Stworze i Zdusze czyli Starosłowiańskie boginki i demony

Okładka książki Stworze i Zdusze czyli Starosłowiańskie boginki i demony
Czesław Białczyński Wydawnictwo: Slovianskie Slovo Cykl: Mitologia Słowian fantasy, science fiction
214 str. 3 godz. 34 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Mitologia Słowian
Wydawnictwo:
Slovianskie Slovo
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
214
Czas czytania
3 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393559558
Tagi:
turbosłowiaństwo białczyński fantasy mitologia pseudonauka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1495
184

Na półkach:

Jesli chodzi o beletryzację słownika to mistrzostwo. Gorzej, gdy czytelnik się dowie, że to fantazja autora ;)

Jesli chodzi o beletryzację słownika to mistrzostwo. Gorzej, gdy czytelnik się dowie, że to fantazja autora ;)

Pokaż mimo to

0
avatar
189
28

Na półkach:

Książka nie ma nic wspólnego z naukowym opracowaniem demonologii - mamy tu demony słowiańskie, litewskie + cała masa wymyślonych postaci i wątków. Jeśli ktoś szuka fantastyki, możliwe, że dobrze trafił (trudno mi ocenić). Wczytywanie się w książki tego autora grożą poważnymi konsekwencjami i późniejszymi problemami w odróżnieniu tego, co prawdziwe, i tego, co zmyślone. Na własny użytek nazwałem takie książki psychoaktywnymi, bo na mnie tak działają.

Książka nie ma nic wspólnego z naukowym opracowaniem demonologii - mamy tu demony słowiańskie, litewskie + cała masa wymyślonych postaci i wątków. Jeśli ktoś szuka fantastyki, możliwe, że dobrze trafił (trudno mi ocenić). Wczytywanie się w książki tego autora grożą poważnymi konsekwencjami i późniejszymi problemami w odróżnieniu tego, co prawdziwe, i tego, co zmyślone. Na...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1504
240

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa książka z dziedziny...fantastyki. Pan Białczyńskima na swoim koncie więcej tego typu pozycji, w których urywki prastarych przekazów, mieszają się z fantazją autora oraz legendami tzw. Wielkiej Lechii. Pobudza wyobraźnię, więc polecam ją dla ciekawskich dzieci oraz rozmarzonych dorosłych.

Bardzo ciekawa książka z dziedziny...fantastyki. Pan Białczyńskima na swoim koncie więcej tego typu pozycji, w których urywki prastarych przekazów, mieszają się z fantazją autora oraz legendami tzw. Wielkiej Lechii. Pobudza wyobraźnię, więc polecam ją dla ciekawskich dzieci oraz rozmarzonych dorosłych.

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
6597
38

Na półkach: , , , , , , , , , ,

Obok Stefana Grabińskiego, Stanisława Lema, Andrzeja Sapkowskiego, Czesław Białczyński jest moim polskim ulubionym kreatorem fantastyki.

Mistrza porównuje się do równie wybitnego pisarza Tolkiena. Nie bez przyczyny, Tolkien stworzył swoją mitologię od podstaw i włożył w to kawał własnego życia, zaś Białczyński co prawda zebrał i posklejał rodzimą mitologię, to jednak sam proces badań, studiów zajął autorowi szmat czasu i do tej pory jego obsesja na tym punkcie trwa (swoje dzieło twórca kontynuje w Księdze Tura i Ruty oraz będzie kontynuować w zapowiadanych Księgach Wiedy i Tanów), ponadto jest wybitnym znawcą tematu, nie da się temu zaprzeczyć wystarczy posłuchać samego pisarza w wywiadach.

"W proces odtworzenia włączono wszystkie dostępne autorowi źródła i materiały archeologiczne, etnograficzne, religioznawcze, historyczne, dziejopisarskie, antropologiczne i onomastyczne. Wśród narzędzi zastosowano też symulację, ligwistykę komparystyczną, entymologię, analizę dawnych kronik, zapisków, przekazów, oraz analizę współczesnych prac nad mitologią Słowian, Bełtów i Germanów, a także porównawczo innych ludów (tak starożytnych jak i dzisiejszych kultur tzw. "prymitywnych"). Zanalizowano też dostępne mity, legendy (także heraldyczne), podania, bajki i baśnie, oraz ustną tradycję ludową (np. Moszyńskiego, Kolberga itp)".

Trzeba przyznać, pisarz odwalił kawał dobrej roboty, ba świetnej, wspaniałej wręcz rewelacyjnej, tworząc ten zaledwie dwustustronicowy leksykon poświęcony głównie boginkom (Stwarzom) i demonom (Zduszom) jednocześnie przedstawiając w przystępny nienaukowy sposób naszą prawdziwą wiarę, która została wyparta przez chrześcjaństwo, czyniące z wierzeń i rytuałów naszych przodków farsę, dlatego ta sekta jest dla mnie godna potępienia, aczkolwiek nie tylko z tego jednego powodu, ale wróćmy do meritum.

Pisarz przyznaje, że jego dzieło nie jest wolne od błędów. "Jest to praca tak rozległa, a sam proces odtwarzania tak skomplikowanym, że z pewnością nie uniknięto w niej błędów. Ale, jak mawiają chińscy mędrcy: "Nie przejedziesz drogi jeśli nie postawisz na niej pierwszego kroku". Świat się jeszcze nie kończy, błędy można wyeliminować w przyszłości. Od czegoś jednak trzeba zacząć". Nie sposób się nie zgodzić, czy dyskutować, chociaż zawsze znajdą się takie matoły co wiedzą lepiej i wcisną swoje trzy grosze wszak mają do tego prawo? Co z tego, że sam Mistrz przyznaje się iż nie jest to praca naukowa, a jedynie inspiracja, nic to nie da ludziom bezrefleksyjnym ciągle będą wyzywać od oszołomów sami nic nie wnosząc.

Autor stosuje piękne porównanie swojego wielkiego "Stworza" do glinianego garnka. Jeśli chcecie się dowiedzieć czemu tak jest wystarczy wykonać trzy śmiałe kroki: zamówić, zapłacić i przeczytać.
"Wszelkie skorupy i okruchy postarano się zebrać, a następnie z pasujących do siebie, niesprzecznych fragmentów ułożyć nowy Dzban wykorzystując maksimum materiału".

Zaś tego czego nie dało wypełnić się wiarygodnym źródłem zakleił wyobraźnią, jednak w sposób logiczny i nieprzypadkowy. "Miejsca puste z konieczności wypełniono wyobraźnią, braki w rysunku czy kolorze uzupełniono świeżą linią i pokryto świeżą farbą, zarysowane a niedokończone ryty rozwinięto. Nie działo się to jednak w sposób dowolny, lecz na zasadzie logiki narzuconej przez istniejące wokół "pustego pola" odłamki i fragmenty Starego Dzbana".

Tak więc wszyscy pożal się Szatanie krytycy, męczydupcy i wy pluj-ćwoki, czy też durne eksperty wbrew temu co za plowciny wychodzą z waszych ust, mimo wszystko polecam sięgnąć po tę barwną i kolorową lekturę, zapewniam, że warto. A dlaczego? Bo można odnieść z niej więcej korzyści i pożytku niż myślicie. Porcja podana przez Mistrza Białczyńskiego skłoni nie jednego niezaznajomionego z tematem człowieka do poszukania informacji na temat Słowiańszczyzny, naszej prawdziwej spuścizny po przodkach, bo robi to we właściwy sposób, czuć od niego bijący żar wiedzy i pasji.

Możemy znaleźć tu między innymi piękne ilustracje artysty Jerzego Przybyła uzupełniające idealnie tekst, sam album jest przepięknie wydany, a wielkość jego i ciężar niech będzie dowodem nad włożoną pracę w ten projekt.

Poza tym to jest nasza duchowa kultura, nasze pierwotne ja. Niechaj lektura otworzy ślepym oczy, a ograniczonym umysły.

Polecam z całego serca, a reszcie maruderów i czepialskich wskazuję środkowy palec i mówię: "Fuck off"!

Obok Stefana Grabińskiego, Stanisława Lema, Andrzeja Sapkowskiego, Czesław Białczyński jest moim polskim ulubionym kreatorem fantastyki.

Mistrza porównuje się do równie wybitnego pisarza Tolkiena. Nie bez przyczyny, Tolkien stworzył swoją mitologię od podstaw i włożył w to kawał własnego życia, zaś Białczyński co prawda zebrał i posklejał rodzimą mitologię, to jednak sam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

7
avatar
866
752

Na półkach: ,

"Stworze i zdusze czyli starosłowiańskie boginki i demony" to kompletny zbiór demonów i licznych dziwnych stworów, które nawiedzały polskie ziemie. Potwory i liczne zmory czające się w legendach i podaniach wciągnęły mnie w swój świat. Przepiękne ilustracje, które przykuwają uwagę swoją drobiazgowością i szczegółowością są mocną stroną tej pozycji. Książka wciąga w świat przodków, którzy wierzyli w przedstawione w niej stwory. Bali się ich i czcili je, składając im ofiary i odprawiając dziwne, skomplikowane rytuały. Jest to obszerny leksykon dziwnych bytów, pokazujący, że to co ludzkie i przyziemne przenika się z tym co nieuchwytne i tajemnicze.

Po pobieżnym przekartkowaniu książki zdajemy sobie sprawę, że jest to leksykon dziwnych stworów i bytów. Bogato ilustrowany, który można potraktować jako kompletne kompendium wiedzy o wszelkiej maści dziwnych stworach występujących na słowiańskich ziemiach. Całość utrzymana jest w klimacie tajemniczości i baśniowości, już sama okładka sprawia, że czytelnikowi towarzyszy uczucie niepokoju i ciekawości cóż kryje się w środku. W środku znajdziemy opisy takich stworów jak Topielice, Ćmoki czy choćby Utopce. Grafiki wypadają prawdziwie i budzą grozę co jeszcze uwiarygodnia lekturę. Autor spisał się świetnie tworząc ten bogaty zbiór, polecić go można miłośnikom fantastyki i dawnych słowiańskich wierzeń. Książka promuje przy tym mało popularne mity i legendy dawnych Słowian. Oby więcej takich pozycji na naszym rynku, po lekturze tego leksykonu nabrałem ochoty na większą dawkę informacji o mitologi naszych przodków.

"Stworze i zdusze czyli starosłowiańskie boginki i demony" wprowadza czytelnika w świat dziwów i niezwykłości, pozwalając choć odrobinę poznać wierzenia naszych przodków. Wydanie w twardej oprawie świetnie prezentuje się na półce, stanowiąc perełkę w księgozbiorze każdego fana fantastyki. "Stworze i zdusze" oferuje sporą dawkę wiedzy i informacji w szczególności dla miłośnika słowiańszczyzny, zachęcając do dalszego zgłębiania naszych korzeni i historii. Gorąco polecam.

"Stworze i zdusze czyli starosłowiańskie boginki i demony" to kompletny zbiór demonów i licznych dziwnych stworów, które nawiedzały polskie ziemie. Potwory i liczne zmory czające się w legendach i podaniach wciągnęły mnie w swój świat. Przepiękne ilustracje, które przykuwają uwagę swoją drobiazgowością i szczegółowością są mocną stroną tej pozycji. Książka wciąga w świat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

5
avatar
710
83

Na półkach:

Leksykon jak leksykon, ale wiedzcie, że TO NIE JEST książka oparta na faktycznych przekazach czy źródłach zastanych. Autor nie jest naukowcem sensu stricte, jego książka nie może być wykorzystywana do żadnych prac o takowym charakterze. A z tym się spotkałam.

Dopóki traktujemy ją w kategorii beletrystyki fantasy opartej na wybiórczych wątkach z dawnych wierzeń oraz snuciu fantazji na ich temat, to jest ok. I na tym niech to pozostanie, chyba, że mówimy tu o fanatykach rozwijania umarłych już tradycyjnych (vide definicja tradycji) wierzeń. Fanatyk to fanatyk.

Szukającym potwierdzonej i realnej wiedzy, polecam udać się do innych wydawnictw.

Leksykon jak leksykon, ale wiedzcie, że TO NIE JEST książka oparta na faktycznych przekazach czy źródłach zastanych. Autor nie jest naukowcem sensu stricte, jego książka nie może być wykorzystywana do żadnych prac o takowym charakterze. A z tym się spotkałam.

Dopóki traktujemy ją w kategorii beletrystyki fantasy opartej na wybiórczych wątkach z dawnych wierzeń oraz snuciu...

więcej Pokaż mimo to

12

Cytaty

Więcej
Czesław Białczyński Stworze i Zdusze czyli Starosłowiańskie boginki i demony Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd