Wyspa. Opowieści podróżne

Okładka książki Wyspa. Opowieści podróżne autora Anna Arno, Tomasz Dostatni OP, Szymon Hołownia, Grzegorz Kapla, Andrzej Meller, Jarosław Mikołajewski, Arun Milcarz, Piotr Milewski, Michał Olszewski, Aleksandra Pawlicka, Marek Pernal, Wojciech Ponikiewski, \\Robb\\ Maciąg Robert, Witold Szabłowski, 9788394328146
Okładka książki Wyspa. Opowieści podróżne
Michał OlszewskiMarek Pernal Wydawnictwo: Magazyn Kontynenty literatura podróżnicza
230 str. 3 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2018-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-01
Liczba stron:
230
Czas czytania
3 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394328146
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyspa. Opowieści podróżne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wyspa. Opowieści podróżne

Średnia ocen
6,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyspa. Opowieści podróżne

avatar
3281
2373

Na półkach: ,

Jak przystało na zbiór autorstwa różnych autorów, jedne reportaże są lepsze, drugie trochę mniej. Czytało się z ciekawością.

Jak przystało na zbiór autorstwa różnych autorów, jedne reportaże są lepsze, drugie trochę mniej. Czytało się z ciekawością.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1104
475

Na półkach:

Kto by oczekiwał tylko opowieści stricte malujących obrazy wyspiarskie, srogo się zawiedzie. Jak w poprzedniej części o Ameryce, niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Niektóre przedstawiają zwyczaje wyspiarzy, ich codzienność, tradycje czy specyficzność a inne traktują wyspę jako metaforę choćby samotności, duchowości czy emigracji. Generalnie polecam!

Kto by oczekiwał tylko opowieści stricte malujących obrazy wyspiarskie, srogo się zawiedzie. Jak w poprzedniej części o Ameryce, niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Niektóre przedstawiają zwyczaje wyspiarzy, ich codzienność, tradycje czy specyficzność a inne traktują wyspę jako metaforę choćby samotności, duchowości czy emigracji. Generalnie polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
356
140

Na półkach:

Szukałam innej Wyspy na Legimi i przez przypadek trafiłam na tę pozycję. Czasy są jakie są (koronawirus, drodzy potomni) więc czytanie reportaży podróżniczych to jedyne, co nam (współczesnym) biegunom pozostało. Chociaż w zasadzie ciężko nazwać te teksty podróżniczymi, bo nikt tam nie biega z wywieszonym językiem i aparatem, realizując punkty z listy.

Autorzy mają różną motywację, mnie rozczuliła wyprawa śladami ulubionego autora na Korsykę oraz porzucenie pięknych plaż Madagaskaru na rzecz wyprawy "na południe". Dobór tekstów też jest znaczący - znajdziecie tam trochę przyrody, religii, sztuki, tradycji, piękna, wykluczenia, przemocy. Trochę świata - właśnie takiego jakim jest.

Szukałam innej Wyspy na Legimi i przez przypadek trafiłam na tę pozycję. Czasy są jakie są (koronawirus, drodzy potomni) więc czytanie reportaży podróżniczych to jedyne, co nam (współczesnym) biegunom pozostało. Chociaż w zasadzie ciężko nazwać te teksty podróżniczymi, bo nikt tam nie biega z wywieszonym językiem i aparatem, realizując punkty z listy.

Autorzy mają różną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Wyspa. Opowieści podróżne na półkach głównych
  • 78
  • 32
  • 3
21 użytkowników ma tytuł Wyspa. Opowieści podróżne na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Wyspa. Opowieści podróżne

Inne książki autora

Okładka książki Wierzymy w wolność Martyna Bunda, Sylwia Chutnik, Remigiusz Grzela, Inga Iwasiów, Wojciech Kuczok, Michał Olszewski, Wojciech Tochman, Ludwika Włodek
Ocena 6,8
Wierzymy w wolność Martyna Bunda, Sylwia Chutnik, Remigiusz Grzela, Inga Iwasiów, Wojciech Kuczok, Michał Olszewski, Wojciech Tochman, Ludwika Włodek
Okładka książki Ełk. Spacerownik po niezwykłym mieście. Wydanie rozszerzone Michał Olszewski, Rafał Żytyniec
Ocena 8,3
Ełk. Spacerownik po niezwykłym mieście. Wydanie rozszerzone Michał Olszewski, Rafał Żytyniec
Michał Olszewski
Michał Olszewski
(ur. 1977),ukończył studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był dziennikarzem krakowskiego wydania "Gazety Wyborczej". Od stycznia 2007 kierownik działu reportażu "Tygodnika Powszechnego". Jest autorem wielu reportaży (za reportaż "Przez dotyk" otrzymał nagrodę w konkursie reporterów "Oczy otwarte"). Publikował również opowiadania, szkice i recenzje w czasopismach literackich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii Małgorzata Sidz
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii
Małgorzata Sidz
Właśnie dlatego uwielbiam reportaże wydawane przez wydawnictwo Czarne, bo wymykają się schematom pisania o innych krajach, gdzie wyobrażenia są kreowane poprzez pewnego rodzaju intuicje, które przychodzą na myśl, kiedy myśli się o danym miejscu. W tej książce Małgorzata Sidz wchodzi daleko głębiej w to, czym Finlandia naprawdę jest. Uczestniczy bowiem w życiu codziennym zwyczajnej społeczności, wchodzi w relacje, nawiązuje znajomości, zaprzyjaźnia się, po to tylko, żeby lepiej poznać mieszkańców tego kraju, a przez to sam kraj. Większości osób Finlandia kojarzy się jako cicha, spokojna, nieco zimna oaza położona gdzieś na uboczu historii, gdzie piękno przyrody przeplata się z literackim wyobrażeniem jej tematu poprzez pryzmat przede wszystkim Muminków. Autorka widzi daleko więcej, dostrzega samotność, przemoc domową, traumy wynikające z trudnych historycznych doświadczeń i bieżących problemów, alkoholizm – wszystko to, co wydawałoby się nie pasuje do wizerunku tego kraju, a jednak tam jest. Autorka pisze bardzo oszczędnym językiem, opowiada historie, ale stara się ich nie komentować, nie staje po  żadnej ze stron, pozwalając aby to historie opowiadane przez życie zwykłych Finów wybrzmiały najmocniejszą opowieścią. Książka pokazuje wielowymiarowość Finlandii, która już po lekturze nie będzie mi się kojarzyła tylko z dobrobytem i pięknem Skandynawii, ale także z trudami dnia codziennego, który nie jest wolny od cierpienia spotykanego pod każdą szerokością geograficzną.
Arek - awatar Arek
ocenił na630 dni temu
Borderline. Dwanaście podróży do Birmy Grzegorz Stern
Borderline. Dwanaście podróży do Birmy
Grzegorz Stern
Lektura reportaży Kapuścińskiego nastroiła mnie sceptycznie do reportaży w ogóle. Podchodzę do niech z ostrożnością, zwłaszcza w kwestiach niesprawdzalnych, drobnych relacjach i opowieściach i oczywiście emocjach, subiektywnych odczuciach. Te zdarzają się w tym reportażu, chociaż nie są przesadnie eksponowane. Stern ma dobre pióro, opisuje barwnie i powstrzymuje się od ocen. Relacjonuje. I jest to bardzo dobra relacja, mocna. Wstrząsająca. Historia najnowsza Birmy jest kuriozalna, poplątana. Ta mozaika etniczna, pośród gór i dżungli, bogata ale przerażająco biedna. Momentami przypominała mi Koreę Północną, z tym, że tam nie ma mowy o jakimkolwiek większym buncie. W reportażu uderzyły mnie dwie rzeczy szczególnie. Pierwsza powiązana z religią. W Polsce mamy pozytywny stereotyp buddyzmu... jednak jak widać na tym przykładzie jest to religia jak każda inna. Jej wyznawcy nie widzą problemu, by składać ofiary mnichom i pod pagodami... a potem bezlitośnie oszukiwać się na każdym kroku czy torturować więźniów politycznych. Prowadzić czystki etniczne. Tutaj dodam, że nie podobało mi się szukanie przez autora chrześcijańskich analogii. Przełożony świątyni to "opat" nie "przeor". W buddyzmie nie funkcjonuje "ekskomunika", mnisi mogą odmówić przyjmowania ofiar lub sprawowania obrzędu. Nie mogą wykluczyć ze wspólnoty. Te analogie bardziej zaciemniają obraz niż go wyjaśniają. Druga rzeczą, która mnie poruszyła to jak łatwo można przejść drogę od bohatera do zera... na przykładzie Aung San Suu Kyi. Może nie do zera absolutnego... jednak bardzo blisko. W opiniach ktoś szukał analogii do Polski. Może i jest, moim zdaniem delikatna i mglista, odnosząca się raczej do postaw ludzkich niż polityki. W 2007 roku manifestowałem na placu Solidarności w Szczecinie swoje poparcie dla "Szafranowej rewolucji". Przyszło tylko 10 osób...
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na71 miesiąc temu
Auroville. Miasto z marzeń Katarzyna Boni
Auroville. Miasto z marzeń
Katarzyna Boni
Auroville to eksperymentalne miasto w Indiach. Miejsce z założenia wolne od polityki czy religii, skupione na braterstwie, a wszystko to by odnaleźć duchową ścieżkę w zgodzie ze światem. Po latach starań, starć z korporacjami oraz państwem, stało się kulturową enklawą, odrębnym terytorium, które jest samowystarczalne pod względem energii, edukacji, opieki medycznej i wytwarzanych towarów. Wiele początkowych założeń na pewnym etapie uległo erozji — powstał kult Matki-założycielki, miasto stało się popularnym miejscem dla turystów, a starcia z państwem oraz wielkimi korporacjami udowodniły, że nie da się pozostać całkowicie wolnym od polityki czy dzisiejszego świata — ale miasto zachowało swój duchowy wymiar. Niektórych zawiodło, dla innych okazało się miejscem, którego od zawsze poszukiwali i postanowili tam już zostać. Niezależnie jednak od emocji — Auroville to marzenie o utopijnym mieście przyszłości, które ciągle dąży do postępu, ale najważniejsza dla jego mieszkańców jest duchowa równowaga. Katarzyna Boni odwiedziła Auroville kilka razy. Mieszkała tam dłuższy okres, poznawala ludzi, rozmawiała z tymi, co zostali oraz zdecydowali się odejść, zbierała doświadczenia własne oraz cudze, a to by na kartach książki odbić życie i mentalność, jaka wypełniła to miejsce. Z mojego punktu widzenia wykonała kawał dobrej roboty, a na szczególną uwagę zasługuje odbicie kultu matki i zgubienie wcześniejszych ideałów, gdy doszło do koniecznej walki o niezależność. Zabrakło mi w tym wniknięcia w pewne elementy, pogłębienia codziennych tematów, ale jako całość zostałam pozytywnie zaskoczona. Dobry reportaż o temacie, który budzi wiele emocji oraz przemyśleń.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na811 miesięcy temu
Nie róbcie mu krzywdy Filip Skrońc
Nie róbcie mu krzywdy
Filip Skrońc
Ta książka towarzyszyła mi i nie mogę tym razem powiedzieć, że uprzyjemniała mi powroty komunikacją miejską. To opowieść, zbiór rozmów, obraz cierpienia, życia w strachu, bycia niewolnikiem własnego państwa. Opis tego, jak niewykształcone społeczeństwo jest w stanie pozbawić nawet własnych członków rodziny życia, bądź części ciała, tylko dlatego, że te nie posiadają pigmentu „melaniny” — co w wielu mieszkańcach znad Jeziora Wiktorii wzbudza strach, jak i chęć zysku, bo ci zdali się zaufać uzdrowicielom, szamanom, którzy zapewniają o magicznych właściwościach ciał albinosów. Ten strach często wynika z przekonania, że albinosi to ludzie z zaświatów — jakby nie do końca przynależący do świata żywych, ale też nie całkiem martwi. I choć brzmi to jak coś odstraszającego, to w wielu przypadkach działa wręcz odwrotnie — bardziej przyciąga, budzi ciekawość, potrzebę „wykorzystania” tej inności. Szczególnie tam, gdzie wiara w siły nadprzyrodzone potrafi przesłonić człowieczeństwo. Zanim sięgnąłem po książkę, zetknąłem się z historią Kabuli w programie prowadzonym przez Martynę Wojciechowską— jako 12-latka została pozbawiona ręki. Obecnie studiuje prawo, aby móc pomagać ofiarom, ponieważ w Tanzanii, mimo wielu prób demonstracji — nawet z jednym z ostatnich prezydentów, Kikwete — jak widać, w dalszym ciągu sprawiedliwość pozostawia wiele do życzenia. Warto dodać, że wspomniana demonstracja była częścią działalności Josephata Tornera — człowieka, którego nazywam lwem w ciele albinosa. Gość, który całe swoje życie poświęcił walce o prawa osób z albinizmem. Wszedł na Kilimandżaro, nie po to, żeby zrobić sobie selfie na tle chmur, tylko żeby krzyczeć o ich prawie do życia. I ja go za to ogromnie cenię. Walczył do końca. Filip Skrońc wyrusza do Dar es Salaam, Geity, aby być częścią rozmów, przeżywać emocje ludzi, którzy albo pod pretekstem bezpieczeństwa dzieci, albo w ramach pozbycia się problemu, porzucają własne dzieci, zostawiając je w ośrodku, gdzie na 400 dzieci przypada deficytowe 4 opiekunów. To nie jest tylko reportaż — dla mnie to obraz tego, za co mogę być wdzięczny, bo wyobraźcie sobie urodzić się i albo zostać zaakceptowanym, albo nie, a w późniejszych latach bać się, że w nocy lub w biały dzień w każdej chwili mogą pojawić się chętni oprawcy, którzy dla zysku byliby w stanie dopuścić się najgorszego. Takich scenariuszy jest pełno — od odrąbywania rąk, nóg czy penisów, po gwałty w przekonaniu, że seks z albinoską jest w stanie wyleczyć z AIDS. Czytając książkę, przypomniałem sobie, jak bliska mi koleżanka rokrocznie, marudząc, wręcz zachęca mnie do wyjazdu nad Zegrze. Ona jest wielką entuzjastką opalania. Słońce i jego promienie mogłyby otulać jej twarz całymi dniami, a ona byłaby najszczęśliwszą osobą na planecie Ziemia. I fakt — ona byłaby, ale przeciętny albinos już nie do końca, a często jest do tego mimowolnie zobligowany bądź sam nie do końca świadomy tego, że spędzanie czasu na słońcu to na pewno nie coś, do czego powinien być zachęcany. Słońce to na ogół śmiercionośna gwiazda Układu Słonecznego, gwiazda, która rokrocznie uśmierca ogromne liczby ludzi cierpiących na albinizm, ponieważ to w przypadku tej grupy zachorowalność na raka skóry sięga nawet 90% przed 40. rokiem życia, a bez odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej średnia długość życia wynosi około 30 lat. Nie lubię określenia „cierpiących”, ale tak faktycznie jest — cierpiących nie tylko ze względu na częste owrzodzenia, niedobory czy choroby nowotworowe, cierpiących z powodu rozłąki z najbliższymi, z oceny, z odrzucenia przez własnych bliskich. Ograniczenia — myślę, że to również odpowiednie słowo. My, przeważnie jako Europejczycy, odczuwamy wolność. To szerokie pojęcie, ale na ogół daje nam ono wiele swobód. Mogę wyjść z domu bez strachu, mogę zamknąć oczy, mogę zjeść to, na co mam ochotę. Po prostu mogę być wolnym. Jednak ludzie z albinizmem często nie mogą podejmować się tych aktywności, a jeśli już to robią, to wiąże się to z ogromnym ryzykiem. O tej książce mógłbym napisać bardzo wiele, myślę, że druga — nieco mniejsza — mogłaby powstać na spokojnie. Mam dużo refleksji…
zaczytaniec Koncman - awatar zaczytaniec Koncman
ocenił na75 miesięcy temu
Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna),ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na64 dni temu
Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi Ziemowit Szczerek
Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi
Ziemowit Szczerek Jędrzej Morawiecki Agnieszka Wójcińska Kaja Puto Rafał Grzenia Aneta Prymaka-Oniszk Julia Jurgens Katarzyna Brejwo Eva Lene Lorzer Katarzyna Moskalewicz Aliona Szabunia
Ojczyzna dobrej jakości brzmi jak slogan z propagandowego plakatu. Jednak tytuł ten dobrze oddaje atmosferę uchwyconą przez jedenaście reportaży o współczesnej Białorusi. Autorzy pokazują kraj, w którym rządzi prosta zasada: “nie wychylaj się, a będziesz mieć spokój.” Na kartach książki widzimy młodzież skazaną na absurdalnie wysokie wyroki za działalność w bliżej nieokreślonej grupie przestępczej. Inni młodzi ludzie automatycznie wpisywani są do organizacji prorządowych przez swoich nauczycieli. Władza nie potrzebuje brutalnych pokazowych metod. Wystarczy cień Wielkiego Brata i powszechne przekonanie, że są niewidoczne granice, których się nie przekracza. Kolejną grupę bohaterów stanowią emigranci z Afryki, Ameryki Południowej czy z Europy zachodniej, którzy chwalą sobie spokój, bezpieczeństwo, czystość na ulicach. Są wreszcie potomkowie przesiedleńców z Białostocczyzny, którzy do dziś ukrywają swoje pochodzenie. W tle przewija się obraz stalinowskich czystek, rusyfikacji dawnej i obecnej, Kuropaty… Wszystkie wydarzenia i postacie spaja jedno doświadczenie: normalność można wytresować. Pełne półki i minimum dostatku, przewidywalność i bezpieczeństwo dają poczucie zadowolenia obywatelom. Reszta - język ojczysty, prawda historyczna, poszanowanie prawa jest bez znaczenia. Trudno nie mieć skojarzeń z Orwellowskim światem. Jednak zamiast brutalnej opresji jest coś subtelniejszego: kariera i rozwój możliwe są tylko pod warunkiem idealnego dostosowania się do reguł. One nie są podane wprost, ich trzeba się domyśleć, rozpoznać między wierszami, trochę jak bohaterowie jednego z reportaży - dziennikarze niezależnego pisma, którzy swoją sytuację porównują do sytuacji dziecka siedzącego przed zamkniętymi drzwiami i zastanawiającego się czy rodzice: wpuszczą je, będą na nie źli, pochwalą. Sami do tego muszą dojść. To również książka, w której podobnie jak w “Mojej podróży po Rosji” Słonimskiego wiele można odkryć pod tym, co mówią bohaterowie. To książka, która uczy patrzeć na świat i odkrywać co jest opresją a co iluzją wolności.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na76 miesięcy temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
Afryka. Opowieści podróżne Marek Pernal
Afryka. Opowieści podróżne
Marek Pernal Mateusz Marczewski Piotr Lipiński Krzysztof Środa Wojciech Jagielski Szymon Hołownia Marcin Kydryński Marcin Jamkowski Paulina Wilk Artur Gutowski Bartek Sabela Anna Arno Iza Klementowska Anna Alboth Arun Milcarz
Dużo opowieści i dużo autorów, więc wiadomo, że jedne przemówiły do mnie bardziej, a inne mniej. Szczególnie zapadł mi w pamięć tekst o plemieniu Himba, z którego możemy się dowiedzieć np. czy konserwatyzm wyklucza istnienie otwartych związków (spoiler: niekoniecznie) i czy edukacja zawsze jest przepustką do lepszego świata (spoiler: również niekoniecznie). Ciężko też przejść obojętnie obok tekstu o losach albinosów w Tanzanii i o tym, jak rozmaite zabobony panujące w społeczeństwie nieraz ściągają na nich śmierć - szczególnie paradoksalne wydało mi się połączenie tradycji z nowoczesnością, tzn przesąd, że pokropienie taśmy w fabryce krwią albinosa zapewnia sprawniejszą produkcję, a także straszna sytuacja kobiet-albinosek, które, gdy znajdą czarnoskórego męża, nie mogą być pewne, że ten nie zamierza ich sprzedać na "części". W połączeniu z ogólnym parciem na posiadanie rodziny tworzy się z tego naprawdę niezły koszmar. Ciekawy też był tekst Jagielskiego na temat Thomasa Sankary, pierwszego prezydenta Burkina Faso. Przydałby się nam taki prezydent, chociaż ciężko stwierdzić, ile w tym wszystkim prawdy, a ile legendy, Jagielski nie podaje bowiem żadnych źródeł, a, jak już ktoś tutaj słusznie zauważył, raczej mało prawdopodobne, by usłyszał aż tak szczegółową opowieść od mieszkańców "kraju prawych ludzi". Ciekawa była też opowieść Izy Klementowskiej o pozostałościach kolonializmu w Mozambiku, zwłaszcza o tym, jak ścierają się perspektywy Portugalczyków i mieszkańców Mozambiku - widać było, że zostawienie cmentarza przez Portugalczyków po dekolonizacji musiało być niezrozumiałe dla Mozambijczyków, dla których tak ważne jest czczenie przodków. Ciekawy i wielowątkowy zbiór reportaży, polecam.
ForeverFailure - awatar ForeverFailure
ocenił na72 lata temu
Książka o śmieciach Stanisław Łubieński
Książka o śmieciach
Stanisław Łubieński
Nie lubię śmieci. W lasach, parkach, na ulicy. Drażni mnie, gdy ktoś wyrzuca pety z okna auta, robi z lasu gruzowisko albo pali plastiki w piecu, trując siebie i sąsiadów. Dlatego gdy trafiłem na publikację uznanego autora poświęconą temu tematowi, sięgnąłem po nią bez wahania. Muszę przyznać, że "Książka o śmieciach" Stanisława Łubieńskiego to bardzo udany reportaż. Autor zręcznie łączy suche fakty i wiedzę ekspertów z dziedziny gospodarki odpadami z bardzo ludzką perspektywą oraz własnymi rozterkami. Łubieński jawi się jako osoba, która z jednej strony jest świadoma kryzysu klimatycznego i stara się mu przeciwdziałać, a z drugiej - czuje zwykłą ludzką bezsilność i chęć normalnego funkcjonowania w dużym mieście. Sam miewam podobne przemyślenia, dlatego to podejście jest mi wyjątkowo bliskie. Kolejna ważna kwestia: autor nie mówi nam, jak mamy żyć. Nie moralizuje, a w najlepszym razie daje przykład. Przecież i tak nie wszystkiemu jesteśmy w stanie zaradzić, skoro u podstaw problemu leżą wadliwe regulacje, chciwe korporacje i system kapitalistyczny nastawiony na wieczny wzrost. Jedynym mankamentem tej książki są dla mnie liczby. Czasem pojawiają się w losowych miejscach, bez kontekstu, przez co trudno ocenić, czy dana wartość to realny problem. Zamiast pełnić funkcję informacyjną, sprawiają wrażenie narzędzia do straszenia czytelnika lub budowania quasi-autorytetu tekstu. Przykład - 8 mln ton plastiku rocznie trafiających do oceanu to dużo czy mało? Podsumowując: jeśli ktoś jest wrażliwy na kwestie ochrony środowiska, chce dowiedzieć się więcej o drugim życiu swoich odpadów i jest realistą, a przy tym nie znosi wyższościowego tonu "ekonazi" - ta książka będzie świetnym wyborem.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na818 dni temu

Cytaty z książki Wyspa. Opowieści podróżne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyspa. Opowieści podróżne