Pięć lat kacetu

Okładka książki Pięć lat kacetu
Stanisław Grzesiuk Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
616 str. 10 godz. 16 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania:
2018-01-18
Data 1. wyd. pol.:
1968-10-01
Liczba stron:
616
Czas czytania
10 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381231060
Tagi:
literatura polska obóz koncentracyjny Stanisław Grzesiuk Dachau Mauthausen-Gusen
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
6047 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
153
98

Na półkach:

Prosty styl, proste słowa, przekazują brutalna i szczera prawdę o życiu w niemieckich obozach. Zdecydowanie warto.

Prosty styl, proste słowa, przekazują brutalna i szczera prawdę o życiu w niemieckich obozach. Zdecydowanie warto.

Pokaż mimo to

avatar
27
5

Na półkach: , ,

Rezolutny Stasio (Warszawiak z Małkowa sic) wykończył współosadzonych więc nikt nie mógł podważyć jego obozowych historii. A z resztą, kto by śmiał ruszać czerwonego pachołka. Karma wraca i wasz uber Warszawiak w końcu wykasłał swoje płuca.

Rezolutny Stasio (Warszawiak z Małkowa sic) wykończył współosadzonych więc nikt nie mógł podważyć jego obozowych historii. A z resztą, kto by śmiał ruszać czerwonego pachołka. Karma wraca i wasz uber Warszawiak w końcu wykasłał swoje płuca.

Pokaż mimo to

avatar
517
274

Na półkach: , ,

Historia lubi zataczać koło, pewne schematy ludzkich zachowań wracają, a ludzie nie potrafią się uczyć na własnych błędach. Notorycznie, jako gatunek, wracamy do schematów, które stawiają na piedestale sprawnych oratorów, którzy jednak nie mają nic do zaoferowania swoim słuchaczom, za wyjątkiem mrzonek ubranych w piękne słowa. Na dodatek te jednostki uwielbiają ciepłe stołki, na których usadziły swoje ciała, więc też obietnice są coraz bogatsze, a ich spełnienie coraz rzadsze. Ale temu winni są zawsze ci INNI. Adolf Hitler swoimi przemowami oraz obietnicami doprowadził do powstania niemieckiego państwa, można powiedzieć, z popiołów. Powoli, wbrew międzynarodowej polityce, stali się potęgą europejską, by ostatecznie rzucić wyzwanie całemu światu. Jednym z rozwiązań problemów etnicznych, oczywiście przez polityków Rzeszy nazywanych mniej bezpośrednio, były obozy koncentracyjne.

Jako element wywrotowy autor książki, Stasiuk, można powiedzieć, zaliczył trzy obozy o bardzo wątpliwej reputacji: Dachau, Mauthausen i Gusen. Był człowiekiem pełnym życia, zawsze starającym się znaleźć jakieś rozwiązanie, owszem, unikającym pracy, ale zarazem pamiętającym o tych, którzy mają gorszą sytuację od niego. Przeszedł wszystkie etapy w obozach, był świeżakiem, jakbyśmy teraz powiedzieli, muzułmanem, by w końcu wypracować sobie, o ironio, status starego obozowicza, który nie tylko dba o swój spokój, ale również ma pod swoją pieczą pewną grupę tych, którzy sobie nie radzą. Pierwsze lata obozowe ukazują bardzo okrutny świat dla więźniów, gdzie śmierć dosłownie czyha na każdym kroku. Niemieccy strażnicy, a zaraz za nimi kapowie, czuli się bezkarni, gdyż niespecjalnie dbano o stan zdrowia lub wyżywienie osadzonych, więc również, nikogo nie pociągano do odpowiedzialności za ewentualne straty w liczebności „obozowiczów”. Z czasem sytuacja się zmieniała, zaczęto się bardziej liczyć z ofiarami i nie szafowano ich życiem z taką lekkością.

Grzesiuk nie oszczędza czytelnika w opisach tragedii, której był świadkiem. Owszem, unika epatowania tzw. mięsem oraz szczegółami tortur, jednak między wierszami można znaleźć niejedną tragedię. Wszystkie opisy znęcania się, zwłaszcza psychicznego, są na tyle bogate, że nieraz ścierpnie skóra, gdy się czyta o kolejnej lekcji zdejmowania czapki w ciągu jednego popołudnia lub musztrze z biegunką w tle. Bestialstwo obozowych katów ograniczała jedynie wyobraźnia, wystarczy wspomnieć marsz z kamieniami po schodach z wyrobiska. W tym wszystkim zakotwiczony był warszawski cwaniak, unikający pracy, niczym diabeł wody święconej. Wciąż jednak pamiętający o swoich gorszych dniach, w związku z czym nie odwracający wzroku od tych, którzy byli na dnie.

Podczas tej lektury wspomniał mi się Król szczurów Clavella, gdzie opisano podobną sytuację, tylko bohater tej książki był troszkę bardziej bezczelny w swojej życiowej zaradności. A może to była tylko kulturowa, w azjatyckiej dżungli można było bowiem łatwiej przymknąć oko na jakiegoś cwaniaka, który codziennie chodził w czystym mundurze, przecież każdego dnia z powodu gorączki umierało kilkunastu więźniów, a sam Król nie był w stanie faktycznie zaszkodzić włodarzom obozu. Przypadek Stasiuka jest inny, owszem wypracował sobie wysoką pozycję w hierarchii obozowej, miał dzienny dostęp do żywności, jaka by ona nie była, jednak nigdy nie pozwolił sobie na zbyt pewne siebie postępowanie. Nie można było bowiem się zbyt wychylać, bo ryzykowało się uwagę kapo, a ona mogła kosztować życie, zwłaszcza gdy się dzieliło towarem z paczek ze współwięźniami, a nie z grupą zarządzającą.

Stasiuk się nie wybiela, nie ukazuje tylko swojej jasnej strony, przedstawia również swoją gorszą twarz obozową. Jemu również zdarzyło się coś ukraść lub podłożyć świnię, nie oczekuje jednak usprawiedliwienia dla swoich czynów, stwierdza otwarcie, że nikt, kto nie przeszedł tej niewoli, nie ma prawa go oceniać. W takich ekstremalnych sytuacjach człowiek się zmienia i często podejmuje decyzje, których nie brałby pod uwagę, gdyby był w swoim rodzinnym mieście i podczas dni pokoju. Banalne słowa? Ale nabierają mocy, gdy mówi je ktoś, kto przeszedł trzy obozy, widział niejedną bezsensowną śmierć, który jadł ziemniaczane oskrobiny, zagryzając fusami z kawy,

Prószyński wydał wspomnienia Stasiuka w wersji oryginalnej, znaczy takiej, jak podyktował, czy też napisał autor. A mimo wszystko szkoda, gdyż cegła rozmiarów ok 600 stron z pewnością by wymagała jakiejś korekty czy redakcji. Gawędziarz z natury zawsze znajdzie temat do opowiadania, przypowieść czy analogia z pewnością pojawią na kartach takich wspomnień. I tu jest właśnie ten problem, że w książce jest całkiem sporo powtórzeń oraz zwrotów, które przy, powiedzmy, odcinkowym wydawaniu nie raziłyby w oczy, jednak gdy mamy to w jednej książce, i co piętnaście stron czytamy, że do czegoś wróci później, to ja już nawet nie chciałem sprawdzać, czy faktycznie o tym wspomniał.

Książka z pewnością ma ogromną wartość historyczną, rzadko bowiem ma się do czynienia z takim punktem widzenia, które obrazuje właśnie Stasiuk. Był cwaniakiem na ulicach Warszawy, cwaniakował również w obozach. Dbał o własną korzyść, pamiętał jednak też o potrzebujących, bezinteresownie, a nieraz również tylko osładzał innym śmierć. Jest to również obraz zła, którego ciągle wisi nad nami, nie trzeba wcale spoglądać za wschodnią granicę czy do szkół w Teksasie, nasze domowe podwórko również lubi sięgać po pewne „brązowe” schematy oraz działania. Pamiętajmy, żeby się uczyć na błędach i wyciągać wnioski, najlepiej wynikające z historii. A ta się lubi powtarzać. Widać to za każdym razem.

+ surowość opisów, czysty obiektywizm uczestnika zdarzeń
- powtórzenia

Historia lubi zataczać koło, pewne schematy ludzkich zachowań wracają, a ludzie nie potrafią się uczyć na własnych błędach. Notorycznie, jako gatunek, wracamy do schematów, które stawiają na piedestale sprawnych oratorów, którzy jednak nie mają nic do zaoferowania swoim słuchaczom, za wyjątkiem mrzonek ubranych w piękne słowa. Na dodatek te jednostki uwielbiają ciepłe...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
79
78

Na półkach:

Niewiele osób przeżyło w obozach tak długo jak Stanisław Grzesiuk i to w trzech obozach, nie będąc blokowym czy innym uprzywilejowanym. Grzesiuk miał poglądy lewicowe i po wojnie zaangażował się w działalność PPR, więc nie miał problemów z wydaniem swoich wspomnień. Wielu zarzuca mu koloryzowanie i naginanie rzeczywistości na potrzeby komunistycznej propagandy, jednak dotyczy ro głównie "Boso, ale w ostrogach".
Czytając wspomnienia obozowe, należy brać poprawkę na dwie rzeczy, o których Grzesiuk pisze wprost. 1. Różne były obozy, różne w nich komanda i sytuacja zmieniała się z czasem, więc nie każdy więzień przeżył i widział to samo. 2. Nie wszyscy chcą pisać a tym bardziej mówić szczerze o tym, co robili, żeby przeżyć. Powszechne były kradzieże, donosy, bójki. Nawet jeśli ktoś starał się nie krzywdzić innych więźniów, to samą swoją walką o przetrwanie powodował, że inni musieli umrzeć. Zjadłeś kromkę chleba, to ktoś inny jej nie zjadł i umarł z głodu. Dostałeś się do lżejszej pracy, to ktoś inny został wykończony w zasranym kamieniołomie. Grzesiuk zauważa, że władze obozowe celowo starały się podsycać nieprzyjaźń i nieufność między więźniami.
Książka zawiera wiele celnych obserwacji na temat funkcjonowania obozów. Stanisław Grzesiuk jest inteligentny, ale w obozie udaje głupka, zwłaszcza wobec esesmanów. Niektóre sytuacje obozowe opisuje z humorem, ale nie zmienia to faktu, że książka jest ciężka, zawiera opisy kilku różnych sposobów utopienia człowieka w beczce i wiele innych obozowych okropności.

Niewiele osób przeżyło w obozach tak długo jak Stanisław Grzesiuk i to w trzech obozach, nie będąc blokowym czy innym uprzywilejowanym. Grzesiuk miał poglądy lewicowe i po wojnie zaangażował się w działalność PPR, więc nie miał problemów z wydaniem swoich wspomnień. Wielu zarzuca mu koloryzowanie i naginanie rzeczywistości na potrzeby komunistycznej propagandy, jednak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
747
692

Na półkach: , , , , ,

Absolutna większość świadectw tych, którzy przetrwali obozy koncentracyjne pochodzi od ludzi pióra – literatów i innych twórców. Nawet jeśli nie wywodzili się z elit społecznych, to do nich przynależeli jeszcze przed uwięzieniem. Tymczasem Stanisław Grzesiuk pokazał piekło obozu z punktu widzenia biednego przedstawiciela czerniakowskiego lumpenproletariatu. Człowieka, który chciał po prostu przetrwać.
I tak jak w przypadku „Boso ale w ostrogach” największą zaletą książki jest prostota i realizm opisów. Dodatkowo wzmacnia ją autentyczność przeżyć i świadectw autora. Grzesiuk, niczym idealny świadek w procesie, opisuje to co widział, bez przetworzenia przez pryzmat przeczytanych lektur, założeń światopoglądowych, politycznych, estetycznych czy filozoficznych. Świat dokładnie taki jakim był, z opisami fizycznego okrucieństwa i cierpienia, potrzeb więźniów (w tym seksualnych) oraz ich reakcji na to co widzieli i czego doświadczali. Mówi o faktach, a ich interpretację pozostawia przede wszystkim czytelnikowi. Jeśli coś tłumaczy, to z punktu widzenia uczestnika-więźnia, a nie pisarza, filozofa czy psychologa.
W „Imieniu róży” Adso zauważa, że Bernardo Gui rozmawiał ze służbą i pracownikami klasztoru, a jego mistrz odwrotnie – tylko z mnichami. Grzesiuk jest tu jak rozmówcy inkwizytora, czyli pierwszego z wymienionych. Tymczasem np. Viktor E. Frankl, autor znakomitego „Człowieka w poszukiwaniu sensu”, przekazuje również wiedzę o obozach koncentracyjnych, ale w stylu rozmówców Williama z Baskerville. Dwa opisy tego samego mogą być zatem zupełnie różne i zwracać uwagę na inne wydarzenia, rzeczy zachowania. Nawet niezwykle przyziemny jak na literata język Borowskiego nie osiąga autentycznej prostoty prozy Grzesiuka. Z czasem, po wielu lekturach pisarzy próbujących imitować język chłopski czy robotniczy tym bardziej docenia się autentyczne świadectwa spisane z zastosowaniem tych gwar, słownictwa i sposobu postrzegania.
I jeszcze jedno – czytałem będąc nastolatkiem. I trzeba życzyć każdemu autorowi, by jego książki były tak żywo komentowane przez kilkunastoletnią młodzież, jak my to robiliśmy.

Absolutna większość świadectw tych, którzy przetrwali obozy koncentracyjne pochodzi od ludzi pióra – literatów i innych twórców. Nawet jeśli nie wywodzili się z elit społecznych, to do nich przynależeli jeszcze przed uwięzieniem. Tymczasem Stanisław Grzesiuk pokazał piekło obozu z punktu widzenia biednego przedstawiciela czerniakowskiego lumpenproletariatu. Człowieka, który...

więcej Pokaż mimo to

avatar
22
10

Na półkach:

Druga część jest bardzo ciekawa ale też dla osób o mocnych nerwach. Szczegółowo opisuje życie w obozach koncentracyjnych. Jeśli ktoś chce zgłębić temat Holocaustu- to to dobra książka na zapoznanie się z bliska tym tragediom. Po czasie ewentualnie może zacząć nudzić bo w pewnym momencie opisy się zaczynają bardzo powielać stąd zalecam wtedy odłożyć ją na jakiś czas i wrócić do niej ponownie.

Druga część jest bardzo ciekawa ale też dla osób o mocnych nerwach. Szczegółowo opisuje życie w obozach koncentracyjnych. Jeśli ktoś chce zgłębić temat Holocaustu- to to dobra książka na zapoznanie się z bliska tym tragediom. Po czasie ewentualnie może zacząć nudzić bo w pewnym momencie opisy się zaczynają bardzo powielać stąd zalecam wtedy odłożyć ją na jakiś czas i wrócić...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
3

Na półkach:

Wspaniała, wciągająca, czytając tę książkę ma się wrażenie jakbyśmy przeżywali to co główny bohater. Niezwykle autentyczna. Polecam serdecznie.

Wspaniała, wciągająca, czytając tę książkę ma się wrażenie jakbyśmy przeżywali to co główny bohater. Niezwykle autentyczna. Polecam serdecznie.

Pokaż mimo to

avatar
66
40

Na półkach: , ,

Książki o tematyce obozowej zazwyczaj pokazują kacety jako miejsca kaźni i niewyobrażalnej tragedii ludzkiej. Grzesiuk mówi o przetrwaniu. Świat, w którym śmierć jest codziennością i przestaje już kogokolwiek obchodzić, sprowadza się do walki o jedzenie i kawałek materiału do przykrycia gołego karku. Jest to perspektywa jedyna w swoim rodzaju. Równocześnie opisy Grzesiuka pełne są szczegółów z życia obozowego, z którymi nigdzie we wcześniej czytanych książkach się nie spotkałam. Muszę przyznać, że książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie.

Książki o tematyce obozowej zazwyczaj pokazują kacety jako miejsca kaźni i niewyobrażalnej tragedii ludzkiej. Grzesiuk mówi o przetrwaniu. Świat, w którym śmierć jest codziennością i przestaje już kogokolwiek obchodzić, sprowadza się do walki o jedzenie i kawałek materiału do przykrycia gołego karku. Jest to perspektywa jedyna w swoim rodzaju. Równocześnie opisy Grzesiuka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
318
72

Na półkach: ,

Kolejna z serii, nieustępująca w niczym pierwszej części. Szokująca, momentami musiałam ją odłożyć i przemyśleć co właśnie przeczytałam. Niesamowity dowód na potęgę ludzkiej siły i instynktu przetrwania.

Kolejna z serii, nieustępująca w niczym pierwszej części. Szokująca, momentami musiałam ją odłożyć i przemyśleć co właśnie przeczytałam. Niesamowity dowód na potęgę ludzkiej siły i instynktu przetrwania.

Pokaż mimo to

avatar
210
176

Na półkach:

Jest to ciekawa i interesująca książka o trudnym życiu w obozach koncentracyjnych. Można by powiedzieć ze tematyka dość ciężka, ale ta pozycja jest napisana w dość ciekawym stylu i tej ciężkości nie czuć.
Polecam dla osób lubiących ten okres historii jak i dla osób które są przerażone taką tematyką, ponieważ autor dość odmiennie podszedł do tematu.

Jest to ciekawa i interesująca książka o trudnym życiu w obozach koncentracyjnych. Można by powiedzieć ze tematyka dość ciężka, ale ta pozycja jest napisana w dość ciekawym stylu i tej ciężkości nie czuć.
Polecam dla osób lubiących ten okres historii jak i dla osób które są przerażone taką tematyką, ponieważ autor dość odmiennie podszedł do tematu.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Stanisław Grzesiuk Pięć lat kacetu Zobacz więcej
Stanisław Grzesiuk Pięć lat kacetu Zobacz więcej
Stanisław Grzesiuk Pięć lat kacetu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd