Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

Okładka książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku
Iwan Sołoniewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Karty Historii historia
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Seria:
Karty Historii
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania:
2013-09-11
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377053164
Tagi:
Rosja Karelia Finlandia gułag łagry ucieczka stalinizm Wielki Terror karty historii
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,5 / 10
140 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
9
5

Na półkach:

Świadectwo tyranii i totalitaryzmu. Książka niezwykle potrzebna i niestety aktualna.

Świadectwo tyranii i totalitaryzmu. Książka niezwykle potrzebna i niestety aktualna.

Pokaż mimo to

2
avatar
228
17

Na półkach:

Jedna z najlepszych książek, ale nie o łagrach, ale ogólnie o społeczeństwie lat 30. Związku Sowieckiego.
Autor nie przeżył zupełnego zgnębienia jak na przykład bohaterowie "Opowiadań Kołymskich" W. Szałamowa. Dzięki przedsiębiorczości i inteligencji udawało mu się żyć i tworzyć warunki do ucieczki będąc w zamknięciu. Imponuje upór w dążeniu do wydostania się na wolność oraz siła charakteru autora i członków jego rodziny. Sołoniewicz, gdy pisał swoje dzieło jeszcze na świeżo, pozwolił sobie na odważne prognozy dotyczące systemu sowieckego w Rosji. Nie sprawdzily się, ale od momentu jego uwięzienia system zdążył ewoluować w kierunku jeszcze większego ubezwłasnowolnienia jednostki. Czytałem przez większość czasu mocno zaangażowany w losy bohaterów, chociaż kilka razy zdażyły się momenty nieco przynudnawe.

Jedna z najlepszych książek, ale nie o łagrach, ale ogólnie o społeczeństwie lat 30. Związku Sowieckiego.
Autor nie przeżył zupełnego zgnębienia jak na przykład bohaterowie "Opowiadań Kołymskich" W. Szałamowa. Dzięki przedsiębiorczości i inteligencji udawało mu się żyć i tworzyć warunki do ucieczki będąc w zamknięciu. Imponuje upór w dążeniu do wydostania się na wolność...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
avatar
1538
1537

Na półkach:

To nie jest nowa publikacja wspomnień kolejnego więźnia sowieckiego łagru, która nareszcie doczekała się wydania tak, jak dziennik Iwana Czistiakowa "Strażnik Gułagu" czy relacja Jefrosinii Kiersnowskiej "Ile wart jest człowiek". To pozycja nietypowa, bo kasandryczna i w tym proroctwie, gdzieś po drodze zagubiona w swoim ogromnym znaczeniu. Bo przecież nikt nie lubi złych wieści. Burzenia świata pięknego i bezpiecznego. Zwłaszcza gdy dotyczy to nowej idei bolszewizmu nawołującej do światowej rewolucji w imię sprawiedliwości społecznej, w którą wpatrzone były elity krajów europejskich, a sam ZSRR uosabiał raj (efekt propagandy), ściągający do siebie zafascynowanych nim sympatyków takich, jak Icek Erlichson ("Smakowanie raju") i wielu jemu podobnych.
Z wpływowych ludzi, jedynie Hitler dał wiarę tym wspomnieniom, nakazując czytanie wspomnień Iwana Sołoniewicza każdemu obywatelowi niemieckiemu. Jednak on miał w tym interes polityczny.
Zwykłemu, przeciętnemu człowiekowi trudno było uwierzyć w to, co opisał autor na 35 lat przed Aleksandrem Sołżenicynem. Sam autor usprawiedliwiał taką postawę. pisząc – "istnieją rzeczy, w które sama istota człowieczeństwa nie chce wierzyć. Bo gdy uwierzy – jakoś niewesoło zaczyna wyglądać boży świat, w którym takie rzeczy są możliwe". A świat w latach 1935-36, w których ukazała się w Europie ta złowieszcza książka drukowana na łamach czasopisma w odcinkach, potem w 1937 roku w całości, a w Polsce w 1938, był piękny. Nikt nie przypuszczał i nie dopuszczał myśli, że niedługo rzeczywistość łagrowa i lagrowa ogarnie również Europę. A przecież autor przestrzegał przed nią, widząc w bolszewizmie wypaczoną ideę państwa, w którym rządzi "zupełnie obca siła, zmuszająca przemocą do służenia zupełnie obcej nam sprawie". Był o tym przekonany na długo przed trafieniem do łagru wraz z synem Jurą (na powyższym zdjęciu) i bratem Borysem za próbę ucieczki z totalitarnego państwa, dlatego to nie przeżycia obozowe skłoniły go do tego kroku, ale życie na „wolności”. Jak wspomina, łagier nie interesował go, "jako miejsce, gdzie cierpią i giną miliony, a też nie jako tło" jego osobistych przeżyć. Wykorzystał doświadczenia obozowe, by ukazać łagier, jako kwintesencję tego, co działo się na „wolności” i który niczym się od niej nie różnił. Był dla niego miejscem, w którym wszystko, co działo się w łagrze, działo się "również na wolności i odwrotnie". Rzeczywistością, w której wszystko było "jedynie bardziej uchwytne, prostsze, bardziej wyraziste". Potraktował władzę sowiecką jak równanie algebraiczne, rozkładając ją na czynniki pierwsze. "Podstawiając w nim, w miejsce abstrakcyjnych wartości algebraicznych, żywych, konkretnych przedstawicieli władzy sowieckiej oraz konkretne stosunki między władzą a społeczeństwem…" – jak napisał w pierwszym rozdziale. To dzięki tej przenikliwości i dostrzeżeniu logiki w otaczającym go absurdzie pozornego chaosu, nie tylko ujrzał kuriozalną rzeczywistość, w jakiej znalazła się Rosja i jej naród, ale przede wszystkim zrozumiał jej mechanizmy funkcjonowania, które umiejętnie wykorzystane pozwoliły osiągnąć autorowi upragniony cel – skuteczną ucieczkę.
A potem na prawdziwej wolności to wszystko opisał, używając ironii, czarnego humoru i porównań ukazujących irracjonalność i schematyczność zasad rządzącymi i manipulującymi zachowaniami i postawami ludzi od zwykłego chłopa na Stalinie skończywszy. To dzięki temu zabiegowi przekaz skupił moją uwagę nie na cierpieniu opowiadającego, ale na systemie władzy sprawowanej nad ludźmi, na normach jej funkcjonowania i podrzędnej, niewolniczej w nim roli człowieka. Przeżycia bohatera i jego współwięźniów były przerażającymi, bo przerażającymi, ale tylko ilustracjami do zrozumienia istoty bolszewizmu, karmiącego się krwią własnego narodu. Dosłownie i w przenośni. Jednak zanim dane było mi to zrozumieć, zostałam wtajemniczona w podstawowe pojęcia, ich znaczenie i konteksty – stara gwardia, czekista, bolszewik, entuzjazm, rewolucja światowa i najpowszechniej występujące – aktywista. Najbardziej niebezpieczny "typ człowieka o mózgu barana, szczękach wilka, a wyczuciu moralnym protoplazmy. Typ człowieka, który jako szesnasty z kolei uczestniczy w zbiorowym gwałcie". Nic dodać, nic ująć i wszystko jasne. Tak obrazowo i dosadnie tłumaczył mi wszystko autor i wyposażał w swoisty język przekazu, bym mogła swobodnie odczytywać podteksty ironii o socjalistycznym ustroju będącym absolutyzmem pretendującym do oświecenia i ustroju gospodarczym o charakterze pańszczyźnianym, "który usiłuje być kulturalny", przesiąkniętych wszechobecną głupotą uzbrojoną od stóp do głów w karabiny maszynowe GPU – wcześniejsze CzeKa, a późniejsze NKWD. W takich okolicznościach można uwierzyć w "genialność matołów i humanitaryzm katów".
Można uwierzyć we wszystko.
I współcześni mu obywatele ZSRR wierzyli. Autor często przytaczał całe fragmenty zapamiętanych rozmów indywidualnych i zbiorowych dyskusji z przedstawicielami wszystkich warstw społecznych o różnych światopoglądach, pochodzeniu i postawach. Od wysoko postawionych czekistów i oddanych sprawie komunistów po zwykłego chłopa ukraińskiego, któremu w łagrze było lepiej niż na wolności. Stąd wymowność przesłania tytułu książki. Ukazał w ten sposób szeroki przekrój nastrojów w społeczeństwie od wierzących ślepo w światową rewolucję po ateistów, którzy w łagrze uwierzyli w diabła, zwierzając się autorowi – "Nie byłem człowiekiem religijnym, jak prawie cała inteligencja rosyjska. Czyż mogłem wierzyć w istnienie diabła? Teraz wierzę. Wierzę, ponieważ widziałem go, ponieważ go widzę. Widzę go w każdym punkcie łagrowym. On istnieje, Iwanie Łukjanowiczu, istnieje. To nie jest wymysł popów. To jest fakt dający się stwierdzić naukowo".
A kiedy zrozumiałam istotę rzeczy, ogarnęłam rozumem całe to upiorne monstrum, autor od czasu do czasu uchylał zasłonę kabaretu, która tak łagodziła tę jego obrzydliwość, ukazując mi obrazy bez ironii. To, co zobaczyłam, było tak przerażające tu i teraz i jednocześnie głębokie w metafizycznym znaczeniu, że nie chciałam więcej takich niespodziewanych odsłon. Zwłaszcza gdy obrazy ukazywały dzieci. I te spoza drutów łagru i te bezprizorne wewnątrz niego (po raz pierwszy zostałam zabrana do łagru dla dzieci). Wtedy zrozumiałam, dlaczego autor uczynił ironię narzędziem wykładni tematu. Przyznał wprost, pisząc – "Wydawało mi się, że pewna przesada, zaciemnianie barw – są naturalnym wynikiem trudnych przeżyć". A mnie, czytelniczkę, chroniły przed zbędnym sentymentalizmem, bo nie takie były założenia autora, który już w pierwszym rozdziale uprzedził mnie lojalnie – "Nie piszę sentymentalnej powieści i nie mam zamiaru wywołać uczucia sympatii czy współczucia. Chodzi o zrozumienie". I mimo tego były to jednak chwile, po których musiałam na jakiś czas odłożyć książkę, by odzyskać równowagę emocjonalną. Nawet, teraz kiedy piszę te słowa, mam je przed oczami wyobraźni, zastygając nad klawiaturą…
Jednak to nie tylko demaskatorska analiza aparatu władzy sowieckiej i jej upiornych skutkach działania, ale również fascynująca opowieść piekielnie inteligentnego człowieka o jej przechytrzeniu. Autor zarówno na „wolności”, jak i w łagrze potrafił „urządzić się” i żyć na poziomie sytego człowieka, któremu właściwie niczego nie brakowało.
Dlaczego więc uciekł?
Właśnie ta książka jest odpowiedzią na to pytanie. Jak sam napisał – "Nie przeżycia łagrowe bowiem, lecz przeżycia ogólnorosyjskie pchnęły mnie za granicę. – obrazując to zdanie po swojemu – Jeżeli grożąc rewolwerem, żądają od was oddania spodni – można to jeszcze wytrzymać, lecz gdy grożąc tym rewolwerem, żądają od was oprócz spodni okazywania entuzjazmu – życie staje się niemożliwe, a obrzydzenie dławi. I właśnie to obrzydzenie popchnęło nas ku granicy Finlandii".
A ja widzę w tej metaforycznej scenie dużo więcej. Autor dobrze nauczył mnie odczytywać swój przekaz. Bo jeśli to zdanie potraktować jak równanie algebraiczne i pod czynnik „spodnie” wstawić matkę, męża, siostrę, syna to obrzydzenie ma zupełnie inny wymiar i wielkość.
Wtedy ono nie tylko dławi, ale może udławić.
To dlatego dzisiejsza Rosja jest dla mnie może już nie jednym, wielkim łagrem, ale jednym, wielkim cmentarzem. I nie ma w tym przesady.
Książka na emigracji nie została przyjęta tak, jakby autor sobie życzył. Jak napisał Zbigniew Gluza w rozdziale od współwydawcy Ośrodek Karta – "Nie udało mu się wtedy skutecznie ostrzec Zachodu…" Czasami tak bywa, gdy rzeczywistość przerasta wyobraźnię. Dla mnie, człowieka patrzącego z perspektywy czasu, w którym wiem, że przepowiednie autora spełniły się co do litery tej publikacji, to precyzyjna, wnikliwa i trafna analiza bolszewizmu jeszcze przed czystką Wielkiego Terroru.
naostrzuksiazki.pl

To nie jest nowa publikacja wspomnień kolejnego więźnia sowieckiego łagru, która nareszcie doczekała się wydania tak, jak dziennik Iwana Czistiakowa "Strażnik Gułagu" czy relacja Jefrosinii Kiersnowskiej "Ile wart jest człowiek". To pozycja nietypowa, bo kasandryczna i w tym proroctwie, gdzieś po drodze zagubiona w swoim ogromnym znaczeniu. Bo przecież nikt nie lubi złych...

więcej Pokaż mimo to

12
Reklama
avatar
593
576

Na półkach: ,

Wstrząsające świadectwo grozy sowieckiego świata. Jednocześnie zawiera w sobie przemyślenia na temat mechanizmów rządzących Rosją radziecką, ale i rosyjskości. Jest to relacja zaskakująca, bo opowiada o więziennej solidarności, sile ducha i ostatecznym osobistym sukcesie... Dziś to rzadkość w opowieściach obozowych.
Naprawdę warto przeczytać!

Wstrząsające świadectwo grozy sowieckiego świata. Jednocześnie zawiera w sobie przemyślenia na temat mechanizmów rządzących Rosją radziecką, ale i rosyjskości. Jest to relacja zaskakująca, bo opowiada o więziennej solidarności, sile ducha i ostatecznym osobistym sukcesie... Dziś to rzadkość w opowieściach obozowych.
Naprawdę warto przeczytać!

Pokaż mimo to

10
avatar
109
25

Na półkach:

Ta książka to jakby ukazanie całej Rosji w pigułce. Absurd kierowania krajem przez idiotów i dorobkiewiczów.

Ta książka to jakby ukazanie całej Rosji w pigułce. Absurd kierowania krajem przez idiotów i dorobkiewiczów.

Pokaż mimo to

2
avatar
983
353

Na półkach: , , ,

Książka,a właściwie świadectwo Iwana Sołoniewicza ,to wstrząsająca relacja naocznego świadka,skazanego na pobyt w radzieckim łagrze.Każdy kto przeczytał "Archipelag Gułag" A.Sołżenicyna,dostrzeże uderzające podobieństwa,między oboma dziełami,opisującymi podobny okres,wstydliwej historii Związku Radzieckiego,z tym że Sołżenicyn pisząc swój "Archipelag Gułag " zrobił to bardziej szczegółowo ,opisując i przytaczając relacje i zeznania nie tylko swoje,ale przede wszystkim wielkiej rzeszy ludzi,od których uzyskał rzetelne informacje,nie umniejsza to w niczym wielkości dzieła Sołoniewicza.Iwan Sołoniewicz oparł się głównie na przeżyciach swoich,swojego syna i swojego brata,choć opisał także przypadki innych katorżników.Książka Sołoniewicza jest nieco lżejszego kalibru niż dzieło Sołżenicyna,choć równie dobrze napisana.Dla wszystkich,których interesują zbrodnicze mechanizmy funkcjonowania aparatu władzy w ZSRR jest to pozycja obowiązkowa tak samo jak wielki,monumentalny "Archipelag Gułag" Aleksandra Sołżenicyna.

Książka,a właściwie świadectwo Iwana Sołoniewicza ,to wstrząsająca relacja naocznego świadka,skazanego na pobyt w radzieckim łagrze.Każdy kto przeczytał "Archipelag Gułag" A.Sołżenicyna,dostrzeże uderzające podobieństwa,między oboma dziełami,opisującymi podobny okres,wstydliwej historii Związku Radzieckiego,z tym że Sołżenicyn pisząc swój "Archipelag Gułag " zrobił to...

więcej Pokaż mimo to

140
avatar
258
147

Na półkach: ,

Porażająca opowieść o bestialskim systemie upadlania i niewolniczej pracy stworzonym przez sowiecki reżim komunistyczny. To także oparta na faktach historia o nadludzkiej woli przetrwania i planowanej z mozołem ucieczce do Finlandii rodziny Sołniewiczów ojca, jego brata i syna. Książkę czyta się jak rasową powieść sensacyjną o nadziei, która pozwala wyrwać się z miejsca z którego wydawać by się mogło, że nie ma ucieczki.
Przebywający w łagrze na północy Rosji Iwan Sołniewicz, znany animator sportu w Związku Sowieckim, proponuje naczelnikowi GUŁAGU zorganizowanie olimpiady łagiernickiej. W tym celu musi stworzyć kadrę sportowców, dla których wystarał się o zwolnienie z przymusowych prac i lepsze racje żywnościowe. Do drużyny sportowej przydziela swojego syna. Jako główny koordynator zawodów ma przepustki, aby podróżować między obozami. Dzięki temu zapoznaje się z topografią terenu, tworzy mapy i skrytki z żywnością. To wszystko służy jednemu - zaplanowanej ze skrupulatnością ucieczce.
Niesamowite jest to, że wszystko działo się naprawdę. Drobiazgowo dopracowany plan i ucieczka. Ale to, co najbardziej poraża w książce, to opis życia obozowego i życia w ogóle w komunistycznej Rosji przed II wojną światową. Obraz małej dziewczynki ze wsi, która na mrozie boso, w łachmanie wystaje przed obozowymi drutami w nadziei, że łagiernicy rzucą jej coś do jedzenia, jest kwintesencją tamtych ponurych czasów.
System komunistyczny stworzony z myślą o wyzyskiwanym człowieku, stał się w Rosji największym przekleństwem tego człowieka. Szczęśliwi ci, którym udało się od niego uciec.

https://panksiazka.blogspot.com/

Porażająca opowieść o bestialskim systemie upadlania i niewolniczej pracy stworzonym przez sowiecki reżim komunistyczny. To także oparta na faktach historia o nadludzkiej woli przetrwania i planowanej z mozołem ucieczce do Finlandii rodziny Sołniewiczów ojca, jego brata i syna. Książkę czyta się jak rasową powieść sensacyjną o nadziei, która pozwala wyrwać się z miejsca z...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
245
121

Na półkach: , , , ,

Niesamowita książka! Styl, zawartość, poetyckość i zarazem klarowność przekazu... wszystko genialne!

Dla mnie największe odkrycie literackie ostatnich lat, niewątpliwie jedna z najlepszych książek o Rosji Sowieckiej jaką czytałem (a czytałem ich sporo).

Tytuł nieco mylący, bowiem pozycja dotyczy łagru w warstwie bezpośrednich przeżyć autora, natomiast w sposób dogłębny i błyskotliwy opisane jest życie różnych warstw społecznych w całym systemie sowieckim.

Jednym słowem majstersztyk!

Niesamowita książka! Styl, zawartość, poetyckość i zarazem klarowność przekazu... wszystko genialne!

Dla mnie największe odkrycie literackie ostatnich lat, niewątpliwie jedna z najlepszych książek o Rosji Sowieckiej jaką czytałem (a czytałem ich sporo).

Tytuł nieco mylący, bowiem pozycja dotyczy łagru w warstwie bezpośrednich przeżyć autora, natomiast w sposób dogłębny i...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
6
3

Na półkach:

Bardzo ciekawie i obrazowo przedstawione mechanizmy terroru i represji działające w sowieckiej Rosji, a wszystko to widziane oczyma ówczesnego inteligenta, który chcąc nie chcąc stał się "kontrrewolucjonistą" najgorszym z możliwych z punktu widzenia państwa kryminalistą. Nie znajdziemy tam wielu statystyk, wyliczeń, dat czy innych suchych faktów, ale przeżycia człowieka zamkniętego w łagrze. Człowieka, któremu dzięki swemu sprytowi i szczęściu dane było uniknąć najcięższych prac, dzięki czemu mógł obcować z oficjelami i pokazać absurdy i prozę współczesnego mu świata.

Zdecydowanie polecam lekturę.

Bardzo ciekawie i obrazowo przedstawione mechanizmy terroru i represji działające w sowieckiej Rosji, a wszystko to widziane oczyma ówczesnego inteligenta, który chcąc nie chcąc stał się "kontrrewolucjonistą" najgorszym z możliwych z punktu widzenia państwa kryminalistą. Nie znajdziemy tam wielu statystyk, wyliczeń, dat czy innych suchych faktów, ale przeżycia człowieka...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
918
83

Na półkach: ,

Książka ważna i zarazem ciekawa. Wydana po raz pierwszy w latach trzydziestych ubiegłego wieku nie wywołała wielkiego echa, właściwie przeszła przez rynek czytelniczy niezauważona, a szkoda. W Polsce pierwsze wydanie ukazało się w 1938 roku, we Lwowie pod tytułem "Rosja w obozie koncentracyjnym". Jest to książka, która w ciekawy, a czasem nawet humorystyczny sposób ukazuje mechanizm działania ustroju sowieckiego, systemu łagrów i konkretnego łagru, w którym przebywał autor wraz z synem i bratem, czyli Białomorsko-Bałtyckiego Kombinatu. Był to gigantyczny łagier na terenach Karelii. Obóz ten miał jednak wielką zaletę z punktu widzenia autora i jego planów, a mianowicie graniczył z Finlandią. To właśnie do Finlandii Sołoniewicz wraz z synem i bratem zamierzał uciec. Czytelnicy oczekujący drastycznych opisów rzeczywistości łagrowej, czy biadolenia nad losem skazańca srodze się zawiodą. Owszem są opisy życia łagrowego i warunków tam panujących, ale autorowi niejednokrotnie udaje się system tam panujący przechytrzyć i zapewnić sobie, synowi i bratu w miarę znośne warunki. Wspomina on o masowych egzekucjach, o straszliwych warunkach panujących nie tylko w łagrach, ale też podczas transportu do nich. Niezliczone ilości skazańców umierają w drodze. Mnóstwo ludzi pada z wycieńczenia podczas morderczej pracy przy wyrębie lasów, czy tworzenia wielkich dzieł budownictwa socjalistycznego. Zalicza się do tego budownictwa tamy, elektrownie jak i kanały. Wszystko to jest okupione ofiarą setek tysięcy bezimiennych istnień ludzkich. Przy łagrach są też kolonie karne dla bezdomnych dzieci. W socjalistycznym raju nie ma dla nich miejsca. Są więc zamykane w koloniach gdzieś na bagnach w polarnym klimacie, gdzie powoli umierają na szkorbut, czy z wycieńczenia, lub toną w bagnach podczas prób ucieczki.
Autor wnikliwie przedstawia też klasę aparatczyków, znienawidzonych aktywistów i wszelkiej maści bezwzględnych karierowiczów. Jest to kasta pozbawiona jakichkolwiek hamulców moralnych, sumienia, niejednokrotnie są to zbrodniarze mający na rękach krew setek, a nawet tysięcy istnień ludzkich. Granice między łagrem, a życiem na wolności się zacierają. Wszędzie panuje głód, strach, upodlenie i różnego rodzaju prześladowania. Nie ma szans na normalność. Właśnie te codzienne upodlenia, stan permanentnej niepewności jutra i ciągłe zagrożenie skutkuje podjęciem decyzji o ucieczce z ZSRR. Warto tu nadmienić, że zanim Iwan Sołoniewicz trafił do łagru, to jak na warunki radzieckie wcale nie żył najgorzej. Wręcz przeciwnie, jako człowiek wykształcony miał całkiem niezły standard życia. Jednak pozostanie w "socjalistycznym raju" uznał po prostu za niemoralne. W łagrze autor znalazł się z powodu nieudanej próby ucieczki za granicę. Kolejną próbę podjął wraz z synem już z łagru. Jego brat również podjął taką próbę tego samego dnia z innego punktu łagrowego. Iwan Sołoniewicz nie poucza i nie ostrzega, co nie zmienia faktu, że relację tę można, a nawet trzeba odebrać jako ostrzeżenie. N przykładzie "Rosji w łagrze" widać do czego może doprowadzić dyktatura, totalitaryzm, brak osobistych praw i wolności. Życie w ZSRR jest jak koszmar wariata na sterydach. Wszystko postawione jest na głowie, nie ma logiki w podejmowanych przez władze działaniach, a ludzie umierają z głodu, są mordowani w egzekucjach lub giną z powodu sztucznie stworzonych, nieludzkich warunków zupełnie bez sensu. Ten bezsens, jak i ogrom i potęga świata sowieckiego przeraża. Nie ma jak mu się przeciwstawić. Walczyć z nieludzkim ustrojem można jedynie z wolnego świata, z zagranicy. "Rosja w łagrze", to nie jest lektura lekka, rozrywkowa i przyjemna. Ona zmusza do refleksji, przeraża i ostrzega. Jest to swojego rodzaju "memento". Historia niestety lubi się powtarzać, ale zazwyczaj w tragiczniejszej i straszniejszej wersji. Polecam.

Książka ważna i zarazem ciekawa. Wydana po raz pierwszy w latach trzydziestych ubiegłego wieku nie wywołała wielkiego echa, właściwie przeszła przez rynek czytelniczy niezauważona, a szkoda. W Polsce pierwsze wydanie ukazało się w 1938 roku, we Lwowie pod tytułem "Rosja w obozie koncentracyjnym". Jest to książka, która w ciekawy, a czasem nawet humorystyczny sposób ukazuje...

więcej Pokaż mimo to

20

Cytaty

Więcej
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

Nowożytność | 2022-05-19
Procesy o czary w Polsce
„Procesy o czary to był istotny element codzienności Polaków” – mówi prof. Wijaczka. Właśnie ukazała się jego książka „Czarownicom...
awatar
Anna Baron-Jaworska
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-18
Kradzież scytyjskiego złota
Rosjanie ukradli przedmioty ze starożytnego scytyjskiego złota i inne artefakty, mające sporą wartość historyczną i kulturową,...
Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku. Wyjątkowa pozycja na temat procesów czarownic w Polsce!
„Obłęd na krańcu świata. Wyprawa statku Belgica w mrok antarktycznej” nocy to w równej mierze marynistyczny thriller, jak i...
| 2022-05-18
Katharsis
Najlepsza książka mistrza powieści sensacyjnych z Wielką Historią w tle!
Zimna wojna | 2022-05-18
Tajna kopalnia uranu w Kletnie
W latach 1949–52 w kopalni rudy uranu w sudeckim Kletnie Sowieci – rękami Polaków – wydobywali surowiec do budowy własnej bomby...
awatar
Maria Procner
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-17
Belgijska Wyprawa Antarktyczna
W sierpniu 1897 roku Adrien de Gerlache i Roald Amundsen na pokładzie statku Belgica ruszyli na kraniec Ziemi – pokryty lodem...
awatar
Julian Sancton
Czytaj więcej
Co zabijało na południu Francji w XVIII wieku?
awatar
Paweł Czarnecki
Czytaj więcej
Średniowiecze | 2022-05-16
Jan Hus. Heretyk i bohater
6 lipca 1415 roku w czasie soboru w Konstancji spalono na stosie Jana Husa. Jego śmierć pchnęła Czechów do wzniecenia rewolucji...
awatar
Michał Procner
Czytaj więcej
zgłoś błąd