NA DNIE. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy.

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Life At the Bottom. The Worldview That Makes the Underclass
- Data wydania:
- 2016-10-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-10-31
- Liczba stron:
- 312
- Czas czytania
- 5 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364599408
- Tłumacz:
- Bogusz Pawiński
Oto bezlitosna, prawdopodobnie najlepsza opublikowana jak dotąd charakterystyka postawy życiowej współczesnej klasy niższej, pozwalająca zrozumieć, na czym tak naprawdę polega „pułapka biedy”. W swojej karierze zawodowej lekarza psychiatry Theodore Dalrymple pracował w szpitalu przy slumsach, w więzieniu oraz w ubogich krajach Afryki Subsaharyjskiej – można więc sądzić, że widział już wszystko. A jednak przypadki, z którymi spotykał się na co dzień w Anglii, nie przestawały wprawiać go w niedowierzanie. Bezsens egzystencji, powtarzalność błędów, degeneracja, całkowity brak odpowiedzialności – oto czym zaowocowała polityka państwa opiekuńczego w społeczności jej beneficjentów. Swoje wymowne doświadczenia autor opisuje z pogardą dla poprawności politycznej, sporą dozą pesymizmu oraz domieszką czarnego humoru. Kunszt literacki doktora Dalrymple czyni lekturę Na dnie rozrywką intelektualną z najwyższej półki. Przeczytanie tej książki z pewnością skłoni do refleksji nad metodami walki z biedą i zagwarantuje odporność na bezwarunkowe pochylanie się nad losem nędzarzy – to bowiem, choć eliminuje ubóstwo w sensie materialnym, prowadzi do rozpowszechnienia być może mniej przykrego, lecz nie mniej przygnębiającego ubóstwa duchowego.
Książkę tę wydaliśmy po rekomendacji jednego z ulubieńców naszego wydawnictwa – Thomasa Sowella – który uważa ją za arcyważną i poleca przy każdej okazji.
Kup NA DNIE. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy. w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki NA DNIE. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy.
Poznaj innych czytelników
261 użytkowników ma tytuł NA DNIE. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy. na półkach głównych- Chcę przeczytać 181
- Przeczytane 74
- Teraz czytam 6
- Posiadam 24
- Ekonomia 5
- Do kupienia 3
- Nauki społeczne 3
- 2021 2
- Muszę do tego wrócić 1
- |Great Books by Jordan Peterson| 1

































OPINIE i DYSKUSJE o książce NA DNIE. Niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy.
Książka pyszałkowata. Dalrymple robi na mnie wrażenie besserwissera, tym bardziej szkodliwego, że wszystkie jego teorie (teoryjki) spinają się w logiczną całość. Dodatkowo autora cechuje elokwencja z dużą dozą bezczelności. I last but not least – miesza argumenty rozsądne z niedorzecznymi.
Wiem, że jest lekarzem, wiem, że pracował z dołami społecznymi, wiem, że zetknął się z patologiami. Gdyby jednak to wszystko było takie proste i działała zasada – „weź, podnieś się, opuść margines społeczny, porzuć nałogi, postaw się toksycznemu partnerowi, etc.” to by znikły zawody psychiatrów, psychologów, księży, policjantów, kuratorów i wszystkich tych, którzy pomagają nam lub usiłują pomóc iść w miarę prosto czasem naprawdę krętymi meandrami życia.
Mogę się zgodzić z autorem, że powinno się coś zrobić z systemowym utrzymywaniem patologii. Że lewicowa ideologia okazała się katastrofalna dla całych wspólnot. Jednak ludzka podatność na samozagładę w postaci nieprzemyślanych a wiążących decyzji, nałogów, w które raz po raz wpadamy to integralna część ludzkiej kondycji, wykraczająca poza ideologie. Każdy z nas zna z autopsji bądź z bliższego lub dalszego otoczenia historie ludzi osuwających się na samo dno lub poważnie komlikujących sobie życie. Owo osunięcie to funkcja wielu zmiennych. Zarówno środowiska w jakim się wyrastało, stref cienia jakim obciążeni jesteśmy wszyscy, wrażliwości, spontanicznych decyzji (jak decyzja o zaprzestaniu edukacji w młodym wieku),itp. itd. W takiej sytuacji argument w stylu „weź, zrób coś” jest powierzchowny by nie powiedzieć głupi i po prostu nie działa. Matka uzależniona od partnera damskiego boksera jest taką samą ofiarą jak osoba przez wiele lat doświadczająca mobbingu w miejscu pracy i usprawiedliwiająca swego oprawcę. Naprawdę niewielu ludziom udaje się wyjść z tego zamkniętego kręgu. Takie osoby potrzebują odwagi i wsparcia otoczenia. Sąsiadów, rodziny, kolegów z pracy.
Książkę czyta się świetnie, lecz osoba, która nie zadowala się banalnymi demagogicznymi receptami, wywołuje mniej więcej od trzeciego rozdziału rosnący niedosyt.
Książka pyszałkowata. Dalrymple robi na mnie wrażenie besserwissera, tym bardziej szkodliwego, że wszystkie jego teorie (teoryjki) spinają się w logiczną całość. Dodatkowo autora cechuje elokwencja z dużą dozą bezczelności. I last but not least – miesza argumenty rozsądne z niedorzecznymi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiem, że jest lekarzem, wiem, że pracował z dołami społecznymi, wiem, że zetknął...
„My nie jesteśmy głupi! Jesteśmy tylko biedni! (...) Bo to jest właśnie największa pomyłka ludzkości. Największe kłamstwo tysiącleci: bycie biednym i głupim zawsze się wszystkim myliło. (...) biedni też mają wiedzę i prawo do człowieczeństwa. Biedni też mają rozum i serce. Pojedynczym biedakom może się i współczuje, ale jeśli ubogi jest cały naród, to wtedy ludziom przychodzi do głowy myśl, że to naród idiotów, nieudaczników, obiboków i brudasów. Wtedy każdy się śmieje, a nie współczuje”.
Orhan Pamuk
Kredyt na pół miliona albo więcej, bo trzeba się pokazać i mieć dom wielkości pałacu, nowy samochód w kredycie, mimo że stary ma dopiero rok, bo sąsiad ma lepszy, markowe ubrania, bo przecież bez metki się nie wygląda, wakacje na raty, bo coś nam się od życia należy… Tak można wymieniać w nieskończoność, a później zdziwienie, że raty kredytów rosną i nie stać nas już na to, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Na dodatek nie rozumiemy, że dopóki coś jest w kredycie, należy do banku, a nie do nas. Jeśli dołączymy do tego ocenę ludzi według stanu posiadania, to już prawdziwy scenariusz na katastrofę.
Całkiem niedawno oglądałam film dokumentalny o biedzie w Stanach Zjednoczonych, wielu ludzi mimo ciężkiej pacy straciło domy, czy majątki, bo nie płaciło na czas zobowiązań finansowych. Koszty życia rosną, a pensje stoją w miejscu. Dotyczy, to zwłaszcza uboższej części społeczeństwa, która ledwo wiąże koniec z końcem. Dzisiejsza doktryna Unii Europejskiej i Pana Klausa Schwaba mówi,nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy. Pułapka biedy osiągnie szczyt, a kryzys będzie gonił kryzys, tylko najbogatszych będzie stać na życie w kredycie.
Zjawisko szeroko pojętej biedy porusza książka Na dnie niepoprawna politycznie charakterystyka współczesnej biedy Pana Theodora Dalrymple. Autor porusza politykę państwa opiekuńczego, zjawisko socjalu, które prowadzi do coraz większego bezrobocia, a co za tym idzie zastoju i upadku gospodarki, oraz nędzy obywateli. Pisarz porusza też ważną kwestię odpowiedzialności za swój stan majątkowy, powielanie błędów, braku odpowiedzialności, nałogów, degradacji moralnej… Na biedę wpływa bardzo dużo czynników, o których można stworzyć encyklopedię.
Pozycja ta, jest genialna pod względem literackim, napisana z lekką ironią, pokazuje głupotę społeczeństwa, która przekłada się na środki w rodzinie. Pan Darlymple przekonuje, że to nasze wybory i decyzje doprowadzaj do braku funduszy na rachunki i przyjemności, nie wspominając o podstawie, którą jest jedzenie. Do tego, Autor mówi też o biedzie duchowej, która sprawia, że zaczynamy hołdować konsumpcjonizmowi.
Książki o tematyce nędzy, biedy i upadku społeczeństw są moim zdaniem coraz ciekawsze i coraz bardziej potrzebne. W natłoku przekonania, że musimy coś mieć, nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji, jakie życie ponad stan ze sobą niesie. Najgorsze, jest to, że uważamy, że jak ktoś nie żyje tak jak my (czytaj zadłużony),to jest nikim. Bardzo wartościowa pozycja, oby więcej takich na rynku.
zaczytanizkawa.blogspot.com
„My nie jesteśmy głupi! Jesteśmy tylko biedni! (...) Bo to jest właśnie największa pomyłka ludzkości. Największe kłamstwo tysiącleci: bycie biednym i głupim zawsze się wszystkim myliło. (...) biedni też mają wiedzę i prawo do człowieczeństwa. Biedni też mają rozum i serce. Pojedynczym biedakom może się i współczuje, ale jeśli ubogi jest cały naród, to wtedy ludziom...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to porywająca lektura. Książka w przytłaczającej większości składa się z dowodów anegdotycznych, czyli tragicznych przypadków bezmyślności, przemocy, demoralizacji i występku - nużąco podobnych - które mają potwierdzać tezy autora o upadku ducha i ponoszeniu odpowiedzialności (przy jednoczesnym jej wypieraniu) za swój los brytyjskiej underclass. Choć winą obarcza też lewicowych intelektualistów. Pracując w branży turystycznej miałem okazję oglądać na żywo przedstawicieli angielskiej klasy średniej oraz niższej i przyznaję, że ich zachowanie było na ogół zbieżne z opisywanym w książce.
Jednocześnie podejście do niektórych tematów jest dla mnie rażąco płytkie i tendencyjne, np. opisując wiele przypadków przemocy wobec kobiet, które nie potrafią opuścić swoich oprawców, a nawet wybierają kolejnych przemocowców na swoich partnerów nie uwzględnia wgl zależności emocjonalnych wynikających z takiej relacji, nie uwzględnia cyklu przemocowego. Podobnie podchodzi do opisu zachowań osób uzależnionych. Ubezradnianie się i obwinianie innych są klasycznymi objawami tego zaburzenia, które podczas terapii są rozbrajane, a nie jego przyczynami, jak sugeruje autor. Tym bardziej uderza mnie tak płytkie podejście, że dokonuje go psychiatra, który z całą pewnością zdaje sobie sprawę z tendencyjności i powierzchowności swoich wywodów.
Tym niemniej zgadzam się z wieloma tezami: że człowiek jest kowalem własnego losu, że główną przyczyną patologii nie jest zasobność portfela, że obsesyjne dążenie do niwelowania nierówności społecznych i dbania o prawa tzw. "słabszych" prowadzi niejednokrotnie do absurdów, że promowanie nieskrępowanej wolności seksualnej prowadzi do rozpadu rodziny, a przekonanie o równości kultur doprowadza do patologii w postaci popularyzacji i normalizacji w społeczeństwie kultury slumsów. Niestety dostrzegam tę tendencję również w Polsce.
Na pewno książka nie jest wnikliwą analizą przyczyn patologii w brytyjskim społeczeństwie. Czytało mi się dosyć nudno, ale za kilka ciekawostek, odrobinę poczucia humoru i przede wszystkim za obronę zdrowego rozsądku daję 3/10, inaczej byłoby 1.
Nie jest to porywająca lektura. Książka w przytłaczającej większości składa się z dowodów anegdotycznych, czyli tragicznych przypadków bezmyślności, przemocy, demoralizacji i występku - nużąco podobnych - które mają potwierdzać tezy autora o upadku ducha i ponoszeniu odpowiedzialności (przy jednoczesnym jej wypieraniu) za swój los brytyjskiej underclass. Choć winą obarcza...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dobrze napisana pod względem formy, czyli warsztatu i stosowanego żartu. Mocno „niereprezentatywna”, gdyż napisana jest na temat Anglii (+jeden rozdział o Nowej Zelandii). Dodatkowo autor bardzo mocno faworyzujący punkt widzenia konserwatystów oraz klasy wyższe. Bardzo często myli korelację ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Raz mówi, że wszystkiemu winni są biedni, bo to oni ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny i wyśmiewa ich wymówki w postaci „systemu”. Z drugiej strony rozdział po rozdziale krytykuje właśnie ten „system”. Czyli ogólnie: to wina bezrobotnych i systemu opiekuńczego, w tym policji i sądownictwa. Nie wspomina o tym, że od lat obcinane są wydatki na policję. Nie wspomina o tym, że bogata finansjera z Londynu pierze pieniądze ludobójców z całego świata. Nie wspomina o tym, że cały przemysł samochodowy, wydobywczy etc został pozamykany w Wlk Brytanii i może dlatego jest problem z bezrobociem i biedą. Nie wspomina o tym, że Wlk. Brytania utraciła swoje kolonie, z których nie może już wyciągać surowców i wciskać swoich produktów. Po prostu biadoli nad upadkiem dawnej wielkiej Wielkiej Brytanii, której nawet nie doświadczył, bo urodził się w 1949 roku w kraju zdruzgotanym przez dwie wojny światowe. To tak, jakbym ja biadolił nad tym, że nie żyjemy już w Złotym Wieku Rzeczpospolitej naczytawszy się pozłacanych książek o „szlachcie” i nie mając pojęcia o życiu 90% ludności w Polsce w tamtych czasach.
Książka dobrze napisana pod względem formy, czyli warsztatu i stosowanego żartu. Mocno „niereprezentatywna”, gdyż napisana jest na temat Anglii (+jeden rozdział o Nowej Zelandii). Dodatkowo autor bardzo mocno faworyzujący punkt widzenia konserwatystów oraz klasy wyższe. Bardzo często myli korelację ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Raz mówi, że wszystkiemu winni są...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUderzająca książka o stanie działania wycinka państwa opiekuńczego w późnych latach 90 w Wielkiej Brytanii, które nie radziło sobie najlepiej.
Autor, mimo pewnych wad, przedstawia swoje spojrzenie na ten problem. Pewne tezy dla dzisiejszego czytelnika, czy też polskiego czytelnika, mogą być niezrozumiałe lub nieakceptowalne. Aczkolwiek widnieje w nich sens.
Można przyczepić się do anegdotycznych dowodów, choć z drugiej strony, gdyby nie one, mówilibyśmy tylko o bezdusznej statystyce.
Świat się zmienia, czy w kierunku, w którym warto iść - tego nie wiem, ale czy jest sens w projektowaniu przyszłości, nie zważając uwagi na rzeczywistość?
Zgadzam się z autorem w jego głównej tezie: współczesna nędza nie ma głównego źródła w aspekcie finansowym.
PS. Książka mogłaby być znacznie krótsza, a dalej niosłaby za sobą tę samą treść.
Uderzająca książka o stanie działania wycinka państwa opiekuńczego w późnych latach 90 w Wielkiej Brytanii, które nie radziło sobie najlepiej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor, mimo pewnych wad, przedstawia swoje spojrzenie na ten problem. Pewne tezy dla dzisiejszego czytelnika, czy też polskiego czytelnika, mogą być niezrozumiałe lub nieakceptowalne. Aczkolwiek widnieje w nich sens.
Można...
Bardzo ciekawa tematyka. Duża wiedza autora. Mało poprawna politycznie, co nadaje publikacji wiekszej transparentnosci. Przeczytałam szybko, niejednokrotnie łapiąc się za głowę z niedowierzania. Polecam!
Bardzo ciekawa tematyka. Duża wiedza autora. Mało poprawna politycznie, co nadaje publikacji wiekszej transparentnosci. Przeczytałam szybko, niejednokrotnie łapiąc się za głowę z niedowierzania. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka, w większości bardzo celna. Prawda, autor się nie szczypie i jest dla motywacji swoich bohaterów bezlitosny.
Ale i tak najbardziej obrywa się tu liberalnym środowiskom, które kierują się poczuciem wyższości i fałszywym współczuciem, czego efekty są katastrofalne dla najniższych warstw społeczeństwa.
I ważne - to zbiór esejów pisanych w latach 90. i na przełomie wieków, ale po 20-30 latach nic nie stracił na aktualności!
Warto.
Świetna książka, w większości bardzo celna. Prawda, autor się nie szczypie i jest dla motywacji swoich bohaterów bezlitosny.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle i tak najbardziej obrywa się tu liberalnym środowiskom, które kierują się poczuciem wyższości i fałszywym współczuciem, czego efekty są katastrofalne dla najniższych warstw społeczeństwa.
I ważne - to zbiór esejów pisanych w latach 90. i na...
Anegdotki z życia klasistowskiej świni, zwolennika podziału na kulturę wysoką i niską, rasowego liberała niekryjącego się z opinią, że liberalizm nie powstał dla równości szans tylko rozwinięcia skrzydeł klasie uprzywilejowanej finansowo.
Obrazowanie systemu społecznego w jakim nam przyszło żyć jest trafne i brzmi wiarygodnie, spójnie i logicznie a przez całą resztę książki staje na głowie żeby udowodnić nam, że klasa robotnicza jest sama sobie winna. Przez pierwszą setkę stron to odwracanie poczucia umiejscowienia kontroli do wewnątrz jest całkiem skuteczne.
Można tym przesiąknąć na wstępie ale potem natrafiamy na pierwszy akapit, w którym autor płakusia, że już nikt nie słucha Mozarta tylko rapu a czarę goryczy przelewa gdy wspomni, że Kościół Katolicki powinien się bardziej przejmować grzechem niż problemami Trzeciego Świata (zupełnie jakby nieuzasadnione było powstanie Caritasu).
Mniej więcej 1/4 stron od końca jest napisane, że wyjazdy szkolne do muzeów, na koncerty, do kina czy teatru celem "wyposażenia kulturowego" powinny być dostępne wyłącznie dla dzieci najinteligentniejszych i o najlepszych wynikach w szkole a nie dla wszystkich. Zupełnie jakby tą biędną klasę należało zostawić na swoją pastwę na dnie i wyciągać rękę tym z poukładanych rodzin, którym niczego nie brakuje.
Następna sprawa: autor pisze o hedonistycznym trybie życia pokolenia Z kiedy przecież po statystykach widać, że rzadziej niż poprzednie pokolenia wychodzi z domu ze znajomymi, rzadziej imprezuje, rzadziej pije alkohol, rzadziej zażywa wszystkie inne używki, ma najmniejszą w historii poprzednich 5 pokoleń skłonność do podejmowania ryzyka i generalnie jest najmniej skora korzystać z życia i bawić się. Ewidentnie tutaj autorowi peron odjechał.
Mamy tu pamiętniczek sfrustrowanego liberała, któremu powoli z roku na rok odbiera się coraz więcej możliwości chełpienia się prestiżem wykonywanego zawodu. Pewnie dlatego, że pojęcie prestiżu przestaje być uznawane przez pokolenie Z. Prawnik, lekarz, nauczycielka, hydraulik czy woźny, wszystkie wymienione zawody zasługują na ten sam szacunek.
W jednym temacie muszę mu natomiast przyznać rację - szkodliwości rewolucji seksualnej i jej wpływu na niestabilność związków w XXI wieku. Wszystko co o tym napisał ma swoje podparcie w badaniach naukowych i rosnącej statystyce rozwodów.
Całkiem zabawny typ z perspektywy niebieskiej ćwiartki kompasu politycznego. Wstawiłem sporo długawych (jak na lubimyczytać.pl) fragmentów z tej książki żeby uzmysłowić kim jest autor więc nie będę się jeszcze dłużej produkować na jego temat.
Anegdotki z życia klasistowskiej świni, zwolennika podziału na kulturę wysoką i niską, rasowego liberała niekryjącego się z opinią, że liberalizm nie powstał dla równości szans tylko rozwinięcia skrzydeł klasie uprzywilejowanej finansowo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObrazowanie systemu społecznego w jakim nam przyszło żyć jest trafne i brzmi wiarygodnie, spójnie i logicznie a przez całą resztę...
Rewelacyjna książka, dawno nie czytałam tak dobrej i z taką pasją pisanej analizy. Theodore Dalrypmle, angielski psychiatra z wieloletnią praktyką wśród najuboższych, z ogromną przenikliwością diagnozuje przyczyny, dla których mimo ogromnych sum inwestowanych w Anglii w pomoc społeczną, jego pacjenci nie są w stanie wydostać się z zaklętego kręgu ubóstwa, nieszczęść, nadużyć i bezsensu. W jednostkowych przypadkach potrafi dostrzec element szerszej całości, odsłania ukryte mechanizmy powielania destrukcyjnych postaw i sprawiające, że – jak sam to określa – klasa społeczna zamieniła się w kastę niedotykalnych. Autor podchodzi do problemu z różnych stron, analizując różne aspekty zjawiska – punkt dojścia zawsze jednak okazuje się ten sam: utopia liberalizmu i całkowity fałsz skrajnie zideologizowanej, liberalno-lewicowej koncepcji pomocy społecznej. W przeciwieństwie do tworzących ów system lewicowych intelektualistów i polityków, Darlymple nieustannie konfrontuje się w swojej pracy z katastrofalnymi skutkami wprowadzenia go w życie.
Nie chcę psuć przyszłym czytelnikom przyjemności lektury – dodam tylko, że choć teksty składające się na „Na dnie” pochodzą sprzed z górą dwudziestu lat, jednak ani trochę nie straciły na aktualności. Wprost przeciwnie: mogą i powinny stanowić memento dla tych, którzy decydując (np. w Polsce) o kształcie pomocy społecznej, mają jeszcze wybór.
Rewelacyjna książka, dawno nie czytałam tak dobrej i z taką pasją pisanej analizy. Theodore Dalrypmle, angielski psychiatra z wieloletnią praktyką wśród najuboższych, z ogromną przenikliwością diagnozuje przyczyny, dla których mimo ogromnych sum inwestowanych w Anglii w pomoc społeczną, jego pacjenci nie są w stanie wydostać się z zaklętego kręgu ubóstwa, nieszczęść,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita pozycja, która może nie w sposób naukowy, lecz na podstawie doświadczeń autora, przedstawia od środka problemy, z którymi boryka się najbiedniejsza część społeczeństwa Wielkiej Brytanii. Jest to zbiór esejów powstałych pod koniec XX wieku, zaskakująco aktualnych z perspektywy dzisiejszych czasów. Czytając tę książkę, ma się wrażenie, że to co Wielka Brytania doświadczała prawie 30 lat temu, zaczyna coraz częściej pojawiać się również w Polsce.
Na uwagę zwraca również fakt, że zgodnie z tytułem, autor nie stroni od opinii niepoprawnych politycznie, dzięki czemu książka wydaje się być bardziej prawdziwa.
Moją uwagę przykuły zwłaszcza dwa fragmenty, które mam wrażenie, doskonale opisują dzisiejszą sytuację na całym świecie:
"w Wielkiej Brytanii jest więcej radości z bankructwa jednego milionera, niż ze wzbogacenia się dziewięćdziesięciu dziewięciu biedaków.",
"Przy obecnym klimacie opinii, każdy biały jest rasistą, dopóki nie udowodni, że jest inaczej."
Znakomita pozycja, która może nie w sposób naukowy, lecz na podstawie doświadczeń autora, przedstawia od środka problemy, z którymi boryka się najbiedniejsza część społeczeństwa Wielkiej Brytanii. Jest to zbiór esejów powstałych pod koniec XX wieku, zaskakująco aktualnych z perspektywy dzisiejszych czasów. Czytając tę książkę, ma się wrażenie, że to co Wielka Brytania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to