Splątanie

Okładka książki Splątanie
Maciej Lewandowski Wydawnictwo: Videograf Cykl: Jakub Kempner (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Jakub Kempner (tom 1)
Wydawnictwo:
Videograf
Data wydania:
2016-02-15
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-15
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378354710
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
86 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3600
884

Na półkach: , , ,

"Splątanie"... a może winno nadać się temu tytuł "Poplątanie"? Ofiary śmiertelne, demony, jakieś mary czy po prostu byty niematerialne. Ot jest śledztwo, ale w dziwnym klimacie. Nie! w dziwacznym. Na kartach "Splątania" dochodzi nie tylko do przenikania się gatunków, ale przede wszystkim rożnych elementów, z którymi już gdzieś mieliśmy okazje się spotkać. I to wszystko z biegiem kolejnych rozdziałów zaczyna drażnić, bo smakuje jak wczorajsze danie (a może to sygnał, żebym mniej czytała tego typu lektur?).
Do tego bogata metaforyka przyczyniła się do powstanie nazbyt wystudiowanych opisów oraz przesadzonych obrazów rzeczywistości. Drażni drobiazgowość, z jaką Autor dokonuje charakterystyki przestrzeni, miejsc, jak i przesadnie nadpisywanych opisów sytuacji mającej świadczyć o nadchodzącym zagrożeniu. Od samego początku jest podkreślane, iż coś wisi w powietrzu, czają się cienie i to nie takie zwyczajne, ale upiorne. Gdzieś blisko czai się coś nieludzkiego, a ja czytając o tym zamiast mieć dreszcze i coraz bardziej rozbiegane oczy nad treścią zaczynam się frustrować, że to takie nijakie.
Zdarzały się momenty, gdy odczuwałam jakoby Autor mamił obszernym nakreśleniem każdej subtelności typu: w jaki sposób ktoś na kogoś spojrzał, bądź odłożył gazetę, tylko po to, żeby marnować mój czas. Bo przecież absolutnie tego typu teksty nie przyciągają uwagi czytelnika lubiącego się w grozie i zdecydowanych opisach, które usadziłyby go w fotelu, a nie powodowały rozglądanie się za czymś innym.

Zdecydowanie gra, którą raczy nas Leszczyński nie przypadła mi do gustu. Mimo tak wielu barwnych słów i malowniczo oddanych opisach nie udało mi się wczuć w klimat. Wydaje mi się, iż w tym wypadku zbytnie skupianie się na słowie, za pomocą którego dochodzi do zbędnego rozciągania scen, zabiło prawdziwe napięcie. Niby jest thriller i gdzieś tam groza lekko wyłania się zza rogu, ale każdy taki obiecujący moment zostaje zabity. Tak samo, jak dreszcze, na które czekałam od początku. Pomimo kumulacji ciekawych elementów opowieść nuży i ma się ochotę jak najszybciej dobrnąć do końca. Sama fabuła już nie ma takiego znaczenie, jak rychłe pożegnanie się z irytującym aspirantem Kempnerem, którego wypowiedzi są jak dialogi z amerykańskich filmów.
Dla mnie brakuje treści klimatu, a to ten element gra zdecydowaną rolę tak w thrillerze, jak i literaturze grozy. Cieszyłam się na spotkanie z tą lekturą, bo elementy, z których zbudowano powieść potrafią zadziałać na moja wyobraźnię i wciągnąć tak, że nie jestem w stanie odłożyć książki na potem. A w przypadku "Splątania" trafiałam na momenty, kiedy miałam ochotę od razu przerzucić kartki jakiegoś rozdziału i iść dalej, byle jak najszybciej do końca. Naprawdę czuję ogromną frustrację po tym spotkaniu z Maciejem Lewandowskim.

"Splątanie"... a może winno nadać się temu tytuł "Poplątanie"? Ofiary śmiertelne, demony, jakieś mary czy po prostu byty niematerialne. Ot jest śledztwo, ale w dziwnym klimacie. Nie! w dziwacznym. Na kartach "Splątania" dochodzi nie tylko do przenikania się gatunków, ale przede wszystkim rożnych elementów, z którymi już gdzieś mieliśmy okazje się spotkać. I to wszystko z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
156
82

Na półkach:

Książka mocno inspirowana. Gdy zobaczyłam okładkę od razu skojarzyło mi się z grą Alan Wake i nie myliłam się :D autor zbyt mocno opiera się na klasykach gatunku, wydawało mi się, że chciał niejako zrobić kompilację znanych i dobrych motywów, trochę w tym siebie stracił.

Podobała mi się narracja, bardzo ładne metafory, Lewandowski nakreślał piękne obrazy. Podziwiam! Dialogi natomiast często były miałkie, sztampowe (w stylu filmów dla twardzieli, nieraz odnosiłam wrażenie, że gdzieś to już słyszałam), wybuchałam niejednokrotnie sarkastycznym śmiechem, szkopuł polega na tym, że bohaterowie mówili całkiem na poważnie, a ich "testosteronowa ruletka" wraz z silącymi się na inteligencję ripostami po prostu czasami mnie żenowały :D mam nadzieję, że ten zabieg był celowy...

Były momenty, podczas których chciałam lwią część tekstu opuścić, ponieważ strasznie wiało nudą. A jak wieje nudą to i klimat potrafi się ulotnić, co przy tym gatunku jest dużą wadą. Co trochę dziwne, bo pomysł na fabułę był, główni bohaterowie interesujący, narracja prowadzona przepięknie, więc dlaczego?

Książka mocno inspirowana. Gdy zobaczyłam okładkę od razu skojarzyło mi się z grą Alan Wake i nie myliłam się :D autor zbyt mocno opiera się na klasykach gatunku, wydawało mi się, że chciał niejako zrobić kompilację znanych i dobrych motywów, trochę w tym siebie stracił.

Podobała mi się narracja, bardzo ładne metafory, Lewandowski nakreślał piękne obrazy. Podziwiam!...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2205
2201

Na półkach:

"Tylko usychające błyskawicznie odnóża drgały, napędzane pośmiertnymi impulsami płynącymi z przeżartego ciemnością umysłu."

Mam bardzo mieszane odczucia po przeczytaniu książki. Z jednej strony ciekawy pomysł na fabułę, mnogość elementów grozy zgrabnie przeplatająca się z kryminalnym rdzeniem, wzbogacona intrygującymi wątkami obejmującymi mroczne istoty i zjawiska wymykające się ludzkim zdolnościom poznawczym. Z drugiej strony mimo wszystko brakowało mi mocnej dawki napięcia i niepewności, serii dreszczyków charakterystycznych dla wciągających thrillerów. Łapałam się na tym, że było mi w zasadzie obojętne, jak dalej potoczy się akcja, mało cierpiałam z powodu pojawiania się śmierci skutecznie zaglądającej w oczy kolejnym ofiarom. Tak po prostu bywa, że nie zgrywamy się z powieścią, nie mamy jej zbyt dużo do zarzucenia, ale niestety nie okazuje się ona dla nas źródłem satysfakcjonującego zaczytania. Jednak przyznaję, że autor ma obrazowy styl pisania, pasowało mi ciekawe urozmaicenie w dialogach, przyjmowanie różnych form narracji. Podobała mi się także przyspieszona kulminacja zdarzeń w zakończeniu powieści, pozostawienie otwartej furtki dla wyobraźni czytelnika, w kolejnych tomach serii może się ona rozwinąć w porywający sposób. Jakub Kempner, przeniesiony do wrocławskiej policji, za sprawą zagadkowego samobójstwa zostaje zostaje natychmiast wciągnięty w sekwencję zdarzeń, upiornych i trudnych do wyjaśnienia. Wspólnie ze Sławomirem Bauerem tworzą nietuzinkowy duet detektywistyczny. Przed nimi seria bardzo osobliwych i skomplikowanych spraw do rozwiązania.

bookendorfina.pl

"Tylko usychające błyskawicznie odnóża drgały, napędzane pośmiertnymi impulsami płynącymi z przeżartego ciemnością umysłu."

Mam bardzo mieszane odczucia po przeczytaniu książki. Z jednej strony ciekawy pomysł na fabułę, mnogość elementów grozy zgrabnie przeplatająca się z kryminalnym rdzeniem, wzbogacona intrygującymi wątkami obejmującymi mroczne istoty i zjawiska...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
141
29

Na półkach: ,

Biorąc się za lekturę „Splątania” Macieja Lewandowskiego, bałem się tej książki. Choć z prozą Maćka miałem styczność już od debiutu w „Białych szeptach” (2008), a potem przez publikacje w „Grabarzu Polskim” czy w „Bramie”, to jednak zapowiedź z okładkowego blurba o fabularnej krzyżówce Lovecrafta z Mastertonem trochę mnie zaniepokoiła. Mimo, że mam po drodze z obydwoma wyżej wymienionymi twórcami, to jednak koncentracja naleciałości, zwłaszcza lovecraftowskich, w polskiej grozie może przyprawiać o ból głowy. Jakby rodzima mroczna literatura zaczynała się i kończyła na wzorowaniu się Samotnikiem z Providence, czasem dokonując skoków w bok w kierunku Mastertona lub Kinga. Więc wahałem się, biorąc „Splątanie” do ręki, obawiając się, że znowu spomiędzy kartek, spomiędzy szwów grubą nicią szytej fabuły wyłaził będzie ten nieszczęsny Lovecraft, ciągnąc za sobą hordy Przedwiecznych.

Cała recenzja: http://grabarz.net/maciej-lewandowski-splatanie/

Biorąc się za lekturę „Splątania” Macieja Lewandowskiego, bałem się tej książki. Choć z prozą Maćka miałem styczność już od debiutu w „Białych szeptach” (2008), a potem przez publikacje w „Grabarzu Polskim” czy w „Bramie”, to jednak zapowiedź z okładkowego blurba o fabularnej krzyżówce Lovecrafta z Mastertonem trochę mnie zaniepokoiła. Mimo, że mam po drodze z obydwoma...

więcej Pokaż mimo to

avatar
121
113

Na półkach:

Chyba za dużo debiutów ostatnio... Rozumiem, że to debiut, no rozumiem, ale...

Męczyłem się niemiłosiernie. Pan Lewandowski zdaje się czasem pisać jakby wszystkie rozumy pozjadał, chce być mądrzejszy od wszystkich tego świata. Owszem, nie można odmówić mu olbrzymiego zasobu słownictwa, ale ma wyraźne problemy z jego stosowaniem. Trąca to klasyczną grafomanią, bezsensownym słowotokiem i przesadnymi opisami rzeczywistości. Pan Maciej twierdzi, że jego idolem jest Stephen King - i jeśli Splątanie było próbą jego naśladowania, to bardzo nieudaną. "Król" potrafi snuć historię jak nikt inny, Pan Maciej swoim grafomańskim stylem męczy Czytelnika. Narracja w obu tych przypadkach to przepaść. Moim zdaniem Pan Lewandowski dużo bardziej odnalazłby się przy pisaniu wierszy, bo do prozy po prostu brak talentu.

Żeby nie było, że tylko marudzę. Trzeba pochwalić autora za solidny research i dobrze budowane dialogi, które szczęśliwie były wolne od bezsensownego słowotoku. Samo rozwiązanie zagadki też mnie jednak nie powaliło.

Dawno tak się nie wymęczyłem i szczerze mówiąc po stu stronach chciałem walnąć książkę w kąt i wystawić jedną gwiazdkę, ale jakoś się przemogłem i potem troszkę się rozkręciło. Mimo wszystko słabo, nie dało się czuć tej historii.

Tak na koniec mogę to jeszcze przyrównać do "Gałęzistego" Pana Urbanowicza. Tam język był tragiczny, jakby pisany przez gimnazjalistę, ale mimo wszystko książka wciągała. Widać, że gdy autor wyrobi sobie warsztat to może pisać naprawdę nieźle. Pan Lewandowski natomiast zdaje się mieć język bogatszy o dwie klasy od Pana Urbanowicza, ale nie ma talentu do snucia historii. To się ma albo tego się nie ma. Pan Maciej według mnie tego nie ma.

Chyba za dużo debiutów ostatnio... Rozumiem, że to debiut, no rozumiem, ale...

Męczyłem się niemiłosiernie. Pan Lewandowski zdaje się czasem pisać jakby wszystkie rozumy pozjadał, chce być mądrzejszy od wszystkich tego świata. Owszem, nie można odmówić mu olbrzymiego zasobu słownictwa, ale ma wyraźne problemy z jego stosowaniem. Trąca to klasyczną grafomanią, bezsensownym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
915
635

Na półkach: , ,

Stosunkowo od niedawna czytam literaturę grozy, ale właściwie już od samego początku niesamowicie mnie ona urzekła i staje się jej coraz większym zwolennikiem. Podobnie jeśli chodzi o kryminały, choć tych akurat czytam zdecydowanie mniej. Połączenie tych dwóch gatunków wydawało mi się być niezwykle interesujące, stąd też z ogromną ciekawością sięgnąłem po debiutancką książkę Macieja Lewandowskiego Splątanie.

Powieść ta opowiada o Jakubie Kempnerze - zdegradowanym policjancie, przeniesionym do Wrocławia, gdzie zostaje przydzielony do rutynowej sprawy samobójstwa. Sprawy jednak bardzo szybko przybierają dość nieoczekiwany obrót i to co miało być prostą sprawą, staje się poważnym śledztwem. Policjanci zaczynają być dręczeni widziadłami oraz ciężkimi do wyjaśnienia zjawiskami, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Muszą porzucić utarte ścieżki dochodzeniowe i ruszyć tropem tajemnicy zagrzebanej w jednej z wrocławskich dzielnic. Czasu mają niewiele – z każdym dniem opinia publiczna jest coraz bardziej zaniepokojona a kolejne samobójstwa są coraz bardziej makabryczne...

Pierwsze co zwraca uwagę po otworzeniu książki, oprócz dedykacji, są słowa od autora. Ot wydawałoby się zwyczajna rzecz a jednak u Lewandowskiego nie do końca. Przede wszystkim autor otwarcie pisze, że zanim usiadł do pisania Splątania, to przeczytał cały stos książek w tym takich autorów jak Lovecraft, King, Gaiman, czy Barker i nie kryje się z tym, że wpływ ich twórczości możemy odnaleźć na kartach powieści. Czy jest to w mojej opinii poważna wada, a może raczej rodzaj nieuniknionego, kiedy coś czytamy i nieświadomie wzorujemy się danym pisarzu? Dłuższy czas się nad tym zastanawiałem i bardzo ciężko to ogólnie i jednoznacznie ocenić. Skłaniam się jednak zdecydowanie ku tej drugiej opcji, ponieważ autor od samego początku jest szczery z czytelnikiem i nie ukrywa swoich inspiracji, co jest dla mnie bardzo ważne. Wydaje mi się, że musiało to wymagać również niemałej odwagi - jakby nie patrzeć, Lewandowski podaje na tacy punkt do rozważań i krytyki swojej powieści. Jako osoba dopiero poznająca literaturę grozy, nawiązań odnalazłem stosunkowo niewiele, lecz z tego co zauważyłem nie są to rzeczy wzięte wprost i przeniesione do książki. Jest to raczej inspiracja dziełami tych pisarzy, bądź użycie podobnych zabiegów do opisania grozy, niż powtórzenie cudzych pomysłów.

Chociaż Splątanie jest debiutem pisarza, to zupełnie tego po powieści nie widać. Rzadko się bowiem zdarza bym nie miał nic do zarzucenia bohaterom i tak jest w przypadku tej książki. Postacie są bardzo dobrze wykreowane, mamy okazję ich poznać, wejść w ich psychikę, poznać co lubią i co kryją na mrocznym dnie swoich serc. Oczywiście nie każdego bohatera poznamy tak świetnie jak Jakuba Kempnera, lecz nie mamy poczucia niedosytu. Tam gdzie jest to konieczne autor ujawnia szczegóły z życia postaci a w wielu innych miejscach pozostawia tajemnice i zagadki.

W Splątaniu łatwo odnaleźć motyw policjanta wysłanego z dużego miasta na prowincję, seryjnego i brutalnego zabójcy i tak dalej. Są to schematy dość często wykorzystywane zarówno kiedyś jak i obecnie - stąd też bardzo ciężko stworzyć fabułę ich pozbawioną. Dlatego dobrym posunięciem autora było dodanie elementów grozy, do tych znanych elementów powieści kryminalnej. Jak to sugeruje fabuła, znajdziemy w książce co najmniej kilka ofiar z dość makabrycznymi obrażeniami, lecz nie to najbardziej wzbudza niepokój u czytelnika. Tym elementem są dziwne i z początku niewytłumaczalne dręczenia widziadłami i przerażającymi wizjami oraz ciemność zbierającą się w kątach, której nawet światło latarki nie rozprasza. W moim odczuciu jest to groza na bardzo dobrym poziomie - autor świetnie oddaje klimat niewyjaśnionego, tajemniczego jestestwa, które nawiedza ludzi a brutalne morderstwa stanowią dopełnienie niepokoju sączącego się z książki.

Splątanie jest bardzo ciekawym połączeniem kryminału i grozy, które zawiera w sobie to co najlepsze w obu gatunkach. Znajdziemy tutaj zarówno śledczych szukających sprawcy kolejnych brutalnych morderstw, jak również niezwykle tajemniczą i niewytłumaczalną istotę, nawiedzającą dzielnicę Wrocławia co kilkadziesiąt lat. Lektura tej książki niesamowicie wciąga, sprawia że ciągle się o niej myśli i chcemy jak najszybciej poznać zakończenie. Polecam zwłaszcza osobom o mocnych nerwach!

Za możliwość przeczytania ebooka serdecznie dziękuję Maciejowi Lewandowskiemu!

http://hrosskar.blogspot.com/2016/12/splatanie.html

Stosunkowo od niedawna czytam literaturę grozy, ale właściwie już od samego początku niesamowicie mnie ona urzekła i staje się jej coraz większym zwolennikiem. Podobnie jeśli chodzi o kryminały, choć tych akurat czytam zdecydowanie mniej. Połączenie tych dwóch gatunków wydawało mi się być niezwykle interesujące, stąd też z ogromną ciekawością sięgnąłem po debiutancką...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Bardzo dobry debiut. Autor umiejętnie i ciekawie opisuje lokacje, przemyślenia i emocje. Leśnica i polska rzeczywistość oddana, wydaje się, bardzo dobrze. Osoba głównego protagonisty, choć na pierwszy rzut oka dość sztampowa, ma duży potencjał do rozwinięcia w kolejnych częściach.

Bardzo dobry debiut. Autor umiejętnie i ciekawie opisuje lokacje, przemyślenia i emocje. Leśnica i polska rzeczywistość oddana, wydaje się, bardzo dobrze. Osoba głównego protagonisty, choć na pierwszy rzut oka dość sztampowa, ma duży potencjał do rozwinięcia w kolejnych częściach.

Pokaż mimo to

avatar
233
39

Na półkach: ,

Splątanie, jak podaje portalwiedzy.onet.pl, to ostra psychoza zwykle pochodzenia infekcyjnego, trwająca zazwyczaj kilka tygodni. Może zakończyć się zejściem śmiertelnym. I tego właśnie spodziewałem się doświadczyć sięgając po książkę Macieja Lewandowskiego „Splątanie”.

Przedzierając się przez kolejne rozdziały powieści nie byłem już do końca pewien czy w ogóle mamy tu do czynienia z jakąkolwiek chorobą psychiczną – fabuła układała się w całkiem przyzwoity i rasowy kryminał. Z czasem jednak zaczęli pojawiać się bohaterowie, których do zdrowych na umyśle raczej zaliczyć byśmy nie mogli. Wtedy zakorzeniła się we mnie obawa czy aby taki mój odbiór treści nie jest podyktowany poznaną wcześniej definicją i usilnym dopasowywaniem do niej wydarzeń, z którymi właśnie się zaznajamiałem. Wątpliwości minęły, kiedy dotarłem na sam koniec tej niezwykłej historii i przeanalizowałem ją raz jeszcze. Okazało się, że nie tylko poszczególne postaci popadają w tytułowe splątanie. Patrząc na Wrocław (a właściwie na Leśnicę) przez pryzmat rozgrywających się na jej ziemiach wydarzeń, doszedłem do wniosku, że na splątanie „zachorowało” całe miasto. Mamy tu przecież trwającą kilka dobrych tygodni ostrą psychozę, której przyczyna jak najbardziej może być pochodzenia infekcyjnego, a która ewidentnie kończy się śmiertelnym zejściem – i to niejednym.

Powieść „Splątanie” jest grozowo-thrillerowym debiutem Macieja Lewandowskiego i już na wstępnie należy przyznać, że jest to naprawdę niezłe wejście autora w ten nurt. Nie obyło się jednakże bez potknięć, a czasem i większych wpadek. To, co najbardziej dało mi się we znaki, to częste rozciągnięcia akcji, czasem i do tak monstrualnych rozmiarów, że bywały momenty, iż w połowie wątku musiałem wrócić się do kilku wcześniejszych akapitów, aby połapać się w wydarzeniach. Takie rozwleczenie fabuły nieraz sprawiało wrażenie, że powieść bywała… „leniwa”. W oczy kłuły także nadmierne dopowiedzenia, jakby autor nie wierzył w to, że jego czytelnicy mogą się wielu rzeczy domyślić. Znalazło się też kilka innych, drobniejszych błędów jak zbyt złożone i „mądre” zdania, czy całkiem licznie pojawiające się zdrobnienia, których śmiało można było uniknąć. Ale… nie czepiajmy się szczegółów.

Były też momenty, które nieco mnie bawiły. Do takowych należałoby zaliczyć choćby wielokrotnie pojawiający się motyw strzepywania pyłków z marynarek czy pocierania policzków dłonią – podobne wtrącenia pojawiają się tak często, że czytelnik, gdy podłapie te zachowania u bohaterów „Splątania”, nieraz zmuszony zostaje do przywołania uśmiechu na swą twarz. Choć, kto wie, może to właśnie jeden z objawów „choroby”?

Potknięcia potknięciami, ale który debiut ich nie ma. Są jednak i plusy, a plusy są mocne! Pisałem wcześniej, że książka momentami bywa leniwa, to fakt, ale wrażenie takie w końcu zanika, a ostatnie 100 stron przekształca się w błyskawiczną i zazębiającą się we właściwych momentach intrygę. Książce towarzyszą też bardzo dobre dialogi, które swą perfekcją przewyższają część opisową. Ponadto, czytając powieść, niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że mam w rękach owoc doświadczonego i dojrzałego twórcy, do którego tekstu nieopatrznie wkradło się nieco amatorskich zagrywek. W ogólnym rozrachunku da się je jednak usprawiedliwić.

Na koniec napiszę krótko. Jeśli nazwiska Stephen KING czy H.P. LOVECRAFT nie są Wam obce, to polecam zajrzeć do „Splątania”. Jest to wyjątkowy twór, z którego emanuje inspiracja i zamiłowanie do tychże autorów. Można więc zasmakować tej wyjątkowej mieszanki i samemu ocenić czy mix tak różnych stylów jest zjadliwy. Dla mnie… jak najbardziej. Dodatkowym smaczkiem niech będzie fakt, że w sprawie „Splątania” autor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Więcej opinii na:
www.grzegorzkopiec.pl
fb. Grzegorz Kopiec - Literacko

Splątanie, jak podaje portalwiedzy.onet.pl, to ostra psychoza zwykle pochodzenia infekcyjnego, trwająca zazwyczaj kilka tygodni. Może zakończyć się zejściem śmiertelnym. I tego właśnie spodziewałem się doświadczyć sięgając po książkę Macieja Lewandowskiego „Splątanie”.

Przedzierając się przez kolejne rozdziały powieści nie byłem już do końca pewien czy w ogóle mamy tu do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach: ,

Każdy lubi, kiedy książka przenosi go do innego wymiaru. Każdy lubi, kiedy kradnie czas, którego nie ma. Mogę więc pozazdrościć. 437 stron przeczytanych na jednym wydechu – o tym marzy każdy pisarz. Nie tylko debiutant!

Kilka elementów całości. Razem układają się w genialny kawał powieści, której nie powstydziłby się żaden mistrz grozy. Dlaczego? Bo wszystko tu świetnie gra, koreluje, wynika, tworzy wizję w głowie czytelnika. Mroczną i przerażającą, ale również prawdziwą.

Polecam, na jesienne wieczory zwłaszcza :)

Każdy lubi, kiedy książka przenosi go do innego wymiaru. Każdy lubi, kiedy kradnie czas, którego nie ma. Mogę więc pozazdrościć. 437 stron przeczytanych na jednym wydechu – o tym marzy każdy pisarz. Nie tylko debiutant!

Kilka elementów całości. Razem układają się w genialny kawał powieści, której nie powstydziłby się żaden mistrz grozy. Dlaczego? Bo wszystko tu świetnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
174
101

Na półkach: ,

„Pomimo włączonych latarek cienie rzucane przez drzewa i krzaki szybko ich pochłonęły”.

Jakub Kempner zostaje zdegradowany i przeniesiony do niewielkiego komisariatu w Leśnicy. Już pierwszego dnia spotyka mrukliwego funkcjonariusza Bauera, który okazuje się jego nowym bliskim współpracownikiem. W zasadzie nic nie zapowiada dobrego początku nowej służby. Jednak prawdziwe nieprzyjemności zaczynają się w chwili, gdy na policję trafia nietypowe zgłoszenie: okrutne morderstwo. Kempner zostaje wysłany na miejsce zbrodni, jednak to, co zastaje, przerasta jego najśmielsze oczekiwania: całe mieszkanie zroszone jest krwią, a ofiary są okaleczone. Niedługo później Jakub dowiaduje się o nietypowych, jesiennych zbrodniach...

„Patrzył na wybałuszone oczy przyjaciela, drgające konwulsyjnie, pobudzane porażonymi nerwami. Tęczówki traciły kolor, blakły i siniały, zasnuwającą się widmową pajęczyną”.

Makabryczne morderstwa pojawiają się coraz częściej, a Kempner czuje, że ich spoiwem jest jeden konkretny człowiek. Wskazują na to znikające z miejsc zbrodni fragmenty ciał, ręce, dłonie, a nawet narządy intymne. W tym samym czasie na policję napływają zgłoszenia dotyczące okrutnych zbrodni dokonywanych na domowych zwierzętach. Pomimo usilnych starań policja stoi w miejscu, a wściekły komendant Bednarski coraz częściej rozdaje podwładnym reprymendy. Kempner postanawia podążać za przeczuciem i stara się rozwiązać zagadki na własną rękę, nie zważając na łatwe, pozornie pasujące odpowiedzi...

„Kuba drugi raz tego dnia otworzył opuchnięte powieki. Świat nadal był paskudnym miejscem” .

„Splątanie” to bardzo ciekawa mieszanka kryminału oraz opowieści z dreszczykiem. Choć horror został tutaj zaserwowany bardziej jako przyprawa dla tajemniczych śledztw, spełnia swoją rolę. Przy „Splątaniu” można dostać gęsiej skórki, a także nabawić się obaw, że gdzieś w mroku czai się gęste, cieniste zło. Elementami, które podkreślają posępny charakter powieści są wyraziści bohaterowie, nieco przesiąknięci amerykańskim stylem, momentami zaskakujący, przez większość czasu po prostu bezwzględni.
Głównym grzechem „Splątania” są długie opisy, niekiedy bardzo do siebie podobne. Chwilami mierzić może także zbyt wulgarny (moim zdaniem niepotrzebnie) język, jak na przykład w przypadku ordynarnego aktu seksualnego, który do fabuły nie wniósł w zasadzie nic, za to pozostawił pewien niesmak. Na uwagę zasługują za to liczne wymyślone przez autora powiedzonka, która podkreślają sposób bycia bohaterów, są ciekawym ozdobnikiem i niewątpliwie dodają książce uroku.
W „Splątaniu” widać sporo inspiracji innymi pisarzami, w szczególności Stephenem Kingiem. Momentami można odnieść wrażenie, że to odbiera książce nietuzinkowości, lecz w końcowym rozrachunku tworzy ciekawy smaczek dla fanów amerykańskiego mistrza horroru. Ode mnie z kolei duży plus za odniesienia do żydowskiego mistycyzmu.

/Poddasze Literata

„Pomimo włączonych latarek cienie rzucane przez drzewa i krzaki szybko ich pochłonęły”.

Jakub Kempner zostaje zdegradowany i przeniesiony do niewielkiego komisariatu w Leśnicy. Już pierwszego dnia spotyka mrukliwego funkcjonariusza Bauera, który okazuje się jego nowym bliskim współpracownikiem. W zasadzie nic nie zapowiada dobrego początku nowej służby. Jednak prawdziwe...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Splątanie


Reklama
zgłoś błąd