Malowidło

Okładka książki Malowidło Grzegorz Gajek
Nominacja w plebiscycie 2016
Okładka książki Malowidło
Grzegorz Gajek Wydawnictwo: Videograf horror
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Videograf
Data wydania:
2016-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-26
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378354796
Tłumacz:
--
Tagi:
literatura polska obraz obsesja poszukiwanie sensu życia przeznaczenie thriller horror tragedia rodzinna
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Szepty. Charytatywna antologia opowiadań na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Piotr Chojnowski, Tomasz Duszyński, Grzegorz Gajek, Agnieszka Hałas, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Tomasz Maruszewski, Jakub Małecki, Marcin Mortka, Martyna Raduchowska, Paweł Radziszewski, Sebastian Sadlej, Agnieszka Szmatoła, Milena Wójtowicz, Magdalena Świerczek-Gryboś
Ocena 7,3
Szepty. Charyt... Piotr Chojnowski, T...
Okładka książki Antologia polskiej grozy Dagmara Adwentowska, Piotr Barej, Jakub Bielawski, Sylwia Błach, Piotr Ferens, Grzegorz Gajek, Wojciech Gunia, Dawid Kain, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz jr, Tomasz Siwiec, Marta Sobiecka, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Marek Łukaszewicz
Ocena 7,8
Antologia pols... Dagmara Adwentowska...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
185
41

Na półkach:

Ocena słaba, bo w porównaniu do tego co zazwyczaj czytam, Malowidło jest bardzo przeciętne. Sięgnołem po tą powieść bo na okładce napisane było "powieść grozy". Ja chyba inaczej wyobrażam sobie grozę. Czytało się łatwo i szybko, ot taka historyjka o obrazie i przeszłości ludzi z nim związanych. Zawiodłem się jednak trochę....

Ocena słaba, bo w porównaniu do tego co zazwyczaj czytam, Malowidło jest bardzo przeciętne. Sięgnołem po tą powieść bo na okładce napisane było "powieść grozy". Ja chyba inaczej wyobrażam sobie grozę. Czytało się łatwo i szybko, ot taka historyjka o obrazie i przeszłości ludzi z nim związanych. Zawiodłem się jednak trochę....

Pokaż mimo to

1
avatar
109
66

Na półkach:

Wahałem się pomiędzy trzy, a cztery. Niestety. Ta książka zdecydowanie nie jest powieścią grozy. Jest to dramat i być może w tym gatunku by się obroniła. Jako horror nie sprawdza się zupełnie. Jeśli ktoś szuka w książce lęku, to zdecydowanie nie jest ta półka i powinien sięgać gdzie indziej.

Wahałem się pomiędzy trzy, a cztery. Niestety. Ta książka zdecydowanie nie jest powieścią grozy. Jest to dramat i być może w tym gatunku by się obroniła. Jako horror nie sprawdza się zupełnie. Jeśli ktoś szuka w książce lęku, to zdecydowanie nie jest ta półka i powinien sięgać gdzie indziej.

Pokaż mimo to

3
avatar
8582
511

Na półkach:

Bardzo chciałem dać się porwać tej historii. Ale nie wyszło...

Swego czasu Videograf mocno rozbujał się z wydawaniem powieści grozy rodzimych autorów. Gatunek, prawie nieobecny na naszym rynku jeszcze dekadę temu, rozkrzewił się nagle wieloma odnogami i wypuścił zatrzęsienie pąków, mnożonych skwapliwie przez szereg innych, mniej widocznych na rynku wydawnictw. Tyle że – jak można się było spodziewać – ilość wcale nie przełożyła się na jakość. Widać to choćby po „Malowidle” Grzegorza Gajka.

Powieść została oparta na może niezbyt oryginalnym, ale mimo wszystko ciekawym pomyśle, dającym szerokie pole do popisu w kwestii budowania mrocznej atmosfery i umożliwiającym gładkie wstawianie scen budzących dreszcz grozy. Bohaterem historii jest były przedsiębiorca, który po sprzedaży własnej firmy nabywa gdzieś pod Jelenią Górą duży, zrujnowany dwór. Usuwając śmieci zostawione przez kilka mieszkających tam jeszcze niedawno rodzin trafia na obraz przedstawiający zagadkowego młodzieńca. Ponieważ malowidło, pochodzące ewidentnie z XIX wieku, wywołuje u bohatera dziwny niepokój, zaczyna się śledztwo zarówno w kwestii pochodzenia dzieła, jak i tożsamości sportretowanej osoby. Wkrótce też pojawia się w okolicy starsza kobieta, mocno zainteresowana zakupem obrazu.

Zdawałoby się, że znalazły się tutaj wszystkie elementy niezbędne dla rasowej powieści grozy. Jest niesamowity obraz, jest dom, uważany przez lokalną ludność za nawiedzony, są dręczące bohatera cienie jego własnej przeszłości, i jest mroczna zagadka sprzed kilku wieków. Przyszykowane przez autora klocki intrygi wyglądają więc całkiem interesująco. Zadowolenie budzi również strona literacka historii, autor bowiem w miarę swobodnie żongluje dość bogatą polszczyzną. Oczywiście zdarzają się potknięcia, jak na przykład niechlujnie stylizowana śląska gadka, bezsensowne staroświeckie wtręty w nowocześnie podanych opowieściach o przedwojniu (knowają, zoczyłem, „Ja ostałem, wmawiając sobie czupurnie, że wszak bimbam na nauczycielki”) czy słowa nie do końca pasujące do umiarkowanie dystyngowanego stylu narracji (ubrdało, bohater „oblazł podwórko”, „kicnął po schodach”). Są to jednak drobiazgi nierzutujące na ogólną ocenę książki. Ot, drobny piach, od czasu do czasu drapiący czytelnika po mózgu.

Co więc poszło nie tak? Ano sama konstrukcja fabuły. Powieść jest po prostu chaotyczna. Autor ewidentnie nie zapanował nad swoją kreacją. Jakby – już nawet pisząc końcowe zdania – nie do końca wiedział, w jakim kierunku spisywana historia powinna go zaprowadzić. Wszystkie te wspomniane klocki, wyciosane w zręczny sposób, zamiast utworzyć jakikolwiek rozpoznawalny literacki gmach, zostały szeroko sypnięte szuflą, byle jak zamieszane i zalane cementem słów. Nie ma tutaj myśli przewodniej. Nie ma spójnego poprowadzenia czytelnika po nici intrygi. Tak po prawdzie – nawet z samą nicią są kłopoty.

Bohater ciska się tu i tam, szarpie z remontem, jeździ po Europie, ale nic konkretnego z tego nie wynika. Pojawiają się sugestie, że to w istocie dom jest nawiedzony, ale... wątek zostaje w końcu porzucony. Dowiadujemy się, kim jest przedstawiony na obrazie młodzieniec, ale w jaki sposób jego obraz trafił na Śląsk – już nie. Czemu się przyczepił do tych, a nie innych osób – też nie wiadomo. No i co było sednem klątwy? O ile to w ogóle była klątwa, bo finał wcale nie rozwiewa naprodukowanej przez autora mgły. Bo niby czego konkretnie miała owa domniemana klątwa dotyczyć? Jak się objawiać? Kogo prześladować? Przypadkowość opisywanych zdarzeń nie pozwala na odpowiedź na żadne z tych pytań. A skoro klątwa jest tak bardzo enigmatyczna, to jak można oczekiwać od czytelnika, że przeszyje go w trakcie lektury dreszcz niepokoju? Że historia zapadnie gdzieś w głębinach pamięci i przez jakiś czas będzie nawracać, niepokoić i skłaniać do oglądania się przez ramię?

Sytuację pogarszają sceny przypadkowe – spotkanie na autostradzie, w londyńskim metrze – niemające tak naprawdę ani żadnej styczności z główną linią intrygi, ani nie budujące klimatu, ani nie wzbogacające psychologii którejkolwiek ze sportretowanych postaci. Podobnie jest z sążnistymi wywodami na temat rodziny dawnych posiadaczy dworu, w założeniu mającymi podbudować akcent nadprzyrodzony, ale w wykonaniu rozłażącymi się na boki i tonącymi w klasycznych babcinych opowiastkach do podwieczorku. Nic w tej sytuacji nie pomaga powtarzane jak mantra stwierdzenie, że obraz – czy raczej wizerunek konkretnego młodzieńca – przyniósł śmierć wielu ludziom, i wciąż zbiera żniwo. Bo niby jak to robi? I dlaczego? Nie wiadomo…

Co więc jest myślą przewodnią książki? Dlaczego autor zabrał się za jej pisanie? Co chciał przekazać? Nie sposób zgadnąć. Aczkolwiek lęgnie się brzydka myśl, że spłodził powieść tylko dlatego, że... mógł. Że chciał się pochwalić sprawnością swojego pióra. A to za mało, żeby „Malowidło” – chwilami nawet klimatyczne, choć summa summarum nijakie – uznać za dzieło warte rekomendacji. Warte zarywania wieczoru. Warte pamiętania.

Innymi słowy – jeśli zamarzy się komuś poczytać budzącą niepokój historię o przeklętym obrazie, niech śmiało sięga po "Portret Doriana Graya". "Malowidło" lepiej zostawić w spokoju.

(Esensja.pl)

Bardzo chciałem dać się porwać tej historii. Ale nie wyszło...

Swego czasu Videograf mocno rozbujał się z wydawaniem powieści grozy rodzimych autorów. Gatunek, prawie nieobecny na naszym rynku jeszcze dekadę temu, rozkrzewił się nagle wieloma odnogami i wypuścił zatrzęsienie pąków, mnożonych skwapliwie przez szereg innych, mniej widocznych na rynku wydawnictw. Tyle że –...

więcej Pokaż mimo to

12
Reklama
avatar
1315
35

Na półkach: , ,

Niezwykle klimatyczna, ale i melancholijna opowieść o widmach przeszłości. Wciąga już od pierwszych stron i na długo pozostaje w pamięci.

Niezwykle klimatyczna, ale i melancholijna opowieść o widmach przeszłości. Wciąga już od pierwszych stron i na długo pozostaje w pamięci.

Pokaż mimo to

4
avatar
366
12

Na półkach: ,

Jestem rozczarowany, nie jest to na pewno powieść grozy, w której jest sporo grozy... Kilka wątjów jest ciekawych, myślałem, ze się rozwiną a tymczaem kończą się jako ślepe zaułki. Ogólnie spodziewałem się więcej, da się przeczytać, ale nic specjalnego.

Jestem rozczarowany, nie jest to na pewno powieść grozy, w której jest sporo grozy... Kilka wątjów jest ciekawych, myślałem, ze się rozwiną a tymczaem kończą się jako ślepe zaułki. Ogólnie spodziewałem się więcej, da się przeczytać, ale nic specjalnego.

Pokaż mimo to

7
avatar
534
505

Na półkach: , ,

"Klub Dumas" spotyka się z "Nie Oglądaj Się Teraz", z nieudanym niestety skutkiem...

Kiedyś było inaczej. Kiedyś zjawisko pn. "polska groza" praktycznie nie istniało. Nowe krajowe tytuły można było liczyć na palcach jednej ręki. Jednak ostatnie lata to prawdziwa eksplozja, przynajmniej pod względem ilościowym. Obecnie katalog polskich pozycji grozowych obejmuje kilkaset pozycji i wciąż energicznie się rozrasta. Pytanie jednak, czy ta ilość przechodzi w jakość."Malowidło" Grzegorza Gajka nie jest niestety zbyt zachęcającym przykładem.

Bohater powieści, Karol, kupuje na Śląsku podupadły dworek. Wprowadza się do niego i rozpoczyna niemrawe prace remontowe. W ich trakcie odnajduje schowany tajemniczy obraz. Chcąc wyjaśnić jego pochodzenie rozpoczyna serię podróży transeuropejskich. Podczas jednego z wyjazdów poznaje baronową Grabińską (jak rozumiem, pun intended), byłą właścicielkę dworku, która wyjawia mu związek pomiędzy malowidłem a historią jej rodziny. Dodatkowo okazuje się, że Karol walczy z traumą tkwiącą w jego własnej przeszłości. Napędzany tą traumą która nawiedza jego sny, nie pozwala mu się wyciszyć, zapomnieć, angażuje się coraz bardziej w wyjaśnienie tajemnicy obrazu.

I to by było na tyle. W "Malowidle" bowiem zasadniczo NIC SIĘ NIE DZIEJE. Tak dosłownie nic. Bohater czasem zdrapie trochę starego tynku, czasem zupę se odgrzeje, do miasta pojedzie, z baronową pogada..Jego nieustanne podróże niespecjalnie popychają akcję naprzód, za to mogą być traktowane jak reklama swobodnego ruchu transgranicznego w UE.

Co gorsza, brak akcji idzie w parze z brakiem ciekawej opowieści. Żadna z trzech splatających się w książce historii - (historia obrazu, historia rodu Grabińskich, historia Karola) nie jest ani straszna, ani specjalnie interesująca. Chaotyczna historia Malowidła jest pełna dziur. Nie bardzo wiadomo, jak łączy się ona z nużącą opowieścią o rodzie Grabińskich. Zdecydowanie zbyt dużo różnych krewnych i znajomych królika przeplata się bez ładu i składu, myląc nawet uważnego czytelnika. W rezultacie odnosi się wrażenie, że człowiek wylądował na nudnym spotkaniu rodzinnym, gdzie jakaś zmurszała stryjenka wywodzi rodzinne koligacje. Na dodatek obie te historie w zasadzie nijak się nie wiążą z opowieścią Karola (stanowiący teoretycznie łącznik finał historii obrazu jest absolutnie pretekstowy).

Szkoda niezłego potencjału tkwiącego w pomyśle na książkę - przecież sam dobrze napisany wątek śledczy mógłby, przynajmniej przygodowo (jak u Perez Reverte'a), napędzić akcję. Co ciekawe, Autor dał sobie szansę na coś więcej, na marginesie opowieści tli się wątek zaginionych dzieci, zawierający możliwość zbudowania świetnej story, ale wątek ten zaniknął bez żadnego wytłumaczenia.

Wytknę też pomniejsze kontrowersje narracyjne - za nader mało prawdopodobny uznać należy zarówno fakt posiadania przez polską szlachtę majątku praktycznie w środku niemieckiego Śląska, jak i fakt zatrudnienia do remontu dworku pod Jelenią Górą ekipy ślązaków (na co ma zdaje się wskazywać pocieszna pseudogwarowa stylizacja językowa). W tych okolicach spodziewałbym się raczej wschodniego (Sami Swoi) zaciągania...

Finał powieści z cytatem z legendarnego "I Walked With Zombie" dobrze świadczy o Autora znajomości gatunku, ale nie jest w stanie uratować monotonnej i co najwyżej przygnębiająco smutnej opowieści Sprawność warsztatowa nie wystarcza. Owszem, tekst czyta się dobrze, ale to wszystko. Trzymam kciuki, życzę Grzegorzowi Gajkowi jak najlepszych powieści w przyszłości, ale "Malowidłu" mówię z przykrością "nie". Daphne du Maurier napisała to dużo lepiej....

"Klub Dumas" spotyka się z "Nie Oglądaj Się Teraz", z nieudanym niestety skutkiem...

Kiedyś było inaczej. Kiedyś zjawisko pn. "polska groza" praktycznie nie istniało. Nowe krajowe tytuły można było liczyć na palcach jednej ręki. Jednak ostatnie lata to prawdziwa eksplozja, przynajmniej pod względem ilościowym. Obecnie katalog polskich pozycji grozowych obejmuje kilkaset...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
1114
485

Na półkach: ,

Przeczytałam dość gładko, ale też bez emocji. Z pewnością nie nazwałabym tego powieścią grozy, nic strasznego w niej nie ma. Autor postarał się, by wymyślić dość karkołomną fabułę, która mnie wydała się po prostu przekombinowana. Warsztatowo - jest poprawnie. I właściwie nic ponad to nie mam do powiedzenia.

Przeczytałam dość gładko, ale też bez emocji. Z pewnością nie nazwałabym tego powieścią grozy, nic strasznego w niej nie ma. Autor postarał się, by wymyślić dość karkołomną fabułę, która mnie wydała się po prostu przekombinowana. Warsztatowo - jest poprawnie. I właściwie nic ponad to nie mam do powiedzenia.

Pokaż mimo to

6
avatar
690
422

Na półkach: , ,

Intrygująca historia,sekret sprzed lat i odniesienia do klasyków grozy czyli to co czyta się zawsze z zainteresowaniem.

Intrygująca historia,sekret sprzed lat i odniesienia do klasyków grozy czyli to co czyta się zawsze z zainteresowaniem.

Pokaż mimo to

1
avatar
1585
571

Na półkach: , ,

Bardzo klimatyczna i bardzo wciągająca powieść grozy. Naprawdę dobry i plastyczny styl autora. Do tego liczne "książki w książce". Historie opowiadane przez bohaterów wypadają rewelacyjnie. Piękna powieść. Zdecydowanie poecam.

Bardzo klimatyczna i bardzo wciągająca powieść grozy. Naprawdę dobry i plastyczny styl autora. Do tego liczne "książki w książce". Historie opowiadane przez bohaterów wypadają rewelacyjnie. Piękna powieść. Zdecydowanie poecam.

Pokaż mimo to

21
avatar
1150
172

Na półkach: ,


0

Cytaty

Więcej
Grzegorz Gajek Malowidło Zobacz więcej
Grzegorz Gajek Malowidło Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd