Nie oświadczam się

Okładka książki Nie oświadczam się
Wiesław Łuka Wydawnictwo: Dowody na Istnienie Seria: Faktyczny Dom Kultury reportaż
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Faktyczny Dom Kultury
Wydawnictwo:
Dowody na Istnienie
Data wydania:
2014-10-13
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393811205
Tagi:
reportaż morderstwo dochodzenie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
681 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
144
87

Na półkach:

Reportaż trochę w starym stylu, autor przez kilka lat wielokrotnie rozmawiał z bohaterami i odwiedzał miejscowości, gdzie miała miejsce zbrodnia. Sama historia mrozi krew w żyłach, jest tak dziwaczna i nieprawdopodobna, że stanowi światowy precedens. Reportaż jest świadectwem ciemnoty i zacofania, z którego wychodzenie zajmuje całe dziesięciolecia, i nie zniknie, dopóki nie wymrą całe generacje. Ciekawy jest też portret psychologiczny głównego sprawcy zbrodni, Wojdy (tak na prawdę nazywał się Sojda, ale autor zmienił nazwiska głównych oskarżonych, by chronić rodziny sprawców) - Woja do samego końca wypierał się tego, co zrobił, przysięgał na Boga i krzyż, zaklinał się i teatralnie padał na kolana - nawet mimo tego, że sam sobie przywiózł około 30 świadków na miejsce zbrodni. Przypomina mi się książka Katarzyny Bondy "Polskie morderczynie" - gdzie pięknie przedstawione jest, jak bardzo zaburzeni mordercy wypierają się swoich czynów, nawet jeśli dowody są oczywiste - i jak manipulują rozmówcą, by stworzyć wrażenie bycia ofiarą. Jeśli rozmówca jest tylko prostym człowiekiem ze wsi, w latach 70, na obszarze byłej Galicji, to wpada w pułapkę tej manipulacji - przez to postępowanie sądowe w tej sprawie stało się taką skomplikowaną męczarnią. Koniec końców, 4 sprawców zostało skazanych najcięższymi wyrokami, ale odwiedziny autora na miejscu zbrodni po 30 latach wcale nie dają poczucia, że zło zostało ukarane, a dobro zwyciężyło. Przez to po lekturze zostaje gorzki posmak.

Reportaż trochę w starym stylu, autor przez kilka lat wielokrotnie rozmawiał z bohaterami i odwiedzał miejscowości, gdzie miała miejsce zbrodnia. Sama historia mrozi krew w żyłach, jest tak dziwaczna i nieprawdopodobna, że stanowi światowy precedens. Reportaż jest świadectwem ciemnoty i zacofania, z którego wychodzenie zajmuje całe dziesięciolecia, i nie zniknie, dopóki nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
84
49

Na półkach: ,

'Człowiek to nie jest piękne zwierzę'. Tak zatytułowała swój filozoficzny esej prof. Barbara Skarga i ten tytuł cały czas kołatał mi się w myślach podczas czytania tej książki. Przytłoczył mnie ten reportaż. Sposób w jaki autor przedstawił zdarzenia, to, że oddał głos tylko zabójcom i świadkom, w żaden sposób nie komentując i nie oceniając gmatwaniny ich emocji i wypowiedzi, zostawił mnie z przekonaniem, że wszystkie osoby tego dramatu są ofiarami.

'Człowiek to nie jest piękne zwierzę'. Tak zatytułowała swój filozoficzny esej prof. Barbara Skarga i ten tytuł cały czas kołatał mi się w myślach podczas czytania tej książki. Przytłoczył mnie ten reportaż. Sposób w jaki autor przedstawił zdarzenia, to, że oddał głos tylko zabójcom i świadkom, w żaden sposób nie komentując i nie oceniając gmatwaniny ich emocji i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
681
4

Na półkach:

Niełatwo się czyta, ale warto.
Patologiczny kapitał pseudospołeczny w praktyce.
I jak zwykle zdziwienie, że w naszych czasach, u nas, takie rzeczy. Jak od roku na granicy z Białorusią, chociaż tam w majestacie pisanego na kolanie i uchwalanego nocą prawa pięści.

Niełatwo się czyta, ale warto.
Patologiczny kapitał pseudospołeczny w praktyce.
I jak zwykle zdziwienie, że w naszych czasach, u nas, takie rzeczy. Jak od roku na granicy z Białorusią, chociaż tam w majestacie pisanego na kolanie i uchwalanego nocą prawa pięści.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1208
988

Na półkach: ,

Sprawa połaniecka. Boże Narodzenie 1976, pasterka. Tam modlą się ludzie, dzielą opłatkiem. Tuż obok inni piją, bawią się, a jeszcze inni umierają…

Celowo o umieraniu napisałam na końcu, bo dla wielu osób zamieszanych w sprawę, to ona była najmniejszym problemem. Ten reportaż zrył mi beret. Inaczej tego określić nie potrafię. Podziwiam autora za ogrom pracy, jaki włożył w tę książkę, ale jeszcze bardziej podziwiam, że był w stanie to opisać. Ja słuchałam audiobooka i mnie to po prostu przerastało. I to nie zbrodnia sama w sobie tak mnie przeraziła, a mentalność mieszkańców PRL-owskiej wsi. Chyba nigdy nie zapomnę tej historii.

Polecam każdemu, kto ma mocne nerwy.

Sprawa połaniecka. Boże Narodzenie 1976, pasterka. Tam modlą się ludzie, dzielą opłatkiem. Tuż obok inni piją, bawią się, a jeszcze inni umierają…

Celowo o umieraniu napisałam na końcu, bo dla wielu osób zamieszanych w sprawę, to ona była najmniejszym problemem. Ten reportaż zrył mi beret. Inaczej tego określić nie potrafię. Podziwiam autora za ogrom pracy, jaki włożył w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
689
33

Na półkach:

Gdyby ktoś umieścił opisaną tragedię w powieści - trudno byłoby w nią uwierzyć. Tym bardziej przerażające jest to, że wydarzyła się w Polsce naprawdę.
Ten kawałek literatury nie zalicza się do najłatwiejszych w odbiorze. Czasami musiałam robić sobie przerwy, bo niełatwo chłonąć słowa opowiadające o brutalnym morderstwie, które widzi kilkadziesiąt osób i późniejszej zmowie milczenia. Tym bardziej, że krew spływa w jeden z najbardziej magicznych i ciepło kojarzących się dni w roku - Boże Narodzenie. Dzień, kiedy mamy, wedle wiary, miłować się, kochać, przebaczać.
Takiego dziennikarstwa, jakie reprezentował Wiesław Łuka, już nie ma. Nie ma mowy, aby redaktor naczelny dał pół roku na prowadzenie jednej spraw. Autor wykonał kawał dobrej, dziennikarskiej roboty. Poznał wieś, jej społeczność. Siedział na ławie podczas procesu. Dzięki niemu przenosimy się w świat zła. Bezsensownego, głupiego... okrutnego. Reportaż zapada w pamięci na długo. I jak mantra w głowie wybrzmiewa "Nie oświadczam się"....

Gdyby ktoś umieścił opisaną tragedię w powieści - trudno byłoby w nią uwierzyć. Tym bardziej przerażające jest to, że wydarzyła się w Polsce naprawdę.
Ten kawałek literatury nie zalicza się do najłatwiejszych w odbiorze. Czasami musiałam robić sobie przerwy, bo niełatwo chłonąć słowa opowiadające o brutalnym morderstwie, które widzi kilkadziesiąt osób i późniejszej zmowie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
75
75

Na półkach:

Sprawa połaniecka. Słyszałam już na jej temat niejeden podcast kryminalny. Więc po co jeszcze książka? Nie wiem. Pewnie dlatego, że lubię zgłębiać tematy truecrime i po tej pozycji stwierdzam, że to był dobry krok.

Boże Narodzenie 1976, tradycyjnie praktycznie cała parafia w Połańcu zgromadziła się o północy na pasterce, ten wyjątkowy czas nie zapowiadał tego, co już za chwilę wydarzy się na oczach kilkudziesięciu osób. Trójka młodych ludzi zostaje zamordowana na poboczu drogi. Poboczu na którym stoi autokar pełen ludzi.

Jak to możliwe że nikt nic nie widział? A no okazuje się, że z autokaru wszystko było doskonale widoczne. Więc dlaczego wszyscy milczą?

W drogę do poznania historii tamtej grudniowej nocy, okoliczności zbrodni, mieszkańców Zrębina skąd pochodziły ofiary, rodzin zabójców a także pracy polskiego wymiaru sprawiedliwości zabiera nas w swoim reportażu Wiesław Łuka.

„Nie oświadczam się” to strony zapełnione ogromem pracy i warsztatu autora, który podjął się śledzenia sprawy połanieckiej, spraw sądowych, pracy śledczych, a przy tym także spotkań z rodzinami, poznania sąsiadów i całej społeczności, którą łączy wspólna tajemnica.

Książka napisana jest dosyć specyficznym językiem, ale nie dziwiło mnie to, ani nie denerwowało, ponieważ jest to styl charakterystyczny styl dla okresu, w którym powstało jej pierwsze wydanie,. Jedynie dłuższą chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do tego, ale z każdą minutą audiobooka jest to język coraz bardziej przystępny dla mózgu, tym bardziej, że ważniejsze od niego są fakty. Fakty, które powodują ciarki, przyspieszone bicie serca oraz chęć rwania sobie włosów z głowy. Fakty, które pokazują prawdziwe polskie społeczeństwo z małych miejscowości w czasach PRL. Fakty, które zostały zatajone, bo przysięgło się na różaniec. Fakty, które i Wy powinniście poznać.

Sprawa połaniecka. Słyszałam już na jej temat niejeden podcast kryminalny. Więc po co jeszcze książka? Nie wiem. Pewnie dlatego, że lubię zgłębiać tematy truecrime i po tej pozycji stwierdzam, że to był dobry krok.

Boże Narodzenie 1976, tradycyjnie praktycznie cała parafia w Połańcu zgromadziła się o północy na pasterce, ten wyjątkowy czas nie zapowiadał tego, co już za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
867
19

Na półkach:

To dzieło monumentalne i nie sposób przejść obojętnie wobec ogromu pracy, jaką na przestrzeni lat Łuka włożył w pozyskiwanie informacji. A jednocześnie pozostał cichym towarzyszem wydarzeń, dopiero pod koniec książki właściwie osobowo ogląda krajobraz po bitwie, świat po ogłoszeniu wyroku w sprawie zbrodni połanieckiej.
Dowód na to, że, jak pisał Mariusz Szczygieł, w reportażu słowo jest świadkiem. W tym przypadku przypomina i dręczy, nie pozwala zapomnieć o morderstwie, a jeszcze bardziej o towarzyszącej mu zmowie milczenia. Każe zadawać pytania, czy gdyby dziś...?
Według mnie lektura obowiązkowa, z uwagi na formę, ale też ładunek etyczny treści.

To dzieło monumentalne i nie sposób przejść obojętnie wobec ogromu pracy, jaką na przestrzeni lat Łuka włożył w pozyskiwanie informacji. A jednocześnie pozostał cichym towarzyszem wydarzeń, dopiero pod koniec książki właściwie osobowo ogląda krajobraz po bitwie, świat po ogłoszeniu wyroku w sprawie zbrodni połanieckiej.
Dowód na to, że, jak pisał Mariusz Szczygieł, w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
610
88

Na półkach: ,

Nie skupiająca się na zbrodni, ale na ludziach, i przez to szokująca. Odkrywa zaściankową mentalność i stara się w nią zagłębić, zadając odpowiednie pytania o moralność, sumienie, winę. To jak zerknięcie do zupełnie innego świata i zupełnie innego człowieka, którego rozumowanie leży gdzieś poza pojęciem - i którego nikt by się nie odważył umieścić w książce fikcyjnej, ponieważ i świat, i człowiek wydają się zbyt mało realistyczni. (Patrz: babcia Kalitowa, która, na wszelki wypadek, zapłakała nad wnukami dopiero po śmierci Wojdy; najbliższa rodzina doradzająca rodzinie Kalitów: "Wy dajta spokój, dzieci wam nikt nie wróci, a żywych chłopów wpakujeta do więzienia.")

Łuka rozmawia z ogromną ilością osób, przez co tworzy się niewielki chaos, nawet pomimo spisu osób na początku; nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ wszyscy bohaterowie reportażu pochodzą z jednej wsi i ich tok myślenia jest zastraszająco podobny. Sama praca Łuki wydaje mi się bardzo dobrze zrobiona - nie oceniająca, nie skazująca (pomimo tego, co mówią oskarżeni), ale opisująca, badająca, starająca się zatrzymać na neutralnym gruncie. Pozostawiająca, mimo wszystko, ten cień wątpliwości co do ostatecznych wyroków.

Nie skupiająca się na zbrodni, ale na ludziach, i przez to szokująca. Odkrywa zaściankową mentalność i stara się w nią zagłębić, zadając odpowiednie pytania o moralność, sumienie, winę. To jak zerknięcie do zupełnie innego świata i zupełnie innego człowieka, którego rozumowanie leży gdzieś poza pojęciem - i którego nikt by się nie odważył umieścić w książce fikcyjnej,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
712
636

Na półkach: , , , ,

Nie pamiętam ”sprawy połanieckiej" z mediów, choć w 1976 roku byłam już dorosłą osobą. Być może nie zetknęłam się z nią, a być może nie utkwiła mi w pamięci, bo przykłady podobnej zawiści, pazerności i braku empatii w stosunku do najbliższych, matki, siostry czy brata, obserwuję na znanej mi wsi w centralnej Polsce do dziś. Oczywiście nie na taką skalę, gdzie cała wieś - za wyjątkiem jednej najbiedniejszej rodziny- milczy i ukrywa zbrodniarzy, ale pojedyńcze przypadki nieludzkiego zachowania i braku sumienia są ciągle na porządku dziennym. Potrafię sobie wyobrazić, że i dziś coś podobnego mogłoby się zdarzyć. Zabić kobietę w 5-tym miesiącu ciąży, jej męża i jedenastoletniego brata za trochę kiełbasy i wódki, do tego przekonanie o niewinności sprawców nawet po 50 latach - to mówi dużo o mentalności wiejskiej i jej folklorystycznie pojmowanej religijności.
Autor, który bezpośrednio relacjonował proces, zachował oryginalne wypowiedzi mieszkanców wsi, silących się na elegancką polszczyznę, a mówiacych na codzień gwarą.
Ciężka lektura, ale warta przeczytania.

Nie pamiętam ”sprawy połanieckiej" z mediów, choć w 1976 roku byłam już dorosłą osobą. Być może nie zetknęłam się z nią, a być może nie utkwiła mi w pamięci, bo przykłady podobnej zawiści, pazerności i braku empatii w stosunku do najbliższych, matki, siostry czy brata, obserwuję na znanej mi wsi w centralnej Polsce do dziś. Oczywiście nie na taką skalę, gdzie cała wieś - za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
903
427

Na półkach: , ,

Bardzo bulwersująca i nieprawdopodobna historia, która wydarzyła się naprawdę, tutaj w Polsce, na wsi, w latach 70. ubiegłego wieku. W nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku zostali zamordowani z premedytacją: młoda kobieta w ciąży, jej mąż oraz jej nastoletni brat. Powód był bardzo błahy: siostra głównego sprawcy zabójstwa została oskarżona o kradzież wędlin na ślubie zamordowanych. Mordercy uznali to oskarżenie za straszną hańbę na honorze rodziny i postanowili się "odpowiednio" zrewanżować, wykorzystując do tego strach i ciemnotę ludzi ze wsi. Autor reportażu, dziennikarz, z dużą szczegółowością dokumentuje przebieg procesu, który trwał kilka lat, ponieważ sprawcy wodzili sądy oraz milicję za nos bardzo skutecznie. Historia ta pięknie obrazuje polską, zaściankową, "bogobojną" mentalność. W dalszym ciągu nie mogę uwierzyć, że ktoś może wyrządzić innym taką krzywdę z powodu tak błahej sytuacji. Polecam!

Bardzo bulwersująca i nieprawdopodobna historia, która wydarzyła się naprawdę, tutaj w Polsce, na wsi, w latach 70. ubiegłego wieku. W nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku zostali zamordowani z premedytacją: młoda kobieta w ciąży, jej mąż oraz jej nastoletni brat. Powód był bardzo błahy: siostra głównego sprawcy zabójstwa została oskarżona o kradzież wędlin na ślubie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Wiesław Łuka Nie oświadczam się Zobacz więcej
Wiesław Łuka Nie oświadczam się Zobacz więcej
Wiesław Łuka Nie oświadczam się Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd