Smocza Cesarzowa

Okładka książki Smocza Cesarzowa
Juraj Červenák Wydawnictwo: Erica Cykl: Bohatyr (tom 2) fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Bohatyr (tom 2)
Wydawnictwo:
Erica
Język:
polski
ISBN:
9788364185106
Tagi:
bohatyr słowiaństwo ilja muromiec
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
128 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
764
707

Na półkach:

Autor potrafił utrzymać świetny poziom. W tym tomie zdecydowanie więcej jest zjawisk nadprzyrodzonych. Bohatyrowie nadal dzielnie rozprawiają się że wszystkim co im stanie na drodze. Przygoda goni przygodę. Czyta się świetnie. Takie słowiańskie fantasy z górnej półki. Polecam.

Autor potrafił utrzymać świetny poziom. W tym tomie zdecydowanie więcej jest zjawisk nadprzyrodzonych. Bohatyrowie nadal dzielnie rozprawiają się że wszystkim co im stanie na drodze. Przygoda goni przygodę. Czyta się świetnie. Takie słowiańskie fantasy z górnej półki. Polecam.

Pokaż mimo to

avatar
125
125

Na półkach:

Przyznaję się bezwstydnie – kupiłam tą książkę dla okładki. Szukałam czegoś na lato w stylu ‘szybko, łatwo i przyjemnie’. Postać czarnowłosej, porządnie ubranej kobiety (bez wyzywającego, dopasowanego gorsetu na ten przykład) z mieczem z miejsca przyciągnęła mój wzrok. ‘Taka fajna laska’, pomyślałam, ‘dobrze jej z oczu patrzy, może być ciekawie’. Do tego tytuł – Smocza Cesarzowa – sugerujący że będą smoki a kobitka będzie rządzić ich krajem, czy coś w tym stylu. No, jednym słowem wydawało się że znalazłam ideał - lubię smoki, fantasy z żeńskimi protagonistkami i odkrywanie nowego, ciekawego autora.

Niestety, to interesujące opakowanie nijak nie pasowało mi do faktycznej zawartości. Fabuła składała się z ciągu przygód grupy facetów, ‘bohatyrów’ księcia kijowskiego, którzy z różnych powodów albo nie dorośli albo cofnęli się w rozwoju. Aby nie zemrzeć z głodu i/lub zapić się na śmierć przyjmują od swego ‘pracodawcy’ różne ciekawe misje w zamian za wikt i opierunek. Trzeba zmieść jakiegoś nieposłusznego zbója z powierzchni świętej Rusi? Nie ma sprawy! Ukarać nieposłusznych Waregów, którym zapragnęło się rabunku? Fajno! Zapolować na smoka? A co tam, raz kozie śmierć!

Przewodzi im Ilia Muromiec i Mikuła Sielanin a kompania to generalnie umięśnione nieroby, nieudaczniki, wygnańcy i infamisy które najpierw walą łbem w mur a potem (jeśli wogóle) myślą. Może chcecie wiedzieć gdzie się podziała ta laseczka z okładki? Już wyjaśniam. Niejaka Baba Jaga pojawia się w połowie książki; jest i do końca pozostanie postacią drugoplanową. Jak widzicie tytuł pasuje jak ulał, nieprawdaż? W dodatku Jaga kontroluje 1 (słownie: jednego) smoka i 0 (słownie: zero) imperiów więc taka z niej cesarzowa jak ze mnie księżniczka. Jej smok, Rudoróg, jest bardziej podobny do wrednego dinozaura niż do inteligentnego przedstawiciela fauny z paszczą zionącą ogniem. Ten smok nie mówi, nie myśli, nie robi solidnego wrażenia, przypominając raczej wiatraki z którymi walczył Don Quixote. Nie takie smoki cenię w mojej fantasy. Nasza banda uroczych gentlemanów zrobi wszystko aby ich pokonać i w miarę możliwości ukatrupić ale znacznie ważniejszy od Jagi i smoka jest Tugarin, zły czarownik który ma zakusy na zostanie bogiem i który w pierwszej części poważnie zalazł bohatyrom za skórę. Zemsta święta rzecz…tylko że nie o tym miała być ta powieść i nie takich historii oczekiwałam…

Mitologia Czeremisów i innych UrgoFinów była nawet fajna, choć podana w lekko zgagowatej formie infodumpów. Tak jakby autor chciał za wszelką cenę przypomnieć jak to drzewiej bywało – jeden gościu siedział i opowiadał, reszta słuchała albo spała. Jedna taka scenka byłaby ok, kilka – kilkanaście to gruba przesada.

Przyznaję się bezwstydnie – kupiłam tą książkę dla okładki. Szukałam czegoś na lato w stylu ‘szybko, łatwo i przyjemnie’. Postać czarnowłosej, porządnie ubranej kobiety (bez wyzywającego, dopasowanego gorsetu na ten przykład) z mieczem z miejsca przyciągnęła mój wzrok. ‘Taka fajna laska’, pomyślałam, ‘dobrze jej z oczu patrzy, może być ciekawie’. Do tego tytuł – Smocza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
15
2

Na półkach:

Po przeczytaniu pierwszego tomu od razu wzięłam się za drugi. Książka jest idealna dla miłośników fantazji, mimo to zachęca samymi pojęciami o religiach słowiańskich jak i elementami islamu. Autor utrzymuje napięcie jak i bezbłędnie, płynnie przechodzi z jednej historii w drugą. (książka przydatna do maturki, przynajmniej mi pomogła)

Po przeczytaniu pierwszego tomu od razu wzięłam się za drugi. Książka jest idealna dla miłośników fantazji, mimo to zachęca samymi pojęciami o religiach słowiańskich jak i elementami islamu. Autor utrzymuje napięcie jak i bezbłędnie, płynnie przechodzi z jednej historii w drugą. (książka przydatna do maturki, przynajmniej mi pomogła)

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
163
161

Na półkach: ,

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Nastojaszczij gieroj 2

Hubert Przybylski

Półtora roku temu miałem przyjemność przeczytania pierwszej części trylogii Bohatyr, "Żelaznego kostura" Juraja Červenáka. Może nie była to jakaś ogromnie wielka przyjemność i może nie całkiem po mojej stronie, ale jednak moje wrażenia były na tyle pozytywne, że nie chciałem się rozstawać z Ilją i resztą wesołej, kijowskiej kamandy. Czy teraz, po przeczytaniu tomu drugiego - "Smoczej Cesarzowej" - moje wrażenie są równie pozytywne? O tym za chwilkę.

(Uwaga - nisko latające spoilery) Szturm na twierdzę Tugarina zakończył się tylko połowicznym sukcesem. Kraj jest bezpieczny, ale żywy Tugarin uciekł na północ na grzbiecie śmiertelnie rannego smoka, który zdążył się wcześniej pożywić jednym z dowódców bohatyrów - Wołchem. Od tego momentu minęły dwa miesiące. Światosław, za pomocą pozostających przy życiu bohatyrów, umacnia swoją władzę w Bułgarii, ale słabo mu to idzie, gdyż nieopłaceni Waregowie zaczynają napadać i grabić mieszkańców królestwa. Na szczęście nadarza się okazja, aby zająć czymś (czyli walką i obietnicą kolejnych łupów) Waregów - północne ziemie Światosława napadają Czeremisi, u których znalazł schronienie Tugarin. Decyzja zapada szybko i na czeremiskie ziemie rusza karna wareska ekspedycja, do której dołącza grupa kijowskich bohatyrów, mająca dokończyć to, co zaczęli w pierwszym tomie trylogii - wytropić i zabić Tugarina. Nie spodziewają się jednak, jak daleko przyjdzie im wędrować, kogo spotkają po drodze i z jakimi niebezpieczeństwami przyjdzie im się zmierzyć...

Pierwsza rzecz, która szybko rzuca się w oczy przy lekturze "Smoczej Cesarzowej", to zmiana klimatu względem pierwszej części trylogii. Drugi tom jest dużo bardziej ponury i ciężki. Na tyle, że pojawiające się co jakiś czas momenty lżejsze nie mają większego wpływu na całość. Jest to rezultat tego, że do znanych z pierwszego tomu treści awanturniczo-przygodowych Červenák dołożył więcej polityki, i to w tej życiowej odmianie - ze zdradami, niewygodnymi sojuszami i wątpliwymi moralnie kompromisami. Fabuła stała się dojrzalsza i co by tu dużo nie mówić, ta zmiana wyszła całości na plus.

Niestety, autor zwiększył nacisk również na martyrologię. Bohatyrzy giną jeden po drugim, poświęcając swe życie dla reszty drużyny i wypełnieniu przez nią misji. A zanim zginą, autor daje każdemu z nich możliwość przeżycia katharsis, uwolnienia się od tego, co od lat gnębi ich dusze - czyli najczęściej poczucia winy za ich wcześniejsze uczynki. Jeśli komuś przyjdzie teraz na myśl "Parszywa dwunastka", to wcale nie będzie mocno się mylił. Od siebie dodam tylko, że ta martyrologia dość mocno psuje odbiór całości.

Jeszcze jedna rzecz chodzi mi po głowie. Tak jak w pierwszym tomie nie mogłem strawić Ilji, tak teraz miałem problem ze wszystkimi bohatyrami. Wcześniej jeszcze zdarzało im się kombinować, knuć, planować - ogólnie mówiąc - myśleć. Teraz, w drugim tomie, robią to niesłychanie rzadko i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jak już, to przypadkowo. Prawie cały czas idą na żywioł, bez większego zastanowienia, upatrując rozwiązania problemów w swojej sile i uporze - na zasadzie "będę tak długo walił łbem w mury zamku, aż się przebiję do środka, a co będzie dalej - zobaczymy". Elegancko łączy się to ze wspomnianą wcześniej martyrologią, gdyż owe chwile aktywności umysłowej wiążą się przede wszystkim z dylematami moralnymi, a działanie na tzw. "pałę" sprzyja większej umieralności bohatyrów.

Jaką ocenę wystawiam "Smoczej Cesarzowej"? Myślę, że 6,5/10. Gdyby nie zmiana podejścia autora do bohaterów, książka na pewno byłaby dużo lepsza od pierwszego tomu trylogii. Na szczęście, wspomniane przeze mnie minusy nie są aż tak duże, żeby całkowicie zepsuć przyjemność obcowania z tak rzadką na rynku, prawdziwie słowiańską, silnie umocowaną w historii regionu, fantasy. A czy będę czekał na "Białą Wieżę"? Oczywiście, że tak. Choć może już nie tak niecierpliwie, jak na "Smoczą Cesarzową".

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Nastojaszczij gieroj 2

Hubert Przybylski

Półtora roku temu miałem przyjemność przeczytania pierwszej części trylogii Bohatyr, "Żelaznego kostura" Juraja Červenáka. Może nie była to jakaś ogromnie wielka przyjemność i może nie całkiem po mojej stronie, ale jednak moje wrażenia były na tyle pozytywne, że nie chciałem się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
238
135

Na półkach: , ,

Swoje wrażenia z lektury tego autora opisałem przy okazji pierwszego tomu trylogii, pt. Żelazny kostur. Tutaj dam więc niejako kontynuację, na zasadzie: co się zmieniło?

Wciąż mam mieszane uczucia. Obiektywnie jest chyba lepiej. Z drugiej strony, niedociągnięcia męczą mnie bardziej. Życie jest za krótkie na niezłe książki, skoro jest dużo świetnych. Ale też nie może być tak źle, skoro się wciągnąłem i śledzę perypetie nomen omen bohaterów... No tak, ale nieraz też wzdycham podczas lektury, z sentymentem myśląc o innych książkach...

Konkrety? Czytamy o takiej trochę komandoskiej wyprawie wojów przeciw czarnoksiężnikowi i różnym niebezpieczeństwom zaszytym w ostępach... Więcej magii, niż w poprzednim tomie. Dużo przygód typu „przeniknij i zniszcz”. Nieco rozważań nt natury ludzkiej przy okazji. Próby humorystyczne, na szczęście nieliczne, miłosiernie pominę.

W porównaniu z poprzednim tomem mniej jest dziecinnego zachwytu nad nieludzką sprawnością bojową herosów. Za to pojawiają się interesujące różnice w postawach wobec niebezpieczeństwa, nie na zasadzie prostego zderzenia „dobry-zły”, tylko przez pokazanie, że zło niejedno ma oblicze, także w nas samych. Zarazem autor bywa niekonsekwentny – bo najpierw sam upaja się mocą swych herosów, by potem podkreślać, jak ryzykowne to podejście!

Czytając tę książkę miałem nieco wrażenie, mimo wszelkich różnic, jakbym wrócił do czasów, gdy zaczytywałem się w Karolu Mayu. Tylko że już jako dziecko rozumiałem, że jego bohaterowie są kimś absolutnie wyjątkowymi, obecnie zaś chcę się utożsamiać z takimi, których sprawność nie przekracza granic prawdopodobieństwa... Zresztą May ma dużo talentu, jak stary gawędziarz snuje niesamowity klimat.

Generalne poczucie mam takie, jakby autor nieco spieszył się pisząc tę książkę. Jakby zwracał uwagę np. na konieczność zapoznania nas z nowymi postaciami, zanim rzuci je w bój, abyśmy się ich losami przejęli... ale przedstawiał ich zdawkowo. Jakby wymyślał, jaki podstęp zrealizują wrogowie i nie dbał o to, by nieco staranniej wprowadzić nas w błąd co do ich zamiaru. Generalnie, w każdej przygodzie dużo jest tu rzeczy przewidywalnych. Autor dzieckiem amerykańskich wideoklipów?

Zarazem miła, może nawet rozwinięta, pozostaje jego zdolność do snucia plastycznych i realistycznych opisów... zarówno miejsc, do których się przenosimy, jak i – przede wszystkim – różnych emocji. Z dwoma zastrzeżeniami. Po pierwsze, wciąż zdarzają się chwile, gdy autor, niczym mały chłopiec, zbyt się upaja nieludzką cudownością swych herosów... może jak Howard, ale ten miał chyba jednak więcej wdzięku w opisie walk. Po drugie, wspomniana wcześniej pośpieszność sprawia, że choć zaczynamy wczuwać się w bohaterów, zarazem mamy wyraźne wrażenie, że to jednak tylko postacie literackie. To tak, jakby aktor na scenie co chwila wychodził z roli i wytrącał nas ze złudzenia...

Podtrzymuję ocenę – ale teraz jest ona chyba bardziej zasłużona, niż przy poprzednim tomie. Kupię też kolejny – ale jeśli nie będzie poprawy bardzo zdecydowanej, to nie będę czuł wielkiej pokusy, by sięgać po kolejne książki tego autora. Ach, ale oto widzę, że jeszcze nie wyszedł... Troszkę zawodu, ale raczej ulga... A do innej serii tegoż autora niekoniecznie będę się spieszył.

Na końcu tomu znajduje się spis typowych wierzeń plemion ugrofińskich, zamieszkujących północne obszary Rosji, jak i samych Rosjan, krótkie podsumowanie historii... W sumie ciekawe to wszystko, nie jestem pewien, dlaczego pozostaję sceptyczny. Często wciągałem się w lekturę, ale prawie nigdy nie opuszczała mnie świadomość, że obserwuję postacie nomen omen papierowe. Dobry pomysł, autor uzdolniony... ale jakieś to wszystko nie dopracowane.


Żeby nie było nieporozumień, załączam swoją interpretację skali ocen:
1 – beznadzieja, ta książka uszkadza mózg – przypadek rzadki, bo prawie zawsze coś pożytecznego można znaleźć...
2 – bardzo słabo, może i był jakiś pomysł czy potencjał, ale wyszła porażka...
3 – daje się czytać, dostarcza rozrywki – choć czasem z samego autora, a nie jego dzieła
4 – niezła książeczka, jednak niedopracowana, przy cierpliwości można coś wyciągnąć
5 – można tę książkę przeczytać, stratą czasu nie będzie – ale albo nie wnosi nic specjalnie odkrywczego, albo łatwo znaleźć znacznie lepsze, albo trzeba mocno przymknąć oko na brak szlifu
6 – całkiem nieźle, ekstazy nie wywoła, ale miłe wspomnienia pozostawi – i należy już do tych, które wyraźnie wzbogacą lub uprzyjemnią... jednak wady widać wyraźnie.
7 – naprawdę duża przyjemność – jest o czym pomyśleć, można polecić znajomym, choć życie bez niej nie byłoby jednak rozpaczliwie uboższe...
8 – świetna jak niemieckie linie lotnicze – poszerza horyzonty, zapewnia odlot, a nawet daje kopa pasażerom – i jest porządna, czy to się komu podoba, czy nie!
9 – książka, którą bez trudu zapamiętamy do końca życia... czyni je piękniejszym!
10 – skubane arcydzieło. Zawraca samobójcę znad brzegu przepaści. Bóg czytając ją odkłada koniec świata, żeby doczytać do końca.

Swoje wrażenia z lektury tego autora opisałem przy okazji pierwszego tomu trylogii, pt. Żelazny kostur. Tutaj dam więc niejako kontynuację, na zasadzie: co się zmieniło?

Wciąż mam mieszane uczucia. Obiektywnie jest chyba lepiej. Z drugiej strony, niedociągnięcia męczą mnie bardziej. Życie jest za krótkie na niezłe książki, skoro jest dużo świetnych. Ale też nie może być...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1084
471

Na półkach: ,

Przebaśniowy tom o przygodach bohatyrów kijowskiego kniazia. Troszkę przypomina mi "Nieśmiertelnego" Catherynne M.Valente, właśnie z powodu ruskich baśni. Pełna przygód i magicznych historii opowieść. Przy okazji pogonii za złym czarnoksiężnikiem Cervenak snuje rozważania o powiązaniach mitologii słowiańskiego i północnego świata. Przepyszne, zarówno dla wielbicieli fantasy, baśni i historii.

Przebaśniowy tom o przygodach bohatyrów kijowskiego kniazia. Troszkę przypomina mi "Nieśmiertelnego" Catherynne M.Valente, właśnie z powodu ruskich baśni. Pełna przygód i magicznych historii opowieść. Przy okazji pogonii za złym czarnoksiężnikiem Cervenak snuje rozważania o powiązaniach mitologii słowiańskiego i północnego świata. Przepyszne, zarówno dla wielbicieli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
115
74

Na półkach: , ,

Smocza Cesarzowa to, zapewne jak większość z Was wie, druga część przygód grupy bohaterów z okresu średniowiecza. Akcja rozgrywa się w wieku X na terenach obecnej południowo – centralnej części Rosji. W przeciwieństwie do części pierwszej tutaj nie mamy jednego bohatera, na którym skupiona jest akcja. Opowieść dotyczy prawie w całości całej grupy dziesięciu Bohatyrów czyli wybitnych wojów kijowskich wysłanych na szlak bitewny przez księcia Światosława. Podróżują oni celem wypełniania zobowiązań lecz celem głównym jest odnalezienie i pokonanie wielkiego czarownika Tugarina.

Co mi się w książce podoba? Z pewnością tematyka – bardzo ciekawa i niezbyt eksplorowana przez pisarzy z gatunku fantastyki. Moim zdaniem najciekawsze są te obszerne fragmenty powieści, gdzie magia występuje rzadko lub wcale. Jest to wtedy świetna opowieść o wojach, wierzeniach i zwyczajach średniowiecznych plemion. Podoba mi się dość wartka i szybka akcja, która nie pozwala się nudzić. Olbrzymim plusem jest forma wydania tej książki zdobienia stron nadają przyjemnej, baśniowej oprawy a tekst jest napisany przejrzystą i wyraźną czcionką.

Niestety są tez minusy. Uważam, najogólniej rzecz ujmując, że książka jest napisana zbyt prostym językiem. Momentami dialogi przypominają mi bardziej rozmowę kolegów z gimnazjum niż wielkich, niezwyciężonych wojów. W słownictwie często występują słowa typu „kurwa”, „sukinsyn” i tym podobne, które nijak nie współgrają mi z epoką, której dotyczą. Słabszą częścią powieści są również te, w których występuje magia. Zwłaszcza te momenty kulminacyjne kiedy spotykają się naprawdę potężne siły (Baba Jaga z Tugarinem czy Kostur z tymże). Tu ktoś machną, tu zaświeciło tam nadleciał i nagle pewny zwycięzca przegrywa walkę.

Uważam, że powieści tej brakuje przysłowiowej „kropki nad i”. Świetny pomysł z przyzwoitym wykonaniem to jest to co myślę o tej książce. Można by to zrobić lepiej a wtedy uważam że pozycja taka mogłaby wejść do kanonu jednych z najlepszych książek fantastycznych.

Smocza Cesarzowa to, zapewne jak większość z Was wie, druga część przygód grupy bohaterów z okresu średniowiecza. Akcja rozgrywa się w wieku X na terenach obecnej południowo – centralnej części Rosji. W przeciwieństwie do części pierwszej tutaj nie mamy jednego bohatera, na którym skupiona jest akcja. Opowieść dotyczy prawie w całości całej grupy dziesięciu Bohatyrów czyli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
5
5

Na półkach: ,

Świetne fantasy w klimatach słowiańskich.

Świetne fantasy w klimatach słowiańskich.

Pokaż mimo to

avatar
1030
154

Na półkach:

Tak sobie książka. Ma przewidywalne zakończenie. Chylę jednak czoła przed autorem za zręczne wykorzystanie słowiańskiej byliny jako osi opowieści.

Tak sobie książka. Ma przewidywalne zakończenie. Chylę jednak czoła przed autorem za zręczne wykorzystanie słowiańskiej byliny jako osi opowieści.

Pokaż mimo to

avatar
382
152

Na półkach:

Fantasy po słowiańsku. W napięciu trzyma prawie ciągle. Zręcznie napisane.

Fantasy po słowiańsku. W napięciu trzyma prawie ciągle. Zręcznie napisane.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Smocza Cesarzowa


Reklama
zgłoś błąd