Luna: Nów

Okładka książki Luna: Nów Ian McDonald
Nominacja w plebiscycie 2016
Okładka książki Luna: Nów
Ian McDonald Wydawnictwo: Mag Cykl: Luna (tom 1) Seria: Uczta Wyobraźni fantasy, science fiction
362 str. 6 godz. 2 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Luna (tom 1)
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
Luna: New Moon
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2016-03-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-30
Liczba stron:
362
Czas czytania
6 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374806442
Tłumacz:
Wojciech Próchniewicz
Tagi:
Uczta Wyobraźni
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
174 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
670
222

Na półkach: ,

Ciekawa koncepcja przyszłości Księżyca rządzonego przez kilka rodzin, pionierów podboju i eksploatacji księżycowych surowców. Nieograniczenie bogatych, nieograniczenie bezwzględnych i nieograniczenie ponad prawem. Z pomysłem zbudowana struktura społeczna nowej cywilizacji nie równoważy jednak stosunkowo nudnej historii. Donikąd nie prowadzące intrygi rodem z telenoweli, wielość bohaterów, wielość niepotrzebnych wątków, skróty narracyjne. To wszystko skutecznie utrudnia wejście do opowieści. Świetny pomysł, wykonanie dosyć mierne.

Ciekawa koncepcja przyszłości Księżyca rządzonego przez kilka rodzin, pionierów podboju i eksploatacji księżycowych surowców. Nieograniczenie bogatych, nieograniczenie bezwzględnych i nieograniczenie ponad prawem. Z pomysłem zbudowana struktura społeczna nowej cywilizacji nie równoważy jednak stosunkowo nudnej historii. Donikąd nie prowadzące intrygi rodem z telenoweli,...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
63
60

Na półkach:

Niezwykle wciągający miks "Dynastii", "Ojca chrzestnego" i twardej SF z lekkim powiewem "Diuny". Czyta się bardzo dobrze, choć tłumacz kilka razy się potknął.

Niezwykle wciągający miks "Dynastii", "Ojca chrzestnego" i twardej SF z lekkim powiewem "Diuny". Czyta się bardzo dobrze, choć tłumacz kilka razy się potknął.

Pokaż mimo to

1
avatar
653
259

Na półkach: , ,

Wyczuwalna inspiracją Diuną, Luną to surowa pani Heinleina i może nawet Atlasem Ayn Rand, ale nie ma tu niczego ani odkrywczego ani wciągającego. W sumie tylko brutalna rzeczywistość kosmosu, jak w Marsjaninie, zwraca uwagę, o reszcie szybko zapomnę.

Wyczuwalna inspiracją Diuną, Luną to surowa pani Heinleina i może nawet Atlasem Ayn Rand, ale nie ma tu niczego ani odkrywczego ani wciągającego. W sumie tylko brutalna rzeczywistość kosmosu, jak w Marsjaninie, zwraca uwagę, o reszcie szybko zapomnę.

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
283
73

Na półkach:

PONIŻSZY OPIS NIE ZAWIERA SPOILERÓW DOTYCZĄCYCH FABUŁY POWIEŚCI (ODNOSI SIĘ JEDYNIE DO JEDNEGO WYDARZENIA Z POCZĄTKU 1 TOMU) LECZ SZEROKO KOMENTUJE ELEMENTY ŚWIATA PRZEDSTAWIONEGO. OPIS MOŻNA TRAKTOWAĆ JAKO ZACHĘTE DO SIĘGNIĘCIA PO TRYLOGIĘ.

Chciałbym was gorąco zachęcić do przeczytania jednej z moich ulubionych, współczesnych trylogii SF – Luna – autorstwa Iana McDonalda. Jest to – moim zdaniem - wybitne połączenie Gry o Tron, Ojca Chrzestnego, Diuny, The Expanse oraz Marsjanina. Jednak nie jest to kalka żadnej z powyższych pozycji, to zupełnie świeże i oryginalne podejście do tematu kolonizacji Księżyca.

Pisarz kojarzony jest przede wszystkim z osadzaniem akcji swoich książek w egzotycznych, nieanglojęzycznych krajach, w dużej mierze obcych dla typowego europejskiego czytelnika. Właśnie czytam jego debiut literacki „Chaga”, której wydarzenia rozgrywają się w Afryce (a konkretnie w stolicy Kenii – Nairobi). Wydawnictwo Mag wydało jeszcze 3 (oprócz samej trylogii Luny) powieści McDonalda: Rzeka Bogów (której akcja osadzona jest w Indiach niedalekiej przyszłości, circa 2050 rok), Dni Cyberabadu – Dom Derwiszy (zbiór opowiadań ze świata Rzeki Bogów + niezależna powieść o Turcji przyszłości) oraz Brasyl (której fabuła dzieje się w Polsce… taki suchar 😜 Oczywiście przyszłość, fizyka kwantowa, te sprawy).

Ja jednak chciałbym wam dziś polecić jego trylogię Luna, na której składają się: Nów, Wilcza Pełnia oraz Wschód. Jest to świetne miejsce startu dla nowych czytelników, pozycje te wydają się najbardziej przystępne i obfite w akcje.

Wydarzenia rozgrywają się na początku XXII wieku (2105 rok bodajże) a historia opowiada nam losy 5 wielkich rodzin-korporacji:
1) Corta Helio – z tą rodziną spędzimy większość lektury, z pochodzenia Brazylijczycy, zajmują się wydobyciem wysokoenergetycznego izotopu pierwiastka zwanego helem-3. Są głównym eksporterem energii dla całej naszej planety.
2) Mackenzie Metals – główni wrogowie Cortów, z pochodzenia Australijczycy, specjalizują się w wydobyciu lantanowców i innych metali ziem rzadkich.
3) Tayiang (Sunowie) – potomkowie Chińczyków, eksperci od cybernetyki i systemów komputerowych. Stworzyli potrójną AI tzw. „Trzech Dostojnych”, którzy są w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidywać przyszłość.
4) AKA (Asamoah) – rdzenni Ghańczycy, najbardziej barwna grupa etniczna na Lunie, dostarczają żywność dla mieszkańców białego globu.
5) VTO (Woroncowie) – Rosjanie, specjalizują się w transporcie Księżyc-Ziemia oraz lokalnej sieci połączeń (dwie linie kolejowe na Księżycu, kosmiczne statki transportowe, łaziki księżycowe)

Historia otwiera nam się nieudanym zamachem na Rafaela Cortę – wiceprezesa Corta Helio i wkrótce głowy rodziny Cortów (Adriana, założycielka dynastii, dobiega 90-siątki a jej stan zdrowia jest bardzo niepewny). Do zamachu użyto muchy-asasyna – niewielkiego drona, który jest w stanie zabić za pomocą silnych toksyn. W ich produkcji specjalizuje się rodzina Asamoah (historycznych sojuszników Cortów), podejrzenie spada też na Mackenzich, których łączy z Cortami pasmo krwawych wojen i międzypokoleniowa niechęć. Kto jest odpowiedzialny za zamach i jaki cel przyświeca zabójcy?

Pomimo korporacyjnych gambitów i knowań książka przesycona jest masą silnych uczuć. Mamy tutaj miłość matki i synów, mamy bezgraniczne oddanie wobec rodziny, mamy Wagnera Cortę – czarną owcę rodziny, którym większość pogardza, mamy Ariel która kocha tylko i wyłącznie siebie (dosłownie: uważa, że autoerotyzm jest najwspanialszą formą seksu, ponieważ wie dokładnie, jakie strony pociągnąć, aby móc osiągnąć seksualną satysfakcje), mamy spór rodziców o prawo opieki nad dzieckiem, mamy zwykłe relacje damsko-męskie, męsko-męskie, braterską miłość, homoseksualną miłość. Książka jest pełna mocnych uczuć które potrafimy współdzielić, ponieważ nasi bohaterowie są mocno wyróżniającymi się postaciami, świetnie naszkicowanymi zarówno w szerszym (ich wpływ na sytuacje polityczna na księżycu) jak i węższym kontekście (cechy indywidualne, wzajemne relacje rodzinne, malutkie cechy charakterystyczne jak np. umiłowanie do bossy nova – brazylijskiej odmiany muzyki, która stanowiła mój regularny podkład podczas lektury) Na księżycu mówi się wieloma językami, dlatego w tekście można znaleźć kilka zapożyczeń z języka chińskiego, portugalskiego, rosyjskiego, joruba, hiszpańskiego, arabskiego czy akan. Nie jest ich jednak zbyt wiele a słowniczek tych nielicznych znajduje się na końcu ksiązki. Tworzą one jednak niesamowity, egzotyczny klimat, jeden wielki misz-masz kulturowy.

Przejdźmy do najmilszego elementu czyli co wyróżnia tą serię spośród innych książek tego gatunku. Przede wszystkim zróżnicowany aspekt kulturowy, egzotyka opisywanych wydarzeń oraz przywiązanie do detali. Wszystkie rody mają swoje własne tradycje, kulturę, zwyczaje, wierzenia. Detale zasługują na osobny akapit bo jest to coś, co robi atmosferę tej książki w 99%. Zrobię to w formie enumeratywnej, bo to są rzeczy, które w ten sposób zapadają w pamięć:
1) Każde miasto na Księżycu charakteryzuje się inną architekturą, wielkością, zapachami (!!!), barwami, rozrywkami. Miasta mają także swoją kulturę, historię i tradycje, sympatie polityczne, ugrupowania itp. Itd. Nie można pomylić jednej lokalizacji z drugą (a wydawać by się mogło, że w świecie przepełnionym skałami i księżycowym pyłem wszystko powinno wyglądać identycznie)
2) Na Księżycu istnieją 4 główne surowce, których stan posiadania wyświetla się każdemu na czibie w oku: powietrze (jeśli jesteś zwykłym pracownikiem kontraktowym, musisz płacić za każdy oddech), woda, węgiel (z którego w drukarce 3D możesz stworzyć dowolny przedmiot) oraz dane (czyli dostęp do sieci). Gdy ktoś na księżycu umiera, po ciało przychodzą Zabbalini (specjalnie oddelegowani ludzie) którzy rozkładają twoje ciało na pierwiastki podstawowe, które potem trafiają do systemu. A więc możliwe jest, że drukując sobie nową sukienkę na imprezę nosisz tak naprawdę pozostałości po czyimś trupie (bo nikt nie zatrzymuje rzeczy. Na koniec dnia wrzucasz swoje ciuchy do drukarki i następnego dnia drukujesz sobie nowe ubranie, na której akurat najdzie cię ochota).
3) Książka jest gratką dla fanów mody, ponieważ stanowi ona istotny aspekt życia społecznego. Moda zmienia się nieustannie, królują motywy z lat ubiegłych (np. lata 40. XX wieku). Każdy ciuch ma swoją markę i szyk odpowiedni dla danej epoki i fantastycznie się bawiłem googlując różne ciuchy i wyobrażając sobie w nich głównych bohaterów. Naprawdę, moda na Księżycu jest przeciekawa!
4) Na księżycu NIE istnieją słowa na określenie orientacji seksualnych, ponieważ panuje tam pełna dowolność własnej ekspresji i nikogo to nie dziwi, a więc nie ma potrzeby tworzenia jakichkolwiek podziałów. Istnieje mnóstwo rodzajów orientacji, typów małżeństw (nadal zastanawiam się, czym jest „małżeństwo pierścieniowe” (^>^) ), 3 rodzaje płci (trzecią są tzw. neutka, które pojawiają się także w innych książkach McDonalda). Książka jest bardzo LGBT friendly, występuje w niej seks w przeróżnych konfiguracjach. Nie jest to jednak takie typowe HBO-wskie „zróbmy tutaj porno aby przyciągnąć uwagę!” Ta rozwiązłość seksualna panująca na księżycu ma realne reperkusje fabularne i ma swój początek w bardzo swobodnym systemie prawo-moralnym obowiązującym na Lunie.
5) Jeden z bohaterów wymyśla własnego drinka o nazwie Blue Moon, który najwyraźniej nikomu nie smakuje, ale sposób jego przygotowania sprawia, że aż chcesz się napić! Ludzie jedzą na mieście, w tzw. hot-shopach, minibarach będących zarówno centrum kulturowych interakcji. Na księżycu jęczmień nie rośnie, a wiec w grę wchodzą tylko mocniejsze alkohole. Kawa jest niedostępna, więc głównym napojem księżycowym jest zielona herbata, która nowym przybyszom z Ziemi średnio smakuje 😉
6) Prawo na księżycu różni się od prawa na Ziemi. Nie istnieje coś takiego jak prawo karne a wyłącznie prawo cywilne. Wszystko jest negocjowalne, wszystko jest kwestią zawarcia umowy, nawet małżeństwa! Często są one dynastyczne (polityczne, między wielkimi rodzinami) i spisywana jest specjalna umowa o nazwie nikah, która określa prawa i obowiązki w związku (np. dzieci NIE, seks TAK, gdzie para zamieszkuje, kiedy można rozwiązać kontrakt małżeński i za ile bitsów – waluta obowiązująca na Księżycu). Sędziów rozprawy wybierają strony metodą negocjacji. Jeśli rozprawa nie można znaleźć rozwiązania istnieje opcja pojedynku – walki na noże między przedstawicielami obu stron (broń palna na księżycu jest zakazana, no bo wiadomo… próżnia i te sprawy 😜) Kto wygra walkę ten wygrywa spór sądowy (wydawać by się mogło – czysta anarchia! Ale panuje tam dosyć ciekawy ład społeczny)
7) Na Księzycu mieszkają wilkołaki!!! Cóż… nie do końca… 😛 Ale nie chcę zdradzać o co chodzi, jest to jednak jeden z najoryginalniejszych sposobów przedstawienia mitu o wilkołakach jakie w życiu spotkałem. Powiem tylko, że te wilkołaki nie wyją do Księżyca w pełni, a do wielkiej, błękitnej Ziemi. Mają swoją watahę, z którą spędzają czas w trakcie pełni Ziemi, żyją, jedzą, śpią i oczywiście – uprawiają seks. Grupowy, jakżeby inaczej?
8) Księzyc jest martwym i nudnym miejscem? Nic w tym rodzaju! W wydrążonych skałach magmowych kryją się prawdziwe, wysokie na kilka kilometrów miasta pełne zieleni i życia! Wodospady, ogrody, oczka wodne, kilkusetmetrowe drzewa i wielkie twarze orixas – ludowych bóstw - wyryte w skale. Luna w powieści McDonalda kipi młodzieńczą energią (szczególnie w dialogach, ale także w intensywności opisów – zapachów, feerii barw i różnorodności w każdym aspekcie). Tempo powieści jest szybkie, lecz autor potrafi się na chwilę zatrzymać, byśmy mogli się wczuć w atmosferę sytuacji oraz abyśmy w pełni zwizualizowali sobie miejsce wydarzeń.
9) Każdy z bohaterów oraz rodów ma swoje motta, zasady, pseudonimy, które powołują te postacie do życia i nadają im niepowtarzalnej istotności. Wszystkie postacie z rodziny Cortów mają swój własny głos, motywacje i nawet jeśli jakaś postać jest osobą rozpieszczoną i pustą – czyli na pozór nie do polubienia (jak Lucasinho Corta, który myśli tylko o zaliczaniu wszystkiego co się rusza) czy próżną (Ariel), to autor tak poprowadzi ich wątki, abyśmy zrozumieli, dlaczego są tacy, a w pewnych przypadkach także ich polubili lub podziwiali. Moją ulubioną postacią jest z resztą Ariel, która jest naprawdę fascynującym przykładem arc developementu.
10) Na Księzycu występuje odwrotna hierarchia geograficzna, tzn. bogaci i wpływowi mieszkają niżej, a biedni wyżej –czyli bliżej powierzchni i morderczego promieniowanie kosmicznego.
11) Każdy ma swoją osobistą AI, taką Alexę, której avatar unosi się nam nad ramieniem w rozszerzonej rzeczywistości. Można im przybrać dowolną formę i wygląd będący twoim uzewnętrznieniem 😉 Używamy ich do rezerwacji biletów na pociąg, zamawiania jedzenia czy ubrań z pobliskiej publicznej drukarki 3D, obsługiwania wind czy pojazdów miejskich. Najlepszy księżycowy przyjaciel człowieka!

Wyliczenia wyliczeniami i pewnie już więcej nie zdzierżycie, a ja uciąłem tą listę z pierwotnych 21 punktów 😛 Celowo pomijając kilka ciekawszych elementów wymagających pewnych fabularnych spoilerów. Wniosek jest taki, że jest to powieść niebywale bogata w detale, które ożywiają Ksieżyc w sposób, jakiego we współczesnej literaturze SF bardzo trudno doświadczyć. Wiele nowości wydaje się albo tak ekscentrycznych, że niewiarygodnych, lub tak banalnych i wtórnych, że również nie chce się nam wierzyć w ewolucyjną ścieżkę naszego gatunku. Luna jest SF bliskiego kontaktu, wydobycie surowców z asteroid czy Ksieżyca jest już w planach Elona Muska a nie tylko on pracuje nad tą technologią. Czytajac Lunę wierzymy, że takie społeczeństwo mogłoby w przyszłości powstać na naszym bliskim naturalnym satelicie.

Wracając do początkowego zdania o ksiązkach podobnych: Gra o Tron – wielka plejada bohaterów, rodzinne interesy, knowania, krwawe rozwiązania konfliktów. Diuna – rodzina Mackenzich bardzo mi się kojarzyła z Harkonennami , głównymi antagonistami Diuny, a walki na noże są rodem z trailera do najnowszej adaptacji filmowej, Marsjanin – ponieważ zasada numer 1 Luny brzmi: „Księżyc zna tysiąc sposobów, aby Cię zabić”. I czuć te niebezpieczeństwo bardzo dosadnie, gdy tylko na chwile opuścimy bezpieczne, hermetycznie zamknięte habitaty. I aby wyjść cało z opresji, trzeba się cechować sprytem i Malandragem – „sztuka oszustwa, podstępu, cecha „twardzieli” (cytuję ze słowniczka).
The Expanse – bo skala wydarzeń jest naprawdę wielka i dzieje się w kosmosie, nie raz będziemy mieli okazję przelecieć się statkiem kosmicznym lub podróżować łazikiem z prędkością 120 km/h przez lokalne formacje skalne, walcząc o przetrwanie na ostatkach tlenu 😉
No i Ojciec Chrzestny, ponieważ jak głosi motto rodziny Cortów – „Rodzina jest najważniejsza”. Lub jak głoszą Mackenzie – „Mackenzie odpłacają po trzykroć”. Honor i vendetta – to przymioty, które najlepiej określają główną oś fabularną powieści Iana McDonalda.

Kończąc już tą przydługą papkę chcę powiedzieć, że trzeci tom jest trochę słabszy niż dwa pierwsze, ale z całym sercem mogę polecić każdemu fanowi powyższych książek całą trylogię. Mamy tam sporo młodocianych bohaterów ale ich historie są jak najzupełniej poważne, a mamy też takie typowo wątki obyczajowe: jak Lucasinho Corta, którego największym hobby jest pieczenie ciast…. nago 😛 Swoją drogą McDonald poświęcił aż 3 strony teorii pieczenia ciast w księżycowej grawitacji 😃 Oraz każdy smak ciasta oznacza coś innego. Zostało mi w pamięci jedno: ciasto kawowe – oznacza, że poruszysz dla kogoś niebo i ziemię. Ponieważ kawa jest bardzo droga na Księżycu, nie da się jej uprawiać a sprowadzenie z Ziemi kosztuje fortunę. Więc jeśli upieczesz komuś ciasto kawowe to oznacza, że zrobisz dla tej osoby wszystko ❤.

Skończyłem tak od czapy ale może to i dobrze… bo ta książka jest właśnie takim kalejdoskopem pięknych, żywych szczegółów. Korporacyjne wojny obok pieczenia ciast. Rodzinna vendetta obok romansu pewnych dwóch mężczyzn, których połączyła pasja do brazylijskiej muzyki. Sztuczne Inteligencje zdolne przewidzieć przyszłośc obok wilkołaczego mitu. Statki kosmiczne, pętle księżycowe wynoszące ładunki na orbitę i walki na noże na ringu między dwójką zaszczytników w szortach i krótkim topie. Problemy społeczno-gospodarcze na chylącej się ku upadkowi Ziemi vs. wybór nowych butów od Balenciagi czy specjalne kabiny do cyberseksu.

I bym zapomniał… najciekawszy element pierwszego tomu to trzy rozdziały wspomnień Adriany Corty, założycielki Corta Helio, która jako jedna z siedmiorga rodzeństwa była zawsze tą przeciętną… średnia względem wieku, średnia względem urody, jej rodzinie powodziło się średnio… ale miała jeden atut – umysł! I wykorzystała go najlepiej jak umiała. Poszła na studia z inżynierii a następnie poleciała na Księżyc… opis tego, jak z niczego, z brazylijskiej faweli stworzyła imperium zaopatrujące w energię całą Ziemię jest niebywale wciągające, pełna emocji i poświęceń. I ostatnia rzecz: żadna książka nie przedstawiła lepiej trudności związane z życiem w środowisku o obniżonej grawitacji czy powrocie na rodzimą planetę (jaki to ma wpływ na układ krwionośny, masę mięśniową, gęstość kości)

Są to książki przede wszystkim dla osób lubiących róznorodność kulturową, płciową, egzotykę, przygody i wielkie stawki (ogromna władza i wpływy polityczne oraz ekonomiczne). Dla fanów mody, dobrych drinków, ekscytujących wydarzeń i widoków Ziemi z kosmosu 🙂 Zwłaszcza w cieniu, za linią terminatora, gdy widać tylko miliardy zapalanych świateł (moje największe marzenie – zobaczyć kiedyś na własne oczy Ziemię z orbity)

Dziękuję jeśli dobrnęłaś/dobrnąłeś do końca, jestem niebywale wdzięczny za zainteresowanie i liczę, że dasz szansę tej wspaniałej serii 😉 Post jest nieskładny, chaotyczny ale pełen szczerych emocji które towarzyszyły mi podczas lektury tej fascynującej trylogii.

PONIŻSZY OPIS NIE ZAWIERA SPOILERÓW DOTYCZĄCYCH FABUŁY POWIEŚCI (ODNOSI SIĘ JEDYNIE DO JEDNEGO WYDARZENIA Z POCZĄTKU 1 TOMU) LECZ SZEROKO KOMENTUJE ELEMENTY ŚWIATA PRZEDSTAWIONEGO. OPIS MOŻNA TRAKTOWAĆ JAKO ZACHĘTE DO SIĘGNIĘCIA PO TRYLOGIĘ.

Chciałbym was gorąco zachęcić do przeczytania jednej z moich ulubionych, współczesnych trylogii SF – Luna – autorstwa Iana McDonalda....

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
554
135

Na półkach: ,

Kolejna pozycja z serii Uczty Wyobraźni, o którą wybiłem sobie zęby.
Tym razem trafiło na Iana McDonalda, o którym już słyszałem wielokorotnie i pewnego razu w księgarni natrafiłem na "Lunę" i kupiłem.
Początek natchnął mnie optymizmem - zaczęło się bardzo interesująco: wprowadzenie kilku ciekawych postaci, intrygująca sceneria zamieszkałego Księżyca; skolonizowanego przez silne rody, sterowane przez silne jednostki. Między nimi walka o wpływy, energię, tlen, o życie.
Brzmi obiecująco, ale niestety, gdzieś około setnej strony pojawia się setka nazwisk, rozwijany jest cały schemat powiązań, waśni i koneksji związanych z kontraktami, które w zasadzie przenikają każdą sferę życia mieszkańców Luny.
Trochę można w to uwierzyć, że wszechobecną atmosferę braku zaufania i zagrożenia powoduje niesprzyjające otoczenie, które "nie wybacza błędów", ale autor brnie dalej tą drogą i coraz mniej zostawia na opisy intrygującej scenerii, czy samej "mechaniki" Księżyca.
Druga sprawa to męcząca narracja, nadająca się od czasu do czasu na sceny pościgu - lecz gdy pojawia się notorycznie zaczyna nużyć i usypiać, plus średnie dialogi...szkoda, bo mnie w pewnym momencie wszystko zaczęło swędzieć i żałuję, ale mnie do niczego to nie zaprowadziło....

Kolejna pozycja z serii Uczty Wyobraźni, o którą wybiłem sobie zęby.
Tym razem trafiło na Iana McDonalda, o którym już słyszałem wielokorotnie i pewnego razu w księgarni natrafiłem na "Lunę" i kupiłem.
Początek natchnął mnie optymizmem - zaczęło się bardzo interesująco: wprowadzenie kilku ciekawych postaci, intrygująca sceneria zamieszkałego Księżyca; skolonizowanego przez...

więcej Pokaż mimo to

22
avatar
690
92

Na półkach:

Czyta się bardzo przyjemnie, do pociągu idealna. Jeśli ktoś nie czytał Diuny i nie przeszkadza mu brak wyobraźni i inwencji autora, to może mu się bardzo spodobać.

Czyta się bardzo przyjemnie, do pociągu idealna. Jeśli ktoś nie czytał Diuny i nie przeszkadza mu brak wyobraźni i inwencji autora, to może mu się bardzo spodobać.

Pokaż mimo to

3
avatar
3505
1266

Na półkach:

Cała akcja dzieje się na Księżycu, czyli tytułowej Lunie. W tym świecie nie ma praw po za własnością i biznesem. Kontrole sprawuje pięć klanów, ale nie tylko oczywistych Amerykanów i Chińczyków. Nawet Brazylia czy, wydawałoby się zacofana, Ghana ma szansę, gdy liczy się pomysł na start. A potem siła znajdzie się sama. Mariaże między rodami nie mają nic wspólnego z miłością, przy jednoczesnym całkowitym wyzwoleniu seksualnym społeczeństwa. Niestety, walka o władzę może zniszczyć nawet największe dokonania ludzkości.

Cała akcja dzieje się na Księżycu, czyli tytułowej Lunie. W tym świecie nie ma praw po za własnością i biznesem. Kontrole sprawuje pięć klanów, ale nie tylko oczywistych Amerykanów i Chińczyków. Nawet Brazylia czy, wydawałoby się zacofana, Ghana ma szansę, gdy liczy się pomysł na start. A potem siła znajdzie się sama. Mariaże między rodami nie mają nic wspólnego z miłością,...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
527
257

Na półkach: ,

Jedna z najlepszych książek jakie w ostatnim czasie czytałem. Gatunkowo Lunę: Nów określiłbym jako cross s-f, obyczajówki i sensacji.

Ian McDonald zachwycił mnie już wiele razy. W tej książce serwuje nam niebywale misternie przemyślany świat przyszłości na Księżycu. Jednocześnie wszystko to nie przytłacza w trakcie lektury.

Obawiam się jedynie czy Luna: Wilcza pełnia utrzyma tak wysoko postawioną poprzeczkę.

Jedna z najlepszych książek jakie w ostatnim czasie czytałem. Gatunkowo Lunę: Nów określiłbym jako cross s-f, obyczajówki i sensacji.

Ian McDonald zachwycił mnie już wiele razy. W tej książce serwuje nam niebywale misternie przemyślany świat przyszłości na Księżycu. Jednocześnie wszystko to nie przytłacza w trakcie lektury.

Obawiam się jedynie czy Luna: Wilcza pełnia...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1980
68

Na półkach: , , , ,

"Gra o tron" na księżycu. Kto zasiądzie na tronie ziemskiej energii?

"Gra o tron" na księżycu. Kto zasiądzie na tronie ziemskiej energii?

Pokaż mimo to

2
avatar
302
242

Na półkach:

Świetna książka, zmuszająca do refleksji. O np. – jeśli ludzkość zacznie kolonizować kosmos, to czy nadal będzie to ludzkość? Czy może raczej podzielimy się na odrębne gatunki, a różne warunki panujące w poszczególnych miejscach bytowania Homo sprawią, że wystąpi bariera reprodukcyjna i to szybko – w ciągu kilku pokoleń? I jak będą się układać stosunki między różnymi nowymi gatunkami Homo?

WIĘCEJ:
http://seczytam.blogspot.com/2017/04/ian-mcdonald-luna-now.html

Świetna książka, zmuszająca do refleksji. O np. – jeśli ludzkość zacznie kolonizować kosmos, to czy nadal będzie to ludzkość? Czy może raczej podzielimy się na odrębne gatunki, a różne warunki panujące w poszczególnych miejscach bytowania Homo sprawią, że wystąpi bariera reprodukcyjna i to szybko – w ciągu kilku pokoleń? I jak będą się układać stosunki między różnymi nowymi...

więcej Pokaż mimo to

11

Cytaty

Więcej
Ian McDonald Luna: Nów Zobacz więcej
Ian McDonald Luna: Nów Zobacz więcej
Ian McDonald Luna: Nów Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd