Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami

Okładka książki Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami
Walerij Paniuszkin Wydawnictwo: Agora Seria: Reporterzy Dużego Formatu reportaż
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reporterzy Dużego Formatu
Tytuł oryginału:
Рублевка: Player’s handbook
Wydawnictwo:
Agora
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788326812965
Tłumacz:
Agnieszka Sowińska
Tagi:
Rosja polityka reportaż władza

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
263 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
920
93

Na półkach:

Coś a la "postmodernistyczne pisanie o postmodernizmie". Efekciarskie memłanie narracją, z którego niewiele wynika.

Coś a la "postmodernistyczne pisanie o postmodernizmie". Efekciarskie memłanie narracją, z którego niewiele wynika.

Pokaż mimo to

avatar
1626
1625

Na półkach:

W co grają ludzie? – pytał i odpowiadał w swojej książce pod tym samym tytułem psychiatra Eric Berne. Autorowi z kolei tej książki było mało. Zawęził to pytanie do swoich rodaków, zastanawiając się – W co grają Rosjanie? I równie wnikliwie, niczym wytrawny może nie psychiatra, ale na pewno psycholog społeczny, przeanalizował jeden dzień z życia (a metaforycznie całe życie) Rosjan, dzieląc swoją opowieść, opartą na obserwacji oraz rozmowach i wywiadach z konkretnymi osobami, na cztery części – ranek, dzień, wieczór i noc.
Jedna uwaga!
Nie tych Rosjan, których poznałam w reportażach Wacława Radziwinowicza „Gogol w czasach Google’a”, ale wyjątkową ich odmianę. Bardzo zróżnicowaną pod każdym względem (pochodzenia, religii, zachowania, hobby), ale posiadającą jedną, wspólną cechę – rezydencję w podmoskiewskiej dzielnicy Rublowka, zaznaczonej na dołączonej do tekstu mapce. Napisać o tak położonej posiadłości – dom, byłoby kłamstwem, bo jak nazwać działkę, na której stoją obok siebie: „więzienie, fiński domek, górska chata i zamek – wszystkie puste, bo gospodarz mieszka w piątym domu, ponieważ jest zbudowany według najnowszej mody?” Jednak to jeszcze nie zrobiło na mnie wrażenia, no bo, co takiego wyjątkowego jest w tych ludziach, że warto o nich pisać? To, że mogą sobie pozwolić na kupno „pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłość w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca”, to dla mnie za mało. Przecież dzielnice ludzi bardzo bogatych istnieją w każdym mieście łącznie z najbardziej znaną – Manhattanem. Bohaterem wielu powieści i filmów. Daj mi Walerij coś – domagałam się od autora – co mnie zaciekawi poza odpowiedzią na pytania, które sobie postawiłeś – „Co jedzą, co piją, w co wierzą, ku czemu dążą, czego się boją, na co mają nadzieję… I – a niech ich czort! – skąd mają tyle pieniędzy?” Bo ja to wszystko już wiem! Moja ciekawość została wielokrotnie zaspokojona właśnie dzięki książkom do niej się odwołującym. Wypracowałam sobie nawet nieodkrywczy wniosek – w tym zakresie nie różnią się od siebie niczym. Daj mi zatem coś – domagałam się dalej – co wyróżni twoją opowieść spośród innych, niestety monotematycznych i podanych w lekkiej formie. Coś, co udowodni, że zasłużyłeś na pojawienie się w cyklu Reporterzy Dużego Formatu, że nie jesteś „nianią w Nowym Jorku” albo „seksem w wielkim mieście”, a już nie daj młodzieżowym wydaniem „Błękitnokrwistych” – też z Manhattanu!
I odpowiedział już we wstępie, pisząc – „przepaść między właścicielami domów a resztą populacji jest nie tylko finansowa, ale i – by tak rzec – kulturowa". O, to już jest coś! – pomyślałam. Historia Rublowki i wyjątkowy charakter tego miejsca, istniejącego od czasów Iwana Groźnego aż do dzisiaj, może zaciekawić na tyle, że miałabym ochotę na obietnicę widniejącą na okładce tytułowej. Jednak to nadal tylko ciekawość. Chciałam… Co tam! Żądałam więcej! Domagałam się wątku, który sprostałby serii, który odkryłby przede mną wiedzę jeszcze mi nieznaną. Może pomógł zrozumieć nowobogackich Rosjan? I nagle dojrzałam to kluczowe słowo w prezentowanej powyżej obietnicy – władza. Kolejny czynnik, obok kulturowego, wyróżniający mieszkańców Rublowki. Nie pieniądze, nie sława, nie wygodne życie (bo ono tam nie jest takim, kiedy Władimir Putin rano jedzie na Kreml i trzeba tkwić w korku prawie godzinę), nie chęć spokojnego życia wśród zieleni na obrzeżach zatłoczonej Moskwy, „nie po to, żeby rozkoszować się luksusem, kochać i być kochaną, wychowywać dzieci, realizować się w pracy, sportowych pasjach, mizdrzyć się w pięknych strojach, smacznie jeść, spacerować na świeżym powietrzu…” Nie! To już nawet nie potrzeba, ale narkotyczny głód władzy, który autor nazywa grą o nazwie „Życie”, a której graczami są wszyscy na Rublowce – „z wyjątkiem dzieci karmionych piersią” – dodaje z charakterystyczny sarkazmem w swoich wywodach autor. To dla konkurencji „Życie” i zwycięstwa w niej, Rosjanie kupują „dom po cenie, za którą można kupić praktycznie każdą willę nad praktycznie każdym morzem, praktycznie każdy górski dom w praktycznie każdych górach, dowolne mieszkanie w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie…” Jednak nie, chcą na Rublowce, bo to jedyne miejsce, z którego można wystartować w Grze.
I to jest ten wątek, który mnie przekonał do sensu tej publikacji, całkowicie pochłaniając moją uwagę, która domagała się odpowiedzi na to samo pytanie, niedające spokoju autorowi – „Dlaczego dają się wciągnąć w tę Grę?” Grę, która zabiera im 90% czasu (reszta to hobby, z czego 5% na pokaz), by w niej być, wskoczyć na wyższy poziom lub z niej wypaść, niszczyć innych lub samemu być zniszczonym. Krążyłam z autorem po Rublowce, docierając do znanych osób z nazwiskami z pierwszych stron mediów i do tych mniej znanych, ale nie mniej potężnych w grze, zbierając informacje potrzebne do uzyskania odpowiedzi, usilnie dociekając sensu celu i zasad.
Zobaczyłam najbardziej wyrafinowaną grę świata o najszerszej skali zniszczenia (przykład jednego z największych przegranych – Michaił Chodorkowski) i najkrwawszych skutkach (morderstwa i samobójstwa). Jedynym graczem, który umarł w sposób naturalny, był Borys Jelcyn. Na Rublowce nie ma śmierci, nie ma więc cmentarzy, bo wszyscy jej mieszkańcy są nieśmiertelni. Ba! Są mocno o tym przekonani i jeszcze mocniej w to wierzą!
Jednak najciekawsze było to, że te zniszczenia i skutki oglądam sobie codziennie w mass mediach, nieświadoma roli świadka tej Gry, dziwiąc się, jak to możliwe w państwie, bądź co bądź, demokratycznym, w którym prezydent publicznie każe obniżać ceny w sklepach albo podpisywać zobowiązania „grubym rybom” w obecności kamer niczym car-batiuszka. I to, co dla autora było zaspokojeniem zwykłej ciekawości, bo mechanizmy znał jako Rosjanin, to dla mnie, człowieka z zewnątrz dziwiącemu się absurdom i paradoksom w Rosji i rosyjskiej polityce, było odkryciem pozwalającym te ostatnie zrozumieć. Obnażeniem rosyjskiej polityki ściśle związanej z pieniędzmi i władzą. Swoistą instrukcją do odkodowywania informacji przekazywanych zza granicy moich wschodnich sąsiadów. Swoistą zdradą sekretów Gry kierującą zachowaniami znanych Rosjan, po których ujawnieniu wcale nie jest mi już do śmiechu, widząc Putina na moto lotni przewodzącemu żurawiom czy memy ukazujące w krzywym zwierciadle niebieskie koguty na dachach aut, będących plagą moskiewskich ulic i wcale nie myślę już o postawie patriotycznej Wiktora Wekselberga skupującego jajka Fabergé. Od tej książki widzę Grę (ależ tu idealnie pasuje pojęcie „rosyjskiej ruletki”!), w której nie ma zasad, a właściwie jest jedna – brak zasad. Nie do ogarnięcia, ale paradoksalnie – „co chwilę ulega zmianie". I żebym dobrze zrozumiała jej działanie, autor porównał ją do gry komputerowej, podstawiając pod rodzaje grup nazwy realne warstw rublowskiego społeczeństwa, pod graczy konkretne nazwiska, pod zespoły graczy konkretne grupy lub środowiska, a pod tytuły podrozdziałów nazwy kolejnych jej poziomów. Wprowadził w niej nawet pojecie religii, której gracze-wyznawcy czczą jednego boga – Pieniądze. W której nie ma „seksu w wielkim mieście”, bo „jaki seks można mieć na Rublowce w hotelach, w specjalnie wynajętych albo kupionych do uprawiania niewierności małżeńskiej domach” z przypadłością impotencji, jako skutku ubocznego udziału w Grze. A już na pewno nie w domu z małżonką, bo „wiadomo, że jest jedną z tych dziewcząt, które „wychowywano na sprzedaż”". I zdanie, które mnie najbardziej przeraziło, a które poddaję pod rozwagę wszystkim romantyczkom próbującym zdobyć bogatego Rosjanina – „W Wielkiej Rublowskiej Grze kobiety niezmiennie uważane są za istoty o niższym statusie, pozbawione umiejętności myślenia i mówienia". Pełnią funkcję kolejnego, niezbędnego atrybutu czy relikwii. Tak samo, jak dzieci i wszystko, czym się otacza mężczyzna.
Wielka Gra jest najważniejsza.
A najbardziej obiecujące w niej jest to, że można ją przejść do końca, wychodząc z niej, a właściwie będąc z niej wyplutym, bo „z Gry się żywym nie wychodzi". Wabi niczym syreni śpiew o milionowej wygranej w totolotka. To nieważne, że udało się to tylko nielicznym i ci nieliczni mówią do Walerego, brzmiąc niczym Kohelet – „Wszystko jest prochem. Kolekcja, firma, dom – wszystko jest prochem. Nie tylko może stać się prochem, ale jest prochem". Nieważne!
Liczy się tylko i wyłącznie udział w Wielkiej Grze.
A ja sobie siedzę przed telewizorem i obserwują ją niczym Wielki Brat. I wiecie co?
Dobrze mi z tym!
naostrzuksiazki.pl

W co grają ludzie? – pytał i odpowiadał w swojej książce pod tym samym tytułem psychiatra Eric Berne. Autorowi z kolei tej książki było mało. Zawęził to pytanie do swoich rodaków, zastanawiając się – W co grają Rosjanie? I równie wnikliwie, niczym wytrawny może nie psychiatra, ale na pewno psycholog społeczny, przeanalizował jeden dzień z życia (a metaforycznie całe życie)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
104
12

Na półkach:

Reportaż o bogaczach Rosji... Wirtuozeria deliberacji :) Porywające tezy, wyjaśnienia, mechaniki w temacie człowieczeństwa, władzy, polityki. Świetnie się czyta. Z drugiej strony książka tylko dla kogoś o naturze rozkminiacza - twardo stąpający po ziemii unudzą się mocno.

Reportaż o bogaczach Rosji... Wirtuozeria deliberacji :) Porywające tezy, wyjaśnienia, mechaniki w temacie człowieczeństwa, władzy, polityki. Świetnie się czyta. Z drugiej strony książka tylko dla kogoś o naturze rozkminiacza - twardo stąpający po ziemii unudzą się mocno.

Pokaż mimo to

avatar
581
134

Na półkach:

Może zaciekawić ale raczej znudzi. Do języka i spostrzegawczości Wacława Radziwinowicza nie umywa się.

Może zaciekawić ale raczej znudzi. Do języka i spostrzegawczości Wacława Radziwinowicza nie umywa się.

Pokaż mimo to

avatar
1336
842

Na półkach: ,

Co jakiś czas sięgam po reportaże dotyczące wschodniego sąsiada, Rosji. Rublowka pewnie z założenia była wpisana na ta listę, bo czymże jest geograficznie teren przy Rublowskiej trasie, jak nie częścią Rosji?
Autor przez całą książkę próbował mnie przekonać, że ten kto ma prawdziwe Pieniądze w Rosji jest półbogiem. Rolę boga powierza tylko jednej osobie, Putinowi, przed którym pozostały panteon klęka w pokorze. O sobie autor też pisze, wpisując się do stadka satyrów i muz, krążących przy boskim stole.
Książka łamie zasady dziennikarstwa, sprawia wrażenie że na okładce do „Reporterzy Dużego Formatu” można by dopisać „artykuł sponsorowany”. Paniuszkin wręcz nadaje mocy prawnej wybryków finansowej elity, tłumacząc ich zachowanie pewnymi zasadami Gry, w którą tylko elita gra. No nie, w Rosji mentalność jest taka, którą już od dawna nazywano „samodurstwije”, czyli wolna amerykanka w wersji hard. To jest, moi drodzy, wschód, z całymi jego naleciałościami kulturowymi. Odbiegający od kultury Europy zachodniej. Zbliżają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Rosji? No to budowa stadionu w Petersburgu wyniosła 700 mln euro… Rosjanie sami mówią o mega korupcji. I co, coś się zmieniło? No nic, bo przecież Paniuszkin w swojej lekturze nadaje tym urzędnikom na czarnych mercedesach prawo do wszystkiego, bo przecież to nie jest samowola, to jest udział w Grze.

Lektura czasami zabawna i wciągająca. Zdecydowanie obcy mi jest jednak wydźwięk tej książki. Paniuszkinie zakładaj kostium błazna i biegnij bawić dwór, nawet jak ci krzywdę zrobią to się nie smuć, bo przecież dostąpiłeś zaszczytu udziału w grze.

Co jakiś czas sięgam po reportaże dotyczące wschodniego sąsiada, Rosji. Rublowka pewnie z założenia była wpisana na ta listę, bo czymże jest geograficznie teren przy Rublowskiej trasie, jak nie częścią Rosji?
Autor przez całą książkę próbował mnie przekonać, że ten kto ma prawdziwe Pieniądze w Rosji jest półbogiem. Rolę boga powierza tylko jednej osobie, Putinowi, przed...

więcej Pokaż mimo to

avatar
275
42

Na półkach: ,

Każde państwo ma swoją stolicę, zaś każda stolica – swoją dzielnicę bogaczy, w której znaleźć można wielkie wille, luksusowe samochody itp. W Moskwie taką dzielnicą jest Rublowka, jednak różni się ona znacznie od innych ekskluzywnych dzielnic, co próbuje nam udowodnić Walerij Paniuszkin w swoim reportażu pt. „Rublowka”.
Paniuszkin wiele swojego czasu poświęcił na rozmowy z mieszkańcami tej niezwykłej krainy, jaką jest Rublowka, poznał życie bogaczy, dowiedział się gdzie jedzą, gdzie kupują ubrania. Wszystkie te rzeczy umieścił w swojej książce, dzięki której dowiadujemy się o religii mieszkańców( mowa oczywiście o Pieniądzach) o grze którą prowadzą, o zasadach i obowiązkach, z którymi nie ma do czynienia zwykły obywatel mieszkający poza Rublowką.
Zdecydowanie wadą książki jest częste nawiązywanie do sprawy Michaiła Chodorkowskiego, którego sytuację Paniuszkin wiele lat badał. Tutaj ponownie Chodorkowski jest ukazany w roli ofiary, bogu winnego przedsiębiorcy. Moim zdaniem lepiej by było gdyby autor skupił się na innych mieszkańcach tej miejscowości, zamiast ciągnąć wciąż ten sam temat który był już poruszany mnóstwo razy. Książek o Chodorkowskim jest wiele, o Rublowce – dopiero jedna.
Ciąża przez usta? Dziewczynki wychowywane jako przyszły towar na sprzedaż? Ruch wstrzymywany na 40 minut tylko po to by Władimir Putin mógł swobodnie wrócić do domu?
Zachęcam do przeczytania tej książki jeśli chcecie zobaczyć życie kosmitów.

Każde państwo ma swoją stolicę, zaś każda stolica – swoją dzielnicę bogaczy, w której znaleźć można wielkie wille, luksusowe samochody itp. W Moskwie taką dzielnicą jest Rublowka, jednak różni się ona znacznie od innych ekskluzywnych dzielnic, co próbuje nam udowodnić Walerij Paniuszkin w swoim reportażu pt. „Rublowka”.
Paniuszkin wiele swojego czasu poświęcił na rozmowy z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
404
395

Na półkach: ,

Temat rewelacyjny jednakże sama książka mocno mnie rozczarowała. Chaotyczna narracja prowadzona w mało ciekawy sposób. Raczej nie polecam. Jest tu zawartych zaledwie kilka smaczków godnych uwagi.

Temat rewelacyjny jednakże sama książka mocno mnie rozczarowała. Chaotyczna narracja prowadzona w mało ciekawy sposób. Raczej nie polecam. Jest tu zawartych zaledwie kilka smaczków godnych uwagi.

Pokaż mimo to

avatar
31
26

Na półkach:

Jeśli to reportaż to jest to kiepski reportaż.
Właściwie nie wiadomo czym jest "Rublowka". Zbiorem opinii? Spekulacją nt. faktów?
Swiat przedstawiony wykracza poza normę szaleństwa.
Jeśli istnieje na świecie grupa ludzi która wierzy przynajmniej w część przedstawionych w "Rublowce" prawd...to nie wiem co powiedzieć.
Realia rublowskie mają niewiele wspólnego z realiami czegokolwiek. Tekst reportażu ma niewiele wspólnego z reportażem, właściwie jest tam tyle dziwnych narośli literackich, marne próby efekciarstwa, dziwne zabawy kompozycją, sensacyjne, brukowe konstruowanie narracji. Tak jakby reporter był tu radzieckim Jamesem Bondem i sam nie wiedział co robi. Czasami wydaje się że podziwia rublowskich graczy, potem znów nimi gardzi. Autor udaje że wie lub się dowiaduje, ale nie wzbudził mojego zaufania.
Jedyne czego jestem pewna po przeczytaniu tej książki to to, że Panuszkin lubi grać w gry video.
Chciałam przeczytać tą książkę dla porównania z "Nowym carem" napisanym przez nowojorczyka. Poszukiwałam rosyjskiego punktu widzenia. A tu trafiłąm na megalomaniaka i to jeszcze nagrodzonego złotymi piórami i innym pierzem. Dziwią mnie bezkrytyczne opinie odbiorców, czuję że przeczytałam inny niż oni "reportaż".

Jeśli to reportaż to jest to kiepski reportaż.
Właściwie nie wiadomo czym jest "Rublowka". Zbiorem opinii? Spekulacją nt. faktów?
Swiat przedstawiony wykracza poza normę szaleństwa.
Jeśli istnieje na świecie grupa ludzi która wierzy przynajmniej w część przedstawionych w "Rublowce" prawd...to nie wiem co powiedzieć.
Realia rublowskie mają niewiele wspólnego z realiami...

więcej Pokaż mimo to

avatar
429
122

Na półkach:

mam wrażenie jakby ktoś zebrał informacje wcześniej opisane w internecie, opowiedziane w tv i innych mediach i ładnie to posegregował.
osobiscie załuję czasu

mam wrażenie jakby ktoś zebrał informacje wcześniej opisane w internecie, opowiedziane w tv i innych mediach i ładnie to posegregował.
osobiscie załuję czasu

Pokaż mimo to

avatar
490
176

Na półkach:

Trudna książka do oceny.
"Rublowka" jest niczym krnąbrny, arogancki uczeń, którego miałoby się chęć szarpnąć za poły kurtki, potrząsnąć mocno i spowodować, by znikł z jego oblicza ten irytujący uśmieszek samozadowolenia. A jednocześnie ma się świadomość, że ten arogant dysponuje nieprzeciętną inteligencją, i - mimo irytującego stylu bycia - lepiej nie przestawiać mu ręki z nogą.

"Rublowka" jest książką iście egzotyczną.

Czy idzie dowiedzieć się z niej mnóstwa szczegółów dotyczących losów rosyjskich bonzów i upasionych na 'byznesach' różnej maści szych i szyszek?
Idzie.

Czy idzie się roześmiać pod nosem tu i ówdzie, smakując co niektóre przesmaczne zdania i sformułowania autora?
Idzie.

Czy idzie ulec irytacji gubiąc się tu i tam we wschodnio brzmiących nazwiskach, konszachtach posiadaczy tych nazwisk, interesach, zależnościach; porównywaniu egzystencji podmoskiewskiej tzw. elity do scenariusza wirtualnej gry, ze wskazywaniem głównych graczy oraz zasad ich wzajemnych "rozgrywek"?
Idzie.
A jakże.

Czy nie mierzi nieco ta maniera, poniekąd dorabiania swoistej ideologii do zjawiska, które zapewne przede wszystkim zbadać powinien jakiś solidny socjolog (wraz z psychiatrą) miast li i jedynie dziennikarza?

Może warto jednak przekonać się samemu, ile z tej irytacji da radę przyjąć na klatę.
Na tym właśnie polega siła tej książki. Nic, co przeczytacie, nie odda w pełni jej ducha. Nie ma zmiłuj, trzeba to przeczytać, by się przekonać, czy faktycznie było warto.

Ja dodam jedno.
Na koniec.
Okładka jest absolutnym majstersztykiem.
Nic tak nie oddaje ducha Rublowki jak ta wysztafirowana, słodka niczym budyń z soczkiem, wypindrzona tleniona blondyna z bezmiarem deficytu wszelkiego IQ w sarnich oczętach.
Przed autorem zdjęcia i osobą, która tę właśnie fotografię wybrała na okładkową, jednakowo, chylę czoła;)

Trudna książka do oceny.
"Rublowka" jest niczym krnąbrny, arogancki uczeń, którego miałoby się chęć szarpnąć za poły kurtki, potrząsnąć mocno i spowodować, by znikł z jego oblicza ten irytujący uśmieszek samozadowolenia. A jednocześnie ma się świadomość, że ten arogant dysponuje nieprzeciętną inteligencją, i - mimo irytującego stylu bycia - lepiej nie przestawiać mu ręki z...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Walerij Paniuszkin Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami Zobacz więcej
Walerij Paniuszkin Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami Zobacz więcej
Walerij Paniuszkin Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd