
Widziałem ją tej nocy

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Tytuł oryginału:
- To noč sem jo videl
- Data wydania:
- 2014-03-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-03-03
- Liczba stron:
- 208
- Czas czytania
- 3 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375366983
- Tłumacz:
- Joanna Pomorska
Piękna Veronika Zarnik, młoda mężatka z porządnej mieszczańskiej rodziny, żywiołowa i beztroska, nie zważała na konwenanse i szła zawsze za głosem serca. Czasem samolubna, ale nigdy bezduszna, przyciągała jak magnes. Żyła w niespokojnych czasach. Pewnego dnia po prostu zniknęła w odmętach historii.
O jej życiu i tajemniczym zaginięciu mówi pięć osób: to pięć opowieści, pięć perspektyw, które składają się na jedną historię, piękną, poruszającą, tragiczną, z burzliwymi dziejami wojennej Słowenii w tle.
Za "Widziałem ją tej nocy" Drago Jančar, jeden z najwybitniejszych współczesnych słoweńskich pisarzy, otrzymał Nagrodę „Kresnik” za najlepszą powieść 2010 roku.
Kup Widziałem ją tej nocy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Widziałem ją tej nocy
Wojna z pięciu perspektyw
„Widziałem ją tej nocy” czyta się jak powieść z innej epoki. W prozie Drago Jančara nie ma nic „ponad”, nic nadzwyczajnego i ta zwykłość okazuje się największą siłą jego prozy. A proza to przygnębiająca, z wielką miłością i wielką historią w tle.
Królestwo Jugosławii niedługo przed wybuchem II wojny światowej. Serbski oficer, Stevo zakochuje się w żonie przyjaciela swojego dowódcy, Veronice. Kiedy niespodziewanie dostaje przeniesienie do innej jednostki, kochanka ucieka razem z nim. Potem równie niepostrzeżenie znika. Jej postać okazuje się punktem scalającym narracje pięciu bohaterów: Steva, matki Veroniki, niemieckiego lekarza, służącej i partyzanta (każdemu poświęcił Jančar jeden rozdział). Wszyscy znali zaginioną, a poprzez opowieść o niej odsłaniają własne lęki i opowiadają o osobistych, wewnętrznych wojnach, które toczą się niezależnie od tej prowadzonej na froncie. W każdej z tych pięciu narracji wygląda ona inaczej, ale w każdej też dewastuje dotychczasowe życie, pełna jest absurdów i niedopowiedzeń, rozgrywa się poza ludźmi, którzy często uczestniczą w niej wbrew sobie, na zmianę wzbudzając w nich bezsilność i chorobliwą nadzieję.
Fakt, niewiele jest niezwykłego w romansie, który okazuje się nie być romansem, a książka o bezsensie wojny i o tym, że nawet zwycięzcy pozostają jej ofiarami, to literacka klisza. Jednak powieść słoweńskiego pisarza zdecydowanie broni się swoim oderwaniem od współczesności. Wielkim, lecz pozbawionym martyrologii, szacunkiem dla przeszłości. Jančar gra symbolami, wielokrotnie powraca do kluczowych scen, powoli odsłaniając coraz więcej szczegółów. Niespieszna, miejscami niemal poetycka narracja, układa się w coś na kształt spirali. Dominuje wojna i związane z nią skrajne emocje, ale szybko okazuje się, że wielka miłość, wielka historia i straszna wojna, to nic innego jak zwykłe życie.
Aleksandra Bączek
Oceny książki Widziałem ją tej nocy
Poznaj innych czytelników
806 użytkowników ma tytuł Widziałem ją tej nocy na półkach głównych- Chcę przeczytać 521
- Przeczytane 279
- Teraz czytam 6
- Posiadam 66
- Ulubione 13
- 2014 7
- E-book 6
- Literatura bałkańska 4
- Słowenia 4
- II wojna światowa 3





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Widziałem ją tej nocy
W tej szkatułkowej powieści czytelnik stopniowo poznaje losy Veroniki, kobiety nieco naiwnej i zbyt czystej na zepsucie otaczającego świata.
Drago Jancar zgrabnie splótł ze sobą historie osobiste z wielkimi wydarzeniami historycznymi, co sprawia, iż czytelnikowi przyjdzie się zastanowić czy zachowania bohaterów dyktowane były ich wadami, czy przekonaniami, a może jak to często bywa, historia jest alibi dla ludzkich podłości.
Konstrukcja książki sprawia, że Veronikę oraz jej losy poznajemy stopniowo, a każdy kolejny bohater i jego historia jest tą, która doprowadza czytelnika do wydarzeń „tej nocy”.
W tej szkatułkowej powieści czytelnik stopniowo poznaje losy Veroniki, kobiety nieco naiwnej i zbyt czystej na zepsucie otaczającego świata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrago Jancar zgrabnie splótł ze sobą historie osobiste z wielkimi wydarzeniami historycznymi, co sprawia, iż czytelnikowi przyjdzie się zastanowić czy zachowania bohaterów dyktowane były ich wadami, czy przekonaniami, a może jak to...
Opowiedzenie historii z punktu widzenia kilku bardzo różnych osób, z umiejscowieniem akcji w kontekście historycznym jest ciekawym zabiegiem. Sama historia już nie wydała mi się ciekawa, a główna bohaterka naiwna, a czasem wręcz ślepa na otaczający ją świat i wydarzenia. Nie poczułam tej jej "wyjątkowości i potrzeby wolności" ani zachwytu z jakim patrzyli na nią poszczególni narratorzy. Możliwe, że dlatego, że mówili oni zbyt podobnym językiem. Zainteresował mnie jedynie kontekst historyczny, chciałabym więcej poznać historii Bałkanów.
Opowiedzenie historii z punktu widzenia kilku bardzo różnych osób, z umiejscowieniem akcji w kontekście historycznym jest ciekawym zabiegiem. Sama historia już nie wydała mi się ciekawa, a główna bohaterka naiwna, a czasem wręcz ślepa na otaczający ją świat i wydarzenia. Nie poczułam tej jej "wyjątkowości i potrzeby wolności" ani zachwytu z jakim patrzyli na nią...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka, lecz znakomita powieść słoweńskiego autora. Historia siedmiu lat życia pewnej kobiety, pokazana z punktu widzenia pięciu osób, z których na pewno dwie ją kochały (w tym jeden tak, jak mężczyzna kocha kobietę),a dwóch następnych narratorów jej pożądało. Zaś piąta (przedostatnia w książce) na pewno bardzo lubiła i ceniła.
Każdy z rozdziałów ma jednego narratora, pierwszoosobowego i zaangażowanego emocjonalnie, z drugiej strony czerpiącego wyłącznie z własnej wiedzy, doświadczenia i spostrzeżeń. A zatem każda z nich wiedziała w sumie mniej, niż czytelnik po przeczytaniu już drugiego rozdziału. Dramatis personae to bohaterka, jej mąż, a także wprowadzający w fabułę kochanek, matka, niemiecki lekarz, gospodyni rezydencji oraz służący – partyzant. Miejsce akcji to przede wszystkim Słowenia, Lublana i Maribor oraz zamek w Górnej Krainie (Gorenjska),w czasie wojny przyłączonej do Niemiec z krótkim epizodem w południowoserbskim mieście Vranje (znanym z dzieł Borisava Stankovicia). Zatem od roku 1938 do 1941 roku jest to Królestwo Jugosławii a później, do końca wojny, tereny okupowane przez Niemcy.
Każdy z narratorów pochodzi z innego środowiska i żywił nieco inne uczucia do pięknej i niezależnej Veroniki, kobiety przyciągającej uwagę wszystkich, nie tylko urodą, ale przede wszystkim osobowością. I każda z tych historii jest w pełni wiarygodna, powoli odsłaniając przed czytelnikiem losy bohaterki. Ona nie mówi o sobie nic, ale dominuje nad treścią książki i życiem wielu przedstawionych w niej postaci. W męskim czytelniku wzbudza fascynację oraz - chociaż to nie jest łatwe – sympatię i nie tylko.
To na pewno powieść o miłości, ale nie tylko. To książka o kobiecie i jej roli w ówczesnym społeczeństwie, o ludzkich namiętnościach, o wojnie i o tym jakie postawy wyzwala w ludziach, o łatwości osądzania i karania ale i o ludzkim strachu i niewdzięczności. Realistyczna, z doskonale wyważonymi proporcjami pomiędzy tematyką, sposobem jej opisania i językiem, portretami postaci oraz w pewnym stopniu przesłaniem, a właściwie tym, co pozostawia w czytelniku po zakończeniu lektury. Ani jednego zbędnego i ani jednego brakującego słowa czy zdania.
Przeczytane w ramach majowego wyzwania – książka z wątkiem miłosnym.
Krótka, lecz znakomita powieść słoweńskiego autora. Historia siedmiu lat życia pewnej kobiety, pokazana z punktu widzenia pięciu osób, z których na pewno dwie ją kochały (w tym jeden tak, jak mężczyzna kocha kobietę),a dwóch następnych narratorów jej pożądało. Zaś piąta (przedostatnia w książce) na pewno bardzo lubiła i ceniła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy z rozdziałów ma jednego narratora,...
Książka i autor odkryci dzięki rekomendacjom czytelników na LC.
To wyśmienita proza. Dotykalnie realistyczni bohaterowie malowani wspaniałym językiem.
Losy ludzi , ich postawy, wybory na tle Wielkiej Historii w pejzażach Słowenii i Serbii.
Konstrukcyjny majstersztyk, ta sama historia opowiadana głosami różnych narratorów, z odmiennych perspektyw.
Kolejne pozycje tego autora na pewno zagoszczą w moich następnych planach czytelniczych.
Książka i autor odkryci dzięki rekomendacjom czytelników na LC.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo wyśmienita proza. Dotykalnie realistyczni bohaterowie malowani wspaniałym językiem.
Losy ludzi , ich postawy, wybory na tle Wielkiej Historii w pejzażach Słowenii i Serbii.
Konstrukcyjny majstersztyk, ta sama historia opowiadana głosami różnych narratorów, z odmiennych perspektyw.
Kolejne pozycje tego...
Nadszedł czas z końcem 2024 roku na literaturę słoweńską w wyzwaniu Book Troter, choć bardziej ściśle mówiąc/pisząc należało twórczość Drago Jančara określić jako literaturę jugosławiańską, no pech tylko, że nie ma czegoś takiego teraz na mapach, a jakbyśmy chcieli robić literaturę bytów geograficznie i historycznie zaginionych to troszkę by nam zajęło, więc stanęło, że mamy tu po prostu literaturę słoweńską i basta! Książka zatytułowana jest „Widziałem ja tej nocy” i główną bohaterką jej Veronika Zarnik. Sęk w tym, że jej narracji nie ma ani odrobiny. Bo jej po prostu nie ma, opowiada o niej pięć osób. Nie wiem czy jakimś dziwnym przypadkiem nie przypomina to Proustowskiej Albertyny, tytuł to oczywiście "W poszukiwaniu straconego czasu" , za tą zaginioną panną/kobietą ugania się główny bohater snując refleksję o zaginionym czasie. Bo jak wszyscy wiemy czas szybko diabli biorą i kolejne lata lecą sobie w najlepsze.
Tutaj w książce wszyscy zdają się poszukiwać pewnej famme fatale, właśnie Veroniki, na tyle to jest zwariowane, że czytelnik się głowi nie raz czy ona rzeczywiście istnieje, bo pewnych dowodów na to przecież nie ma. Wiemy, że zniknęła, zaginęła, i można spekulować czy cała reszta nie jest dopowiedzeniem sobie wspomnień i wiara porównywalna z obłędem, że rzeczywiście ktoś ją widział. Mamy za to gdzieś zasłyszane słowa, listy, kartki, może czasem plotki, tropy, ślady, czyli wszystko to jest ulotne jak wiatr, a przecież czasy lata 30 i 40 XX wieku są wybitnie niesprzyjające tego typu spekulacji. Dzieje się tak ponieważ cały kraj, sąsiednie kraje, Europa, a nawet spory kawał świata wrze, płonie! Pioruny wojny grzmią jak opętane, a światem rządzi obłędny macabre dance, nagła śmierć to codzienna rutyna wręcz. A ci goście, bohaterowie płci obojga, szukają i rozpamiętują jakąś Veronikę. Zapewne nie jest osobą jakąś szczególnie wyjątkową, wiemy, że lubi mundury, w tym także mundury wroga, z czego można się domyślać, że jeśli przeżyła wojnę, to łatwego życia nie miała. Autor nie ułatwia życia czytelnikowi nie dając gotowych rozwiązań, dając opcję wątpienia w sens tej całej opowieści nawet.
Bo dumamy czy ta Veronika jest rzeczywiście jedną i tą samą osobą? No ale tak ma być, bo może to jakiś sen lepszy od rzeczywistości, w końcu burej, ponurej wręcz czarnej tak jak smugi palonych miast i wsi, a nawet ludzi, bo to do czego my jesteśmy zdolni rozpętując wojny jest przeraźliwie okropne, więc ta forma ucieczki poszukiwanie jakiejś Veroniki to dobra odskocznia od tego co beznadziejne i brutalne, poszukiwaniem czegoś zwyczajnego w czasach zbyt ciekawych.
Coś takiego mamy co chwilę u Tolkiena, hobbici co i rusz wspominają Shire, swoją zieloną ojczyznę, widząc co i rusz okropieństwa walki z Mordorem, ciemnością, która chce opanować świat. Tam to jest fantastyka, wystarczy pieprznąć cholerny pierścionek gdzie trzeba i zło idzie sobie precz! No ale jak wiemy nawet tam błyskotka nie ułatwia powiernikowi pierścienia życia. Jest cholernie ciężko!
W życiu też jest ciężko, a jednak i nasze serca przeciwko temu wyrażają swoiste wotum separatum, wręcz buntują się! Coś podobnego widzimy teraz w/na Ukrainie, bomby lecą na potęgę, ludzie umierają, a jednak mimo tego wszystko ludzie potrzebują ostoi normalności, więc czemu nie szukać jakiejś cholernej Veroniki?
Na pewno pod kątem literackim ta książka jest wyjątkowa, te techniki literackie, wielu narratorów, wiele perspektyw być może nawet tej samej opowieści jak to było np. w książce „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego. Na pewno to daje ciekawe efekty. Książkę momentami się ciężko czytało, bo ciężko było się wgryźć te momentami raczej nudne opowieści, co nie znaczy, że nie dostrzegłem kunsztu literackiego. Pewnie to też specyfika tego regionu świata kreowanie w ten sposób narracji niby prostej, a skomplikowanej i na odwrót. Do tego trudna historia życia ludzi na styku różnych kultur, a nawet religii. O to też chodzi w Book Trooterze, żeby czytając książki z danego kraju mieli okazję poznawać różne specyfiki tych kultur i to rzeczywiście wychodzi. Książka jest dobra, polecam.
Nadszedł czas z końcem 2024 roku na literaturę słoweńską w wyzwaniu Book Troter, choć bardziej ściśle mówiąc/pisząc należało twórczość Drago Jančara określić jako literaturę jugosławiańską, no pech tylko, że nie ma czegoś takiego teraz na mapach, a jakbyśmy chcieli robić literaturę bytów geograficznie i historycznie zaginionych to troszkę by nam zajęło, więc stanęło, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniale napisana książka, wciągnęłam się praktycznie od samego początku do samego końca. Dawno nie przeczytałam nic, co by było tak bardzo przesiąknięte smutkiem. Stworzona narracja różnych bohaterów była w tym przypadku strzałem w dziesiątkę.
Wspaniale napisana książka, wciągnęłam się praktycznie od samego początku do samego końca. Dawno nie przeczytałam nic, co by było tak bardzo przesiąknięte smutkiem. Stworzona narracja różnych bohaterów była w tym przypadku strzałem w dziesiątkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne wybitne dzieło z obszaru dawnej Jugosławii, tego matecznika mistrzów opowiadania.
Przejmująco dojrzałe, mistrzowskie studium Straty, perfekcyjnie poprowadzona narracja, oddana po kolei pięciorgu narratorom. Każdy z własną perspektywą, mniej lub bardziej powiązaną z innymi, która na koniec uważnemu czytelnikowi układa się w dramatyczną pełnię.
Takie książki chcę czytać. A raczej: tylko takie, choć przecież nie jest to łatwa lektura, mimo że może się taką wydawać. Satysfakcja czytelnicza niebotyczna!
A ponadto zakochałem się. Nie ja pierwszy zresztą. Przede mną byli: pewien biznesmen z Lublany, serbski oficer kawalerii, lekarz Wehrmachtu, słoweński chłop, a pewnie i wcześniejsi czytelnicy. Ich też zauroczyła Veronika – bo kogoż nie dałaby rady, skoro to jedna z najbardziej wyrazistych postaci kobiecych w literaturze...?
Mógłbym tylko powtórzyć za jednym z tamtych „przegrywów” (bo ostatecznie brakuje tu „wygranych”): „Wiem, że nie ma już niczego, nie ma Veroniki, nie ma króla, nie ma Jugosławii, świat rozpadł się na kawałki jak to popękane lustro, z którego spoglądają na mnie fragmenty mojej nieogolonej twarzy”. Mówi tak po przegranej, nie tylko dla siebie, wojnie por. Radovanović.
A bynajmniej żaden to melodramatyczny romans na tle słońca zachodzącego za Alpy Julijskie. Groziłoby to, gdyby Autorem był jakiś pośledni pisarzyna, jakich na kopy. Ale Drago Jančar nie tylko uniknął wielu pułapek – czy nadmiernego sentymentalizmu, czy pokusy tzw. męskiej prozy. Wręcz przeciwnie: jest stosunkowo dość oględny - jak na podjęty temat, oczywiście.
Na literackie wyżyny Autor wzniósł się także dzięki, jedynie pozornie prostemu, językowi – odmiennemu dla każdego z narratorów. A każdy/każda z nich przejmująco osobni, choć tyle mają wspólnego – głównie Veronikę, którą oglądamy tylko ich oczami, mocno subiektywnymi. W miarę narracji nawet jej jakby ubywa, ale za to u czytelnika z każdą chwilą jest jej więcej…. Może jej obraz będzie u każdego nieco odmienny. Ja trwam - w zachwycie.
Dodatkowo, i na szczęście, Autor wielu rzeczy nie dopowiada, pozostawiając je domyślności czytelników, a także, hmmm.,.. ich znajomości ówczesnych realiów, bez czego – przyznajmy - można się nieco pogubić.
A tereny Jugosławii były najbardziej – oprócz obszarów Białorusi, jak dowiódł to Timothy Snyder -„skrwawionymi ziemiami” podczas II wojny (wszystko wszak można stopniować). Podczas okupacji trwała tam okrutna, bez brania jeńców, „wojna wszystkich przeciw wszystkim”. Generalnie z Niemcami, ale jednocześnie była to wojna domowa: serbskich czetników (był nim jeden z protagonistów por. Radovanović) z komunistami Tity (to oni tu "robią swoje"),tychże czetników z ludobójczymi ustaszowskimi Chorwatami, komunistów i Chorwatów- najlepszych sojusznikowi Hitlera obok Węgrów - ze wszystkimi poprzednimi oraz pomiędzy sobą.
„Całą wiosnę 1945 r. deptaliśmy sobie po piętach na górskich płaskowyżach Słowenii, nasze oddziały i IX korpus Tity (…). I dopuszczaliśmy się okrucieństw. Oni i my. Ranni i jeńcy nie mieli żadnej szansy na przeżycie. Ani nasi, ani ich”- wspomina pierwszy narrator, barwnie odmalowany były kochanek Veroniki, Radovanović w alianckim obozie we Włoszech - zanim, jak inni, czy to czetnicy, czy ustasze, zostanie zapewne wydany Ticie na wiadomy los….
Potem głos zabiera matka Veroniki, której Bogini udzieliła łaski starczej demencji, by ją uchronić przed prawdą. Ale jedną twarz zapamięta….
Następny jest niemiecki lekarz wojskowy Horst próbujący zapomnieć nie tylko wojnę, która i jego naznaczyła na resztę życia. „Jeszcze długo miałem w pamięci tamten poranek, jej postać, jej głos, sportowy chód i smutne, spokojne, prawie nieruchome oczy, rozjaśnione promieniami wschodzącego słońca”. Poranek, który spowodował to, co się stało…
Służąca w zamku Veroniki i jej męża, - jak każda – wszystko widzi, ale początkowo niczego nie rozumie. „W tej samej chwili zrozumiałam, że ich zabiorą”.
Na koniec wypowiada się zamkowy pomagier, późniejszy komunistyczny partyzant i beneficjent czasów Tity chłop Jeranek. Na tyle głupi, że nie zdawał sobie sprawy ze swej roli, czy też nie chciał zdawać. Od którego zazdrości o poranku wszystko się zaczęło, a w zasadzie – skończyło. „Kurwa, wycedziłem przez zęby, niemiecka kurwa”.
Są i wątki nam bliskie, gdy Radovanović uczy Veronikę hippiki: „Krzyknąłem z podziwem: jeździsz jak polski ułan. Roześmiała się, ułanka, zawołała, polska ułanka”.
Ta wspaniała książka jedną tylko ma wadę - chybionego researchu. Powtarza bowiem wielokrotnie - wydawałoby się, że skutecznie - skompromitowany mit szarży polskich ułanów na czołgi we wrześniu 1939 r….
PS Z drugiej strony wszak partyzanci zawsze i wszędzie działają w sumie tak samo, bez rozdzielania włosa na czworo (co najwyżej człowieka) – dowiadujemy się przecież o tym skrywanym latami, co działo się wtedy i u nas…
Inne cytaty
Mężatka. W katolickim kraju. Doskonale wychowana i wykształcona. Choć niepozbawiona swoich dziwactw, co jednak można jej darować.
Skandal wywołany jej niespodziewanym zniknięciem, kiedy okazało się, że postąpiła haniebnie i niegodziwie, uciekając z kochankiem, oficerem kawalerii, był wprost niesłychany.
Chorąży klepnął mnie po ramieniu: to koniec kariery, poruczniku. Chyba że wkrótce będziemy mieli jakąś wojnę. A wojna nadchodziła, nie jakaś, ale wielka, największa, straszna.
W tym czasie obłędu nie trzeba było żadnego powodu, by kogoś pozbawić życia.
Zabicie człowieka było tak oczywiste, jak rozjechanie żaby na drodze.
Przyszli w środku zimy, jak wilki nocą.
Okazała się zachwycającym zjawiskiem w barbarzyńskich czasach.
Miałem nadzieję, że nie wystraszą Veroniki, przecież nie życzyłem jej tego, i nie chciałem, by spotkała ją krzywda, choć byłem na nią zły.
Widziałem ją tej nocy, jakby była żywa.
Veronika żyje, żyje z całą pewnością, lecz nie może się odezwać.
Nie było jej tamtej nocy i rano też jej nie było, i przez wszystkie dni i wszystkie noce, które nadeszły, nie było jej także.
Nikt nie ceni tych, którzy chcieli tylko żyć, którzy kochali innych ludzi, naturę, zwierzęta, świat i czuli się z tym dobrze. W naszych czasach to za mało.
Oddaliłem się od chaty na tyle, by nic nie słyszeć i nic nie widzieć. Niech się to stanie beze mnie
Chciała tylko żyć w zgodzie ze sobą i tylko rozumieć siebie i innych. Ale ją zabito.
Może trochę daliśmy tam plamę, jak powiedział towarzysz Janko Kralj (...) Nie mieliśmy dość niezbitych dowodów, to prawda. Ale trzeba zrozumieć, byliśmy młodzi, w nieustannej walce, ścigali nas jak dzikie zwierzęta.
Kolejne wybitne dzieło z obszaru dawnej Jugosławii, tego matecznika mistrzów opowiadania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzejmująco dojrzałe, mistrzowskie studium Straty, perfekcyjnie poprowadzona narracja, oddana po kolei pięciorgu narratorom. Każdy z własną perspektywą, mniej lub bardziej powiązaną z innymi, która na koniec uważnemu czytelnikowi układa się w dramatyczną pełnię.
Takie książki chcę...
Wyjątkowo subtelny, choć realistyczny sposób opowiedzenia o losach ludzi uwikłanych w większe od ich osobistego życia sprawy często bez świadomości konsekwencji i bez podejmowania świadomych politycznych wyborów. Autor stopniowo eskaluje napięcie i poziom trudności podejmowanych decyzji. Ale cały czas nad fabułą zawieszone jest pytanie: czy można było wybrać inaczej? i czy wybierając inaczej konsekwencje byłyby mniej bolesne? i okazuje się , że te pytania są tak samo trudne gdy mówimy o miłości jak i o wojnie. Lektura trudna, bo uruchamiająca empatię z kolejnymi protagonistami, ale to naprawdę literatura piękna w dosłownym literackim sensie mimo niewyszukanego języka
Wyjątkowo subtelny, choć realistyczny sposób opowiedzenia o losach ludzi uwikłanych w większe od ich osobistego życia sprawy często bez świadomości konsekwencji i bez podejmowania świadomych politycznych wyborów. Autor stopniowo eskaluje napięcie i poziom trudności podejmowanych decyzji. Ale cały czas nad fabułą zawieszone jest pytanie: czy można było wybrać inaczej? i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Widziałem ją tej nocy" to uderzająca, genialna w swej prostocie powieść o czasach drugiej wojny światowej. Pod płaszczykiem romansu otrzymujemy wielopłaszczyznową historię z pięciu kompletnie różniących się od siebie perspektyw. Poznajemy świat z tamtego okresu oczyma serbskiego oficera, matki głównej bohaterki, jej służącej, niemieckiego lekarza wermachtu oraz walczącego po stronie Tity chłopa. Dla jednych prosty język, rodem z reportażu, będzie minusem, dla mnie jedynie sprawia, że książka wybrzmiewa mocniej.
Książka przybliża perspektywę jugosłowiańską podczas drugiej wojny światowej, z pewnością nie jest to źródło, na którym można zbudować swoją wiedzę o wojnie, ale ukazuje ją od strony obcej dla Polaków.
"Widziałem ją tej nocy" to uderzająca, genialna w swej prostocie powieść o czasach drugiej wojny światowej. Pod płaszczykiem romansu otrzymujemy wielopłaszczyznową historię z pięciu kompletnie różniących się od siebie perspektyw. Poznajemy świat z tamtego okresu oczyma serbskiego oficera, matki głównej bohaterki, jej służącej, niemieckiego lekarza wermachtu oraz walczącego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna, a zarazem tragiczna historia opowiedziana z perspektywy pięciu różnych osób. Ciekawe, że wraz z upływem lat każda z nich zapamiętała wydarzenia nieco inaczej. Historia opisana przez Drago Jančara wydarzyła się naprawdę. Prototypami postaci Leo i Weroniki Zarników są Rado Hribar i Ksenija Gorjup Hribar, a powieściowy zamek w rzeczywistości nazywa się Grad Strmol i po dziś dzień przegląda się w stawie u stóp Dvorjanskiego hribu (powieściowy Strmi vrh) około 10 kilometrów na wschód od Kranja.
Piękna, a zarazem tragiczna historia opowiedziana z perspektywy pięciu różnych osób. Ciekawe, że wraz z upływem lat każda z nich zapamiętała wydarzenia nieco inaczej. Historia opisana przez Drago Jančara wydarzyła się naprawdę. Prototypami postaci Leo i Weroniki Zarników są Rado Hribar i Ksenija Gorjup Hribar, a powieściowy zamek w rzeczywistości nazywa się Grad Strmol i po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to