Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości

Okładka książki Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości
Jan Izydor Sztaudynger Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie poezja
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
poezja
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2016-08-18
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308061848
Tagi:
literatura polska fraszki
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
788
222

Na półkach: , , ,

Muszę przyznać, że nigdy nie przepadałam za poezją. Miałam kilka-kilkanaście ulubionych wierszy i to wszystko. Jednak Jan Sztaudynger chyba odczarował dla mnie poezję. Ten tomik był dla mnie niezwykłą "podrożą" - od uśmiechu do zadumy. To jedno z tych książkowych spotkań, które się zapamiętuje - mam nadzieję na zawsze. "Puch ostu" zajmie jakieś godne miejsce w mojej biblioteczce, abym zawsze mogła z łatwością wrócić do fraszek. Książka do tego stopnie mnie zachwyciła, że być może poezja na stałe zagości w moim repertuarze czytelniczym.

Oczywiście ulubione fraszki znalazły się na moim telefonie w postaci zdjęć stron, abym mogła do nich sięgnąć w każdym momencie, a może przede wszystkim dlatego, abym mogła zarazić innych swoim zachwytem.

Muszę przyznać, że nigdy nie przepadałam za poezją. Miałam kilka-kilkanaście ulubionych wierszy i to wszystko. Jednak Jan Sztaudynger chyba odczarował dla mnie poezję. Ten tomik był dla mnie niezwykłą "podrożą" - od uśmiechu do zadumy. To jedno z tych książkowych spotkań, które się zapamiętuje - mam nadzieję na zawsze. "Puch ostu" zajmie jakieś godne miejsce w mojej...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
927
366

Na półkach: , ,

Książkę otrzymałam jako prezent ślubny!
Pierwsze co przyciąga wzrok to okładka. Aksamitna w dotyku, delikatna. Można powiedzieć, że uspokaja i idealnie wpasowuje się w tytuł. Dosłownie, mogła bym ją głaskać i patrzeć się na nią godzinami!
W środku znajdziemy ogrom fraszek. Zabawne lub skłaniające do refleksji stanowią idealną inspirację na dedykacje. W każdej z osobna można się rozsmakować i muszę przyznać, że to niezwykłe doświadczenie.
Piękna pozycja i choć z reguły nie sięgam po akurat tego typu literaturę bawiłam się przednio.

Książkę otrzymałam jako prezent ślubny!
Pierwsze co przyciąga wzrok to okładka. Aksamitna w dotyku, delikatna. Można powiedzieć, że uspokaja i idealnie wpasowuje się w tytuł. Dosłownie, mogła bym ją głaskać i patrzeć się na nią godzinami!
W środku znajdziemy ogrom fraszek. Zabawne lub skłaniające do refleksji stanowią idealną inspirację na dedykacje. W każdej z osobna można...

więcej Pokaż mimo to

62
avatar
723
314

Na półkach: , , ,

Poezję trzeba smakować. Poezji nie czyta się „jednym tchem”. A ja tak nie mogłem. Ta lektura tak wciągała, tak pochłaniała mnie, że musiałem szybko do niej wracać. I choć niektóre utwory czytałem po kilka razy – że by się rozsmakować, żeby w pełni zrozumieć, żeby mieć przyjemność – to i tak pochłonąłem ten tom fraszek bardzo szybko.
Jana Izydora Sztaudyngera nie uświadczysz w wykazie lektur szkolnych, toteż z fraszkami kojarzy się Kochanowski, Krasicki, Tuwim… A przecież mało komu w tak niewielu słowach udawało się zawrzeć tyle prawdy. Jak choćby:
„Życie mnie
Mnie”.
Zaledwie trzy słowa, a jaka celna konstatacja. Ale takich jest więcej:
„Czas ludzi
Łudzi”.
Tytuł ? „Młodość”. Ileż prawdy w tak krótkim utworze!
Sztaudynger bawi się słowem, używa kalamburów, skojarzeń, rebusów słownych:
„Para ud
Godna ód”.
A jednocześnie daje czytelnikowi ważny przekaz
„Wieczność przed nami i wieczność za nami,
A dla nas chwila między wiecznościami”.
Czasem nieco zakpi:
„Na stare lata
Na młode lata”.
Lecz jest też w tym i wskazanie doświadczonego człowieka:
„Kultura nas pokrywa dobroczynną warstwą,
Lecz czy starczy na wszystkie chamstwa za lekarstwo?”.
Choć podobno
„Doświadczenie – ten dar nieba
Masz, gdy go ci już nie trzeba”.
I są to utwory ponadczasowe, boć przecież nadal
„Wśród samych potulnych obywateli
Ojczyznę by diabli wzięli”.

„Fraszki nie cuda,
Nie każda się uda”.
Szczera prawda. Wśród wielu wierszy Sztaudyngera jest nieco nieudanych, wiele rymów się powtarza. Ale to nic. Tych znakomitych jest tak wiele, że w zupełności wystarczy. Autor niekiedy skromnie zauważy:
„Za mnie myśli polska mowa,
Ja tylko notuję słowa”.
Ale jak wspaniale! Jaka zabawa słowem, jaki w nich głęboki sens! To tylko wskazuje na geniusz krótkiego przekazu. Bo Sztaudynger to przede wszystkim krótkie utwory. I takie mamy w tym tomie.

Lekkie pióro i lekkie utwory, nic dziwnego, że zbiór nosi nazwę „Puch ostu”. Kiedyś były „Wiórki”, „Piórka”, teraz przyszła kolej na puch, choć to tytuł wyboru, dokonanego przez potomkinie poety (w tym prawnuczkę). Tomik gruby, ale ładnie wydany, dopracowany (nie znalazłem błędów edytorskich!), do wielokrotnego sięgania i czytania. I przemyśleń. Bo
„Gdy nikt już książek jego nie otwiera,
Wtedy dopiero poeta umiera…”

Gorąco polecam!

Poezję trzeba smakować. Poezji nie czyta się „jednym tchem”. A ja tak nie mogłem. Ta lektura tak wciągała, tak pochłaniała mnie, że musiałem szybko do niej wracać. I choć niektóre utwory czytałem po kilka razy – że by się rozsmakować, żeby w pełni zrozumieć, żeby mieć przyjemność – to i tak pochłonąłem ten tom fraszek bardzo szybko.
Jana Izydora Sztaudyngera nie uświadczysz...

więcej Pokaż mimo to

87
Reklama
avatar
1929
288

Na półkach: , , ,

Forma krótkich fraszek w ogóle mi nie odpowiada, a podejście autora do kobiet... bez komentarza. Nie polecam i żałuję, że sięgnęłam.

Forma krótkich fraszek w ogóle mi nie odpowiada, a podejście autora do kobiet... bez komentarza. Nie polecam i żałuję, że sięgnęłam.

Pokaż mimo to

5
avatar
61
58

Na półkach:

Na poezji ja się nie wyznaję. Nie wyznaję i się do tego bez bicia przyznaję. Naprawdę mało która do mnie trafia i choć tak zwaną wierszowaną formę do okołosatyrycznych tekstów wykorzystuję bardzo często, to z taką prawdziwą Poezją przez duże „P” niezbyt blisko się trzymam. I to nie jest ignorancja, bo ja próbuję, a do samych poetów mam ogromny szacunek. Ale jest to raczej szacunek oparty na tym, że robią coś, czego ja zupełnie nie potrafię niż na tym, że tak dobrze to rozumiem, że aż doceniam. Więc jak już ustaliliśmy jestem do bólu, że tak się wyrażę, prozaiczna babka. Nietrudno się więc domyślić, że kiedy zobaczyłam w nowościach Wydawnictwa Literackiego tomik poezji, to natychmiast postanowiłam go zrecenzować.

Na pohybel własnemu mózgowi i synapsom już dobrze naoliwionym prozą postanowiłam totalnie zmienić wystrój i przysposobić sobie kolejną interksiążkę (jeszcze do tego wrócimy). Tak się więc stało, że przydryfował do mnie kurierem w niedługim czasie później najpiękniej wydany tomik poezji jakiego nosiła ta ziemia. Bardzo mi przykro, ale to jest prawda, każdy kto widział „Puch ostu” na żywo to to potwierdzi. Aż z wrażenia obłożyłam folią, coby paluchami nie masklać. A to mi się naprawdę rzadko zdarza.

Każdy kto w szkole bądź nie w szkole miał…

„Jabłek nie jadam, zmądrzałem. Adam”

… ten już jest w stanie domyślić się w jakim tonie utrzymany jest tomik. Wydawnictwo Literackie popływało w wielu źródłach, zebrało do kupy i podzieliło na bardzo sensowne rozdziały przeszło 440 (stron, nie sztuk!) fraszek Sztaudyngerowych i zaserwowało Czytelnikowi w <kalka angielska mode:on> oddech-odejmującej <kalka angielska mode:off> szacie graficznej. Raczej nie przestanie mnie ona jarać, więc osoby z uczuleniem na piania na temat okładek z góry przepraszam za niemiłe doznania estetyczne. Nie braknie lirycznych kropli, westchnień nad przemijaniem i naprawdę magicznych wersetów o miłości… Ale są i, moje prywatnie ulubione, rozdziały, które na myśl mi przywodzą Lecowe „Myśli nieuczesane”. Doskonałe, w punkt, tak trafne, że ja jedną taką wymyślałabym jakieś trzy godziny, a i tak pewnie by nie wymyśliła. Albo by mi się sylaby nie zgadzały, albo jakiś rym, albo JAMB Z ANAPESTEM. Fraszki trafiły mi pod strzechę, i to trafiły centralnie – nieraz latałam po rodzinie i znajomych i czytałam im je jak najlepszy kawał. No, nie mówiąc już nawet o rozdziałach typowo analogowo-hejterskich, gdzie Autor z klasą obraża współczesnych sobie wymieniając ich po kolei z imion i nazwisk. Poecie jak widać więcej uchodzi. Żeby jednak nie zadławić tymi wspaniałościami, uczyniłam ze Sztaudyngerowego dzieła kolejną interksiążkę. Dostosowałam się do woli Autora i postąpiłam zgodnie z zaleceniem z jednej z fraszek – nie łykałam ich łapczywie, ale sączyłam powoli, po kilka, pomiędzy innymi książkami. I sączę nadal.

Opowiadając Wam o nich mam jakiś taki dyskomfort psychiczny. Bo czuję się jak dzieciaczek, który w ręce trzyma ogromne pudło kolorowych, pysznych cukierków i zebranym przed nim, obślinionym kolego opowiada o wybornych bukietach i niezapomnianych doznaniach smakowych… Jednocześnie krzepko ściskając swój rezerwuar i nie dzieląc się z nikim. Dlatego pozwolę sobie w ramach zgrabnie wymaszczonej ustawy końcowej przytoczyć kilku moich faworytów z rozdziałów „Różne” i „Ucinki”. Bon apetit!

„Tuszą –
Duszo, cię zaduszę!”

„Mistyk
Wystygł.
Wynik:
Cynik.”

„Na stare lata na młode lata.”

Od ud ja zaczyna studia.”

„Podarowano mi piedestał,
z warunkiem, abym na nim nie stał”

„Skarżysz się na chmurę pyłu – to dlaczego idziesz z tyłu?”

„Bogacze

twierdzą,
Że pieniądze śmierdzą.
Lecz ja tak nie twierdzę,
Bo groszem nie śmierdzę.”

„Modelowała go natura,
Z młodego orła – na starego knura”

„Polska A Polsce B
Każe się całować w D.”

„Do rządu, nierządu i pogody,
ma zaufanie tylko młody.”

I co? Czyż nie nazywa się to poezja trafiająca pod strzechy?😉

Na poezji ja się nie wyznaję. Nie wyznaję i się do tego bez bicia przyznaję. Naprawdę mało która do mnie trafia i choć tak zwaną wierszowaną formę do okołosatyrycznych tekstów wykorzystuję bardzo często, to z taką prawdziwą Poezją przez duże „P” niezbyt blisko się trzymam. I to nie jest ignorancja, bo ja próbuję, a do samych poetów mam ogromny szacunek. Ale jest to raczej...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1190
188

Na półkach: ,

Lubię sobie poeksperymentować i nie inaczej sprawa ma się z książkami. Zdarza się, że mam ochotę sięgnąć po coś całkowicie innego niż zazwyczaj, spróbować swoich sił w innej tematyce, na nowym polu, z którym dotychczas miałam niewielką styczność. I tak oto spotkałam "Puch ostu".

Poezja jest zazwyczaj czymś, do czego podchodzę bardzo ostrożnie i z dystansem. Nie boję się przyznać, że wywołuje ona u mnie wiele emocji, również te mniej przyjemne. Czasem ciężko mi odnaleźć sens, słowa wydają się nie mieć sensu. Dlatego też czytanie wierszy nie zawsze jest dobrą zabawą. Choć inaczej sprawa wygląda z fraszkami, które swoim stopniem zaawansowania (jeśli można to tak ująć) pozwalają czytelnikowi na chwilę odprężenie. Bo własnie tak spędziłam czas z "Puchem ostu". Miło, w przyjaznej atmosferze i z uśmiechem na ustach. Jan Sztaudynger ma dystans do siebie i do świata, co zawsze sobie cenię oraz cięte poczucie humoru, które nieraz przywołało na moją twarz ogromnego banana. Twórczość tę cechuje niewymuszona swoboda, a uwagi zawarte we fraszkach, często ironiczne i sarkastyczne, nadal są niezwykle trafne i aktualne, w ogóle nie tracą na wartości. Sztaudynger manewruje na wielu polach, począwszy na młodości, przez miłość, aż po przemijanie. Jest tu taka różnorodność i mnogość, że każdy znajdzie coś dla siebie, zapewniam Was.

O czterech szczeblach
"Jej drabina do kariery
ma cztery litery."

Może zaszczytnie
"Łamią cię? Może to zaszczytnie?
Bez wtedy łamią, kiedy kwitnie."

Odkrywca
"Kolumb, jak wiemy, odkrył Amerykę,
Historia wspomina go czule,
Jam odkrył więcej, odkrywszy Ludwikę,
Bo naraz obydwie półkule."

Jeśli ktoś chce spróbować czegoś odmiennego od prozy, zachęcam do sięgnięcia po "Puch ostu". To niezobowiązujące fraszki, niezwykle przyjemne i zabawne, z których zawsze coś można wynieść. Warto sięgnąć po nie tak zwyczajnie, bez powodu, a nuż się okaże, że było warto.

Lubię sobie poeksperymentować i nie inaczej sprawa ma się z książkami. Zdarza się, że mam ochotę sięgnąć po coś całkowicie innego niż zazwyczaj, spróbować swoich sił w innej tematyce, na nowym polu, z którym dotychczas miałam niewielką styczność. I tak oto spotkałam "Puch ostu".

Poezja jest zazwyczaj czymś, do czego podchodzę bardzo ostrożnie i z dystansem. Nie boję się...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
279
89

Na półkach: ,

Recenzja opublikowana na blogu- donkareads.blogspot.com
Tytuł postu: Jan Sztaudynger "Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości"

Patrzysz na tytuł wpisu i myślisz sobie "Co też ona wyprawia?! Nie dość, że w szkole muszę męczyć się z fraszkami to jeszcze mam czytać je dobrowolnie w domu?".
Wiem, że tak jest bo w sumie sama siebie pytałam czy jestem pewna tej lektury. "Donka, przecież szkołę masz już za sobą. Poza tym nigdy nie lubiłaś tego typu tekstów" - mówi mały diabełek siedzący na ramieniu.
Nalegam jednak... naciśnij 'czytaj dalej' i przekonaj się czy pokonałam tego rogatego stwora!

Kiedy słyszymy słowo fraszka od razu przypomina nam się Kochanowski. Ciągłe czytanie ich na siłę w szkole, analizy, sprawdziany i cała reszta sprawiła, że po prostu mało kto je lubił. Również należałam do grupy ludzi, którzy niekoniecznie chętnie je czytali. Z perspektywy czasu widzę jednak, że nie była to wina tych "wierszyków" a złego podejścia do ich analizy.

Tak czy siak, postanowiłam fraszkom dać drugą szansę i uzbroiłam się w "Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości" Jana Sztaudyngera. Nie muszę mówić rzeczy oczywistych (ale powiem). Zbiór ten jest cudownie wydany!
Podkreślam- cudownie!
Już bardzo dawno nie miałam w swoich rękach takiej książki. Nie mówię tylko o okładce i grzbiecie ale także o środku, który zwala z nóg! Dosłownie.



Co z treścią?
Usiadłam w fotelu, owinęłam się w koc, na nogi założyłam grube skarpetki, na stole położyłam gorącą herbatę a w ręce wzięłam Puch ostu.
"To nie dla Ciebie" powtarzał głosik diabełka. Nie wiedziałam w jakim był błędzie! Herbata wystygła, koc opadł na dywan a ja nie mogłam się oderwać. Tyle śmiechu, tyle przemyśleń i tyle wzruszeń.

W środku książki znajduje się całe mnóstwo fraszek. Krótkich, długich, zabawnych i tych wzruszających. Nie ma opcji, żeby ktoś nie znalazł tam 'swojej ulubionej'.
Tak na prawdę czytając te 'wierszyki' doskonale poznajemy ich autora. Bardzo czuć ten jego optymistyczny sposób bycia i podejście do samego siebie z lekkim przymrużeniem oka (właściwie to nawet nie do samego siebie a do WSZYSTKIEGOO). 

Jan Sztaudynger
Zwięzłego słowa mistrz niedościgły,
Jak sam o sobie mówił:
Kiedy ja umrę, niech mi tak napiszą:
Szczęśliwy człowiek, opije się ciszą,
Pisywał fraszki i wyławiał grzyby,
A jeśli umarł- to tylko na niby,
Bo w każdej fraszce szytej polską mową
Będzie się rodził, będzie kwitł na nowo!

Fraszki mamy podzielone na działy. Wyznania, Fraszki o fraszkach,  Krakowskie piórka, Piórka i łatki łódzkie, Piórka z gór, Literackie i teatralne, Krople liryczne, Wiejskie i leśne, Słowik i róża, Ucinki, Różne, Szumowiny, Miłość i małżeństwo, Życie i przemijanie.

Moją ulubioną kategorią jest oczywiście "Miłość i małżeństwo. Jako iż jestem niepoprawną romantyczką inaczej być nie mogło. Fraszki z tego działu niezwykle mnie wzruszają i pomagają docenić obecność drugiej połówki. Oczywiście tylko niektóre bo reszta napisana jest w  tak humorystyczny sposób, że gwarantuję (!) będziecie śmiać się sami do siebie.



Podsumowując, uważam, że każdy powinien zapoznać się z twórczością Jana Sztaudyngera. Zwłaszcza osiłki, takie jak ja, które wypierają się, że nie lubią 'poezji'.
Nie wspominając już o tym jaki jest to świetny pomysł na prezent :)

Zapomnij
Zapomnij o mnie - prosi niedorzecznie -
A pragnie tego, bym pamiętał wiecznie.


Niechętnie
Niechętnie dzisiaj zasnął,
Bom zasnął z żoną własną.
I niechętnie się budzę,
Bo mi się śniły cudze.

Ocena: 9,5/10

Recenzja opublikowana na blogu- donkareads.blogspot.com
Tytuł postu: Jan Sztaudynger "Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości"

Patrzysz na tytuł wpisu i myślisz sobie "Co też ona wyprawia?! Nie dość, że w szkole muszę męczyć się z fraszkami to jeszcze mam czytać je dobrowolnie w domu?".
Wiem, że tak jest bo w sumie sama siebie pytałam czy jestem pewna tej lektury. "Donka,...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
294
70

Na półkach:

Nie zgnębi

Nie zgnębi mnie byle przytyk,
w dupie miejsce mam dla krytyk…

W tym roku Wydawnictwo Literackie postanowiło wydać Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości, czyli najbardziej dobitne, radosne, sarkastyczne, ale też i wzruszające dzieła, jakie pozostawił nam po sobie poeta. Są to bez wątpienia utwory, które dzięki swej prostocie zapadają w pamięć. Trafiają w punkt i poruszają. Ich siłą jest fakt, że autor nie musiał silić się na przesadny dramatyzm, ale podarował swoim czytelnikom lekkość, nostalgiczność i humor, zamykając je w kilku krótkich wersach. Poezja wielu kojarzy się z patosem, co łączy się z udawanym tragizmem i po prostu nudą. Sztaudynger pokazuje im środkowy palec i udowadnia, że czytając wiersze można się śmiać.

Ach, już niejedna

Ach, już niejedna jak but głupiutka
Wystrychnęła mędrca na dudka.

Z pod mojej klawiatury nie wyjdzie inna opinia niż pochwała dla poezji Jana Sztaudyngera. Uwielbiam jego fraszki i zdania nie zmienię. A w przypadku tego wydania, przesyłam także wyrazy uznania do wydawnictwa za przepiękną okładkę (w moim ulubionym kolorze), dopracowaną wyklejkę i cudne, klasyczne odznaczenia rozdziałów. Na uwagę zasługuje także fakt, że w doborze wierszy pomagała prawnuczka poety – dziesięcioletnia Ania oraz Dorota Sztaudynger-Zaczek. Inaczej patrzy się na nowe wydanie dzieł pisarza, wiedząc, że w pracy nad nim udział wzięła krew z jego krwi.

Polecać poezję to jak polecać pierogi obcokrajowcowi. Posmakuje tylko temu, kto ma serce dobre, a umysł otwarty. Czy jakoś tak ;)

czytaj więcej: http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/09/28/puch-ostu-fraszki-o-zyciu-i-milosci-jak-sztaudynger-mistrz-zwiezlego-slowa/

Nie zgnębi

Nie zgnębi mnie byle przytyk,
w dupie miejsce mam dla krytyk…

W tym roku Wydawnictwo Literackie postanowiło wydać Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości, czyli najbardziej dobitne, radosne, sarkastyczne, ale też i wzruszające dzieła, jakie pozostawił nam po sobie poeta. Są to bez wątpienia utwory, które dzięki swej prostocie zapadają w pamięć. Trafiają w...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
319
319

Na półkach:

× www.majuskula.blogspot.com ×

Smutki dopadają każdego. Czy istnieje skuteczne lekarstwo, aby w efekcie szeroko się uśmiechnąć i dodatkowo czegoś się nauczyć? Czy słowa rymowane muszą sprowadzać się do tragicznej poezji pełnej smutku i żalu?

Jan Sztaudynger przeżył wojnę, ze wszystkimi jej okropnościami. Jednak zawsze odznaczał się niesamowitą umiejętnością obserwacji i pozytywnym spojrzeniem na otoczenie. Te ogromne talenty zaowocowały mnóstwem fraszek, które w swoim dowcipie i realizmie na stałe weszły do mowy potocznej. Oto zbiór, który charakteryzuje się mądrością, sarkazmem i trafia w samo sedno. Wystarczy otworzyć go na losowej stronie — od razu znajdziemy coś godnego zapamiętania.

Gdy tylko rozpakowałam przesyłkę z książką, to od razu wpadłam w zachwyt. Jedno z ładniejszych wydań, które widziałam w ciągu ostatniego roku. Jak zapewne zdążyliście zauważyć, jestem ogromną estetką i przeważnie zwracam uwagę na papier i okładki. Tym razem mogę zaręczyć, że doskonale zrozumiecie mój entuzjazm. Przepiękne dobranie kolorów, czcionki, całokształt na szóstkę. A treść? Znałam twórczość autora już wcześniej, choć się w nią nie zgłębiałam. Teraz nadeszła okazja, aby to nadrobić. Jan Sztaudynger zasłynął swoimi fraszkami, a po przeczytaniu wszystkiego zamieszczonego w zbiorze — już wiem, iż po prostu każdy powinien po nie sięgnąć. Niesamowicie plastyczna zabawa przerostu formy nad treścią. Realne poczucie humoru, mogące rozruszać największego gbura. Przez tydzień chodziłam i cytowałam ulubione fragmenty. Coś czuję, że ten nawyk już wszedł mi w krew. Obym zaraziła tym innych.

Sztaudyngera bez przesady można nazwać „mistrzem słowa“. Trudno znaleźć fraszkę słabą lub, przeciwnie, przesadzoną. To duża sztuka, przy pisaniu poruszać trudne tematy, bez ocierania się o niesmak, prostactwo. A w tym wypadku bez problemu da się spojrzeć na sporo kłopotów z innej perspektywy, nieco rubasznej. Jestem pesymistką, zazwyczaj wszystko maluje mi się w czarnych barwach, ale Jan Sztaudynger zdołał rozbawić mnie do łez. A niewiele jest autorów, którzy to potrafią. Odczuwam w tym pewną magię, czarodziejski styl i klasę. Właśnie, to ostatnie ujmuje. Autor tworzył w ciężkich czasach, mógłby sarkać na wszystko wokół, ale jednak postanowił pójść inną drogą.

Te „okruszki” bawiły kilka pokoleń Polaków. Mimo upływu czasu nadal są aktualne, dlatego myślę, że tkwi w nich prawdziwa nieśmiertelność. Chciałabym, aby trafiły do szkół, aby nastolatkowie mogli z nich czerpać taką mądrość życiową. Na ten moment fraszki kojarzą się przede wszystkim ze świetnym, acz dla wieku archaicznym Kochanowskim. Cudownie byłoby postawić obu Janów obok siebie, odkrywać literackie wspaniałości. „Puch ostu” idealnie nadaje się na prezent. Kto wie, może tym sposobem naprowadzicie kogoś na chęć głębszego poznania poezji? Warto, warto.

Nadeszła jesień. Według mnie, pora idealna na takie pozycje. Kubek ulubionej herbaty, koc i koniecznie własny egzemplarz książki! Sama delikatnie zaznaczam ulubione fragmenty. Przepisuję do notesu. Aby móc do nich wracać, gdy najdzie mnie ochota. Ale i tak najwięcej zmagazynowałam ich w głowie. Jak wspominałam wcześniej, Jan Sztaudynger posługiwał się językiem zrozumiałym dla każdego, ale melodyjnym. Z tego właśnie powodu nie można odpędzić się od „nucenia” dowcipnych wierszyków. Niecierpliwie czekałam na tę premierę — utwierdziłam się w przekonaniu, że zdecydowanie było warto. Czy można znaleźć jakąś wadę? Tak! Chciałoby się przeczytać jeszcze więcej, mimo dużej ilości stron. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, jednak chyba nie ma sensu narzekać. A raczej cieszyć z możliwości obcowania z pięknem i humorem.

Jeśli zbliżają się Wasze urodziny, a nawet nie ma żadnej okazji, to zróbcie sobie sami prezent. „Puch ostu” powinien znaleźć się na półce każdego książkomaniaka. To jedna z pozycji, które są po prostu niezbędne. I czarują wdziękiem przez długi, długi czas.

× www.majuskula.blogspot.com ×

Smutki dopadają każdego. Czy istnieje skuteczne lekarstwo, aby w efekcie szeroko się uśmiechnąć i dodatkowo czegoś się nauczyć? Czy słowa rymowane muszą sprowadzać się do tragicznej poezji pełnej smutku i żalu?

Jan Sztaudynger przeżył wojnę, ze wszystkimi jej okropnościami. Jednak zawsze odznaczał się niesamowitą umiejętnością obserwacji i...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1624
252

Na półkach: , ,

Przeczytane nie raz i nie dwa, niechcący wyuczone na pamięć,postawione na półce "pod ręką" -, Jan Sztaudynger jest niezastąpiony, a Jego mądrość życiowa pomimo upływającego czasu nic nie traci na wartości i aktualności.

Przeczytane nie raz i nie dwa, niechcący wyuczone na pamięć,postawione na półce "pod ręką" -, Jan Sztaudynger jest niezastąpiony, a Jego mądrość życiowa pomimo upływającego czasu nic nie traci na wartości i aktualności.

Pokaż mimo to

29

Cytaty

Więcej
Jan Izydor Sztaudynger Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd