Czarna wołga

Okładka książki Czarna wołga autora Przemysław Semczuk, 9788381391016
Okładka książki Czarna wołga
Przemysław Semczuk Wydawnictwo: Świat Książki reportaż
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2018-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-15
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381391016
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarna wołga w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czarna wołga



książek na półce przeczytane 1070 napisanych opinii 554

Oceny książki Czarna wołga

Średnia ocen
6,9 / 10
1111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czarna wołga

avatar
782
313

Na półkach: , , ,

Rewelacyjnie napisany reportaż o zbrodniach w PRL-u. Ale Pan Semczuk tylko takie tworzy :)
Przerażające, że jeszcze na początku lat 80 wieszano ludzi za zbrodnie.

Rewelacyjnie napisany reportaż o zbrodniach w PRL-u. Ale Pan Semczuk tylko takie tworzy :)
Przerażające, że jeszcze na początku lat 80 wieszano ludzi za zbrodnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
310
310

Na półkach:

Dość powiedzieć, że czytałam tę książkę późnym wieczorem a potem bałam się wstać do toalety. TO KOMPLEMENT!

Dość powiedzieć, że czytałam tę książkę późnym wieczorem a potem bałam się wstać do toalety. TO KOMPLEMENT!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1346
1346

Na półkach: , ,

Moje dzieciństwo przypadło na lata PRL-u i doskonale pamiętam jak dorośli straszyli mnie czarną wołgą, która była synonimem niebezpieczeństwa i czyhającego za rogiem zła. Miała ona porywać dzieci i... tutaj scenariuszy było już mnóstwo. Mówiono, że na narządy, lub by wywieść je za granicę w celu nielegalnej adopcji, bądź też wykorzystać seksualnie.
Ta miejska legenda przetrwała wiele lat i ciekawa byłam jaka była jej geneza dlatego z ciekawością sięgnęłam po książkę Przemysław Semczuka "Czarna wołga. Kryminalna historia PRL".
Liczyłam na sentymentalną, choć mroczną podróż do tamtych czasów i choć niewątpliwie autor wykonał ogromną pracę archiwalną to lektura ta pozostawiła mnie z mieszanymi uczuciami.

Moim zdaniem największym problemem tej pozycji jest przeładowanie materiałem. Miałam wrażenie jakby pisarz chciał zmieścić w jednym tomie niemal całą kronikę kryminalną kilku dekad. To sprawia, że czytelnik momentami czuje się zasypany datami, nazwiskami i sygnaturami akt. Zamiast płynnej opowieści miejscami otrzymujemy coś na kształt milicyjnego raportu, a niektóre historie zamykają się w kilku akapitach.
w książce obok spraw głośnych i powszechnie znanych jak chociażby proces Zdzisława Marchwickiego zwanego "wampirem z Zagłębia" czy porwaniem 15-letniego Bohdana Piaseckiego, syna lidera Stowarzyszenia „Pax” Bolesława Piaseckiego Przemysław Semczuk przytacza historie niemal zapomniane. To właśnie one są najciekawszymi elementami publikacji, choć potraktowano je skrótowo. I to właśnie te ówczesna władza chciała wyciszyć, by nie psuć wizerunku bezpiecznego państwa.

"Czarna wołga. Kryminalna historia PRL" to kawał dobrej roboty dokumentalnej, ale autor nie potrafił dokonać selekcji zebranego materiału. Gdyby odchudzić tę książkę o kilkadziesiąt stron i skupić się na wygranych opowieściach ale bardziej dogłębnie, czytałoby się ją znacznie lepiej. Dla osób pamiętających tamte czasy to ciekawa podróż w przeszłość pokazująca, że prawdziwe zło ukrywało się nie za szybami tajemniczego samochodu ale w nieudolności systemu i brutalności zwykłych ludzi.

Audiobook (czytał Leszek Filipowicz)

Moje dzieciństwo przypadło na lata PRL-u i doskonale pamiętam jak dorośli straszyli mnie czarną wołgą, która była synonimem niebezpieczeństwa i czyhającego za rogiem zła. Miała ona porywać dzieci i... tutaj scenariuszy było już mnóstwo. Mówiono, że na narządy, lub by wywieść je za granicę w celu nielegalnej adopcji, bądź też wykorzystać seksualnie.
Ta miejska legenda...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2487 użytkowników ma tytuł Czarna wołga na półkach głównych
  • 1 440
  • 1 007
  • 40
419 użytkowników ma tytuł Czarna wołga na półkach dodatkowych
  • 272
  • 30
  • 25
  • 24
  • 24
  • 22
  • 22

Inne książki autora

Przemysław Semczuk
Przemysław Semczuk
Przemysław Semczuk, dziennikarz, publicysta, autor literatury faktu. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej i historii Polski okresu PRL. Jego teksty można przeczytać w tygodnikach Newsweek, Wprost, Gość Niedzielny; miesięcznikach Focus Historia, Wysokie Obcasy Extra czy Playboyu. W radiu RMF Classic prowadził autorską audycję „Zbrodnie ekranowe”. Autor reportaży historycznych „Czarna Wołga, kryminalna historia PRL”, „Wampir z Zagłębia” (nagrodzona Kryształową Kartą Polskiego Reportażu podczas Festiwalu Reportażu w Lublinie),„Kryptonim Frankenstein” (Nagroda Publiczności Festiwalu Reportażu w Lublinie) oraz „M jak morderca”. Napisał także biografię małego fiata oraz książkę opisującą spirytyzm w Dwudziestoleciu międzywojennym. W 2017 roku wydał opartą na faktach powieść kryminalną „Tak będzie prościej” („Srebrny kluczyk”, nagroda w plebiscycie Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie i Prezydenta Miasta Jeleniej Góry) i jako kontynuację „To nie przypadek”. Pasjonat historii najnowszej, muzyki filmowej i gór. Jako uczeń szkoły muzycznej grał w orkiestrze na instrumentach perkusyjnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kryptonim „Frankenstein” Przemysław Semczuk
Kryptonim „Frankenstein”
Przemysław Semczuk
Joachim Knychała, to seryjny morderca, który działał na Górnym Śląsku w latach 70/80 XX wieku. jego ofiarami były tylko i wyłącznie kobiety, na które z przyjemnością napadał wskutek nienawiści i złych doświadczeń z dzieciństwa. pięć z nich zabił, za co został skazany w 85 roku na karę śmierci poprzez powieszenie. wyrok wykonano w więzieniu na Montelupich w Krakowie. Kryptonim Frankenstein to książka, która zrobiła na mnie MEGA wrażenie. zbeletryzowaną historię Knychały czyta się jak rasowy kryminał. strony przewracają się same, a w niektórych momentach aż żal że ich ubywa. Przemysław Semczuk wykonał kawał dobrej roboty przekopując się przez akta sprawy, spotykając się z policjantami i dziennikarzami z tamtego okresu czasu. dzięki temu research'owi otrzymujemy najrzetelniejszą biografię mordercy jaka jest dostępna na rynku czytelniczym. z punktu widzenia Ślązaka muszę przyznać, że fakty zawarte w książce - zarówno dotyczące lokacji oraz czasu - są ścisłe merytoryczne i nawet w niektórych momentach dziwiłem się, skąd autor nie będący Ślązakiem ma tak drobiazgowe informacje o regionie. na uwagę zasługuje również fakt, że większość dialogów napisana w języku śląskim brzmi poprawnie i naturalnie. jako że jestem również wielbicielem śląskich historii, #ksiazka ta stanowi dla mnie niesamowity wehikuł czasu do okresu PRL-u. Przemku, dobra robota! propsuję i nie boję się napisać, że jest to jeden z najlepszych kryminałów, którego akcja dzieje się na śląskiej ziemi. z przyjemnością sięgnę po inne pozycje autora, ponieważ ma lekkość pióra oraz wielką wiedzę dotyczącą komunistycznej Polski.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na71 miesiąc temu
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka Piotr Głuchowski
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka
Piotr Głuchowski Jacek Hołub
Książka „Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka” autora Piotra Głuchowskiego i Jacka Hołuba czytałem pod innym tytułem „Imperator – ojciec Tadeusz Rydzyk” (było to wcześniejsze wydanie) jest to biografia człowieka, który zbudował imperium i od niemal dwóch dziesięcioleci współrządzi Polską. Moim zdaniem obraz Ojca Rydzyka nie jest obrazem pasującym do ubogiego księdza, jest to człowiek z misją pragnący za wszelką cenę zbudować "państwo katolickie narodu polskiego". Nie przyjmuje on do wiadomości tego, że mogą w nim mieszkać inne nacje, ludzie o odmiennej orientacji i sposobie życia wymagający szacunku. W tej biografii dowiemy się wielu ciekawych faktów, między innymi tego, że ojciec Rydzyk ukrył przed rektorem seminarium i władzami zakonu fakt, iż jest nieślubnym dzieckiem Franciszki Rydzyk i Bronisława Kardaszewskiego. Mąż Franciszki Rydzyk zginął w Dachau w 1941, ksiądz T. Rydzyk zaś urodził się w 1945. Przyznanie się do faktu nieślubnego związku matki uniemożliwiłoby bowiem, ojcu Tadeuszowi zostanie księdzem i zakonnikiem. A że jestem, byłym stoczniowcem to jest mi znana sprawa z ponad półtora miliona świadectw udziałowych NFI, (zakupione przez stoczniowców),które nigdy nie trafiły do stoczni, a to przecież na utrzymanie i rozwój stoczni, owe pieniądze i świadectwa były zbierane tzw. „cegiełki” na rzecz Stoczni Gdańskiej. Sprawa przycichła, a pieniądze zasiliły dzieła ojca Rydzyka. Ojciec Rydzyk doskonale zdaje, sobie z tego sprawę dlatego wie, iż może przez lata unikać odpowiedzialności za te swoje przedsięwzięcia, które z pewnością nie służą katechizowaniu bożych owieczek. Mam wrażenie, że Toruń przestał być krzyżacką kolebką, a stał się prawdziwym centrum dowodzenia tytułowego imperatora. O tym, że ojciec Tadeusz w latach 1986-1987 w niejasnych okolicznościach przebywał w Niemczech zagrożony zakazem odprawiania mszy, że pierwsze pieniądze dostał od szwajcarskiej mistyczki o dziwnej proweniencji, zafascynowanej objawieniami w Medjugorie podobnie jak Oj. Rydzyk mało kto dziś pamięta, jeżeli w ogóle ktoś o tym wiedział. To nie bywałe jak zwykły człowiek, nie mając zaplecza finansowego, któremu ukończenie szkoły sprawiło niemałe problemy, doszedł do pozycji jednego z najbogatszych Polaków. W biografii poruszona jest też sprawa przydziału rosyjskich nadajników z rejonu Samarkandy i Uralu, dzięki którym radio znacząco zwiększyło swój zasięg i dociera praktycznie do wszystkich, także za granicami Polski. Na jakiej podstawie przydzielono te nadajniki i czy miało to związek z tym, iż ojcem Rydzykiem interesowały się rosyjskie służby, a wcześniej Urząd Bezpieczeństwa. Każda zaś próba dowiedzenia się czegoś więcej obiektywnie o ojcu i redemptorystach z toruńskiego klasztoru uważana jest za atak na Boga, Kościół i Ojczyznę. Oprócz bardzo obszernej biografii księdza znajdziemy też ogrom polityki. Nie da się ukryć, że postać Ojca była silnie powiązana z byłą władzą zwłaszcza prawicowych partii. Czy się to komuś podoba, czy nie, chorzy, starsi ludzie, wykluczeni, bezrobotni czują, że dzięki niemu mogą być wysłuchani i że ich głos może zostać wysłuchany. On to wie, dlatego ma szanse "przepchnąć" na antenie praktycznie każde swoje przedsięwzięcie, jak choćby to pod tytułem "nie oddamy, wam Telewizji Trwam". Przyjaźń toruńsko- warszawska to nie nowe zjawisko. Od samego początku istnienia licznych fundacji zauważyć można silne koneksje między politykami a imperatorem. Większość biskupów i kardynałów przymyka oczy na działalności Radia Maryja, akceptując po cichu polityczne treści niektórych audycji Radia Maryja czy telewizji Trwam zdając sobie doskonale sprawę z tego, jaka jest siła mediów Redemptorysty w porównaniu choćby z rozgłośniami diecezjalnymi czy archidiecezjalnych, do których Episkopat zmuszony jest, dokładać a do toruńskiej rozgłośni nie dokłada nic i jeszcze z tego korzysta. W związku, z tym radio jest i pozostanie pewnie długo poza kontrolą Kościoła i Episkopatu. Pomimo swej objętości „Imperatora” czyta się bardzo szybko. Nie da się opowiedzieć całej historii Ojca Rydzyka na kilku kartkach. Napisanie takiej książki wymaga nie tyle odwagi ile ogromnej determinacji. Temat został przedstawiony w bardzo obszerny sposób, ilość pozycji bibliograficznych zadziwia. Jest to kawał mocnego reportażu. Pomimo tego zachęcam wszystkich do przeczytania jego biografii bez względu na to czy zgadzają się z poglądami ojca Tadeusza, czy nie,. Pozwoli to nam choć trochę poznać człowieka, który faktycznie poprzez wpływ, jaki wywiera na ludzi, to naprawdę rządzi milionami dusz. "A był nieśmiałym chłopcem. Wybrał seminarium, gdy nie dostał się do szkoły średniej. Miał być zakonnym braciszkiem - do końca życia pracować w kuchni, ogrodzie, albo pucować buty ojczulkom." Na koniec retoryczne pytanie: czy polski Episkopat kiedykolwiek odważnie pójdzie drogą zmian, czy też nie będzie umiał pójść naprzód, łącząc tradycje z nowoczesnym myśleniem o człowieku?
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na109 miesięcy temu
Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe Barbara Seidler
Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe
Barbara Seidler
Klasyka reportażu sądowego, który niestety na moich oczach umarł śmiercią - chciałem napisać - naturalną, ale raczej nie przypadkiem gazety same zrezygnowały z tego gatunku. To także te czasy, kiedy głośne w danym środowisku czy też powszechnie, procesy przyciągały dziesiątki czy nawet widzów wysiadujących na rozprawach. Tego też już nie ma - telenowele ciekawsze… Tym samym ta książka jawi mi się jako dokument historii. Dziś już nie ma dziennikarstwa sądowego w takim mistrzowskim wydaniu. Jeśli nawet coś bywa w mediach, to zazwyczaj nieosadzone w żadnym kontekście szybkie relacje, krótkie wypowiedzi oskarżonego, ciach, adwokata, ciach, prokuratora, a najlepiej pokrzywdzonych - koniecznie jak najbardziej emocjonalne. I sam wyrok, jak najbardziej skrótowo. Koniec. A przecież przez lata, co sam świetnie pamiętam, obszerne relacje z ważnych procesów wypełniały całe łamy najważniejszych gazet i czasopism. Dziennikarze sądowi reprezentowali niebotyczny poziom wobec dzisiejszych "media workerów". A jedną z najlepszych była, a przecież jest, 96-letnia Barbara Seidler. Odpowiada mi jej styl narracji. Z reguły jest ona relacyjna, zewnętrzna wobec opisywanych zdarzeń. Czasem Autorka pozwala sobie na własne komentarze, czy nawet odczucia. Ale nawet wtedy jest obiektywna. W tym zbiorku zwraca uwagę nie tylko wybitny profesjonalizm Autorki. Inną jej cechą jest niebywała empatia - jakkolwiek to by brzmiało - nie tylko wobec ofiar, jak np. w przypadku zakatowanego chłopczyka - ale także, a może i głównie: dla podsądnych, którzy w pewnym sensie też są “ofiarami”, choćby samych siebie, a często: najbliższych, otoczenia społecznego, własnych nałogów i charakterów. Dobrym przykładem jest właśnie sprawa z lat 80. śmierci 6-letniego pasierba z rąk kobiety, która, jak kilkanaście lat temu ujawnił Mariusz Szczygieł, po odbyciu 10 lat więzienia (wyrok opiewał na 15),była ekspertką MEN. Ta sprawa poraża ładunkiem zła, jakie może władać człowiekiem - bynajmniej nie z marginesu. Cytaty tylko te łagodniejsze: “– Czy tym pasem oskarżona biła Daniela? – Różne pasy wpadały mi w rękę. – A ranę zabliźnioną na głowie od czego miał? – Rozbiłam mu talerz na głowie, bo źle go umył. Tylko podstawił pod kran i chciał odstawić”. “Danielowi krzyczeć i płakać nie było wolno, bo wówczas razy liczono od nowa, za najmniejszy krzyk bicie zaczynało się od początku”. “– Czasem bił Daniela Janek, mały wolał być bity przez ojca, bo Janek trzymał się regulaminu. Ja biłam najpierw lżej, potem coraz mocniej, traciłam panowanie. Czasem biliśmy razem. Tak, czasem robiliśmy to razem”. “– Renata biła tylko Daniela; psa, którego mieliśmy na Żoliborzu, nie biła. Ona go mocno biła, zawsze kazała mu się rozebrać, położyć. Bo, Wysoki Sądzie, przecież nie można bić inaczej. Trzeba, aby się dziecko rozebrało i położyło”. A mimo wszystko, Autorka nie podkręca naszych emocji, bo wie, że opisane fakty, bez komentarza, same w sobie wystarczą. To znaczy: wystarczały, wtedy… Dziś media mają raczej odwrotną “misję”.... Ale od tamtej sprawy jest - kto wie, czy nawet nie mocniejsza - i inna: skazania na karę śmierci w tzw. aferze mięsnej w latach 60. (przez osławionego stalinowskiego sędziego Romana Kryże, który ma swój cmentarzyk z lat 50. ludzi potem “zrehabilitowanych”). Empatia bowiem milion razy trudniejsza wobec skazanych w aferze mięsnej, bo rzeczywiście przywłaszczali sobie ówczesne (!) miliony. I pisze Autorka: “W zdrętwiałą ciszę sali padają słowa prokuratorskiego wnioskowania: – dla Wawrzeckiego, Witowskiego i Fabisiaka żąda kary śmierci, dla Gradowskiego, i Skowrońskiego – dożywotniego więzienia, dla Woźnicy, Balczarka i Zawadzkiego - 15 lat, dla Walendziuka -14 lat, dla Stokłosińskiego – 13 lat. Potem starałam się nie widzieć i nie słyszeć już nic”. “– Panowie sędziowie, jeśli po wszystkim co zostało tu powiedziane, z ust waszych padło by słowo +śmierć+– tu [adwokat] wyciągnął przed siebie rękę, rozcapierzył palce i trwając w tym geście obrony i sprzeciwu, schrypniętym głosem wykrzyczał: – to pamiętajcie, że byłem przeciw! przeciw! przeciw!”. “Na ławie oskarżonych siedzieli dziś, z głowami wciśniętymi w ramiona, Wawrzecki i Witowski, siedział kredowobiały, z pustymi oczami, kamienny Fabisiak. Ludzkie strzępy i kamień z oszalałym, tłukącym sercem. Wewnątrz tych strzępów, wewnątrz tego kamienia – coś o niewymiernej, nieprzeliczalnej wartości: życie ludzkie. Złamani, skończeni ludzie. W obliczu grożących im kar – najsurowszych – nie mogli zebrać myśli, nie potrafili się opanować. Strzępy”. “Jestem gorącą przeciwniczką kary śmierci. Szczególnie drastyczne wydaje mi się kojarzenie tej kary z przestępstwem złodziejstwa”. “Nie wydaje mi się, aby potrzeba nam było szubienic jako gwarancji ładu i przestrzegania norm prawnych”. “Jakie mamy wreszcie prawo skazywać na śmierć jednych, aby nastraszyć lub poprawić drugich? I czy szalę ludzkiego życia mogą przechylić najcięższe nawet miliony”. “Potępienie społeczne przestępców w rodzaju mięsnych aferzystów jest ogromne.(...) Tylko czy to potępienie nie wykracza poza bariery humanizmu?”. “Spróbujmy zadać sobie pytanie: czy wyrok śmierci powstrzyma innych, następnych? Bo jeśli tak, to afera mięsna powinna być ostatnią aferą gospodarczą, która trafia na salę sądową”. “Z rozmów z innymi ludźmi: – To potworne. To chyba niemożliwe, żeby ich powiesili. – Dobrze im tak, najpierw kradli, a teraz płaczą. – Trzeba wieszać, bo jak sobie dać radę z tym złodziejstwem? – Za pieniądze - kara śmierci? – Dokąd będziemy pozwalać się okradać? – Pani, to kozły ofiarne. Ileż to ludzi kradnie... – W cywilizowanym państwie za przestępstwa przeciw własności?”. I jeszcze coś, co wydaje się wręcz niewiarygodne: adwokat zwraca się do dziennikarki z czymś takim! “Mecenas Bieńkowski pytał, jak mu radzę, czy ma iść na egzekucję swojego klienta, bo właśnie dostał zawiadomienie, że Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski i +to+ odbędzie się jutro. Nie umiem sobie przypomnieć, co mu odpowiedziałam”. “Przyszedł klawisz i powiedział +Wawrzecki, zbieraj się+. Wawrzecki wstał z pryczy, to było wielkie, silne chłopisko, wyciągnął do mnie rękę i wychrypiał "Daj się sztachnąć+. On nie palił. Ale wiedziałem że jest w potrzebie. Odwróciłem się na chwilę, żeby znaleźć paczkę, a gdy znów spojrzałem na Wawrzeckiego, miał siwe włosy. (...) W sekundę osiwiał”. Albo sprawa zabicia młodego chłopaka w dawnym “E. Wedel, ZPC im. 22 lipca” przez starszego mistrza, który w nim się zadurzył. “Gdy wyprowadzano go z sali rozpraw, tłum rzucił się na niego. Szarpali go i lżyli, ciągnęli za włosy i nawet dwóch milicjantów nie mogło dać sobie rady z rozwydrzonym tłumem, który nie chciał spokojnie poczekać na wyrok. Homoseksualizm jest dla niego większą zbrodnią niż zamordowanie człowieka”. “W fabryce Wedla, w Karczewie i w Halinowie te rzeczy uważa się widać za większe zło niż chwytanie za młotek i zadawanie ciosów bez opamiętania. (...) Bo sędzia, tak jak i ja, wie doskonale, że żądali jego śmierci nie dlatego, że zamordował człowieka, a dlatego, że był inny, że faworyzował młodych chłopców, nie zachowywał się tak jak oni wszyscy”. “Publiczność, która tu przyszła - z Pragi, Skarszewa i z Halinowa – już wydała wyrok. Ale do tej sali nie przeniknie żadna opinia. Tu sąd sprawiedliwie, w majestacie prawa dochodzić będzie prawdy materialnej (..). Tu się nie zakłada nawet tego, że jest winny, i dlatego później, w czasie pytań świadków, sędzia upomni młodego człowieka: – Dlaczego świadek mówi, że oskarżony zamordował, czy świadek to widział?” Kolejny wybitny tekst to "Mrok" - o tzw. "sprawie Orzechowskiej". Chodzi o słynne zabójstwo matki z lat 70. w Warszawie przez nastolatkę. Po wszystkim ją pokroiła w kawałki, które umieściła w torbach przechowalni bagażu na Dworcu Centralnym - sam pamiętam, jak mówiła o tym "cala Warszawa", jak i ogłoszenie w prasie z fotografiami tych walizek. Matka, niestety była potworem, która od dawna psychicznie "zabijała" córkę. Dlatego otrzymała ona najniższy możliwy wyrok - 8 lat... Albo “piekielne” mieszkanie, gdzie żyją trzy rodziny ze wspólną ubikacją i zlewem oraz przechodnim, zamieszkanym pokojem. “Wspólna gehenna” dodaje Autorka. “Zaciekłość, zacietrzewienie, wszystkie złe ludzkie instynkty i moce bielmem położyły się tym ludziom na oczy”. Wytaczają oni sobie wzajemnie sprawy sądowe o wszystko. Właśnie trwa 27. proces między pięcioma osobami….. Niesamowita historia próby ucieczki z szpitala więzienia na Rakowieckiej grupy kryminalistów, którzy wielokrotnie dokonywali samookaleczeń. “Przeciął sobie wyostrzonym żelaznym guzikiem powłoki brzuszne, poplątał kiszki i tylko dlatego że współpacjent prosił: +Nie wieszaj flaków na klamce, bo mi się robi niedobrze+, udało się Miroszewskiego uratować po operacji trwającej ponad 10 godzin”. Inny przypadek samookaleczenia– wbicia gwoździa w serce. “Gwóźdź przewędrował przez tętnicę aż do tętnicy piszczelowej, gdzie spowodował zatkanie tętnicy, niedokrwienie goleni lewej, zakażenie tkanek. Otwierają w tym miejscu ognisko ropne, napotkano gwóźdź i usunięto go. Nie udało się jednak opanować zakażenia ogólnego, posocznicy i ropowicy i mimo intensywnego leczenia pacjent zmarł”. Inne cytaty: “Przyjaźnił się z utalentowanym młodym prozaikiem. Tamten też pił. Nie znalazł dla siebie miejsca w dalekim świecie. Był na wskroś Polski. Tylko tu, nad Wisłą, mógł przeżywać ósme dni tygodnia. Znaleziono go w brudnym hotelu hotelowym pokoju, w dalekim, obcym mieście”. “Nie miał woli. Toczył się. Przez życie, przez czas obojętny, który mijał obok niego. Dlaczego? Dlaczego się poddawał?”. “Tylko jeden podsądny sprawia wrażenie absolutnie obojętnego, nie reaguje na to, o czym mówi się na tej sali, a zapytany przez sędziego, co mu jest, odpowiada: – Bo to jest przykre. – Co jest przykre? – No ten proces”. “Doktor Kaczanowski musi tłumaczyć wysokiemu sądowi, że dokonywane przez psychopatów akty samoagresji świadczą, że jest to jedyna forma protestu w stosunku do sytuacji, z którą nie mogą się uporać. Zdają sobie sprawę, że igrają ze swoim zdrowiem i życiem, a jednak uszkadzają się w sposób okrutny. Mogą łykać metalowe pręty i zgięte pałąki od wiader, bo zniesiony mają odruch bólu.(...) Już dzisiaj nie mogę dłużej siedzieć na tej sali. Muszę wyjść na ulicę, wmieszać się w tłum”. “Przyznaję, że polubiłam już tych podsądnych psychopatów. Nie kłamią przed sądem, nie wykręcają się głupio, odpowiadają chętnie na pytania, Potem wszystko potwierdza się w zadaniach świadków(a na sąsiedniej sali, do której raz po raz muszę wracać, młot młody człowiek, student, któremu akt oskarżenia zarzuca czy ohydny, nie przyznaje się do winy. Zwyczajnie kłamie. Zimny i obojętny na wszystko, co nie dotyczy jego przyszłej życiowej kariery. Powinnam zachować maksimum obiektywizmu. To jest mój obowiązek. Obowiązek reportera sali sądowej. Ale przecież nie mogę. Wiem że nie potrafię. Z jakąż ulgą wracam do tych recydywistów, samouszkodzeniowców!” “Samouszkodzeniowcy, którzy połykają pałąki od kubłów, gdy im +szok+, nie są w stanie połknąć cieniutkiej rurki do sondowania żołądka”. PS I coś jeszcze, co się zmieniło, akurat na korzyść prawa i sprawiedliwości. Dziś podawanie nazwisk podsądnych bez ich zgody skończyłoby się wyrokami w procesach cywilnych. A już za ujawnienie szczegółów z opinii sądowo-lekarskiej o tym, kto z nich na jaką chorobę ciała i duszy cierpi - jak i u Seidler - zasądzano by niemałe pieniądze…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na88 dni temu
Opowiem ci o zbrodni Katarzyna Bonda
Opowiem ci o zbrodni
Katarzyna Bonda Małgorzata Fugiel-Kuźmińska Michał Kuźmiński Marta Guzowska Wojciech Chmielarz Katarzyna Puzyńska Igor Brejdygant Michał Fajbusiewicz
Pierwsza historia była ciekawa i ujmująca swym tragizmem. Niestety podejście autora było dla mnie również tragiczne ponieważ, panował ogromny chaos. Niestety, ale ciężko mi było w pewnym momencie złapać wątek. Powinien być większy rozdział postaci, żeby to było czytelniejsze, ale tak to podobało mi się. Wyroki względem bandytów powinny być jednak solidniejsze. Druga historia była napisana w nieciekawy sposób. O ile 1 czytało się szybko, tak druga już mnie trochę umęczyła. Za dużo szczegółów, niepotrzebnych wtrąceń. To mi się nie podobało, było nudne. Ani słowa o wymierzonej karze. Trzecia historia okazuje się być jeszcze większym bałaganem niż poprzednia. Tutaj to dopiero panuje chaos wątków. Ciężko jest mi się skupić i nadążyć. Nie no to już jest porażka, to jest za dużo! Za dużo prywaty od chmielarza, a za mało historii. Co mnie obchodzi co się dzieje u niego w domu i co jego żona robi? Jak nie to jest najważniejsze. Tytuł książki brzmi 'opowiem ci o zbrodni", a on opowiada o sobie, o sobie, o swojej żonie. Mnie to nie obchodzi jestem poirytowana. Jeżeli już coś dotyczy sprawy, to jest jedno i to samo, w kółko. Autor ewidentnie nie umie pisać, albo mu się nie chce. A przede mną już 4 historia. Jest ciekawiej, lepiej się czyta. Wszystko jest lepiej widoczne, ale irytuje mnie non stop powtarzanie, że mężczyzna starszy o 13 lat i dziewczyna z kasztanami w kieszeni. Czytało się szybko, sprawnie i chociaż zdjęcia nawiązywały do akcji. Historia numer 5- prawie jak rzeźnia nr 5. Historia, która jest dla mnie wstrząsająca, emocjonująca i naprawdę jestem w szoku, że rodzinny konflikt może zajść aż tak daleko. Aż, że ktoś może się posunąć do takiej zbrodni. Dobrze rzeczowo i konstruktywnie napisany rodział. Przynajmniej ta część Bardzo mi się podoba. Przedstawioną historię idealnie opisuje cytat" granica wsi wyznacza granicę świata". Ostatnia historia była równie ciekawa co w pozostałe. Była też napisana zwięźle i na temat. Co jak najbardziej mi się podobało.
Kamila21 - awatar Kamila21
ocenił na61 dzień temu
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości Swietłana Aleksijewicz
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
Swietłana Aleksijewicz
Poruszający i niesamowicie ważny reportaż. Autorka oddała w pełni głos osobom, które przeżyły ten koszmar: likwidatorom, wdowom, naukowcom, wysiedlonym mieszkańcom i tym, którzy powrócili na skażone ziemię, a nawet dzieciom. Z ich opowiadań-monologów wybrzemiewa także głos ofiar. To zapis ogromnego cierpienia, które trwa do dziś. To zapis potwornej natury człowieka. To również zapis skutków ślepego podążania za rozwojem technologii, nie zważając na koszty czy na etykę. To w końcu zapis żywota człowieka ZSRR i człowieka, który gubi swoją tożsamość narodową. To też zupełnie odmienne ukazanie tego wydarzenia. Brak pogłębionych technicznych elementów czy samego przebiegu katastrofy. Jest to bogaty obraz skutków społecznych, środowiskowych, mentalnych, utwierdzający w przekonaniu, że nie tylko był to 'czarny łabędź', ale kluczowe wydarzenie XX wieku. Co więcej, lektura tej książki była dla mnie niejako traktatem filozoficznym. Rozważania często bardzo prostych ludzi skłaniają do głębszej refleksji nad znaczeniem, a także kondycją człowieczeństwa w czasach, w jakich przyszło nam żyć. "Niech pani popatrzy na przyrodę... Od niej trzeba się uczyć... Przyroda pracuje, oczyszcza się samorzutnie, pomaga nam. Zachowuje się rozsądniej od człowieka. Dąży do pierwotnej równowagi. Do wieczności." "Nasza sztuka zajmuje się tylko cierpieniem i miłością człowieka, a nie wszystkiego, co żyje. Wyłączenie człowieka! Nie zniżamy się do nich: do zwierząt, do roślin... Do innego świata... A przecież człowiek może wszystko zniszczyć. Wszystkich zabić. Teraz to już nie fantazja..."
Marique - awatar Marique
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Czarna wołga

Więcej
Przemysław Semczuk Czarna wołga. Kryminalna historia PRL Zobacz więcej
Przemysław Semczuk Czarna wołga. Kryminalna historia PRL Zobacz więcej
Przemysław Semczuk Czarna wołga. Kryminalna historia PRL Zobacz więcej
Więcej