Wilcza godzina

Okładka książki Wilcza godzina
Andrius Tapinas Wydawnictwo: Sine Qua Non Cykl: Miasta pary i kamienia (tom 1) Seria: Imaginatio [SQN] fantasy, science fiction
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Miasta pary i kamienia (tom 1)
Seria:
Imaginatio [SQN]
Tytuł oryginału:
Vilko valanda
Wydawnictwo:
Sine Qua Non
Data wydania:
2017-07-05
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-05
Data 1. wydania:
2013-01-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365836106
Tłumacz:
Laurynas Candravičius
Tagi:
steampunk litwa vilko valanda hour of the wolf tapinas maro diena
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Litwo, Ojczyzno moja!*


Link do recenzji

500 270 59

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
95 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
282
270

Na półkach: ,

Litewska odsłona steampunku zaciekawia tematyką, umiejscowieniem i okładką ale niestety zawodzi na całej długości. Wszystkiego w tej książce było za dużo. Ogromna ilość opisów zamiast zachwycić pięknem Wilna po prostu rozmywa akcję i przytłacza. Z bohaterów, tylko tych wymienionych na początku książki, można by spokojnie sformować ze cztery plutony i jeszcze by zostało. Zresztą autor do każdej z osób przewijających się na kartach powieści doczepia jakąś historię. Większość z nich zupełnie nic nie wnosi do akcji a wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie bo czytając zupełnie nie wiadomo na kim się skupić i kto jest tu właściwie głównym bohaterem. Sama akcja zmierza do zakończenia tak wieloma wątkami, że w połowie powieści zaczęłam się zastanawiać o czym właściwie czytam. Takie nagromadzenie wszystkiego po prostu męczy i sprawia, że książka jest zwyczajnie nudna. Do tego można dołożyć błędy merytoryczne (np. Kraków w czasie zaborów był związany z NIemcami), logiczne (np. opis kobiety, która nosi wysokie, sznurowane buty i długą spódnicę. A skąd to wiadomo skoro spódnica jest długa?), język pełen dziwacznych zwrotów, być może poprawnych ale na co dzień zupełnie nieużywanych (nasze bronie; mylicie się, Niemcze). Przy straszliwie rozwodnionej akcji i bardzo schematycznych bohaterach taki sposób pisania sprawił, że lektura była coraz bardziej nużąca. Odpadłam, gdy przeczytałam, że panna „rozwarła wargi do pocałunku”. Czy tylko ja mam skojarzenia z „Obcy-decydujące starcie”?

Litewska odsłona steampunku zaciekawia tematyką, umiejscowieniem i okładką ale niestety zawodzi na całej długości. Wszystkiego w tej książce było za dużo. Ogromna ilość opisów zamiast zachwycić pięknem Wilna po prostu rozmywa akcję i przytłacza. Z bohaterów, tylko tych wymienionych na początku książki, można by spokojnie sformować ze cztery plutony i jeszcze by zostało....

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
4530
4321

Na półkach:

Okładka
marna
skąd
biblioteka
moja opinia
No i co z tego,że historia Alternatywna.Skora,tak mało o Polakach.Rozumiem,że autor litewski.Ale mógłbym coś wspomnieć o nas.
A tu,prawie nic ?
Mechaniczny wilk,był owszem ciekawy.Lecz,ta napięcie.Jakie napięcie,tu dla mnie prwawie nie było.Takie cztytadło

Okładka
marna
skąd
biblioteka
moja opinia
No i co z tego,że historia Alternatywna.Skora,tak mało o Polakach.Rozumiem,że autor litewski.Ale mógłbym coś wspomnieć o nas.
A tu,prawie nic ?
Mechaniczny wilk,był owszem ciekawy.Lecz,ta napięcie.Jakie napięcie,tu dla mnie prwawie nie było.Takie cztytadło

Pokaż mimo to

99
avatar
1867
1864

Na półkach:

Książka, która zachwyca i irytuje jednocześnie. Świat przedstawiony, opisy mechanizmów, przyrody, miast – wspaniałe. Oderwać się od nich ciężko. Za to fabuła – porażka. Bohaterów niczym piasku na plaży. Nie wiadomo komu się przyglądać, komu kibicować, a kogo potępiać. O niektórych z nich dowiadujemy się strzępów informacji, a inni do końca powieści pozostaną tajemnicą. Wydarzenia opisane pobieżnie. A już styl?! Moje osobiste gratulacje dla tłumacza i korektora. Kwiatki typu: „ocucać burmistrza, wiązanka banknotów” czy też „ciężko wzdychnął” na długo pozostaną w mojej pamięci. Jednym słowem, cztery. Da się przeczytać, czasami zgrzyta pod zębami, ale tragedii nie ma.

Książka, która zachwyca i irytuje jednocześnie. Świat przedstawiony, opisy mechanizmów, przyrody, miast – wspaniałe. Oderwać się od nich ciężko. Za to fabuła – porażka. Bohaterów niczym piasku na plaży. Nie wiadomo komu się przyglądać, komu kibicować, a kogo potępiać. O niektórych z nich dowiadujemy się strzępów informacji, a inni do końca powieści pozostaną tajemnicą....

więcej Pokaż mimo to

10
Reklama
avatar

Poczułam się bardzo zaintrygowana litewskim steampunkiem. Na dodatek akcja rozgrywa się na Litwie, w Wilnie z alternatywną historią, bazującą oczywiście na rzeczywistych postaciach, więc dodatkowo dla mnie bardzo ciekawy smaczek, zwłaszcza, że tłumacz postarał się nieco przybliżyć pewne postaci historyczne.
Zaczęłam i, niestety, omal nie odpadłam. Strasznie przykro mi to mówić, ale ze względu na liczne babole, (które, jak mogę przypuszczać wynikają z tłumaczenia przez obcokrajowca i pospiesznej redakcji): paskudne powtórzenia czy dziwaczne sformułowania (typu dyndająca grdyka, czy merdanie grubym tyłkiem przez uciekającego na czworakach człowieka, a nade wszytko mostek kapitana, zamiast mostka kapitańskiego) naprawdę nie byłam w stanie czytać więcej niż kilka stron na raz. W związku z tym fabuła słabo do mnie docierała, bohaterowie zdali mi się pokolorowani, ale puści w środku i na pewno nie pamiętam z tej książki tego, co powinno się pamiętać po skończeniu lektury. Straszna szkoda.

Poczułam się bardzo zaintrygowana litewskim steampunkiem. Na dodatek akcja rozgrywa się na Litwie, w Wilnie z alternatywną historią, bazującą oczywiście na rzeczywistych postaciach, więc dodatkowo dla mnie bardzo ciekawy smaczek, zwłaszcza, że tłumacz postarał się nieco przybliżyć pewne postaci historyczne.
Zaczęłam i, niestety, omal nie odpadłam. Strasznie przykro mi to...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
452
229

Na półkach:

Steampunk to nurt literacki, który zyskuje coraz większą popularność. Połączenie epoki wiktoriańskiej z wiekiem pary owocuje wyjątkowo barwnymi opowieściami. I właśnie z taki nastawieniem sięgnęłam po „Wilczą godzinę”.

Mamy rok 1905. Wilno jest wolnym miastem... Od kilkudziesięciu lat należy do Aliansu, związku miast, które postawiły na rozwój techniki. I to właśnie w Wilnie ma się odbyć spotkanie na szczycie najpotężniejszych państw Europy. A jak to przy okazji takich imprez bywa, każdy uczestnik chce ugrać coś dla siebie. Tymczasem na ulicach miasta zaczyna się robić „gorąco”. Mieszkańcy coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie. Jakie sekrety skrywa Wilno? Czy za wszystkimi zbiegami okoliczności nie stoi przypadkiem grubsza intryga?

„Wilka godzina” to książka napisana z dużym rozmachem. Z pewności nie można jej odmówić, bogatej, szczegółowej narracji, która powoli wprowadza nas w klimat steampunkowego miasta. Ale nie tylko opisów mamy pod dostatkiem. Również postaci jest w powieści nie co niemiara, a każda z nich ma swoje pięć minut i spore miejsce w fabule.

Właśnie dlatego początkowe wrażenie jest bardzo pozytywne. Jednak każdy ma swoją cierpliwość, nawet czytelnik. I jeśli w rozsądnym czasie nie otrzyma akcji, zaczyna się nudzić. I tak niestety było i tym razem. Fabuła rozkręca się naprawdę powoli, a bogate opisy nie przekładają się dynamiczną akcję. Chociaż historia zaczyna się mocnym akcentem, napięcie to nie zostaje w żadnej sposób potęgowane, a co za tym idzie, szybko wygasa.

Nie sposób za to odmówić autorowi kreatywności. Rzeczywistość, którą stworzył, jest ciekawa, kompletna i bogata. Przez pierwsze strony czytelnik może się czuć odrobinę zdezorientowany natłokiem elementów podobnych do naszego świata, ale zmodyfikowanych na potrzeby książki. Tutaj z kolei zabrakło bardziej usystematyzowanego wprowadzenia, wszystkiego dowiadujemy się w trakcie, co jest dość czasochłonne. Jeśli jednak lubicie historię alternatywną, z pewnością docenicie pomysł autora oraz wiele smaczków i nawiązań, które umieścił w książce.

To, co zdecydowanie zasługuje na uznanie, to świetna oprawa graficzna. Zachwyca już sama bardzo klimatyczna okładka. Nie brakuje również pomysłowy zdobników wewnątrz powieści. Dzięki tym zabiegom książka naprawdę fajnie się prezentuje.

„Wilcza godzina” to powieść, którą bardzo trudno mi ocenić. Z jednej strony uwielbiam steampunk, a przedstawiony świat świetnie wpasowuje się w ten gatunek. Z drugiej jednak wiele elementów było po prostu za dużo, zbyt wielu bohaterów, zbyt liczne opisy. I niestety nie rekompensuje to fabuła, która jest mało dynamiczna. Jeśli nie przeszkadza wam wolne tempo akcji, a cenicie sobie klimatyczne i dokładne opisy fantastycznego świata, „Wilcza godzina” powinna przypaść wam do gustu. Jeśli jednak stawiacie przede wszystkim na akcje, może się nie odnaleźć w Wilnie pełnym pary i maszyn.

Steampunk to nurt literacki, który zyskuje coraz większą popularność. Połączenie epoki wiktoriańskiej z wiekiem pary owocuje wyjątkowo barwnymi opowieściami. I właśnie z taki nastawieniem sięgnęłam po „Wilczą godzinę”.

Mamy rok 1905. Wilno jest wolnym miastem... Od kilkudziesięciu lat należy do Aliansu, związku miast, które postawiły na rozwój techniki. I to właśnie w...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
497
88

Na półkach: , , , , , ,

Nigdy w życiu nie miałam nic wspólnego z Litwą. Ani nie czytałam nic żadnego Litwina, ani nie odwiedziłam Wilna, ani nic. Co za tym idzie nazwisko Andrius Tapinas nic mi nie mówiło, zanim nie dowiedziałam się o istnieniu „Wilczej godziny”, o której z kolei wiedziałam tylko tyle, że jest to powieść fantastyczna z elementami steampunku. A wiecie. Klimaty a'la wiktoriańska Anglia, ciężka mgła połączona z wyziewami z fabryk osiadająca na alternatywnych wizjach miast, maszyny przechadzające się po ich ulicach, rzesze robotników podążających do kopalni, a w tym wszystkim cudowne wynalazki, genialni inżynierowie i szczypta fantastyki... Powiedzmy, że jest to coś, co zawsze przemawiało do mojej wyobraźni i nigdy nie trzeba mnie namawiać, bym odwiedziła kolejny świat oparty na takich zasadach.

Niestety, tym razem po lekturze mam dość mieszane uczucia.


Wilno. Anno Domini 1905.

Przeszło 37 lat temu Wilno wydostało się ze szponów Imperium Rosyjskiego i dołączyło do utworzonego przez Rothschildów Aliansu, stając się jednocześnie wolnym miastem, podobnie jak Kraków, Konstantynopol, Praga oraz Rewla. Teraz stanowi ono ośrodek nauki i postępu, w którym prym wiodą alchemicy. Dzięki nim po niebie suną wspaniałe sterowce, a na ulicach można zobaczyć karety parowe. Miasto staje przed ogromną okazją - ma się w nim odbyć kongres, w którym udział wezmą najważniejsi ludzi ówczesnego świata. Jednak nagle w jednym z zaułków Wilna dochodzi do morderstwa i okazuje się, że miasta ma więcej tajemnic niż mogłoby się wydawać.

„Wilcza godzina” jest książką z zadatkami na bycie czymś rewelacyjnym, ale coś po drodze autorowie mocno nie wyszło. A szkoda, bo pierwsze rozdziały nastrajały bardzo optymistycznie. Autor pięknie odmalowuje nam swój obraz Wilna. (Zresztą kreacja tego miasta to jeden z niewielu stałych plusów książki, ale o tym jeszcze później). Pięknie, cud, miód, orzeszki. Zaczyna się też wyczuwać ten charakterystyczny dla steampunku klimat. Dodatkowo akcja zaczyna się z grubej rury, pierwsze kilkadziesiąt stron i już jest trup. Dobrze wiedzieć, że autor się nie cacka. Potem poznajemy naszych bohaterów, z których perspektywy mamy poznawać akcję... I tu się zaczyna główny problem tej książki.

Debiut Andriusa Tapinasa cierpi na nadmiar postaci i wątków. Narracja jest prowadzona z tylu różnych perspektyw, że czytelnik łatwo dostaje kręćka. Zwykle nie mam problemów związanych ze zbyt dużą ilością bohaterów, ale tutaj autor po pierwsze naprawdę przesadził, a po drugie - zrobił to bardzo nieumiejętnie. Największym problemem generowanym przez ten zabieg jest to, ze czytelnik o wszystkim dowiaduje się zbyt łatwo i za szybko. Żadna intryga w tej książce nie może wybrzmieć, bo my ją już znamy. My już wiemy, że o ten, tutaj, jest tym złym, który ma takie a takie zadanie. A mimo to musimy oglądać, jak pozostali bohaterowie do tego dochodzą, co nie wzbudza w nas żadnych emocji. Czytelnik czeka tylko na dopowiedzenie kilku szczegółów albo na konsekwencje niektórych działań. Oto jak zabić napięcie w książce.

Kolejnym problemem jest to, że przy takiej ilości bohaterów i ich wątków, ciężko jest się do nich przywiązać. Z jednej strony to bardzo miło, że mają oni trudności, że czasem bywa brutalnie... A z drugiej szkoda, że czytelnik ma to gdzieś, bo dana postać jest tak wyzuta ze wszystkiego, że trudno się z nią utożsamić. Wszystkie postacie co do jednej są schematyczne, płaskie i nie do polubienia. A szkoda, bo nie które miały pewien potencjał, jak chociażby legat wileński Antoni Srebro. Tylko, że uczyniono z niego postać tak wewnętrznie sprzeczną, że aż zęby bolą.

A jeżeli chodzi o postacie kobiece... No to praktycznie ich nie ma. A w zasadzie są dwie / trzy na krzyż i mają tak mało do powiedzenia w tej książce, że to aż boli. (Gdzie są feministki, gdy ich potrzeba!).

Niestety, kolejnym problemem „Wilczej godziny” jest... skrajnie niezrozumiała wizja świata. Ja nie przeczę, że autor na pewno miał genialny pomysł i w jego głowie to wszystko ma sens. Ale ja niestety wymiękłam. Zabrakło mi najprostszych informacji o funkcjonowania tego świata. Zwłaszcza że autor od razu rzuca czytelnika w wir fabuły i przez pierwsze sto stron ciężko jest się połapać w gąszczu nazw, imion, miejsc i funkcji, które KAŻDEJ osobie nie będącej Litwinem nic nie powiedzą.

Jednak, coby powiedzieć tutaj coś miłego, wróćmy na chwilę do samego Wilna. Jedną rzecz muszę Tapinasowi przyznać. Jego pióro jest bardzo plastyczne i dobrze działa na wyobraźnie. Kreacja Wilna na kartach „Wilczej godziny” jest oszałamiająca. Tapinas pieczołowicie odmalował przed nami jego ulice, poszczególne dzielnice i najważniejsze miejsca. Autor też bardzo dobrze oddał klimat, jaki mógłby panować w Wilnie, a przez jego opisy mam ochotę choćby zaraz ruszyć na Litwę by zobaczyć je na własne oczy.

„Wilcza godzina” to powieść pełna potencjału. Widać, że autor miał ciekawy pomysł, potrafi oddać klimat danego miejsca i ma sporą wyobraźnię. Zabrakło mu jednak uporządkowania tego wszystkiego... Oraz wywalenia niepotrzebnych narracji i zbędnych wątków. Szkoda też, że Tapinas zamiast opowiedzieć nam coś o swoim świecie, zabrał nas jedynie na spacer wileńskimi ulicami.

Jestem debiutem Tapinasa rozczarowana, ale chętnie sięgnę po kolejne tomy, by zobaczyć czy może autor rozwinął swoje literackie skrzydła. Mam taką nadzieję, bo mam wrażenie, że większość problemów „Wilczej godziny” bierze się z "syndromu tomu pierwszego". Ergo w drugim powinno już być lepiej.

A przynajmniej bądźmy dobrej myśli.

Nigdy w życiu nie miałam nic wspólnego z Litwą. Ani nie czytałam nic żadnego Litwina, ani nie odwiedziłam Wilna, ani nic. Co za tym idzie nazwisko Andrius Tapinas nic mi nie mówiło, zanim nie dowiedziałam się o istnieniu „Wilczej godziny”, o której z kolei wiedziałam tylko tyle, że jest to powieść fantastyczna z elementami steampunku. A wiecie. Klimaty a'la wiktoriańska...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
562
207

Na półkach: ,

https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2021/04/wilcza-godzina-andrius-tapinas.html

Czasami lubię zastanowić się, co by było, gdyby... Na przykład, gdyby w XIX wieku, wieku pary, gdy nastąpiła rewolucja przemysłowa, świat rozwinąłby się jeszcze bardziej i para, jako paliwo, napędzałaby nasze urządzenia w domu i na zewnątrz do tej pory? Oczywiście, to czcze rozważania, ale moją ciekawość w takich momentach zaspokajają książki steampunkowe, jak pierwszy tom cyklu Miasta Pary i Kamienia Andriusa Tapinasa, czyli Wilcza godzina.

Europa, 1905 rok. Wilno wyrwało się spod „opieki” Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem, w którym żyje Nikodem Twardowski, uczony odludek, wraz ze swoją przybraną córką, Miłą. Jego najlepszym przyjacielem jest Jan Basanowicz, kierownik katedry alchemii Dominium Uniwersytetu Wileńskiego. Do miasta przybywają także wysłannicy z Francji, Prus, Rosji, Imperium Brytyjskiego i Osmańskiego, by wziąć udział w szczycie, który ma zadecydować o ich dalszej współpracy. Wraz z delegacją brytyjską przybywa także Edward O'Braitis, kadet brytyjskiej Akademii Sandhurst, która szkoli przyszłych żołnierzy (w tym tych, którzy będą służyli na sterowcach napędzanych tajemniczym prometylem). I to właśnie litewskie Wilno stanie się areną rozgrywek politycznych między największymi potęgami świata, a także sceną miłości, w której nie każde zdarzenie jest takie proste, jak opowiadają romantyczne historie. I to wszystko wydarzy się, nim wybije wilcza godzina.

Czytając tę książkę, kompletnie nie miałam wrażenia, że to debiut. Dlatego, gdy to wyczytałam w internecie, ciężko się zdziwiłam. Serio, jak w innych pozycjach to było od razu widać, bo i język jakiś taki kulawy, i postacie papierowe, dialogi sztywne, tak tutaj w ogóle się tego nie dało odczuć. Za to bardzo dał mi się we znaki fakt, że to pierwszy tom serii Miasto Pary i Kamienia. Jak na razie po litewsku wydany został dopiero drugi tom (niestety, nie udało mi się dotrzeć do informacji, czy i kiedy zostaną wydane kolejne), a po polsku możemy się cieszyć tylko Wilczą godziną (i wygląda na to, że długo jeszcze nie zobaczymy tłumaczenia kontynuacji). W każdym razie, ponieważ jest to początek cyklu, to wyraźnie widać w nim cechy wprowadzające: przez większość książki nie mogłam się połapać, o co właściwie chodzi i, zasadniczo, pozostało mi tak do końca. Jasne, jest jakiś spisek, wielka miłość, tajemnicze bractwo... Jednak po co to wszystko i do czego ma to doprowadzić, pozostało dla mnie do ostatniej strony niejasne.

Widziałam w innych recenzjach sporo zarzutów, że autor nie trzymał się realiów historycznych. Cóż, wydaje mi się, że to bardzo chybione oskarżenie. Po to Tapinas tworzy historię alternatywną, by właśnie nie trzymać się ściśle faktów i realiów. Gdyby miał tak robić, to po prostu napisałby powieść historyczną, a nie steampunkową i tyle. Dlatego mamy tu Alians, czyli pięć miast, które tworzą swoistą ligę. W skład Aliansu wchodzą: Wilno, Kraków, Praga, Rewel (dzisiejszy Tallin) oraz, częściowo, Konstantynopol. Wszystkie one zostały wykupione przez ród Rothschildów od państw, które były ich właścicielami, i przekształcone w wolne miasta, w których swobodnie może rozwijać się nauka i technologia. Dzięki temu to właśnie naukowcy Aliansu wynaleźli związek zwany prometylem, mniej wybuchowy od wodoru i lżejszy od niego, dzięki któremu są napędzane sterowce czy inne urządzenia w tych miastach.

Plusem tej książki jest też jej wielowątkowość. Początkowo co prawda gubiłam się w tym, kto z kim, po co i dlaczego, ale z czasem zaczęłam to ogarniać. Wszystkie wątki łączą się w końcu w całość, chociaż szczerze, do tej pory nie wiem, po co byli w tym wszystkim wskrzesicielem, czyli tajna sekta magów... Możliwe, że byli potrzebni autorowi w drugim tomie, ale tego na razie się nie dowiem. Mamy tutaj zgrabnie poprowadzoną intrygę kryminalną, do tego wątek romansowy oraz wielowarstwowy spisek polityczny, a taka mieszanka utrzymuje naszą uwagę w stałym napięciu i nie pozwala oderwać się od książki. Muszę też docenić bohaterów – napisani bardzo dobrze, nie są sztuczni i papierowi, a dialogi czyta się znakomicie. Każda postać to indywiduum, można ich polubić bądź znienawidzić, ale nie przechodzimy obok nich obojętnie. Zresztą, tak samo, jak obok bohaterów drugoplanowych.

Wilcza godzina jak na debiut jest napisana naprawdę dobrze, chociaż widać po niej, że to pierwszy tom. Trochę zbyt nagłe wrzucenie do świata przedstawionego sprawia, że początkowo czytelnik gubi się w wielości wątków i postaci. Na szczęście, na początku mamy spis dramatis personae, dzięki czemu łatwiej odnaleźć się w ich gąszczu. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się jednak kontynuować tę serię i będziemy mogli w Polsce cieszyć się także drugim tomem. Póki co, zachęcam was do sięgnięcia po tę część i ufam, że będziecie się przy niej bawić równie dobrze, jak ja.

https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2021/04/wilcza-godzina-andrius-tapinas.html

Czasami lubię zastanowić się, co by było, gdyby... Na przykład, gdyby w XIX wieku, wieku pary, gdy nastąpiła rewolucja przemysłowa, świat rozwinąłby się jeszcze bardziej i para, jako paliwo, napędzałaby nasze urządzenia w domu i na zewnątrz do tej pory? Oczywiście, to czcze rozważania, ale...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
125
85

Na półkach: ,

Realia kuleją i to na wielu płaszczyznach, ale mamy i tak kawałek całkiem dobrej literatury, którą zwyczajnie przyjemnie się czyta. Bardzo udany debiut
https://naksiazkowymszlaku.blogspot.com/2018/11/andrius-tapinas-wilcza-godzina.html

Realia kuleją i to na wielu płaszczyznach, ale mamy i tak kawałek całkiem dobrej literatury, którą zwyczajnie przyjemnie się czyta. Bardzo udany debiut
https://naksiazkowymszlaku.blogspot.com/2018/11/andrius-tapinas-wilcza-godzina.html

Pokaż mimo to

2
avatar
652
223

Na półkach: ,

sympatyczna, lekka, wakacyjna lektura, trochę fantastyki, trochę kryminału, mini romansik - wszystko, co potrzebne do relaksu przy książce

sympatyczna, lekka, wakacyjna lektura, trochę fantastyki, trochę kryminału, mini romansik - wszystko, co potrzebne do relaksu przy książce

Pokaż mimo to

0
avatar
84
76

Na półkach:

Fajna steampunkowa historia alternatywna. Ciekawie skrojony świat, dobra intryga, barwne opisy Wolnego Miasta Wilna. Nie jest wybitne ale za to bardzo miłe w odbiorze.

Fajna steampunkowa historia alternatywna. Ciekawie skrojony świat, dobra intryga, barwne opisy Wolnego Miasta Wilna. Nie jest wybitne ale za to bardzo miłe w odbiorze.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Andrius Tapinas Wilcza godzina Zobacz więcej
Andrius Tapinas Wilcza godzina Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd