Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą

Okładka książki Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą
Michael Morys-Twarowski Wydawnictwo: Znak Horyzont Seria: Ciekawostki historyczne.pl historia
347 str. 5 godz. 47 min.
Kategoria:
historia
Seria:
Ciekawostki historyczne.pl
Wydawnictwo:
Znak Horyzont
Data wydania:
2016-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-13
Liczba stron:
347
Czas czytania
5 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324030781
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy Marek Jan Chodakiewicz, Wojciech Jerzy Muszyński
Ocena 7,3
Polska dla Pol... Marek Jan Chodakiew...
Okładka książki Ptaki drapieżne : historia Lucjana "Sępa" Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK Emil Marat, Michał Wójcik
Ocena 7,8
Ptaki drapieżn... Emil Marat, Michał ...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
337 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
32
26

Na półkach:

Jeśli na wstępie zniechęcił was tytuł i okładka, bo bo przecież mało kto lubi nudne, poważne powieści historyczne pisane trudnym, zawiłym językiem niekiedy trudnym do zrozumienia, to wiecie co? Nie tym razem kochani! "Polskie Imperium" wcale nie jest typowym, sztywnym dokumentem historycznym, a dość luźną, przyjemną w czytaniu opowieścią o dziejach Polski wiele lat temu. Autor pisze luźnym, swobodnym językiem, który z pewnością dorównuje obecnym, popularnym młodzieżówkom. Czytając ją czułam się, jakby to była książka przygodową, naprawdę. Nie brakuje w niej żartów i ironicznych (wcale nie obraźliwych) komentarzy na Nasz temat, opisów strategii wojennych (stworzonych w taki sposób, by zainwestowały naprawdę każdego 😉) i opisów walk. Przedstawia ona potęgę naszego kraju, jego wzloty i upadki oraz podkreśla, że zawsze walczyliśmy do końca o to, co kochaliśmy i co było dla nas ważne, nawet przez chwilę nie myśląc o tym, by się poddać.
Jest też całkiem sporo obrazków ukazujących m.in. ważne postaci historyczne i mapy, co według mnie jest dużą zaletą.

Jeśli na wstępie zniechęcił was tytuł i okładka, bo bo przecież mało kto lubi nudne, poważne powieści historyczne pisane trudnym, zawiłym językiem niekiedy trudnym do zrozumienia, to wiecie co? Nie tym razem kochani! "Polskie Imperium" wcale nie jest typowym, sztywnym dokumentem historycznym, a dość luźną, przyjemną w czytaniu opowieścią o dziejach Polski...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
81
42

Na półkach:

Książka cudownie pokazująca siłę naszych słowiańskich przodków

Książka cudownie pokazująca siłę naszych słowiańskich przodków

Pokaż mimo to

0
avatar
1
1

Na półkach:

Kupiłem ,,Polskie Imperium"" , ponieważ zachęcił mnie do tego opis oraz moje wcześniejsze zmagania z tym autorem. Pod względem kompozycyjnym bardzo przypomina jego wcześniejsze książki.
Ogólnie książkę całkiem dobrze się czyta, są takie momenty, gdzie jesteśmy ciekawi dalszej akcji i jest ich całkiem sporo. Należy tu też wspomnieć o kwestiach humorystycznych ,które są główną kwestią dzielącą ,, Polskie Imperium"" od typowych, suchych tekstów naukowych.
Głównym problemem jest ilość dat, faktów, którymi autor nas wręcz bombarduje. Jednak kocham w tej książce to ,że pokazuje nam historię wręcz dla nas niespotykaną. Na historii w kółko wałkują ,że Polska była rozbierana tu, tam, Hitler ze Stalinem nas zaatakowali, PRL. O tym trzeba pamiętać ,ale czy ktoś mówił nam na historii, że Polska okupowała ( jako jedyna ) Moskwę, że mieliśmy ( mimo że przez krótki okres) kolonie na Atlantyku , a każdy europejski kraj , który chciał być pod czyimś zwierzchnictwem, zwracał się do Polski. Mieliśmy w posiadaniu pół kontynentu europejskiego. I to mi się podoba w tej książce. Sprawia ,że na chwilę czujemy się imperatorami. Pokazuje ,że nasza historia to więcej niż XX wiek i te straszne tragedie. Czasami mam wrażenie ,że powinna być lekturą szkolną. Możemy pokazać tym smutasom ,że naród polski potrafi rzeczy wielkie i spektakularne i pokazuje naszą prawdziwą naturę , to do czego powinniśmy dążyć jako Polacy. Pokazuje też ,że dla naszego narodu nie ma rzeczy niemożliwych, że nie jesteśmy beznadziejni, kiedy naprawdę chcemy, umiemy stworzyć potęgę.
Polecam dla każdego , kto chce rozbudzić w sobie polską tożsamość.

Kupiłem ,,Polskie Imperium"" , ponieważ zachęcił mnie do tego opis oraz moje wcześniejsze zmagania z tym autorem. Pod względem kompozycyjnym bardzo przypomina jego wcześniejsze książki.
Ogólnie książkę całkiem dobrze się czyta, są takie momenty, gdzie jesteśmy ciekawi dalszej akcji i jest ich całkiem sporo. Należy tu też wspomnieć o kwestiach humorystycznych ,które...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
721
721

Na półkach: ,

Ciekawostkowe podejście do omawiania historii państwa ma swoje dobre strony. Dla wielu czytelników zmaganie się z nadmiarem dat i nazwisk jest wystarczającym powodem do odłożenia na zakurzoną półkę pozycji z historią w tle. Ta książka została skonstruowana w taki sposób, aby maksymalnie skupić uwagę czytelnika na mocarstwowym wymiarze Polski na przestrzeni dziejów. Podejście zajmujące, niecodzienne, choć momentami dość pobieżne. Ową powierzchowność rekompensuje jednak sprawność pisarska i humor z jakim autor opowiada o poszczególnych wydarzeniach.
Obecność polskiego władztwa na niektórych terytoriach była krótkotrwała bądź iluzoryczna, ale czasem miło pomyśleć jak daleko rozciągały się granice i jak mogła wyglądać Europa Środkowa. Dla osób pasjonujących się dziejami Polski może nie będzie tutaj zbyt wiele sensacji – poza rozważaniami na temat kolonii zamorskich zakładanych przez Księstwo Kurlandii i Semigalii (stanowiących w istocie lenno Korony Królestwa Polskiego). Polskie kolonie w Tobago oraz w Gambii – brzmi zachęcająco :-)

Ciekawostkowe podejście do omawiania historii państwa ma swoje dobre strony. Dla wielu czytelników zmaganie się z nadmiarem dat i nazwisk jest wystarczającym powodem do odłożenia na zakurzoną półkę pozycji z historią w tle. Ta książka została skonstruowana w taki sposób, aby maksymalnie skupić uwagę czytelnika na mocarstwowym wymiarze Polski na przestrzeni dziejów....

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
589
459

Na półkach: , ,

Po zobaczeniu tytułu „Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą” i pędzącej husarii na okładce, spodziewałem się taniej pseudonaukowej propagandy pisanej „ku pokrzepieniu serc”, a w rzeczywistości dla łatwego zysku. Ot, wspomnieć o Polakach na Kremlu, nagiąć parę faktów i viola – gotowe. Czy tak jest w rzeczywistości?
Tak… i nie.
Autor z pewnością nie zrozumiał znaczenia słowa „podbój”. Za takie wydarzenie uznał całkowicie dobrowolne zhołdowanie Kaffy i Kurlandii, wcielenie przez sejm Ukrainy w 1569, odziedziczenie przez Zygmunta III szwedzkiego tronu oraz zdobycze niezwykle krótkotrwałe. Bo czy „panowanie” Bolesława Chrobrego na Rusi, które zaczęło się zimą 1018, a skończyło się wiosną 1019, było czymś więcej niż drobnym epizodem? Zanim informacje o wkroczeniu wojsk Polan rozeszły się po wielkim państwie ruskim, nasi przodkowie już je opuszczali. A niektóre z wymienionych przez autora „zdobyczy” były jeszcze mniej ugruntowane! Do Kaffy Polska nigdy wysłała żadnego urzędnika, a tym bardziej nie ściągnęła z niej jakikolwiek trybutu… Idąc tym tropem, także polska kilka razy stała się częścią innych imperiów: Niemiec (986, 1031, 1135, 1157), Czech (1038, 1296), Szwecji (1655), Rosji (1656 – car Aleksy został wtedy formalnie ogłoszony następnym królem Polski) a nawet Siedmiogrodu (1656). Mimo tego, nikt nie zgodzi się (przynajmniej u nas!), że w Państwo polskie przestało istnieć – choćby przejściowo – przed 1795. Tak naprawdę, jedynymi krajami, które zostały podbite przez Polskę była – czasowo – Mołdawia i ziemie Obodrzyców, o ile prywatna inicjatywy polskiego możnowładcy może zostać przypisana całemu krajowi. Nasi przodkowie podbili również Ruś Halicko-włodzimierską (1349) i Państwo krzyżackie, ale autor z jakiegoś powodu o tym zapomniał. Polacy panowali również w Czechach (w 1003 r.). Nie były to długie rządy, ale na pewno nie były trwalsze od panowania Chrobrego w Kijowie; skąd zatem brak wzmianek na ten temat?
Wystarczy tej dyskusji w samego doboru rozdziałów (a może tytułu?). W warstwie merytorycznej jest naprawdę nieźle. Autor nie przeinacza faktów, nie manipuluje źródłami, nie przemilcza faktów. To miłe zaskoczenie, bo takim buńczucznym tytule i bardzo selektywnym doborze rozdziałów obawiałem się zwykłej propagandy. Na szczęście tak nie jest, chociaż nie brak tu skłonności do przesady (Jan III Sobieski wepchnął imperium osmańskie do trumny – tymczasem panowało ono na Bałkanach jeszcze w XIX w.; po szarży pierwszego rzutu zwykle nie było co zbierać z przeciwników – np. w bitwie pod Kłuszynem nasza jazda ruszała do walki aż 10 razy!) i kolokwializmów. Bardzo przeszkadzały mi one podczas lektury, co chwila tworząc wrażenie, że mam do czynienia z pozycją kompletnie niepoważną. Gdyby autor nieco mniej szarżował w swej ocenie sytuacji i nieco popracował nad stylem – mielibyśmy godnego następcę nieocenionego P. Jasienicy.

Po zobaczeniu tytułu „Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą” i pędzącej husarii na okładce, spodziewałem się taniej pseudonaukowej propagandy pisanej „ku pokrzepieniu serc”, a w rzeczywistości dla łatwego zysku. Ot, wspomnieć o Polakach na Kremlu, nagiąć parę faktów i viola – gotowe. Czy tak jest w rzeczywistości?
Tak… i nie.
Autor z pewnością nie...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
207
33

Na półkach: ,

Wiele nieznanych ciekawostek udało mi się odkryć dzięki tej książce, jednakże niekiedy sposób w jaki była napisana nudził mnie.

Wiele nieznanych ciekawostek udało mi się odkryć dzięki tej książce, jednakże niekiedy sposób w jaki była napisana nudził mnie.

Pokaż mimo to

0
avatar
344
303

Na półkach: ,

Nie ulega wątpliwości, że historia Polski należy do jednej z najbogatszych i najbardziej fascynujących spośród wszystkich krajów świata. Złożyło się na to wiele czynników, ale w dużej mierze jest to spowodowane położeniem geograficznym, które sprawiało, że przez stulecia byliśmy krajem niezwykle ważnym, bo tranzytowym, a przy tym liderem w regionie. Dawało to możliwość powstania i rozrostu organizmu państwowego do wielkości – przyznajmy to – imperium, które dzięki swojej zwornikowej lokalizacji na styku Europy i szeroko pojętego „wschodu” siłą rzeczy utrzymywało kontakty z wieloma innymi nacjami stając się tyglem kultur i polityk. Warto też odnotować fakt, że Rzeczpospolita jako jedno z niewielu państw zaliczyło zarówno etap potęgi, jak i całkowitego upadku, co odcisnęło piętno na społeczeństwie i na swój sposób jest widoczne w mentalności społeczeństwa do dzisiaj.
Michael Morys-Twarowski odnosi się do tego pierwszego okresu. Jest to o tyle niecodzienne, że myśląc o naszej rodzimej historii często stają nam przed oczami klęski: warcholstwo magnatów w I RP, rozbiory, nieudane powstania w XIX wieku, przegrana kampania wrześniowa czy okres komunizmu. W tym przypadku mowa jednak o publikacji sięgającej do czasów świetności Polski, kiedy ojczyzna Polaków była nie tylko zasobna i dostatnia, ale również planami sięgała daleko, nawet poza kontynent europejski. Autor przytacza wiele historii opisujących dzieje wszelkiej maści podróżników, odkrywców, przedsiębiorców i awanturników, którzy w imieniu Rzeczpospolitej (lub pod jej zwierzchnictwem) usiłowali zaznaczyć swoje miejsce w dziejach. Niekiedy było to planowe działanie urzędujących władz jak za czasów pierwszych Piastów.

„Polskie imperium” to w pewnym sensie książka przygodowa. Autor podpiera się źródłami i poważnymi publikacjami naukowymi, lecz trudno czytając o polskich koloniach na Morzu Karaibskim czy w afrykańskiej Gambii nie odnieść wrażenia, że to jednak egzotyka godna powieści podróżniczych. Spośród wielu opowieści, najbardziej chyba imponująca jest ta o władcy Kurlandii, którego zamysły dotyczące rozbudowy państwa dotykały bardzo odległych ziem. Warte odnotowania są symboliczne pozostałości po polskich osadnikach i polskiej działalności, jakie do dzisiaj można znaleźć w niektórych z omawianych rejonów. W czasie lektury daje się też wyczuć inny sposób myślenia naszych ówczesnych elit, magnatów, a nawet przeciętnego szlachcica. To bardzo odświeżające, a jednocześnie stanowi swoisty miód na serce i stoi w dużej sprzeczności z postawą naszych współczesnych elit, które zdają się myśleć zupełnie innymi kategoriami.
Od strony technicznej, książkę czyta się bardzo dobrze. Lekki i nieco potoczysty styl, wygodny podział na rozdziały, całość uatrakcyjniona przebitkami map i reprodukcji sprawiają, że nawet nie zauważa się kiedy mija te trochę ponad 300 stron. Jedynym zarzutem jaki można by wymyślić jest być może zbyt pobieżne potraktowanie niektórych wątków przez co czasami ma się wrażenie, że o danej sytuacji można było napisać więcej i miejscami zbytnie spoufalanie się z czytelnikiem (język autora), co niekoniecznie musi być wadą dla osób, którym taki styl odpowiada. Z pewnością „Polskie imperium” nie jest podręcznikiem do historii, ale zgrabnym uzupełnieniem już posiadanej wiedzy i warto je polecić każdemu, u kogo zainteresowanie historią kraju jest na poziomie ponad przeciętnym. Można tu znaleźć sporo drobiazgów i szczegółów, które dodają smaku treści przekazywanym w głównym obiegu czy szkole, a przy tym - co by nie mówić - nieco podnoszą na duchu.

Nie ulega wątpliwości, że historia Polski należy do jednej z najbogatszych i najbardziej fascynujących spośród wszystkich krajów świata. Złożyło się na to wiele czynników, ale w dużej mierze jest to spowodowane położeniem geograficznym, które sprawiało, że przez stulecia byliśmy krajem niezwykle ważnym, bo tranzytowym, a przy tym liderem w regionie. Dawało to możliwość...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1535
1534

Na półkach:

Prawdziwa gra o tron!
Nie taka filmowa, troszkę zmyślona i ubarwiona, ale krwista, rzeczywista, zabójcza i bezwzględna walka o tereny, władzę i wpływy. Spoglądając na treść tego opracowania, ośmielam się twierdzić, że bardziej zacięta ze strony przeciwników niż moich rodaków. Roztrwoniliśmy majątek przez to nasze podejście uwidocznione w powiedzeniu „Bóg dał, Bóg wziął”. Przez to nasze samozadowolenie, krótkowzroczność i kłótliwość straciliśmy niejeden hektar w świecie. Byliśmy za bardzo ufni, kurtuazyjni, litościwi, miłosierni i szlachetni, zapominając, że „powstawanie kolonii nie opierało się na żadnych zasadach. Była to brutalna wojna gangów, wszystko załatwiano metodą faktów dokonanych, oczywiście zachowując pozory legalności”. I tacy byliśmy dobrzy dla innych aż do Józefa Becka, który swój brak stanowczości w egzekwowaniu zobowiązań Słowaków wobec Polski, a nawet rezygnację z poważnych rewindykacji, uzasadniał w ten sposób – „...nie chciałem przeciwko temu budzącemu się narodowi wykorzystywać siły dla doraźnych korzyści”. „Budzący się naród”, jak pokazała historia, takich dylematów nie miał. Z drugiej strony, może to i dobrze, że nie byliśmy tacy pazerni i bezwzględni, bo mogę twierdzić, że zbudowaliśmy Polskę własnymi rękoma, a nie na niewolnictwie i grabieży bogactw innym narodom. Mam tu na myśli kolonie.
I tu, jak się okazało w miarę czytania, trochę się mylę!
Mieliśmy kolonie! A jakże! Tylko ja o tym nie wiedziałam. W ogóle ta „gra o tron” przedstawiona, momentami niczym powieść, przez autora, była dla mnie jakąś zupełnie inną historią Polski! Co rozdział, to popadałam w coraz większe zdumienie. Przy okazji w dumę i przyjemne zadowolenie również! I żeby całkiem nie osłupieć, postanowiłam czytać te rewelacyjne doniesienia, jak dobrą sensację. Tyle że prawdziwą! Zresztą autor już w prologu lojalnie mnie uprzedził – „Tytuł na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt efekciarski. Jednak z każdą przewróconą stroną książki będzie stawał się coraz bardziej uzasadniony. Każda bowiem strona ukazywać będzie Polaków wkraczających do Kijowa, Sztokholmu, Moskwy i Bukaresztu, do różnych państw – od południowej Italii po granicę Finlandii – uznających zwierzchność polskich monarchów... To był kraj, w którego granicach mieściły się terytoria aż osiemnastu współczesnych państw!” Dlatego ta reklamówka propagująca te pozycję to nie pusty slogan!To szczera prawda!
I w tym miejscu pojawił się we mnie żal do historyków i moich nauczycieli historii.
O ile ci drudzy musieli uczyć tak, jak podręcznik i program nauczania nakazywał, o tyle ci pierwsi świadomie pomijali w opracowaniach historycznych te niezwykłe, często spektakularne wątki w polskiej historii. Kierowali się różnymi pobudkami. A to kronikarze nie pokusili się odnotować faktu w kronice, jakby „ówcześni mieszkańcy kraju nad Wisłą przegapili, że znowu mają dostęp do morza – tyle że Czarnego, a nie Bałtyckiego”. A to okazywało się, „że nawet zawodowi historycy nie zawsze potrafili sobie wyobrazić, w jak różnych częściach świata znajdowały się posiadłości polskich monarchów”. A to pozwalali fałszować fakty innym historykom, nie protestując przeciwko nieścisłościom. A to genealodzy nie dostrzegali ważności kolejnej żony jakiegoś króla.
I tak przez wieki.
A autor te „grzechy zaniechania” badaczy powyciągał na światło dzienne, przed oczy współczesnych mu rodaków i dokładnie opisał, całą treścią krzycząc – A to Polska właśnie!
Od morza do morza!
A nawet zamorska! I nie szkodzi, że była, że roztrwoniliśmy po drodze swój majątek. Ale była! I taka też była nasza historia. Nie stale niewolniczo-cierpiętniczo-martyrologiczna, ale dumna, pełna rozkwitu i mocy! Autor, tak, jak obiecał, konsekwentnie i skrupulatnie to udowadnia. Całość swoich opowieści pełnych faktów popartych bogatą bibliografią dołączoną do książki, przypisami i licznymi materiałami ikonograficznymi, poukładał chronologicznie, z niewielkimi odstępstwami od tej reguły. Każdy rozdział opatrzył cezurą czasową i odpowiadającą jej mapką historyczną z zaznaczonymi, ówczesnymi granicami Polski oraz terenami, o które toczyła się „gra o tron”. To moje porównanie zaczerpnęłam ze stylu narracji autora, który lubił takie historyczno-filmowe skojarzenia i odniesienia, ułatwiające mi zrozumienie czasami bardzo skomplikowanego dyplomatycznie zagadnienia. Pisane językiem współczesnym, czasami kolokwialnym, z oryginalnymi, ale uwspółcześnionymi cytatami i dialogami, z ogromną swadą, pasją, pozytywną gorączką i humorem, stwarzały, pomimo wagi faktu i powagi sytuacji, wrażenie powieści historycznej z elementami sensacji, kryminału i thrillera. Bo jak nie podsumować w ten sposób rozdziału o Szwecji, gdy Sztokholm zdobyliśmy w deszczową noc w „samodwunast” czyli w dwanaście osób! Nawet autorowi było trudno w to uwierzyć, pisząc – „Zajęcie w dwanaście osób Sztokholmu, liczącego ponad osiem tysięcy mieszkańców, brzmi jak pomysł, który narodził się w pijanej głowie”. Mnie to trochę nie dziwło – przecież to polska, ułańska fantazja!
Nie będę wymieniać krain, których byliśmy legalnymi właścicielami.
Ten smaczek zaskoczenia i przyjemności odkrywania naszej potęgi pozostawię innym czytelnikom, a potem nasuwającego się jednego i jednoznacznego wniosku – byliśmy imperium. W apogeum rozwoju terytorialnego Rzeczpospolita „liczyła prawie milion kilometrów kwadratowych. Co pięćdziesiąty mieszkaniec Ziemi był podwładnym króla Zygmunta III Wazy!”. A mimo to, jak pisze autor, „takie pojęcie jak „Polskie Imperium” jest nieobecne w polskiej literaturze naukowej.”
Na szczęście dzięki tej publikacji będzie przynajmniej w literaturze popularnonaukowej.
http://naostrzuksiazki.pl/

Prawdziwa gra o tron!
Nie taka filmowa, troszkę zmyślona i ubarwiona, ale krwista, rzeczywista, zabójcza i bezwzględna walka o tereny, władzę i wpływy. Spoglądając na treść tego opracowania, ośmielam się twierdzić, że bardziej zacięta ze strony przeciwników niż moich rodaków. Roztrwoniliśmy majątek przez to nasze podejście uwidocznione w powiedzeniu „Bóg dał, Bóg wziął”....

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
0
0

Na półkach:

Ta książka mile łechce narodowe ego, bo pokazuje historię Polski z nieco innej strony - jako państwa potężnego, zaborczego (ale w miarę cywilizowanego), który raczej spuszczał wpierdol, niż go dostawał, którego się bano i szanowano. Nie ma narzekania, że "jesteśmy otoczeni" a raczej "to świetnie, możemy atakować w dowolnym kierunku". Do tego napisana jest lekkim, potocznym wręcz językiem (ale bez "ziomalenia") i znalazłem tam sporo ciekawostek, ot
- w czasach Zygmunta III Wazy co 50 człowiek na Ziemi był jego poddanym
- Rzeczpospolita miała w swych granicach ziemie, które teraz należą do 18 państw (tzn. nie że zajmowała obszar 18 państw, ale np. miała część obecnej Rumunii jako lenno)
- jej granice były nie tylko "od morza do morza" ale i do Dunaju
- to MY najpierw zaatakowaliśmy Szwecję niż oni nas (i podczas tej wyprawy 12 polskich rozbitków zdobyło... Sztokholm. Serio!
- mieliśmy zamorskie kolnie - na Tobago i na wyspie w pobliżu Gambii (tzn. lennik Polski je miał ale to znaczyło, że należały do Polski).

itd.

To były plusy. A z minusów? Niekiedy dziwaczne skróty myślowe typu "Zygmunt II August był potomkiem Chrobrego". Jagiellon - potomkiem Piasta?! (Autorowi chodziło raczej, że kontynował jego politykę na wschodzie...).

Poza tym pisząc "ku pokrzepieniu serc" autor czasem bardzo się stara by ukryć pewne niewygodne w tym momencie fakty, lub je "przypudrować". Ot, Chrobry pokonał Jarosława Mądrego i zdobył Kijów. "Chrobry zdobył nie tylko Kijów ale i rękę Przedsławy" (siostry Jarosława) - pisze autor. Tyle, że historycy twierdzą, że ją zgwałcił. Jeśli gwałt to "zdobycie ręki"... hm. Autor taktownie pomija okrucieństwa, jakich dopuszczali się Polacy po zdobyciu Moskwy. A panowie bracia sobie wtedy nie żałowali, oj nie... (Na Kremlu do dziś jest wmurowana tablica z owych czasów, z napisem: "Trzy nieszczęścia Rosji: Tatarzy, Polacy, zaraza"). Pisze potem o wymordowaniu wziętych do niewoli Polaków - tylko skąd taka nagła nienawiść u Rosjan, którzy wcześniej dość chętnie przyjęli polskie panowanie? Podobnie podchodzi do buntów chłopskich na Ukrainie, twierdząc że większość pretensji chłopów i Kozaków pod polskim adresem była "raczej wyimaginowana" etc. etc.

Krótko mówiąc - pamiętajcie, że to nie podręcznik, a coś po czym fanom "wielkiej Polski" ma podskoczyć morale. Czytajcie, pamiętając, że to jak Trylogia jest pisane, "ku pokrzepieniu serc" i czasem ma tyle samo wspólnego z prawdą historyczną, co te powieści Sienkiewicza. Ale nie powiem, czytało mi się to miło.

Ta książka mile łechce narodowe ego, bo pokazuje historię Polski z nieco innej strony - jako państwa potężnego, zaborczego (ale w miarę cywilizowanego), który raczej spuszczał wpierdol, niż go dostawał, którego się bano i szanowano. Nie ma narzekania, że "jesteśmy otoczeni" a raczej "to świetnie, możemy atakować w dowolnym kierunku". Do tego napisana jest lekkim, potocznym...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
322
306

Na półkach: ,

Nie było mocnych na Polskę w tamtym okresie. Z jednej strony trzeba być dumny z swojej historii. Imperium Polskie rozrastało się w każdą stronę. Rzeczpospolita była potęgą i każdy musiał się liczyć w europie z nami. Lecz przyszły czasy, że zlekceważyliśmy kołatanie barbarzyńców do swoich bram. Każde imperium ma początek i koniec tak stało się z Polską. Ciężko prysło, łatwo poszło takie są dzieje naszego kraju. Fajnie czyta się o podbojach i jak daleko sięgała Polska. Zabrakło konsekwencji do utrzymania ziem. Zła polityka pchnęła kraj do zaborów. Lecz historii nie da się wymazać i musi być na mapie europy miejsce dla Polski, szkoda że taka okrojona.

Nie było mocnych na Polskę w tamtym okresie. Z jednej strony trzeba być dumny z swojej historii. Imperium Polskie rozrastało się w każdą stronę. Rzeczpospolita była potęgą i każdy musiał się liczyć w europie z nami. Lecz przyszły czasy, że zlekceważyliśmy kołatanie barbarzyńców do swoich bram. Każde imperium ma początek i koniec tak stało się z Polską. Ciężko prysło, łatwo...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Michael Morys-Twarowski Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą Zobacz więcej
Michael Morys-Twarowski Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

Co zabijało na południu Francji w XVIII wieku?
awatar
Paweł Czarnecki
Czytaj więcej
Średniowiecze | 2022-05-16
Jan Hus. Heretyk i bohater
6 lipca 1415 roku w czasie soboru w Konstancji spalono na stosie Jana Husa. Jego śmierć pchnęła Czechów do wzniecenia rewolucji...
awatar
Michał Procner
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-15
Historia wozu Drzymały
Za sprawą cyrkowego wozu Michał Drzymała zapisał się w historii jako symbol narodowego sprytu i uporu. Kim był? I o co właściwie...
awatar
Gabriela Bortacka
Czytaj więcej
Nowożytność | 2022-05-14
Czemu Aztekowie zjadali wrogów?
Aztekowie składali ofiary z ludzi na naprawdę ogromną skalę. Co roku ku czci bóstw zabijali tysiące swoich wrogów. Ale dlaczego ich...
awatar
Michał Piorun
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-13
Czym są trupie farmy?
W tych miejscach rozkładające się ciała leżą na ziemi pod okiem uczonych kryminalistyków. Oto najbardziej makabryczne placówki...
awatar
Michał Procner
Czytaj więcej
W roku 1974 na Sardynii miejscowi rolnicy przypadkowo odkryli coś, co później zostało nazwane stanowiskiem Mont’e Prama.
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Druga wojna światowa | 2022-05-12
Śmierć Ottona Wächtera
Otto Wächter był zastępcą Hansa Franka, gubernatorem dystryktu krakowskiego i Galicji. Ścigano go za zbrodnie na 100 tys. Polaków,...
awatar
Philippe Sands
Czytaj więcej
9 maja 1960 roku Food and Drug Administration (FDA) zatwierdziła pierwszą na świecie, komercyjnie produkowaną pigułkę...
awatar
Paweł Czarnecki
Czytaj więcej
Nowożytność | 2022-05-11
Kim był Peter Niers?
Z ręki Petera Niersa miało zginąć ponad 500 osób. Parał się czarną magią, mordował niemowlęta i zjadał ich serca. Ale ile w tej...
awatar
Paweł Filipiak
Czytaj więcej
zgłoś błąd