Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Krakowski kredens

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2013-03-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-03-26
- Liczba stron:
- 182
- Czas czytania
- 3 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379001361
W jakiej sytuacji możemy oceniać moralność człowieka lub jej brak? Czy mężczyzna pracujący jako strażnik przy mordowaniu Żydów w komorach gazowych pozbawiony jest wyższych uczuć? Czy kobieta dobrowolnie oddająca się Niemcowi podczas II wojny światowej jest zdrajczynią? Czy siostra uwodząca siostrze narzeczonego ma względem niej jakieś skrupuły? Czy ksiądz-gej jest w stanie być prawdziwie oddany Bogu? Historia krakowskiej rodziny Walasików nie jest prosta. Ba! Jest nawet bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Młodość jednych z bohaterów, przypadająca na lata II wojny światowej, życie w powojennej komunistycznej Polsce, jednoczesna chęć poprawy swojego bytu i życia w godnych warunkach, to tylko z niektóre z poruszanych kwestii. Lektura „Krakowskiego kredensu” dotyka wielu tematów tabu. Porusza niewygodne kwestie, obnażając tak naprawdę najbardziej prymitywne cechy ludzkie Jednak nie ocenia. W swym niedopowiedzeniu pozostawia miejsce na własną opinię. To czyni ją lekturą niezwykle fascynującą i wciągającą.
Kup Krakowski kredens w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Krakowski kredens
Co za dużo, to niezdrowo. Pisarze też powinni trzymać się tej zasady, ale autor "Krakowskiego kredensu" tego nie zrobił. No i upchał w swojej krótkiej powieści mnóstwo tematów i z teraźniejszości, i z czasów drugiej wojny światowej, przez co tak naprawdę żaden problem nie został przedstawiony wnikliwie. Cały czas odnosiłam wrażenie, że Mateusz Kraft tylko ślizga się po tematach i wciąż odczuwałam niedosyt. Tym bardziej, że okładkowa recenzja zapowiada intrygująca i interesującą fabułę. Szkoda, że autor nie wykorzystał potencjału tkwiącego w podjętej tematyce. Zastrzeżenia mam też do stylu i języka - momentami wydaje się niechlujny, czasem zbliża się do urzędniczej mowy spod znaku "dnia dzisiejszego" i "godzin porannych". Na szczęście powieść ma też zalety. Akcja jest wartka i trzyma w napięciu. Zainteresować mogą tajemnice rodzinne i wzajemne animozje, wydarzenia sprzed wielu lat, zwłaszcza wojenna przeszłość leciwej głowy rodziny, a także jej korzenie. Wielka szkoda, że ten właśnie wątek, moim zdaniem najciekawszy, potraktowany został po macoszemu. Czy polecam? Owszem, można przeczytać, ale nie należy nastawiać się na wielkie przeżycia duchowe. To książka, jakich wiele na naszym rodzimym rynku księgarskim. Na pewno ma ona jakieś ambicje, ale jest przykładem niewykorzystanej szansy.
Oceny książki Krakowski kredens
Poznaj innych czytelników
90 użytkowników ma tytuł Krakowski kredens na półkach głównych- Chcę przeczytać 60
- Przeczytane 30
- Posiadam 8
- Ebooki 3
- Literatura polska 3
- 2014 2
- 2021 1
- Biblioteczka domowa III 1
- E-booki (reader) 1
- Przeczytane w 2018 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Krakowski kredens
Janina po trosze wściekała się na niego, że zawraca wszystkim głowę tymi hodowlanymi opowieściami, jednak nie była w stanie go powstrzymać. Ale co mogło teraz stać się Stasiowi? Ta myśl i towarzyszące zdenerwowanie nie opuszczały jej ani na chwilę.
- Co się mogło właściwie stać? – pytała wciąż samą siebie.
Janina po trosze wściekała się na niego, że zawraca wszystkim głowę tymi hodowlanymi opowieściami, jednak nie była w stanie go powstrzymać. ...
Rozwiń ZwińPrzedpołudniowe słońce niemiłosiernie wdzierało się do wnętrza starej krakowskiej apteki u zbiegu ulic Norwida i św. Doroty. Gdy telefon Janiny zaczął głośno dzwonić, wystraszyła się. Nie przywykła do tego dziwnego urządzenia, które dzieci i wnuk nakazały jej nosić przy sobie pod groźbą kary śmierci. Więc nosiła. Telefon z rzadka dzwonił i przeczuwała, że skoro dzwoni, musiało coś się stać. Ani dzieci, ani jedyny wnuk, nie korzystały zazwyczaj z tego połączenia, regularnie dzwoniąc na numer stacjonarny i dowiadując się o zdrowie dziadków. Zresztą nie o tej porze.
Przedpołudniowe słońce niemiłosiernie wdzierało się do wnętrza starej krakowskiej apteki u zbiegu ulic Norwida i św. Doroty. Gdy telefon Jan...
Rozwiń Zwiń W tej właśnie chwili Janina poznała wschodni akcent sąsiadki, którą zawsze uważała za nieco przygłupią. Bo kto całkiem normalny hoduje w tych czasach kury w dużym mieście? Nim cokolwiek zdążyła z siebie wydusić, Zofia Gałązkowa krzyknęła, jakby nie całkiem dowierzając, że dzięki uprzejmości operatora telefonii komórkowej, głos jej może swobodnie przemieszczać się z jednego miejsca na drugie:
- Pani Walasikowa! Pani męża, znaczy się Pana Walasika, zabrało pogotowie!
W tej właśnie chwili Janina poznała wschodni akcent sąsiadki, którą zawsze uważała za nieco przygłupią. Bo kto całkiem normalny hoduje w tyc...
Rozwiń Zwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Krakowski kredens
Zepsuty nasz świat pokazany od środka.
Zepsuty nasz świat pokazany od środka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze się czyta, ciekawa kompozycja gdzie każdy rozdział jest poświęcony jednemu bohaterowi powieści a osią wydarzeń jest choroba seniora rodu, żal że te nowelki kończą się wielką niewiadomą.... co dalej? Zakończenie jest niespodziewane, jakby z innego koszmaru. Mam nadzieję,że autor napisał dopiero preludium do opowieści o ludzkich słabościach, opowieści o życiowych wyborach i porażkach, opowieści o zakłamaniu i obłudzie, gdzie szlachetność, przyzwoitość jest prawie niemożliwa do znalezienia.To będzie wstrząsające dzieło, jeżeli już preludium do niego burzy spokój czytającego, a jeśli nie burzy?..... no cóż
Bardzo dobrze się czyta, ciekawa kompozycja gdzie każdy rozdział jest poświęcony jednemu bohaterowi powieści a osią wydarzeń jest choroba seniora rodu, żal że te nowelki kończą się wielką niewiadomą.... co dalej? Zakończenie jest niespodziewane, jakby z innego koszmaru. Mam nadzieję,że autor napisał dopiero preludium do opowieści o ludzkich słabościach, opowieści o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo za dużo, to niezdrowo. Pisarze też powinni trzymać się tej zasady, ale autor "Krakowskiego kredensu" tego nie zrobił. No i upchał w swojej krótkiej powieści mnóstwo tematów i z teraźniejszości, i z czasów drugiej wojny światowej, przez co tak naprawdę żaden problem nie został przedstawiony wnikliwie.
Cały czas odnosiłam wrażenie, że Mateusz Kraft tylko ślizga się po tematach i wciąż odczuwałam niedosyt. Tym bardziej, że okładkowa recenzja zapowiada intrygująca i interesującą fabułę. Szkoda, że autor nie wykorzystał potencjału tkwiącego w podjętej tematyce.
Zastrzeżenia mam też do stylu i języka - momentami wydaje się niechlujny, czasem zbliża się do urzędniczej mowy spod znaku "dnia dzisiejszego" i "godzin porannych".
Na szczęście powieść ma też zalety. Akcja jest wartka i trzyma w napięciu. Zainteresować mogą tajemnice rodzinne i wzajemne animozje, wydarzenia sprzed wielu lat, zwłaszcza wojenna przeszłość leciwej głowy rodziny, a także jej korzenie. Wielka szkoda, że ten właśnie wątek, moim zdaniem najciekawszy, potraktowany został po macoszemu.
Czy polecam? Owszem, można przeczytać, ale nie należy nastawiać się na wielkie przeżycia duchowe. To książka, jakich wiele na naszym rodzimym rynku księgarskim. Na pewno ma ona jakieś ambicje, ale jest przykładem niewykorzystanej szansy.
Co za dużo, to niezdrowo. Pisarze też powinni trzymać się tej zasady, ale autor "Krakowskiego kredensu" tego nie zrobił. No i upchał w swojej krótkiej powieści mnóstwo tematów i z teraźniejszości, i z czasów drugiej wojny światowej, przez co tak naprawdę żaden problem nie został przedstawiony wnikliwie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCały czas odnosiłam wrażenie, że Mateusz Kraft tylko ślizga się po...
Książka - niby nic specjalnego ale jednego jestem pewien. Grunt to umieć się ustawić w życiu wykorzystując oportunistyczny charakter. Wydaje się, że do niedawna całkiem sporo osób z mojego pokolenia mogło wykorzystać podobne koneksje i robić karierę wykorzystując "okoliczności". Jestem pewien, że w większości przypadków takie podejście do życia jest nierozerwalnie związane z naturą człowieka.
Książka - niby nic specjalnego ale jednego jestem pewien. Grunt to umieć się ustawić w życiu wykorzystując oportunistyczny charakter. Wydaje się, że do niedawna całkiem sporo osób z mojego pokolenia mogło wykorzystać podobne koneksje i robić karierę wykorzystując "okoliczności". Jestem pewien, że w większości przypadków takie podejście do życia jest nierozerwalnie związane...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMieszane uczucia wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, a z drugiej, po przeczytaniu, poczułam się rozczarowana takim zakończeniem, a raczej jego brakiem.
Podstawą jest krakowska rodzina, która w obliczu groźby śmierci najstarszego członka pokazuje nam swoje prawdziwe oblicze, całkowicie odmienne od tego, które widzi świat zewnętrzny.
Jeżeli przyjąć, iż głównym celem autora było zebranie w jednej rodzinie różnych niewygodnych kwestii, tematów tabu, nieakceptowanych społecznie zachowań oraz ostre ich przerysowanie, a kierunek, w którym idzie akcja (czy nawet nie idzie) nie ma znaczenia - to świetnie mu się to udało. Taki obraz rodziny i negatywne emocje, które wzbudzają jej poszczególni członkowie są biegunowo odmienne choćby od funkcji społecznych, które pełnią i to burzy spokój czytelnika.
Ta rodzina funkcjonuje w myśl znanego powiedzenia, że brudy chowa się do kredensu, bo najważniejsze by na zewnątrz wizerunek był nieskazitelny. Tyle niegodziwości, nieuczciwości i obłudy, ile kryje się wewnątrz niej przeraża. Gdyby świat funkcjonował tak jak ta rodzina, to upadek ludzkości byłby bliski.
Najbardziej odczułam brak rozwinięcia wielu wątków i to istotnych. Wyglada to tak, jakby nie było co najmniej połowy książki. Bo owszem, wiemy jakie niegodziwości popełnił każdy z tej rodziny, ale nie znamy konsekwencji wynikających z nich. Zbyt wiele tu miejsca na niedomówienia, by można poczuć się w pełni usatysfakcjonowanym. Szkoda, bo chętnie bym przeczytała jak potoczą się dalsze losy tej rodziny.
Mieszane uczucia wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, a z drugiej, po przeczytaniu, poczułam się rozczarowana takim zakończeniem, a raczej jego brakiem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodstawą jest krakowska rodzina, która w obliczu groźby śmierci najstarszego członka pokazuje nam swoje prawdziwe oblicze, całkowicie odmienne od tego, które widzi świat...
Mam duży kłopot z oceną książki. Z jednej strony autor w dość zgrabny sposób zamknął w jednej rodzinie wszystkie nasze polskie niedomówienia, tajemnice skrywane w teczkach (szufladach kredensu). Dlaczego wybrał Kraków? Być może dlatego, że kojarzy nam się z konserwatywnymi wartościami Polaków: Wawel, smok, biskup Wojtyła. Ile tradycyjnych wartości mamy na pokaz, a co w nas siedzi w rzeczywistości. Konformistyczne podejście do życia rodziny Walasików, których jedynym zwornikiem jest pan Stanisław.
Z drugiej strony nie ma w książce ani jednej pozytywnej postaci. Książka raczej wydaje mi się, że jest świetnym szkicem do większej powieści. Na przykład wątek Roberta i Gabrieli. Jak potoczyła się prywatna wojna wnuka ofiary z córką oprawcy – ale to do dopowiedzenia sobie czytelnikowi. Powołanie Piotra – najstarszego syna byłego ubeka – powodowała nie chęć przeciwstawienia się wartościom w domu Walasików, lecz najzwyklejsza „chuć nieakceptowanego powszechnie chędożenia, którego tajemnicę uświęcał i gwarantował prawie dwa tysiące lat i gwarantuje do dziś zepsuty kościół”. Pisany w rozdziale „Piotr” bóg, konsekwentnie z małej litery odnosi się chyba do Boga na miarę naszych wartości. Prywatnego boga wyznawanego pod postacią własnych małostkowości, grzeszków nieakceptowanych przez co by nie powiedzieć katolicką większość.
Kolejną wadą książki to wskazywanie takich drobnostek: wódka Bols, reklamówka z Biedronki itp., niczym reklama firm sponsorujących autora. Przy tak szczegółowym opisie rzeczywistości Orfeusz zastąpił Morfeusza. Może to błąd edytorski, może przekłamanie programu pub, w jakim czytałem „Krakowski kredens”. Natomiast z całą pewnością w Grodzisku Mazowieckim nie ma ośrodka, w którym można pozostawić chorą psychicznie siostrę na kilka lat; jest natomiast dobra cukiernia, w której można wypić kawę i nie trzeba pić kawy ze smacznym ciastkiem na stacji benzynowej - chyba że ktoś lubi. Zapoznać się z książką warto, lecz nie wiem czy koniecznie w wersji klasycznej książki, bo szkoda nawet gałęzi na druk tego typu niedokończonych książek (parafrazując Eco).
Ocena końcowa dobry.
Mam duży kłopot z oceną książki. Z jednej strony autor w dość zgrabny sposób zamknął w jednej rodzinie wszystkie nasze polskie niedomówienia, tajemnice skrywane w teczkach (szufladach kredensu). Dlaczego wybrał Kraków? Być może dlatego, że kojarzy nam się z konserwatywnymi wartościami Polaków: Wawel, smok, biskup Wojtyła. Ile tradycyjnych wartości mamy na pokaz, a co w nas...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażde słowo, decyzja, działanie nie pozostaje bez echa i niesie za sobą pewne konsekwencje. Czasem nasze zachowanie w przeszłości może być powodem bólu, cierpienia i kumuluje emocje, które prowadzą do chęci zemsty i odwetu.
Osiemdziesięcioośmioleteni nestor krakowskiej rodziny Walasików, Stanisław, leży w szpitalu po rozległym wylewie. Lekarze nie dają mu żadnych szans na przeżycie. Wiadomość o rychłej śmierci ojca przeraża czwórkę jego dzieci Marię, Piotra, Gabrielę i Michała. Każde z nich bez opamiętania korzystało z protekcji i wysoko postawionych przyjaciół rodzica. Obawiają się, że wraz z jego odejściem runą ich życiowe plany i marzenia. W tej ostatniej chwili próbują jeszcze "ugrać" dla siebie jak najwięcej profitów.
Zachowanie dzieci Stanisława wydaje się być bulwersujące i takie jest dla zwykłego, statystycznego człowieka. Jedynym usprawiedliwieniem takiego postępowania może być model wychowania w jakim byli kształtowani. To Stanisław, jego życie, jego sposób bycia odbijają się w zachowaniu jego dzieci. To on sam wpoił im takie wartości, normy społeczne. Walasik nigdy nie postępował zgodnie z sumieniem i literą prawa więc nie ma się co dziwić, ze jego dzieci postępują tak samo. Ich życiem rządzi pieniądz i obecne w nim korupcja, hipokryzja, homoseksualizm, pedofilia, narkotyki czy nielegalne interesy. Nie zdają sobie sprawy ile krzywd wyrządzają swoim zachowaniem, postępowaniem. Ile na swojej drodze zostawiają ofiar, w których budzą jedynie niesmak, zazdrość i chęć zemsty. Zapytacie pewnie gdzie w tym wszystkim jest matka tych dorosłych już dzieci. Stanowczość, egocentryzm, apodyktyczność Stanisława stłamsiło Janinę, która mogła jedynie podporządkować się woli męża. Nie interweniowała w jego metody wychowawcze, a jedynie z boku, z pełną akceptacja przyglądała się temu co działo się w jej domu. Wszystkie jej dzieci mają za złe tę jej uległość przez co nie darzą jej szacunkiem.
Historię rodziny Walasik, obużające koneksje i powiązania poznajemy z perspektywy Janiny, Marii, jej męża Tomasza, Piotra, Gabrieli, jej męża Dariusza, Michała i samego Stanisława, którego przeszłość sięga w czasy II wojny światowej, niemieckiej okupacji, PRL- u i sowieckiego reżimu. Poznajemy ich stosunek do życia, do surowego ojca, do pieniędzy, kariery zawodowej, miłości, marzeń, planów. Z tych opowieści nie wyłania się piękny, kolorowy obraz familii a wręcz przeciwnie. "W tej zepsutej krakowskiej rodzince nie liczyło się przecież nic, jak tylko kasa i władza." Co gorsza nie zauważają swojego zepsucia i rozgrzeszają każde swoje przewinienie, występek, przestępstwo. "Wszyscy doskonale grali swoje role, jak w prawdziwym teatrze. Jednak dużo bardziej poważnie, bo przecież grali swoje życie. Odgrywali siebie nawzajem według pożądanego wzorca, jednocześnie prawdziwych światu nie ujawniając. Zachowywali swe prawdziwe wnętrze tylko dla siebie, sprzedając na zewnątrz jedynie fałszywe maski." Do czego ich to doprowadzi?
"Krakowski kredens" to bardzo dobra książka o ludzkich słabościach, które determinują życie i stają się niebezpiecznym labiryntem, z którego trudno wybrać to jedno właściwe wyjście. Mateusz Kraft trafnie zdefiniował degenerację i kontrowersyjne wybory. Autor raz za razem łamie tabu, szokuje, wstrząsa poukładanym światem czytelnika i zmusza do refleksji.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Każde słowo, decyzja, działanie nie pozostaje bez echa i niesie za sobą pewne konsekwencje. Czasem nasze zachowanie w przeszłości może być powodem bólu, cierpienia i kumuluje emocje, które prowadzą do chęci zemsty i odwetu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsiemdziesięcioośmioleteni nestor krakowskiej rodziny Walasików, Stanisław, leży w szpitalu po rozległym wylewie. Lekarze nie dają mu żadnych szans na...
Każdy z nas wynosi z domu wartości przekazane przez najbliższych, najczęściej to rodzice wpajają dziecku, co według nich jest ważne, co spełnia normy odpowiednie dla nich i które są zgodne z ich myśleniem. A co dzieje się, kiedy tych ludzi jątrzy gdzieś od środka tajemnica, której nie chcą ujawnić nawet przed samym sobą, kiedy zachowanie pozorów jest ważniejsze niż czułość i zrozumienie? Czy przez taką postawę tworzą człowieka na własne podobieństwo?
http://ksiazkapolapkach.eu/krakowski-kredens-mateusz-kraft/
Każdy z nas wynosi z domu wartości przekazane przez najbliższych, najczęściej to rodzice wpajają dziecku, co według nich jest ważne, co spełnia normy odpowiednie dla nich i które są zgodne z ich myśleniem. A co dzieje się, kiedy tych ludzi jątrzy gdzieś od środka tajemnica, której nie chcą ujawnić nawet przed samym sobą, kiedy zachowanie pozorów jest ważniejsze niż czułość...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStare kredensy są tajemnicze, pełne szufladek i skrytek zamykanych na fikuśne kluczyki, które same w sobie stanowią małe dzieła sztuki. To, co w nich zamknięte jest nie mniej tajemnicze - czasem piękne, czasem brudne, nierzadko zamknięte już na zawsze i niedostępne dla oczu. Każda rodzina ma swój kredens - jeśli nie mebel, to przynajmniej bagaż rodzinnych historii. O takim bagażu - rodziny Walasików, a właściwie nie Walasików - pisze Mateusz Kraft. Pisze zgrabnie, ale zapomina o tym, że w ludziach istnieje jednak pierwiastek dobra.
"Krakowski kredens" to, jak już zostało powiedziane, opowieść o rodzinie w obliczu tragicznego wydarzenia, jakim jest powolne umieranie jej najstarszego członka, ukazywana z perspektywy pozostałych - tych, którzy się w niej urodzili i tych, których wprowadziły tam małżeństwa. Wszyscy mają przynajmniej jedną cechę wspólną - każda ich dobra cecha jest tak naprawdę pokrywką złej. Jeśli ktoś robi coś dobrego, to tylko dlatego, że jest mu to na rękę. Bo będą z tego pieniądze (najlepiej na ukrytym przed rodziną koncie),bo pozycja inna, bo władza, bo zaspokojenie seksualne w najróżniejszych odsłonach. A umierający ojciec rodziny? Nie mógł wybrać lepszego momentu niż ten, kiedy mógł coś jeszcze dzieciom załatwić? A czy są odpowiednie momenty na umieranie?
Książa Krafta jest bardzo udana kompozycyjnie, pobudza w czytelniku zaciekawienie, po woli odsłaniając kolejne części fabuły. Porusza również udana okładka i zgrabny tytuł. Nie do zniesienia są natomiast notorycznie pisanie słowa "Bóg" małą literą (liczyłam - 14 razy na 174 stronach!). Daleko mi do dewocji, ale jednak autor nie pisze o Zeusie, jest to więc błąd ortograficzny.
"Krakowski kredens" to książka mocna, poruszająca mocne tematy w przejaskrawiony sposób. Pytania kłębią się na każdej stronie - jak rozliczyć się z wojenna przeszłością, czy sądy mogą być niezawisłe, czy każdy ksiądz jest gejem, czy kariera bez "pleców" jest możliwa, wreszcie czy mamy prawo do wyboru własnej ścieżki? I pytanie najważniejsze - czy wszyscy jesteśmy tacy, jak przedstawieni przez Krafta bohaterowie?
Lubię myśleć, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/03/krakowski-kredens-w-nim.html
Stare kredensy są tajemnicze, pełne szufladek i skrytek zamykanych na fikuśne kluczyki, które same w sobie stanowią małe dzieła sztuki. To, co w nich zamknięte jest nie mniej tajemnicze - czasem piękne, czasem brudne, nierzadko zamknięte już na zawsze i niedostępne dla oczu. Każda rodzina ma swój kredens - jeśli nie mebel, to przynajmniej bagaż rodzinnych historii. O takim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo zastanawiałam się nad tym, co mogłabym napisać o tej książce.
Co się znajduje w środku kredensu? zastawy, obrusy, sztućce. W "Krakowskim kredensie" natomiast znajdują się ukryte "brudy" pewnej krakowskiej rodziny. Tutaj liczą się wyłącznie koneksje i pieniądze.
Główny bohater, Stanisław, były kat z nazistowskiego obozu zagłady, były uzbek, szycha w świecie peerelowskim - trafia z wylewem do szpitala. Wszystkim członkom rodziny zależy aby mąż i ojciec wrócił jak najszybciej do zdrowia, każde z nich ma swoje potrzeby, które spełnić może tylko Stanisław.
Długo zastanawiałam się nad tym, co mogłabym napisać o tej książce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo się znajduje w środku kredensu? zastawy, obrusy, sztućce. W "Krakowskim kredensie" natomiast znajdują się ukryte "brudy" pewnej krakowskiej rodziny. Tutaj liczą się wyłącznie koneksje i pieniądze.
Główny bohater, Stanisław, były kat z nazistowskiego obozu zagłady, były uzbek, szycha w świecie...