Boso, ale w ostrogach

Okładka książki Boso, ale w ostrogach
Stanisław Grzesiuk Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
424 str. 7 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania:
2018-04-26
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
424
Czas czytania
7 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381232227
Tagi:
literatura polska obóz koncentracyjny Stanisław Grzesiuk Dachau Mauthausen-Gusen
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,9 / 10
4991 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1718
648

Na półkach: , , , , ,

Przykład oryginalnej literatury plebejskiej, aczkolwiek wspomnieniowej. Autor wspomina swoją przedwojenną młodość i początek okupacji niemieckiej. Tym razem nie są to jednak opisy dojrzewania elit okresu międzywojennego, wywodzących się przede wszystkim z grona inteligencji ziemiańskiego pochodzenia. Wręcz przeciwnie, widzimy świat II Rzeczpospolitej z punktu widzenia młodego człowieka z warszawskiego przedmieścia, o niskim statusie ekonomicznym, braku formalnego wykształcenia i obyczajach właściwych dla grupy, z której się wywodzi.
I właśnie autentyzm autora jest największą zaletą książki. Napisana chropowatym, prostym stylem, z zapożyczeniami gwarowymi -u Grzesiuka naturalnymi – gdzieindziej sztucznymi. Czyli życie warszawskiej klasy pracującej, a nawet lumpenproletariatu czy jak później mawiano „marginesu społecznego”, z punktu widzenia jej typowego przedstawiciela. Z polotem, humorem – czasem rubasznym – ale i z nutą nostalgii, bardziej za ludźmi, niż okolicznościami, w którym przyszło im żyć. Widać jak pozycja społeczna wpływała na odbiór tego, czym chwaliły się elity II Rzeczpospolitej. Z drugiej strony postawa warszawskich cwaniaków wobec okupanta była na swój sposób godna podziwu, aczkolwiek daleka od norm środowisk inteligenckich. Warto przeczytać, jaka. Co ciekawe, resztki tej dawnej „warszafki”, które przetrwały nawet w PRLu (gwara warszawska, słownictwo, orkiestry podwórkowe, speluny) zanikły wraz z jego końcem.
To nie jest opis Warszawy „Rudego’, „Alka” i „Zośki”. Zawiera dokładnie to, co książki Kamińskiego pomijały, czyli życie tych, którzy w wojennej zawierusze mogli być co najwyżej poborowymi szeregowcami. Ale było ich więcej, chociaż poza Grzesiukiem (i na swój sposób Wiechem), nie doczekali się swojego portretu literackiego. Bo jak napisał Harari – historia to dzieje elit, a nie tych który siali, żeli i nosili wodę. Tymczasem ich życie też było ciekawe, co pokazał bard Czerniakowa we wspomnianej książce.

Przykład oryginalnej literatury plebejskiej, aczkolwiek wspomnieniowej. Autor wspomina swoją przedwojenną młodość i początek okupacji niemieckiej. Tym razem nie są to jednak opisy dojrzewania elit okresu międzywojennego, wywodzących się przede wszystkim z grona inteligencji ziemiańskiego pochodzenia. Wręcz przeciwnie, widzimy świat II Rzeczpospolitej z punktu widzenia...

więcej Pokaż mimo to

69
avatar
33
10

Na półkach:

Bardzo ciekawa i wciągająca. Autor opisuje swoje dzieciństwo i jak trafia do obozu. Można wczuć się emocjonalnie w czasy jakie wtedy były i trudności z jakimi się trzeba było zmagać. Bardzo fajna .

Bardzo ciekawa i wciągająca. Autor opisuje swoje dzieciństwo i jak trafia do obozu. Można wczuć się emocjonalnie w czasy jakie wtedy były i trudności z jakimi się trzeba było zmagać. Bardzo fajna .

Pokaż mimo to

3
avatar
22
22

Na półkach: ,

Wspaniała podróż do międzywojennej i okupowanej Warszawy - choć nie tylko. Dziennik, reportaż w literackim wydaniu. Bardzo subiektywny, pozwalający spojrzeć na dzisiejszy świat z innej perspektywy.
Grzesiuk bardzo szybko zabiera do swojego świata. Do dołu Warszawy. Miejsc, które miały charakter, i które tworzyły ludzi z charakterem. Można się nie zgadzać z panującymi zasadami. Ba, mogą przerażać. Jednak były i większość je akceptowała.

Wspaniała podróż do międzywojennej i okupowanej Warszawy - choć nie tylko. Dziennik, reportaż w literackim wydaniu. Bardzo subiektywny, pozwalający spojrzeć na dzisiejszy świat z innej perspektywy.
Grzesiuk bardzo szybko zabiera do swojego świata. Do dołu Warszawy. Miejsc, które miały charakter, i które tworzyły ludzi z charakterem. Można się nie zgadzać z panującymi...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
12
9

Na półkach:

Wspomnienia z młodych lat. Czytałem ją pod ławką szkolną, zamiast słuchać nauczyciela. Książka naprawdę dobra. Rewelacyjna.

Wspomnienia z młodych lat. Czytałem ją pod ławką szkolną, zamiast słuchać nauczyciela. Książka naprawdę dobra. Rewelacyjna.

Pokaż mimo to

1
avatar
1270
317

Na półkach: ,

Barwna opowieść o losach chłopaka z Czerniakowa. Kawał ciekawej historii, napisanej w lekki i momentami zabawny sposób, co nie znaczy, że życie autora takie było. Losy Pana Grzesiuka do momentu zesłania go do obozu koncentracyjnego. Z pewnością sięgnę po "Pięć lat kacetu".

Barwna opowieść o losach chłopaka z Czerniakowa. Kawał ciekawej historii, napisanej w lekki i momentami zabawny sposób, co nie znaczy, że życie autora takie było. Losy Pana Grzesiuka do momentu zesłania go do obozu koncentracyjnego. Z pewnością sięgnę po "Pięć lat kacetu".

Pokaż mimo to

5
avatar
56
32

Na półkach: , ,

Zaledwie po kilku stronach pokochałam Grzesiuka i jego podejście do życia, które mocno ukształtowało środowisko i bieda. Cwaniaczek i złodziej, ale "prawilny" i z zasadami. W głębi duszy dobry człowiek, który nie pozostał obojętny na potrzebujących. Inteligentny, umiejący zadbać o siebie.

Książka warta przeczytania. Zarówno dla samego Grzesiuka i jego poczucia humoru, jak i dla poznania realiów biednych dzielnic przedwojennej Warszawy i charakterystycznej gwary, która bawi do łez. Napisana lekko i z poczuciem humoru.

Zaledwie po kilku stronach pokochałam Grzesiuka i jego podejście do życia, które mocno ukształtowało środowisko i bieda. Cwaniaczek i złodziej, ale "prawilny" i z zasadami. W głębi duszy dobry człowiek, który nie pozostał obojętny na potrzebujących. Inteligentny, umiejący zadbać o siebie.

Książka warta przeczytania. Zarówno dla samego Grzesiuka i jego poczucia humoru, jak...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
4988
563

Na półkach: , ,

Po lekturze wspomnieniowej książki Pięć lat kacetu pióra barda Czerniakowa, czyli Stanisława Grzesiuka, która choć nie zachwyciła mnie formą, to uwiodła niepowtarzalnie interesującą zawartością, autentyzmem i subiektywną szczerością przeciwstawiającą się powszechnie lansowanej, wygładzonej wersji historii serwowanej przez mainstream, po prostu musiałem sięgnąć po kolejne wspomnienia tego nieżyjącego już niestety autora (1918-1963), czyli po Boso, ale w ostrogach.


Boso, ale w ostrogach, będące zapisem życiowych przypadków autora głównie z lat międzywojennych i okupacyjnych do czasu aresztowania oraz osadzenia w obozie koncentracyjnym, ujrzały światło dzienne w roku 1961, a więc po wspomnieniach obozowych Pięć lat kacetu, które opublikowane zostały wcześniej, bo w roku 1958 i były debiutem literackim Grzesiuka, znanego już jako pieśniarza kultywującego przedwojenny folklor warszawskiego półświatka.

Styl pisarstwa Grzesiuka, w porównaniu do debiutu, nie poprawił się ani trochę pod względem formalnym, ale na szczęście zachował ową szczególną lekkość, prostotę, jasność oraz humor i specyficznego rodzaju dystans do rzeczywistości oraz siebie samego, pokrewne chyba właśnie i gatunkowi muzycznemu, w którym autor się specjalizował, i środowisku, w którym dorastał, czyli przedwojennego robotniczego Czerniakowa. O ile walorów formalnych sztuki literackiej próżno się w tej książce doszukiwać, to warstwa poznawcza, historyczna, obyczajowa i socjologiczna, jest dla dzisiejszego odbiorcy genialna i bezcenna. W dodatku pełna akcji młodość Grzesiuka i prosty styl sprawiają, iż poza głębszymi odczuciami oraz refleksjami, które muszą się w uważnym i niezaślepionym odbiorcy wzbudzić, rzecz całą połyka się niczym świetną powieść przygodowo-awanturniczą.

Jak przebiegało dzieciństwo i młodość Grzesiuka na przedwojennym Czerniakowie, tego oczywiście nie będę przybliżał. Podzielę się jednak niektórymi moimi refleksjami wywołanymi przez tę lekturę.

Oczywiście pierwsza sprawa to kodeks honorowy, w tym wypadku ferajny z Czerniakowa. Narzeka się w propagandzie i „nowej historii” na demoralizowanie społeczeństwa przez władzę w czasie PRL, ale tu widać, już w latach trzydziestych, klasyczną moralność więzienną, jaka z wielką siłą opanowała biedniejszą część populacji, która jednak stanowiła większość narodu, i dla której lokalne kodeksy honorowe były ważniejsze nawet niż zasady świętej spowiedzi. To, że moralność dołów nie była akceptowana przez moralność elit nie zmienia paradoksu, że doły w praktyce były zdecydowanie wierne swej moralności w przeciwieństwie do tych „lepszych”, u których z reguły czyny nie szły za pięknymi słówkami.

Zadziwiające porównanie moralności środowiska marginesu społecznego, z którego Grzesiuk się niewątpliwie wywodził, z faktyczną moralnością środowisk, które od zawsze uważały się i nadal uważają za wartościowsze moralnie od innych, szczególnie klas wyższych i inteligencji afiszujących się ze swoim patriotyzmem oraz katolicyzmem, każe postawić trudne pytania o legitymizację elit do narzucania innym swej hierarchii zasad i o to, czy nie jest ona, jak to mówili komuniści, tylko propagandą mającą na celu „ogłupić masy pracujące”.

Im więcej się czyta rzetelnych wspomnień ludzi z tamtego okresu, zwłaszcza pisanych przez ludzi spoza warstw najbogatszych i oderwanej od życia wyższej klasy średniej oraz inteligencji ślepej na realia życia większości narodu, tym bardziej zauważa się, że świadoma podwójna polska rzeczywistość wcale nie jest wynalazkiem PRL, bo miała się dobrze już przed wojną.

Szczególnie te pytania i kontrast między postulatami takimi jak Bóg, Honor i Ojczyzna (swoją drogą już sama kolejność daje do myślenia), a ich realizacją w rzeczywistości, nabierają ostrości w momencie upadku Polski w 1939. We wspomnieniach Grzesiuka widzimy jak człowiek, jakbyśmy to dzisiaj określili, jednak należący do patologii i marginesu społecznego, odczuwał przemożną niechęć do jakiejkolwiek pracy, która mogłaby choćby pośrednio wspierać okupanta, gdy tymczasem „zdrowa moralnie” część narodu, której bohaterscy przedstawiciele golili głowy prostytutkom świadczącym usługi dla Niemców, nie widziała niczego zdrożnego nie tylko w pracy dla Niemców, czy wręcz w niemieckich fabrykach, przedsiębiorstwach i urzędach, ale nawet w składaniu przysięgi na wierność Hitlerowi, co uczynili nie tylko granatowi policjanci, których Grzesiuk za to nienawidził, ale i (zresztą za zgodą rządu w Londynie) wszyscy urzędnicy państwowi oraz samorządowi, o czym Grzesiuk mógł nie wiedzieć. Tak naprawdę dla mnie to pozwolenie nie może nikogo usprawiedliwiać - chyba każdy wie co to przysięga i albo ktoś jest uczciwy oraz honorowy, albo jest krzywoprzysięzcą. Nie słyszałem, by jakikolwiek rząd miał prawo określać co jest moralne, a co nie i miał moc odpuszczania grzechów. Poza tym stawia to w wątpliwość niezależność umysłową całego narodu, który sam nie potrafi ocenić co dobre, a co złe, i podobnie jak w najbardziej upodlonych społeczeństwach, takich jak komunistyczne rosyjskie i faszystowskie niemieckie, na rozkaz rządu jest w stanie w jednej chwili zaprzeć się (w czynach oczywiście, bo nie w mowie) tego, w co wierzy i współpracować z okupantem oraz składać mu przysięgi na wierność. Oczywiście ta skala odejścia od pryncypiów była u nas nieporównanie mniejsza niż u Niemców czy Rosjan, ale jednak mechanizm ten sam i warto się nad tym zastanowić, jak byśmy się zachowali na miejscu tamtych społeczeństw, pod taką jak u nich presją stosowaną przez tak długi czas.

Ostatnio dużo się mówiło o odbrązowianiu naszych bohaterów z 39 i lat okupacji, a nawet o odbrązowianiu całego społeczeństwa, ale jak widać wszystko to było od dawna wiadome, tylko chyba polscy czytelnicy, choć dziwią się autocenzurze Rosjan, sami też mają ją we krwi i czytają „ze zrozumieniem”. Książka Grzesiuka przecież nie będąca żadną nowością wyraźnie potwierdza to, co jest skrzętnie przemilczane przez oficjalną wersję historii, a mianowicie fakt, iż upadek Stolicy w 1939 był jednym pasmem kradzieży i rabunków dokonywanych bynajmniej nie przez Niemców, a przynajmniej nie przede wszystkim przez nich.

Jeśli już jesteśmy przy wątku 1939 to perełką jest cytat - powiedzenie chodzące po Czerniakowie po klęsce wrześniowej - silni (w gębie), zwarci (w chlaniu), gotowi (do ucieczki za granicę). Tego akurat dotąd nie znałem. Jak uważacie – czy wiele się tutaj zmieniło? Obyśmy za jakiś czas nie musieli się przekonać.

Wracając do apaszowskiego kodeksu honorowego Czerniakowa i innych podobnych dzielnic, to takie same kodeksy istniały nie tylko w półświatku i Warszawie, ale chyba w całej Polsce. Na przykład na Śląsku i w Zagłębiu jeszcze długo po wojnie w zakątkach, w których obcy mógł i w dzień zdrowo oberwać, nawet po nocy mógł chodzić swobodnie jeśli znał zwyczaje i wiedział, że par nie zaczepiano; wystarczyło chodzić z dziewczyną. Żeby było ciekawie, to te kodeksy, tę faktyczną, a nie deklarowaną moralność, zniszczyła nie agresywna i opresyjna komuna pierwszych lat powojennych, a luz i początki kapitalizmu za Gierka. Przynajmniej tak te procesy ułożyły się na osi czasu.

Dla mnie jednym z bardziej przejmujących momentów wspomnień Grzesiuka jest okres, gdy on - Warszawiak, pochodzący z biedoty i marginesu społecznego, ale jednak Warszawiak, opisuje warunki życia ludności na prowincji i na wsi, zwłaszcza ukraińskiej. W momencie spotkania z tymi biedakami i poznania realiów ich życia przepełniał go wstyd i niemal płakał, a i dziś czytelnikowi łezka się w oku kręci.

Kolejna perełka to fragment, gdy autor mimochodem przypomina prawdziwe dzieje i pochodzenie dzisiejszych bambrów spod Grójca, którzy obecnie próbują się wywodzić od Bóg wie kogo, a w rzeczywistości on określa te okolice jako złodziejską wieś, która w całości żyła z tego, co w nocy skradziono z pańskiego.

Takich ciekawostek, z których każdy wybierze dla siebie coś interesującego, jest w tych wspomnieniach sporo. Są one subiektywne, bez pozorów nawet silenia się na obiektywność, ale tym bardziej są pełne autentyzmu, prawdziwe i godne uważnego poznania. Co najciekawsze, można odnaleźć wiele potwierdzeń z pozoru dyskusyjnych obserwacji i wniosków Grzesiuka na przykład w fascynujących wspomnieniach Ferdynanda Goetela Czasy wojny. Jest to szczególnie warte podkreślenia, gdyż przecież ci dwaj autorzy prezentowali kompletnie przeciwne zapatrywania polityczne, poziom wykształcenia, obycia i perspektywy, z której patrzyli na ówczesne wydarzenia, ale jak widać łączyła ich empatia i uczciwość.

Możemy potraktować Boso, ale w ostrogach jako balladę apaszowską, w której mamy i kradzieże, napady, bójki, a nawet strzelaniny oraz ucieczki przed policją i wielką nieszczęśliwą miłość do femme fatale, albo jako źródło wiedzy o tamtych ludziach i czasach. Połączenie tych dwóch sposobów interpretacji dało dzieło dla mnie fascynujące niemal tak, jak Pięć lat kacetu. Lektor też stanął na wysokości i jedynie wydawnictwo, jak w przypadku absolutnej większości wydanych w Polsce książek czytanych i wydawnictw, które się tym zajmują, kompletnie się nie przyłożyło, ograniczając się jedynie do przeczytania tekstu wydania drukowanego bez przeredagowania przypisów stosownie do specyfiki tego medium. Mnie brak wyjaśnienia wyrażeń gwarowych nie przeszkadzał, ale na pewno dla wielu słuchaczy będzie to dużym problem. Chyba słusznie się domyślam, że nie każdy wie co to choćby szpadryna.

Pomijając tę drobną niedogodność, książkę gorąco polecam, również w poznanej przeze mnie wersji audio, choć wydaje mi się, że znajomość z pisarstwem Grzesiuka lepiej zacząć od Pięciu lat kacetu. Niechronologicznie, jeśli patrzymy na przedstawiane wydarzenia, ale ta ostatnia ma jednak większy ciężar gatunkowy.

powyższe wrażenia z lektury opublikowałem również na blogu klub-aa.blogspot.com

Po lekturze wspomnieniowej książki Pięć lat kacetu pióra barda Czerniakowa, czyli Stanisława Grzesiuka, która choć nie zachwyciła mnie formą, to uwiodła niepowtarzalnie interesującą zawartością, autentyzmem i subiektywną szczerością przeciwstawiającą się powszechnie lansowanej, wygładzonej wersji historii serwowanej przez mainstream, po prostu musiałem sięgnąć po kolejne...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
338
70

Na półkach: ,

Książka jest niesamowita. Napisana prostym językiem, przypominała mi opowieść dla przyjaciela. Dorwałam egzemplarz w komórce domu rodzinnego - zniszczony, a mimo to nie mogłam się oderwać. Ta książka dała mi więcej radości czytania niż niejedna nówka.

Książka jest niesamowita. Napisana prostym językiem, przypominała mi opowieść dla przyjaciela. Dorwałam egzemplarz w komórce domu rodzinnego - zniszczony, a mimo to nie mogłam się oderwać. Ta książka dała mi więcej radości czytania niż niejedna nówka.

Pokaż mimo to

3
avatar
646
16

Na półkach:

Szanuję autora za szczerość w opowiadaniu o często wątpliwych moralnie występkach.

Szanuję autora za szczerość w opowiadaniu o często wątpliwych moralnie występkach.

Pokaż mimo to

1
avatar
342
28

Na półkach:

Prosty człowiek - mega charakter!

Prosty człowiek - mega charakter!

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Stanisław Grzesiuk Boso, ale w ostrogach Zobacz więcej
Stanisław Grzesiuk Boso, ale w ostrogach Zobacz więcej
Stanisław Grzesiuk Boso, ale w ostrogach Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd