Kropla życia

Okładka książki Kropla życia
Oliwia Tybulewicz Wydawnictwo: E-bookowo Seria: Kropla Życia fantasy, science fiction
294 str. 4 godz. 54 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Kropla Życia
Wydawnictwo:
E-bookowo
Data wydania:
2017-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
294
Czas czytania
4 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378597858
Tagi:
wampiry wilkołaki
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
45
2

Na półkach:

Dzięki Book Tour miałam tą ogromną przyjemność zapoznania się z twórczością Oliwii Tybulewicz. Z każdą stroną pochłaniałam wręcz tą książkę. Nie będę już opisywać to co niejednokrotnie zostało opisane o książkę. Pragnę Wam przedstawić emocje, które były obecne razem ze mną. Trzeba pamiętać jednak...kiedy zaczniecie...nie będziecie mogli się oderwać. Z każdą stroną czułam jak eliksir Kropli Życia pochłania mnie coraz bardziej. Lekko i przyjemnie było móc pobyć w barze i nie tylko. Dobre pióro autorki sprawiło mi niesamowitą radość i przyjemność. Wiem już,że już teraz stałam się wierną fanką czekającą na kolejne propozycje. Dziękuję za możliwość poznania i zakochania się w twórczości.

Dzięki Book Tour miałam tą ogromną przyjemność zapoznania się z twórczością Oliwii Tybulewicz. Z każdą stroną pochłaniałam wręcz tą książkę. Nie będę już opisywać to co niejednokrotnie zostało opisane o książkę. Pragnę Wam przedstawić emocje, które były obecne razem ze mną. Trzeba pamiętać jednak...kiedy zaczniecie...nie będziecie mogli się oderwać. Z każdą stroną czułam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
197
174

Na półkach: ,

Magia, czarownice, wampiry, wilkołaki, elfy i inne stwory a wśród tego barwnego inwiduum ona, zwyczajna śmiertelniczka Wioletka. Co taka zwyczajna dziewczyna robi wśród takiej dziwnej "elity" ? Pracuje jako kelnerka w barze "Luna" i próbuje odkryć co działo się pewnej nocy kiedy to skosztowała Kropli Życia, która przez przypadek trafiła w jej ręce. Tylko jak tego dokonać, żeby nie podpaść prawowitej właścicielce wspomnianego specyfiku, wampirzej hrabinie ?
Książka z pewnością nie jest przewidywalna jednak momentami miałam wrażenie, że główny wątek poszukiwań tytułowej Kropli Życia, zostaje spychany na drugi plan przez inne mniej ważne wydarzenia.
Książka sama w sobie całkiem ciekawa i bez wątpienia przyjemnie się ja czyta dlatego polecam tym, którzy nie oczekują wielce ambitnej lektury tylko książki, z którą mile spędzą czas.

Magia, czarownice, wampiry, wilkołaki, elfy i inne stwory a wśród tego barwnego inwiduum ona, zwyczajna śmiertelniczka Wioletka. Co taka zwyczajna dziewczyna robi wśród takiej dziwnej "elity" ? Pracuje jako kelnerka w barze "Luna" i próbuje odkryć co działo się pewnej nocy kiedy to skosztowała Kropli Życia, która przez przypadek trafiła w jej ręce. Tylko jak tego dokonać,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
404
367

Na półkach:

Do baru dla istot nadprzyrodzonych wpada ranny mężczyzna i prosi kelnerkę o przechowanie czegoś. Okazuje się, że tym czymś jest ukradziony wampirzej hrabinie eliksir. Wioletta oczywiście wypróbowuje jego działanie na sobie, ale potem nic nie pamięta. Cała fabuła obraca się wokół prób przypomnienia sobie feralnego wieczoru, na co naciskają też wampiry hrabiny.
Całkiem przyjemna lektura. Fabuła może nie jest specjalnie porywająca, ale dobrze się ją czyta. Pojawia się wiele ciekawych informacji o różnych nadprzyrodzonych rasach, wszystkie z punktu widzenia głównej bohaterki. Mamy też wątek romantyczny (momentami zbyt nachalny), przyjaźń, relacje z matką i charakterystykę pracy w nocnym barze. Momentami jest nawet zabawnie, a wszelkie niezgodności zostają pod koniec wytłumaczone, co bardzo mi się podoba.
Myślę, że przy okazji sięgnę po kolejne tomy.

Do baru dla istot nadprzyrodzonych wpada ranny mężczyzna i prosi kelnerkę o przechowanie czegoś. Okazuje się, że tym czymś jest ukradziony wampirzej hrabinie eliksir. Wioletta oczywiście wypróbowuje jego działanie na sobie, ale potem nic nie pamięta. Cała fabuła obraca się wokół prób przypomnienia sobie feralnego wieczoru, na co naciskają też wampiry hrabiny.
Całkiem...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
518
247

Na półkach: , ,

"Kropla życia" Oliwii Tybulewicz to lekko i przyjemnie napisana powieść z gatunku urban fantasy. Postać Wioletki i nietypowy pub Luna szybko przypadły mi do gustu. No, może pub, jego klimat i klientela nieco bardziej niż główna postać kobieca. Spodobał mi się pomysł autorki nie umiejscowienia akcji w konkretnie nazwanym miejscu, tylko uczynienie go wręcz uniwersalnym, co sprawia, że takie miejsce może znajdować się wszędzie.


***


Pomysł był całkiem fajny i jeśli o mnie chodzi to chwytliwy. W pewnym momencie jednak złapałam się na myśli, ze rozwiązywanie zagadki co się stało w nocy, której Wioletka nie pamięta, idzie jakoś strasznie powoli, bywało, że zapominałam jaki jest w ogóle nadrzędny cel głównej bohaterki. Postać tajemniczego Artura pojawiała się w odpowiednich momentach, skupiając moją uwagę. Nie ukrywam, że chłopak mocno mnie intrygował. Prócz głównej bohaterki w powieści znajduje się cała plejada barwnych postaci. W tym właśnie Artur oraz Czaruś.


Ale... Tym co wywołało u mnie uśmiech na końcu (bo wiecie, nigdy nie wiadomo co autorce mogło przyjść do głowy i jak zakończyć ten tom) to zwyczajność Wioletki. No dobrze, przez chwilę nie jest ona zwyczajna i skupia na sobie uwagę sporej liczby osób, ale ogólnie nie jest to bohaterka obdarzona niesamowitymi mocami, nie zależy od niej bezpieczeństwo milionów zwykłych (i niezwykłych) obywateli, nie jest zbawicielką światów. Los/przeznaczenie/wszechświat (jak zwał tak zwał) postanowił się do niej odezwać i w jej ręce (jak się okazało bardzo nieodpowiednie) trafiła fiolka z magicznym eliksirem - Kroplą życia. Dzięki temu życie kelnerki nabiera nieoczekiwanego rozpędu oraz rumieńców.


***


Autorka przedstawiła swoją własną wizję na świat nadprzyrodzony i rządzące nim prawa. Myślę, że wyszło to całkiem dobrze, choć jest nad czym jeszcze popracować. Prócz wampirów, znajdą się i wilkołaki (a jakże), elfy (cóż... moja wizja elfów nadal pozostaje nieco inna, niemniej ta autorki jest warta poznania), czarownice, driady, gnomy, krasnoludy i ogólnie wszystko co świat pełen fantastyki ma do zaoferowania. Lekkość pióra sprawia, że czyta się szybko. Czasem przeskakiwałam wzrokiem po tekście, bo mi się dłużyło, ale ogólnie bardzo lubię taki styl snucia opowieści.


Wątki detektywistyczne są jak najbardziej mile widziane i to właściwie one przyciągnęły mnie do tego tytułu. Dociekania co stało się w noc, której Wiola kompletnie nie pamięta i co zrobiła z Kroplą życia skutecznie trzymały mnie przy lekturze. Wątek romantyczny pojawia się również, ku mojej radości rozwija się stopniowo i nienachalnie i toczy się niejako w tle.


***


Podsumowując, "Kropla życia" Oliwii Tybulewicz to przyjemna lektura dla miłośników urban fantasy. Autorka miała bardzo dobry pomysł, stworzyła także barwnych bohaterów. Miejscami trochę dłużyło mi się czytanie, ale styl autorki przypadł mi do gustu, mimo iż wymaga dopracowania. Mam jednak na uwadze, że jest to pierwszy tom serii i zapewne pozostałe dwie części: "Kropla magii" i "Kropla nadziei" napisane są już lepiej, bo przecież sposób pisania ewoluuje.


Czy przeczytam pozostałe części? Zapewne tak. Na plus jest to, że kończąc "Kroplę życia" nie czułam parcia, że koniecznie muszę zaraz sięgnąć po kontynuację, żeby dowiedzieć się co dalej spotkało bohaterów. Perypetie zawarte w tej odsłonie zostały zakończone. Podoba mi się, jeśli seria jest ze sobą niezobowiązująco związana, ale łączy ją miejsce akcji i bohaterowie.


Czy polecam? Oczywiście. Jeśli chcesz uprzyjemnić sobie popołudnie lub dwa serdecznie polecam.

"Kropla życia" Oliwii Tybulewicz to lekko i przyjemnie napisana powieść z gatunku urban fantasy. Postać Wioletki i nietypowy pub Luna szybko przypadły mi do gustu. No, może pub, jego klimat i klientela nieco bardziej niż główna postać kobieca. Spodobał mi się pomysł autorki nie umiejscowienia akcji w konkretnie nazwanym miejscu, tylko uczynienie go wręcz uniwersalnym, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
249
29

Na półkach: ,

Książkę, o której chcę dzisiaj opowiedzieć, napisała Oliwia Tybulewicz i jest to pierwszy tom cyklu o takim samym tytule: „Kropla życia”. Wcześniej nie znałam autorki ani żadnej jej twórczości, dlatego też do tej powieści podchodziłam z niewielką rezerwą.
Historia zaczyna się w miejscu, gdzie pracuje główna bohaterka Wioletta, a mianowicie w barze o cudownej nazwie „Luna”. Niech was to jednak nie zwiedzie: nie jest to spokojne miejsce, gdzie można zjeść niedzielny obiad z rodziną. Można tam spotkać przeróżne indywidua wielu różnych ras, wcale nie takie miłe czy przyjemne z charakteru. Przebierać w nich można do koloru do wyboru, a nawet i czasami kształtu. Zaczynając od czarownic, rusałek, elfów czy gnomów, mamy wampiry, wilkołaki, magów czy jeszcze inne ciężkie do zidentyfikowania osobniki. Na akcję nie trzeba długo czekać, bo zaczyna się już na pierwszych stronach książki, więc nudno nie jest.
Nasza główna bohaterka jest kelnerką, barmanką, sprzątaczką i wszystkim tym, czego akurat wymaga sytuacja w “Lunie”. No może oprócz gotowania, ponieważ tym akurat zajmuje się kucharz Joachim, który nie lubi, gdy ktoś panoszy się w jego królestwie. Z biegiem czasu pracowników w barze przybywa, zatrudniane są różne osoby, które mają później spory wpływ na to, co się tam wydarzy.
Wracając jednak do początku, chcę wam nakreślić, od czego to wszystko się zaczęło. Podczas jednej z nocnych zmian, między przygotowaniem zamówienia dla wilkołaka a marzeniem o powrocie do domu, Wioleta poznaje Szymona. W trakcie rozmowy dostaje od niego naszyjnik, który ma przechować, a za kilka dni ktoś się po niego zgłosi. Oczywiście potem okazuje się, że to nie jest zwykły przedmiot. Będzie on sprawcą niezłych kłopotów, świetnej zabawy, wielu emocji i zaniku pamięci. Od tego momentu zaczynają pojawiać się różne osoby, mające nagle ważne sprawy do Wioletty, między innymi jeden z moich ulubieńców: przesłodki i groźny dla wrogów Cerberek (skrzyżowanie psa i krokodyla).
Muszę przyznać, że powieść dla mnie była ciekawa, pełno w niej humoru, ale ironii też nie zabrakło. Czytało się ją bardzo przyjemnie, co za tym idzie bardzo szybko. Często zdarzało się, że zaczynałam śmiać się na głos podczas czytania i muszę przyznać, że duża dawka humoru dla mnie jest dużym plusem.
Następnym atutem tej książki była sama bohaterka i to, że nie jest zwykłą cukierkową kelnerką, która cały dzień z uśmiechem przyjmuje zamówienia od klientów. Kiedy trzeba było, potrafiła postawić do pionu wilkołaka, wampirzycę czy też młodych magów próbujących nowe zaklęcia. Nie każdy potrafi udobruchać starą wiedźmę czy też panią z biblioteki, w której są magiczne księgi.
Czasami nadmiar opisów mnie przytłacza w książkach, niestety w tym wypadku jest ich niedosyt, i to jest według mnie duży minus. Zabrakło mi opisów postaci, tak żebym mogła sobie je wyobrazić w trakcie czytania. Zwykle wizualizujesz sobie świat i postacie, które wykreował autor i w tym właśnie pomagają, chociażby delikatne zarysy postaci.
Okładka sprawiła mi pewien kłopot, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawać się może, że trzymamy w ręku mroczną opowieść, a nawet horror. Jak już wcześniej pisałam, książka jest dosyć humorystyczna, czego okładka nie odzwierciedla. I w tym wypadku sprawdzi się powiedzenie: „Nie oceniaj książki po okładce”.
Podsumowując, powieść jest ciekawa, a nawet momentami zaskakująca i dlatego polecam książkę Oliwii Tybulewicz „Kropla życia”. Decyzję oczywiście pozostawiam wam, natomiast ja za chwilę zasiadam z kawą do drugiego tomu tego cyklu, „Kropli nadziei”.

Książkę, o której chcę dzisiaj opowiedzieć, napisała Oliwia Tybulewicz i jest to pierwszy tom cyklu o takim samym tytule: „Kropla życia”. Wcześniej nie znałam autorki ani żadnej jej twórczości, dlatego też do tej powieści podchodziłam z niewielką rezerwą.
Historia zaczyna się w miejscu, gdzie pracuje główna bohaterka Wioletta, a mianowicie w barze o cudownej nazwie „Luna”....

więcej Pokaż mimo to

avatar
2017
1507

Na półkach: , ,

O twórczości Oliwii Tybulewicz nasłuchałam się dużo dobrego od mojej przyjaciółki. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień i sięgnę po coś tej autorki. Padło na pierwszy tom trylogii o tym samym tytule – Kropla życia. Jakie są moje odczucia po poznaniu pierwszego tomu?

http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2021/07/18/kropla-zycia-oliwia-tybulewicz/

O twórczości Oliwii Tybulewicz nasłuchałam się dużo dobrego od mojej przyjaciółki. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień i sięgnę po coś tej autorki. Padło na pierwszy tom trylogii o tym samym tytule – Kropla życia. Jakie są moje odczucia po poznaniu pierwszego tomu?

http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2021/07/18/kropla-zycia-oliwia-tybulewicz/

Pokaż mimo to

avatar
102
102

Na półkach:

Wioletta ma bardzo interesujące zajęcie - w końcu nie każdy pracuje w „Lunie”, czyli niezwykłym pubie z dość specyficznymi gośćmi nie z tego świata. Jej spokojne ludzkie życie zmienia się wraz z pojawieniem się ciekawego klienta, który powierza jej pewną fiolkę. I właśnie ten przedmiot staje się źródłem kłopotów - a precyzyjnie rzecz ujmując jego brak, ponieważ pewna hrabina chce odzyskać swój eliksir. Wioletta musi więc przeszukać całe miasto, by go odnaleźć. Co dokładnie się wydarzyło, czemu w tę sprawę wplątane są wampiry i jak to się skończy? Tego dowiecie się czytając tę książkę.

„Kropla życia” to pierwszy tom cyklu o tym samym tytule. Co można powiedzieć o tej pełnej magii powieści? To sympatyczna historia, która jest idealna dla każdej osoby chcącej sięgnąć po coś lekkiego i zarazem zabawnego, bo humoru tej książce nie brakuje. Pełna nadprzyrodzonych stworzeń, opisuje wydarzenia, które mają miejsce w osobliwej knajpie. Jednak szczerze powiem, że na początku ta opowieść mnie nie kupiła, ponieważ nie mogłam się wkręcić i dość długo odnajdywałam się w akcji. Na szczęście później coś zaskoczyło i naprawdę zaczęła mi się podobać. Miałam wielką ochotę na coś właśnie w tematyce wampirów i elfów, więc koniec końców się nie zawiodłam. Tak więc jeśli początkowo ta powieść do was nie przemawia, to spokojnie dajcie jej szansę.
Książkę czyta się dobrze dzięki niecodziennej narracji, bo autorka niejednokrotnie stosuje apostrofy, zwracając się do czytelnika. Myślę, że to ciekawy zabieg, idealnie pasujący do całej historii oraz postaci Wioletty. Jest to lektura dla czystej rozrywki, jednak myślę, że sięgając po nią nie traci się czasu. Oliwia Tubylewicz ma lekkie pióro i wie, jak przekazywać swoje myśli. Co jest dużym plusem, historia nie miała nudnych i niepotrzebnych fragmentów, dzięki czemu akcja cały czas utrzymuje równy poziom oraz ma ciąg logiczny i jest spójna. Momentami fabuła jest abstrakcyjna, jednak zważywszy na to, kim są bohaterowie, jest to jak najbardziej dopuszczalne. W tej historii znajdziecie wiele elementów świata nadprzyrodzonego połączonego z przypominającym taki, w którym żyjemy.
Warto tu wspomnieć o postaciach pojawiających się w opowieści. Tak jak cała książka, są oni osobliwi, ale zarazem sympatyczni. Mają przy tym swoje charaktery i są wyraziści - Wioletta na przykład jest odważną i pewną siebie dziewczyną, którą niewiele rzeczy jest w stanie zaskoczyć. Nina, czyli siostrzenica właściciela, dopiero poznaje magiczny świat “Luny” i jeszcze nie do końca rozumie panujące w nim zasady. Z kolei Artur to postać, o której można by długo pisać, jednak mogę wam zdradzić, że niewątpliwie nie jest tym, kim się w pierwszej chwili wydaje. Natomiast Cerber to pies, jakiego chciałaby mieć każda dziewczyna, z którym nikt nie będzie się bał spacerować nocą. Jak więc widzicie, z taką kolorową zgrają bohaterów żaden czytelnik nie będzie się nudzić, bo ich przygody wam na to nie pozwolą.
Akcja książki dzieje się w naszym, ludzkim świecie. I tu w głowie pojawia mi się jedna myśl - rozumiem, że bar jest ukryty, ale trudno mi uwierzyć w elfy i wampiry chodzące ot, tak sobie po ulicy zupełnie niezauważone, nie wspominając już o innych stworach. Ta sytuacja wydaje mi się lekko naciągana.
Pierwszy tom zachęca do sięgnięcia po kolejne, bo zakończenie pozostaje otwarte, i myślę że jako czytelnicy chętnie poznamy dalsze losy bohaterów. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i zabawnego z gatunku fantastyki to myślę, że “Kropla życia” powinna się wam spodobać. A jeżeli jesteście zainteresowani tą historią, to warto wiedzieć, że już w tym roku ukaże się trzecia część cyklu.

Wioletta ma bardzo interesujące zajęcie - w końcu nie każdy pracuje w „Lunie”, czyli niezwykłym pubie z dość specyficznymi gośćmi nie z tego świata. Jej spokojne ludzkie życie zmienia się wraz z pojawieniem się ciekawego klienta, który powierza jej pewną fiolkę. I właśnie ten przedmiot staje się źródłem kłopotów - a precyzyjnie rzecz ujmując jego brak, ponieważ pewna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1031
996

Na półkach:

Dziś pragnę Was zaprosić na drinka do pubu Luna – tylko od razu ostrzegam unikajcie kawy, nie należy do najlepszych. Co więcej uważajcie by nie rozzłościć żadnego z klientów – o zadymę tam nie trudno. A co ważniejsze bądźcie mili dla kelnerki, to babka, którą w razie kłopotów warto mieć po swojej stronie. Mówiąc krótko zapraszam Was do lektury ,,Kropli Życia” Oliwii Tybulewicz!

Przyznam szczerze, że moim pierwszym skojarzeniem po rozpoczęciu lektury była gra ,,Coffee Talk”, w której gramy jako barman serwując gościom (nie będącym w większości ludźmi) różne napoje, jednocześnie wysłuchując ich historii. W książce Oliwii Tybulewicz sytuacja zdaje się być dość podobna. Wioletta to młoda kobieta pracująca w pubie Luna – teoretycznie nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt iż jest to miejsce tłumnie odwiedzane przez istoty nadprzyrodzone, które potrafią być nad wyraz niewdzięczną i problematyczną klientelą. Sama Wioletta o istnieniu wampirów, wilkołaków, wiedźm, elfów i innych istot, które nieodłącznie kojarzą nam się z fantastyką dowiedziała się przypadkiem, ale dość szybko przekonała się, że potrafi sobie dość dobrze radzić w niecodziennych sytuacjach z ich udziałem, co nie uszło uwadze właściciela lokalu. I tak nasza bohaterka skończyła starając się wykonywać swoją pracę jednocześnie pilnując by jej bywalcy nie puścili Luny z dymem. Bądź nie dopuścili się do jej zniszczenia w inny, równie widowiskowy sposób.

Problemy zaczynają się w momencie, gdy w ręce Wioletty wpada tajemniczy eliksir, który jak się później okazuje należy do bardzo wpływowej wampirzycy. A w każdym bądź razie należał, bo po wypróbowaniu jego właściwości Wiola budzi się z amnezją, ale za to bez fiolki z magicznym specyfikiem. I powiedzieć, że znalazła się w naprawdę sporych kłopotach to naprawdę mało. A, że nieszczęścia lubią chodzić parami, to będzie dopiero początek tarapatów, z jakimi będzie musiała sobie poradzić nasza bohatera.

Oliwia Tybulewicz zaprasza czytelników do świata w którym możemy spotkać całą plejadę istot znanych nam z powieści fantasy w ich dość klasycznych odsłonach – będziemy tu mieli wyniosłe, ale także powalające swoim urokiem wampiry, wilkołaki o silnym poczuciu hierarchii i przywiązaniu do stada, piękne elfy, wredne wiedźmy, młodych czarodziejów, którzy ewidentnie nadużywają alkoholu i jak to wielu młodych ludzi, pod jego wpływem wyczyniają sporo głupstw, niezbyt muzykalne gnomy – bywalców pubu Luna wymieniać można by długo. Trzeba jednak przyznać, że właśnie pryzmat ich ukazania stanowi największy atut książki. Bo choć z pozoru mamy tutaj klasyczne śledztwo w poszukiwaniu utraconego magicznego przedmiotu, to jednak cała akcja w głównej mierze skupia się w Lunie, a my obserwujemy ją oczami Wioletty – kelnerki, która choć pozbawiona jakiś niezwykłych mocy, nie daje sobie wchodzić na głowę i nie szczędzi kąśliwych komentarzy pod adresem swoich klientów. To właśnie owo pokazanie ikonicznych już w popkulturze i fantastyce istot, od drugiej strony lady, jako klientów (choć bynajmniej nie można nazwać ich zwykłymi) stanowi esencję ,,Kropli Życia” i główne źródło humoru.

Bo trzeba przyznać, że to dość wesoła i lekka historia, mimo wagi tarapatów w jakie wpakowała się jej bohaterka. Cała akcja, poza śledztwem, skupia się na pracy Wioletty, kontaktach z bliskimi, uciekaniu przed próbującą ją wyswatać nadopiekuńczą matką. Nie zabraknie także nieco bardziej absurdalnych sytuacji, jak opieka nad zagubionym pieskiem, któremu bliżej do bestii z piekła rodem niż domowego pupila, szkolenia nowo zatrudnionej osoby w Lunie, które będzie bardziej przypominało ratowanie z opresji pakującej się co rusz w kłopoty nowicjuszki w świecie magii. Możecie być pewni, że dzieje się sporo, okazji do śmiechu nie zabraknie, a z Wiolą nie dość, że nie sposób się nudzić to trudno jej również nie polubić.

Z resztą nie jest ona jedyna wartą poznania postacią, jaką spotkamy na kartach książki. Żeby nie zdradzać za wiele powiem tylko, że dla przykładu nie sposób nie poczuć sympatii do młodego wilkołaka zafascynowanego wampirami, czy wyrzucić z pamięci pewnej wiedźmy, która upodobała sobie za przysmak kurze nóżki – a to bynajmniej nie jest najdziwniejsza potrawa jaką ma w swej karcie dań Luna.

Jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenia, to okładka książki, która kompletnie nie oddaje charakteru powieści. Osobiście kojarzy mi się bardziej z powieścią grozy, albo jakimś mrocznym fantasy, co niestety w ogóle nie pasuje do treści ,,Kropli Życia”. Dlatego nie dajcie się zwieść pozorom i jak to się często mówi: Nie oceniajcie książki po okładce.

,,Kropla Życia” to lekkie, zabawne i pełne uroku urban fantasy, w którym zostajemy wrzuceni do świata pełnego mniej i bardziej popularnych paranormalnych istot (z wampirami, wilkołakami i wiedźmami na czele), a których perypetie będziemy oglądali przez pryzmat poczynań pewnej zadziornej kelnerki pubu Luna. Lektura książki sprawia masę przyjemności, zaskakuje swoją lekkością i pozwala na chwilę niezobowiązującego relaksu doprawionego szczyptą zakręconych przygód i równie pokręconego śledztwa. Naprawdę warto się skusić i wybrać do pubu Luna – tylko pamiętajcie by nie zadzierać z tamtejszym kucharzem. A i kelnerkom lepiej nie podpadać ;)

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
https://koszzksiazkami.pl/kropla-zycia-recenzja/

Dziś pragnę Was zaprosić na drinka do pubu Luna – tylko od razu ostrzegam unikajcie kawy, nie należy do najlepszych. Co więcej uważajcie by nie rozzłościć żadnego z klientów – o zadymę tam nie trudno. A co ważniejsze bądźcie mili dla kelnerki, to babka, którą w razie kłopotów warto mieć po swojej stronie. Mówiąc krótko zapraszam Was do lektury ,,Kropli Życia” Oliwii...

więcej Pokaż mimo to

avatar
145
140

Na półkach:

Bardzo przyjemna lektura ( co rzadko się zdarza w fantasy), Zabawna lekka trochę za krótka. Komedia Kryminał fantasy.

Bardzo przyjemna lektura ( co rzadko się zdarza w fantasy), Zabawna lekka trochę za krótka. Komedia Kryminał fantasy.

Pokaż mimo to

avatar
17
17

Na półkach:

„- Krew… Chcę krwi! – Mój kolejny klient kurczowo chwyta się lady, po czym paskudnie wykrzywia, ukazując przy tym imponujące, fachowo naostrzone kły.
Bynajmniej nieporuszona patrzę w jego zaczerwienione, podkrążone oczy.
- Mogę zaproponować kaszankę.”
Ten krótki dialog zapoczątkował moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Oliwii Trybulewicz, w postaci książki „Kropla życia”.
A potem przyszły wampiry - „Witaj, urocza ludzka istoto”🧛‍♂️
i elfy – ogólnie to aroganckie dupki,🧝‍♀️
wilkołaki - przychodzą grupami i trochę pachną psem,🐺
rusałki - „W zupie było za mało wodorostów!”🧚‍♂️
i Cerberek - niby pies, ale bardziej krzyżówka z krokodylem.🐊
A gdzie można spotkać te wszystkie indywid… eee… niezwykłe istoty? W barze „Luna”, w centrum miasta. Jeśli jesteś odpowiednią osobą, to do niego trafisz. Jeśli nie, no cóż, będziesz go codziennie mijać, nie mając pojęcia o tym, kto się tam stołuje.
Wioletta, barmanka i kelnerka pracuje w „Lunie” od jakiegoś czasu i sporo się w tym czasie nauczyła – nie licząc nietypowego menu. Na przykład tego, że wampirom nie wolno patrzeć w oczy👀, choć mają głos jak „gęsty, apetyczny karmel”, że nie warto zadzierać z czarownicami, bo to one wyciągają cię z kłopotów, kiedy jakiś młodociany student magii zmieni ogólną przynależność gatunkową twojej koleżanki albo żeby mieć numer do szklarza na szybkim wybieraniu… jak tylko komórka odzyska zasięg. Życie Wioli pomiędzy kolejnymi szychtami za barem nabiera rumieńców od chwili, gdy pewien tajemniczy gość zostawia jej na przechowanie wisiorek. Jak pewnie się domyślacie, to dopiero początek lawiny bardzo dziwnych wydarzeń, które doprowadzą do jakże ciekawego finału.😍
Zachwycona rześkim i pełnym humoru stylem narracji po prostu utonęłam w szalonych perypetiach Wioletty. To się wręcz samo czyta, bo akcja nie zwalnia, a satyryczny, cięty dowcip i heheszki ze stereotypowych tropów w fantastyce sprawiają, że docierasz do ostatniej strony wciąż jeszcze chichając się z tego dialogu na pierwszej.
Główna bohaterka i wszystkie pozostałe postacie są tak wyraziste i pełne życia, że sprzedałbym nerkę byle móc je kiedyś na prawdę spotkać i wychylić z nimi płonącą Wiedźmę na Stosie. Są logiczne, krwiste i mocno osadzone w fabule. Nawet postać matki Woli, która jest taką totalną kliszą, że to aż absurdalne, pasuje idealnie do swej roli i nie mogłaby po prostu być inna.
Desperacko szukałam jakiś wad w „Kropli życia” – dobra, złapałam kilka literówek (no kilka dosłownie) i… zupa. Nic więcej.😤 Trochę to wkurzające, bo po debiucie spodziewałam się jakichś karkołomnych wpadek fabularnych i redakcyjnych, idealnych do wytykania palcami, a nie lekkiej jak piórko, seksownej, naszpikowanej ciętym humorem perły, którą zachłysnę się jak krwistym sorbetem.
Przełykając więc frustrację, pozostaję zaczarowana kompletnie urokiem talentu Pani Trybulewicz i odliczam dni do wypłaty, aby przepuścić ją na kolejne części trylogii: „Kroplę nadziei” i „Kroplę magii”.😊

„- Krew… Chcę krwi! – Mój kolejny klient kurczowo chwyta się lady, po czym paskudnie wykrzywia, ukazując przy tym imponujące, fachowo naostrzone kły.
Bynajmniej nieporuszona patrzę w jego zaczerwienione, podkrążone oczy.
- Mogę zaproponować kaszankę.”
Ten krótki dialog zapoczątkował moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Oliwii Trybulewicz, w postaci książki „Kropla życia”.
A...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Oliwia Tybulewicz Kropla życia Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd