Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan

- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-05-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-05-09
- Liczba stron:
- 512
- Czas czytania
- 8 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324073290
Andrzej, były korespondent wojenny, zawsze marzył o tym, żeby pokazać żonie Afganistan, kraj groźny i piękny, niepodobny do żadnego innego. Ela, szamańska dusza, miłośniczka gongów i leczniczych ziół, nie była pewna, czy jest gotowa na tak niebezpieczną podróż.
Pewnego dnia pakują się do starego mercedesa MB 100 i ruszają dawnym jedwabnym szlakiem, który w latach 70. przemierzały kolorowe autobusy pełne dzieci kwiatów głodnych przygód, narkotyków i wolnej miłości.
Autorzy chcą zobaczyć nigdy niezdobytą przez obce wojska dolinę Pandższiru i Bamian, buddyjskie sanktuarium zniszczone przez islamskich radykałów. Odnaleźć dawnych przyjaciół, których Andrzej poznał podczas reporterskich wypraw do strefy wojny. Ale najpierw będą musieli pokonać przyprawiające o zawroty głowy serpentyny w górach Armenii i przeprawić się przez granice, na których każdy obcy witany jest z podejrzliwością.
Kto ich ugości, a kto będzie chciał oszukać? Czy stary szaman pomoże Eli pozbyć się lęku wysokości? Co zrobią, gdy na górskiej drodze hamulce w kamperze odmówią posłuszeństwa?
A przede wszystkim: czy zdążą dotrzeć do Kabulu, zanim zajmą go talibowie?
Kup Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Poznaj innych czytelników
281 użytkowników ma tytuł Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan na półkach głównych- Chcę przeczytać 169
- Przeczytane 106
- Teraz czytam 6
- Posiadam 20
- 2022 6
- Podróże 4
- Podróżnicze 2
- 2023 2
- Reportaż,podróże 1
- Przeczytane w 2022 1
Tagi i tematy do książki Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Dodaj cytat

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Podróżnicza literatura faktu często cierpi na nadmiar suchych opisów geograficznych, jednak w przypadku duetu Andrzeja i Eleonory Mellerów mamy do czynienia z narracją, która pulsuje życiem od pierwszej do ostatniej strony. Ich wspólna wyprawa, opisana w książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan, to przede wszystkim popis doskonałego gawędziarstwa, w którym rzetelny reportaż miesza się z bardzo osobistą, momentami wręcz intymną perspektywą małżeńską. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla ich odwagi – zarówno tej fizycznej, potrzebnej by wjechać starym Mercedesem w głąb talibskiego Afganistanu, jak i literackiej, objawiającej się w bezkompromisowym ukazywaniu trudów drogi.
Największym plusem narracji jest jej wielogłosowość. Andrzej, doświadczony korespondent wojenny, wnosi do tekstu głębię historyczno-polityczną i surowy realizm, podczas gdy Eleonora dodaje opowieści emocjonalnej wrażliwości i świeżości spojrzenia. Ich relacja z podróży obfituje w ciekawe anegdoty, które na długo zapadają w pamięć – jak choćby te o absurdach biurokratycznych na kaukaskich granicach, gościnności irańskich kierowców ciężarówek czy surrealistycznych próbach naprawy kampera pośrodku niczego, gdzie jedynym dostępnym narzędziem okazywał się optymizm. Te drobne, często zabawne, a niekiedy mrożące krew w żyłach epizody sprawiają, że czytelnik czuje się, jakby sam siedział na tylnym siedzeniu ich wozu.
Styl Mellerów jest mięsisty i niezwykle obrazowy. Autorzy nie szczędzą nam opisów, które działają na wszystkie zmysły: od zapachu kurzu i spalin na afgańskich bezdrożach, po smak przesłodzonej herbaty pitej w cieniu glinianych murów. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu higienicznych i psychicznych niedogodności długodystansowego życia w vanie oraz zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalnej rzeczywistości krajów dotkniętych konfliktami. Autorzy nie uprawiają turystyki sentymentalnej; trawestując klasyczne powiedzenie: ich kamper to nie tylko środek transportu, to ruchoma soczewka, która bezlitośnie ogniskuje problemy współczesnego Orientu.
Nieliczne minusy publikacji wynikają z momentami zbyt chaotycznego przeskakiwania między wątkami politycznymi a prywatnymi, co może wywołać u mniej uważnego odbiorcy lekkie zdezorientowanie. Jednak ten drobny nieład doskonale oddaje ducha samej podróży „hippisowskim szlakiem”, gdzie plan często ustępuje miejsca przypadkowi.
Podsumowując, Kamperem do Kabulu to jedna z najlepszych polskich książek podróżniczych ostatnich lat. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto marzy o wielkiej przygodzie, ale boi się wyjść poza strefę komfortu. Mellerowie udowadniają, że Orient wciąż pozostaje fascynującą, choć niebezpieczną zagadką, a najlepszym kluczem do jej zrozumienia jest otwartość na drugiego człowieka – nawet jeśli ten człowiek trzyma w ręku kałasznikowa. To krwisty, szczery i świetnie napisany reportaż, który zostawia czytelnika z nieodpartą chęcią spakowania plecaka i ruszenia przed siebie.
Podróżnicza literatura faktu często cierpi na nadmiar suchych opisów geograficznych, jednak w przypadku duetu Andrzeja i Eleonory Mellerów mamy do czynienia z narracją, która pulsuje życiem od pierwszej do ostatniej strony. Ich wspólna wyprawa, opisana w książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan, to przede wszystkim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się bardzo dobrze. Zachwycają mnie opisy codziennych zwyczajów — jedzenia, picia, drobnych rytuałów, które budują świat przedstawiony z niezwykłą uważnością. Zainspirowała mnie do spróbowania kawy przyrządzanej na bliskowschodni sposób. Od tamtej pory piję już tylko taką!
To przyjemność czytać o innych kulturach bez narzucającego się politycznego dyskursu. Naprawdę. W ostatecznym rozrachunku wszyscy, niezależnie od miejsca zamieszkania, kultury czy religii, w której się urodziliśmy, pragniemy, kochamy, cierpimy, płaczemy i śmiejemy się dokładnie tak samo.
Lektura zostaje z nami jeszcze długo nie przez wielkie tezy, lecz dlatego, że przypomina, iż pomimo geopolitycznych różnic, w swoim człowieczeństwie jesteśmy sobie bardzo bliscy.
Książkę czyta się bardzo dobrze. Zachwycają mnie opisy codziennych zwyczajów — jedzenia, picia, drobnych rytuałów, które budują świat przedstawiony z niezwykłą uważnością. Zainspirowała mnie do spróbowania kawy przyrządzanej na bliskowschodni sposób. Od tamtej pory piję już tylko taką!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo przyjemność czytać o innych kulturach bez narzucającego się politycznego dyskursu....
Ileż to trzeba mieć odwagi, żeby wybrać się w tak fascynującą i niebezpieczną podróż! Nigdy bym się nie zdecydował na coś podobnego! Dzięki autorom mamy okazję poznać chociaż trochę obyczaje, kulturę i historię ludności zamieszkującej odwiedzane kraje. Turcja, Gruzja, Armenia, Iran i Afganistan w pigułce. Polecam.
Ileż to trzeba mieć odwagi, żeby wybrać się w tak fascynującą i niebezpieczną podróż! Nigdy bym się nie zdecydował na coś podobnego! Dzięki autorom mamy okazję poznać chociaż trochę obyczaje, kulturę i historię ludności zamieszkującej odwiedzane kraje. Turcja, Gruzja, Armenia, Iran i Afganistan w pigułce. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrawdziwa jazda bez trzymanki przez Turcję, kraje kaukaskie, Iran i Afganistan. Z dużym zapałem przerzucałem stronę po stronie, nie mogąc się nadziwić, w jaki sposób autorzy opisują gościnność i zwyczaje autochtonów. Bardzo przykro patrzeć na to co stało się w Karabachu i Afganistanie. Nieco przerosła mnie liczba lokalnych nazw świąt, ubrań czy potraw, ale z tym należało się liczyć, chcąc poznawać krąg kultury pozaeuropejskiej. Językowo bardzo dobrze, bez zbędnych dłużyzn, a zakończenie było emocjonujące jak w dobrym thrillerze.
Znalazłem niewielkie lapsusy językowe - przykładowo co najmniej dwukrotnie pojawia się w tekście wzmianka o irańskich górach Elbrus, podczas gdy jest to nazwa rosyjskiego szczytu w Kaukazie. Góry w Iranie to Elburs, to takie moje małe geograficzne zboczenie zawodowe, co nie wpływa w żadnym stopniu na odbiór tej emocjonującej lektury.
Prawdziwa jazda bez trzymanki przez Turcję, kraje kaukaskie, Iran i Afganistan. Z dużym zapałem przerzucałem stronę po stronie, nie mogąc się nadziwić, w jaki sposób autorzy opisują gościnność i zwyczaje autochtonów. Bardzo przykro patrzeć na to co stało się w Karabachu i Afganistanie. Nieco przerosła mnie liczba lokalnych nazw świąt, ubrań czy potraw, ale z tym należało...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaryla Rodowicz chciała wsiąść do pociągu byle jakiego... Andrzej i Eleonora Meller wybrali coś zupełnie innego – van, którym przemierzyli południową Europę, Turcję, Kaukaz, Iran, aż dotarli do Afganistanu. Bez biletu, ale za to z niezbędnymi wizami i pozwoleniami, ruszyli w podróż, której rytm wyznaczały mijane krajobrazy i spotkania z ludźmi. Za oknami ich kampera wszystko „zostawało w tyle”. 🚐
„Kamperem do Kabulu” to nie tylko opowieść o drodze, ale także o niespodziankach i pięknie nieznanego. Choć nie brakowało trudnych momentów, para podróżników napotkała na swojej trasie przede wszystkim otwartych, serdecznych ludzi – takich, którzy z uśmiechem oferowali jedzenie, schronienie, a czasem po prostu chwilę rozmowy. 🌍
Przez książkę się dosłownie płynie. Każda strona sprawia, że czytelnik czuje się, jakby sam siedział w vanie, poznawał nowe kultury, smaki, krajobrazy. To podróż, którą chce się przeżyć razem z nimi. Jeśli szukacie inspiracji, by wyruszyć w świat – choćby na kartach książki – ta lektura jest dla Was. 📖
Maryla Rodowicz chciała wsiąść do pociągu byle jakiego... Andrzej i Eleonora Meller wybrali coś zupełnie innego – van, którym przemierzyli południową Europę, Turcję, Kaukaz, Iran, aż dotarli do Afganistanu. Bez biletu, ale za to z niezbędnymi wizami i pozwoleniami, ruszyli w podróż, której rytm wyznaczały mijane krajobrazy i spotkania z ludźmi. Za oknami ich kampera...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka warta uwagi, napisana w przejrzysty sposób. Pokazuje obcy Europejczykowi świat, ale jednocześnie konieczny do zrozumienia, aby nie dać sobą manipulować.
Książka warta uwagi, napisana w przejrzysty sposób. Pokazuje obcy Europejczykowi świat, ale jednocześnie konieczny do zrozumienia, aby nie dać sobą manipulować.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miałabym chyba odwagi, żeby wybrać się w taką podróż, dlatego doceniam, że autorzy opisali swoje przeżycia, zwłaszcza te z Iranu i Afganistanu i się nimi z nami podzielili. Dzięki tej książce choć troszkę mogłam pobyć w miejscach, które mnie intrygują, a do których pewnie nigdy nie pojadę. Wiem, wiem. Nigdy nie mów "nigdy", ale chyba jestem zbyt wielkim tchórzem, a i sytuacja w Afganistanie jest na chwilę obecną mocno nieciekawa.
Bardzo podobał mi się opis relacji międzyludzkich. Autorzy to według mnie bardzo otwarci, ciepli ludzie, choć Andrzej czasem też potrafił grzmotnąć ręką w stół, co dodawało pewnego smaczku opowieści. Niezwykle cenię go za umiejętność wybrnięcia z podbramkowych sytuacji. Jego odpowiedzi na trudne, kontrowersyjne pytania były tak wywarzone, że serio czuję podziw. Opis miejsc, które odwiedzili też był w punkt, nie za dużo, nie za mało, idealnie, żeby opowiedzieć, ale nie zanudzić. Elę podziwiam za odwagę i umiejętność zaufania drugiej osobie (często chodziło o jej własnego męża i jazdę po "górkach" ;) ). Choć zupełnie inaczej wychowana, w cudowny sposób potrafiła wpasować się w życie irańskich i afgańskich kobiet, zrozumieć je i docenić. To nie jest książka o podróży. To jest książka o życiu.
Nie miałabym chyba odwagi, żeby wybrać się w taką podróż, dlatego doceniam, że autorzy opisali swoje przeżycia, zwłaszcza te z Iranu i Afganistanu i się nimi z nami podzielili. Dzięki tej książce choć troszkę mogłam pobyć w miejscach, które mnie intrygują, a do których pewnie nigdy nie pojadę. Wiem, wiem. Nigdy nie mów "nigdy", ale chyba jestem zbyt wielkim tchórzem, a i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść zgoła niesamowita o podróży przez pół świata. Podróży, która miała być spełniającą marzenia przygodą ale okazuje się być nie
wypadem turystyczno-krajoznawczym, rozrywkowym ale wyprawą stricte survivalową, walką z przeciwnościami, o przeżycie i dotrwanie, ostatkiem sił.
Mnóstwo informacji o jakże ciekawych a mało nam znanych kulturach, o ludziach, którzy w nich żyją i wcale nie chcą się ich wyrzec; owszem, dokuczają bieżące ograniczenia i zagrożenia, wtedy pojawia się myśl, że może by gdzieś, do bezpieczniejszego świata. Ale w końcu jednak tkwią na miejscu, zwłaszcza, że rodzina, że wiele pokoleń, że nie da się wszyscy razem. No chyba, że tak jak w finale opowieści, zagrożenia stają się ekstremalnie groźne...
Do tego - jakże smakowita jest ta opowieść, w dosłownym słowa znaczeniu. Język mało nie ucieknie gdy wyobrazić sobie te wszystkie uczty, którymi podejmowaniu są goście-bohaterowie, te smakołyki egzotyczne, którymi są raczeni. Aż dziw, że gospodarze mają czas i chęć na takie wystawności.
Opowieść zgoła niesamowita o podróży przez pół świata. Podróży, która miała być spełniającą marzenia przygodą ale okazuje się być nie
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo towypadem turystyczno-krajoznawczym, rozrywkowym ale wyprawą stricte survivalową, walką z przeciwnościami, o przeżycie i dotrwanie, ostatkiem sił.
Mnóstwo informacji o jakże ciekawych a mało nam znanych kulturach, o ludziach, którzy w nich...
Podróż kamperem to już jest wyzwanie w dobie wszechobecnego all inclusive i czterogwiazdkowych hoteli z prywatną plażą. Ale jeśli dodamy, że autorzy niniejszej książki, pięknie wydanej przez wydawnictwo Znak Literanova, celem swoich wojaży uczynili Kabul, wytyczając sobie szlak przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran do Afganistanu, i to całkiem niedawno, bo w 2019 roku, to zakrawa to już niemal na brawurę.
Jednak Andrzej Meller to doświadczony podróżnik, dziennikarz i korespondent wojenny, który nie obawia się świata, tylko jest nim niezmiennie zafascynowany. A jego towarzyszka w podróży i w życiu także lubi wędrówki, te rzeczywiste, ale też te metafizyczne, duchowe, więc Azja wydaje się w tym wypadku najzupełniej zrozumiała. Trzecim podróżnikiem jest Stiwi– dwudziestopięcioletni mercedes, podrasowany, by podołać wszelkim trudnościom.
Od samego początku udziela się nam entuzjazm autorów, ich gotowość na przygodę. Przy czym nie sposób nie docenić umiejętności opowiadania, płynnego wtrącania do bieżących spostrzeżeń, wspomnień z wcześniejszych eskapad oraz wątków historycznych, mających na celu lepiej naświetlić kontekst opisywanej sytuacji. To nadaje tej potoczystej, zajmującej opowieści znacznie głębszy sens i dostarcza nam wielu ciekawych informacji. Poza tym cała historia skrzy się humorem, niekiedy bardzo ciętym, co jest dużą zaletą książki i rzeczą niekoniecznie często spotykaną w reportażach podróżniczych. Bardzo mi się podoba ta energia i żywość, to, że wchodząc za Andrzejem i Elą do ich białego kampera, nie ma się ochoty prędko go opuścić.
Przy okazji Stambułu pojawiają się przed moimi oczami niezapomniane widoki z powieści Pamuka czy Shafak. Teraz mogę je porównać z tymi, którymi raczą nas autorzy, całkiem już współczesnymi, w opozycji do tych powieściowych: „Na nabrzeżu spotykamy hipsterów podrygujących w rytm tureckiego hip-hopu, raczących się piwem Efez i głęboko religijnego muzułmanina na pikniku z czterema żonami w czadorach i z gromadą dzieci, z których można by sformować rezerwową drużynę piłkarską Galatasaray.” To z jednej strony wciąż ten sam Stambuł, a z drugiej, całkiem już inny. Tak spotyka się historia z chwilą obecną.
Rzeczy ważne, pierwszorzędne, przeplatają się tu z ciekawostkami, które czasem potrafią zaskakiwać. Kilka razy zdarzyło mi się obserwować taniec derwiszy, ale dopiero tutaj dowiedziałam się, jaka jest legenda jego powstania, poznałam też wywodzącą się od Abrahama opowieść tłumaczącą nietykalność karpi w Turcji.
Wędrówka przez Turcję to okazja do przypomnienia o masakrze Ormian. Choć minęło już sto lat z okładem, to temat wciąż jest tak samo bolesny, ponieważ do tej pory właściwie się z nim nie rozliczono.
Zazdrość we mnie kwitnie, gdy czytam o krajobrazach rozpościerających się przed oczami Mellerów. Ach, móc samemu to ujrzeć. Olbrzymie, majestatyczne góry i rozpościerające się u ich stóp malownicze doliny. Atmosfera Gruzji wlewa w moje serce wiele ciepła. Uczestniczymy tu w codziennym, zwykłym życiu, w rozmowach przy stole, gościmy w prywatnych domach. Tak wygląda przeciętny dzień Gruzina, a każdy z rozmówców ma przy tym coś ciekawego do powiedzenia.
Z wieloma miejscowościami, przez które przejeżdża kamper, wiążą się jakieś wydarzenia, o których warto wspomnieć, a których ślady są często nadal widoczne. A to trzęsienie ziemi, a to przewrót polityczny, pogrom, czy cudowne objawienie. A po wyjeździe z miasta rozbuchana przyroda, jak choćby te chwile w Armenii: „Wszędzie słychać ptaki, nad Sewanem żyje ponad dwieście gatunków, w tym wiele endemicznych. Latają nad nami mewy. Przy brzegu brodzą czaple i kaczki. Wiatr niesie zapach tymianku.”
Największe wrażenie robią miejscowi ludzie, życzliwi, serdeczni, gościnnie otwierający drzwi i zapraszający do stołu. Czy to Armenia, Gruzja, czy Iran – wszędzie tak samo. Gdy więc czytamy, że „największe bogactwo to ludzie”, nie sposób się z tym nie zgodzić.
Podróż tak długą i usianą niebezpieczeństwami trasą nie zawsze jest sielanką. Zarówno te barwne i zabawne, jak i te trudne, a nawet nacechowane lękiem momenty zostały tu przedstawione z całą szczerością. Podziwiać można Elę, która mimo wręcz fobii wiążącej się z jazdą po wąskich, górskich serpentynach, zdecydowała się towarzyszyć Andrzejowi. Mercedes zaś ma już najlepsze lata za sobą, a wiadomo, że awaria na bezdrożach, czy na pustyni w obcym kraju, to coś, czego z pewnością chcielibyśmy za wszelka cenę uniknąć. Podróżników prowadzi jednak duch przygody i silna determinacja, zdolna pokonać wszelkie przeszkody.
Iran kojarzyłam do tej pory głównie z fundamentalizmem religijnym i rygoryzmem, wiec podobnie, jak nasi podróżnicy zaskoczona byłam szaloną sceną w parku, gdzie w najlepsze okładali się wzajemnie transwestyci i geje oraz Dyscyplinarne Siły Islamskiej Republiki. Znając zaś sytuację irańskich kobiet za żart przyjmuję stwierdzenie: „mężczyzna bez kobiety w Iranie jest nikim, nie istnieje”, choć wypowiada je rodowity Irańczyk. To przewrotny, iście męski punkt widzenia.
Okazuje się jednak, że wiele z moich przekonań oparłam na powierzchownych, a nawet stereotypowych opiniach, które nie odzwierciedlają współczesnej, irańskiej rzeczywistości. Na stronicach tej książki można posiadane informacje skonfrontować, wysłuchać miejscowych, przespacerować się ulicami, pomiędzy licznymi meczetami i równie licznymi bazarami w wyciszony czas ramadanu, ale też radosne szaleństwo po jego zakończeniu.
Przez cały czas mam świadomość, że podróż odbywa się w czasie zaostrzonego napięcia między Iranem i Stanami Zjednoczonymi. Dopiero towarzystwo podobnych sobie wędrujących Europejczyków i rozpościerający się wokół bezkres pustyni, pozwalają na głębokie zachłyśniecie się swobodą : „Czujemy się pierwszy raz zupełnie wolni, bez wszędobylskich oczu i uszu rewolucji islamskiej, choć pijemy koniak z malutkich miedzianych filiżanek na kawę, utrzymując konspirację.” A przed nimi przecież jeszcze etap najtrudniejszy, choć zarazem najbardziej upragniony, Afganistan.
O ile wrażenia z dotychczasowej podróży poznajemy z relacji Andrzeja, to już w Afganistanie, chyba najbardziej niebezpiecznym z odwiedzonych regionów, gdzie można spodziewać się dosłownie wszystkiego i gdzie ludność, w tym też kobiety, jest pozbawiona większości swobód i zastraszona, głos zabrała bardzo aktywnie Ela. To ona właśnie mogła dotrzeć tam, gdzie mężczyzna nie ma wstępu.
Ta opowieść Eli jest z gruntu inna, bardziej osadzona w świecie duchowym niż w materialnym, rozpisana na doznania, uczucia i intuicyjne poznanie. Może właśnie przez to bardziej kobieca. Można więc powiedzieć, że tak jak w życiu, Mellerowie dopełniają się też w pracy literackiej.
Gdy czytam: „Nie mogłam sobie jednak wyobrazić, że to będzie przejście w inną rzeczywistość. Jak w filmach science-fiction, kiedy bohater wkłada rękę w półprzeźroczyste drzwi z plazmy i palce z tej drugiej strony są już w innym świecie, a drogi powrotnej nie ma. Ten świat cię zasysa (…) W Afganistanie wszystko, absolutnie wszystko jest inne. Nawet powietrze, którym oddychasz. Nasycone strachem, ryzykiem, jagnięcym tłuszczem, świeżym naan, pyłem. Dosłownie bezustannie jesteś na haju. Chciwie pożerasz każdy dzień, godzinę i minutę, jakby była twoją ostatnią.”, wiem, co czuje Ela, a dreszcz przechodzi mi po plecach. Wielka szkoda, że Ela Meller nie włączyła się wcześniej w narrację, że od samego początku nie przekazywała nam swojego spojrzenia na odkrywany świat. Z pewnością książka jeszcze by na tym zyskała. Mam nadzieję, że to nie ostatnia kamperowa przygoda państwa Mellerów.
Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
Podróż kamperem to już jest wyzwanie w dobie wszechobecnego all inclusive i czterogwiazdkowych hoteli z prywatną plażą. Ale jeśli dodamy, że autorzy niniejszej książki, pięknie wydanej przez wydawnictwo Znak Literanova, celem swoich wojaży uczynili Kabul, wytyczając sobie szlak przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran do Afganistanu, i to całkiem niedawno, bo w 2019 roku, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAndrzej i Eleonora Meller to małżeństwo - on Polak, dziennikarz, reportażysta i dawniej korespondent wojenny, któremu szlak podróży bynajmniej nie jest obcy i ona Rosjanka, miłośniczka leczniczych ziół, szamańska dusza, niekoniecznie gotowa na wielokrotnie niepewną i niebezpieczną podróż. Zabierają nas w drogę podstarzałym i uroczym kamperem Stiwim, przekraczając granice Turcji, Gruzji, Armenii, Iranu i wreszcie niedostępnej perły, czyli Afganistanu. Większość historii poznajemy z perspektywy Andrzeja Mellera, który opowiada o wszelkich przeszkodach i zabawnych sytuacjach z drogi, ale też umiejętnie wplata w poszczególne przystanki informacje historyczne, a czasem polityczne, które znacznie wzbogacają tę pozycję. Z perspektywy Eli poznajemy dopiero fragmenty jej pobytu już w samym Afganistanie, gdzie została ona ciepło przyjęta przez tamtejszą wspólnotę kobiet i opowiada o swoim doświadczeniu jako kobieta w tak niebezpiecznym dla kobiet państwie. Od Eli dostajemy też piękne obrazy, które wraz ze zdjęciami w paru sekcjach dodane są w książce - mega! Bardzo podobało mi się w tej książce to, że nie upiększała tej podróży, nieudane próby, piach i słońce, gorąc w przegrzanym Stiwim bez klimatyzacji, wreszcie strach i niebezpieczeństwo - to wszystko sprawiło, że realizm tej drogi przenikał przez kartki książki do rzeczywistości czytelnika. Mellerowie zdążyli zobaczyć Afganistan praktycznie u progu wyborów, chwilę przed pandemią i idealnie przed wycofaniem wojsk USA i przejęciem władzy przez Talibów. To co dla mnie zrobiło tę książkę to epilog. Tam poznajemy losy ludzi poznanych w trakcie podróży, z którymi spędziliśmy trochę czasu i których poznaliśmy, a więc o których się martwimy. Te ostatnie strony trzymały w napięciu i uświadomiły, że świat który tak pięknie opisali nam Andrzej i Ela, nie jest już dla nas dostępny i nie wygląda jak kiedyś.
Andrzej i Eleonora Meller to małżeństwo - on Polak, dziennikarz, reportażysta i dawniej korespondent wojenny, któremu szlak podróży bynajmniej nie jest obcy i ona Rosjanka, miłośniczka leczniczych ziół, szamańska dusza, niekoniecznie gotowa na wielokrotnie niepewną i niebezpieczną podróż. Zabierają nas w drogę podstarzałym i uroczym kamperem Stiwim, przekraczając granice...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to