zostało także z tamtych lat wspomnienie strachu po wizycie MO, kiedy będąc sama w mieszkaniu, musiałam wyjść na zewnątrz i pokazać milicjantom tabliczkę z numerem domu, chociaż do dziś nie wiem, czemu było to aż tak ważne.

Ćwirlej jednak, nawet pisząc o tragicznych dla społeczeństwa wydarzeniach, potrafi wywołać na twarzy niejeden uśmiech. Za ten humor, gemele, ksiuty i szuszwole nie sposób go nie lubić. Polecam nie tylko wielbicielom autora.

Przeczytałam, po raz kolejny z ogromną przyjemnością, mój trzynasty już tom Ćwirleja. Złożyło się nieźle, bo rzecz jest o pamiętnym trzynastym grudnia A.D.1981. Fabuła koncentruje się na wydarzeniach pomiędzy późnym wieczorem 12 a rankiem 16 grudnia. Na przestrzeni tych kilkudziesięciu godzin Fred Marcinkowski w asyście Teosia Olkiewicza i młodego Mirka Brodziaka rozgryza...

więcej Pokaż mimo to

100

Cytaty

Więcej
Ryszard Ćwirlej Trzynasty dzień tygodnia Zobacz więcej
Ryszard Ćwirlej Trzynasty dzień tygodnia Zobacz więcej
Ryszard Ćwirlej Trzynasty dzień tygodnia Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd