Skafander i motyl

Okładka książki Skafander i motyl
Jean-Dominique Bauby Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria literatura piękna
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
słowo/obraz terytoria
Data wydania:
2013-08-05
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374531252
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
1295 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
396
156

Na półkach:

O bezradności i sile. Opowieść sparaliżowanego redaktora naczelnego kobiecego pisma o egzystencji " warzywa". Daje do myślenia.

O bezradności i sile. Opowieść sparaliżowanego redaktora naczelnego kobiecego pisma o egzystencji " warzywa". Daje do myślenia.

Pokaż mimo to

avatar
407
362

Na półkach: , , ,

Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
W 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do drugiego, chwila i z człowieka kipiącego energią, pełnego werwy i sił witalnych robi się istota zamknięta w klatce " niemożności" i co dalej, jak to jest w takiej sytuacji, co czują ci ludzie, jak odbierają ten nowy stan, w którym się znaleźli?.
Osobiście, przed z górą 40-stu laty, podobny przypadek miał miejsce w mojej rodzinie, dalekiej rodzinie co prawda, ale znalazłem się w pokoju z taką osobą, oprócz jakiegoś podświadomego instynktownego strachu, zażenowania i przerażenia czułem niesamowity żal, że tak się stało, żal spotęgowany łzą ściekającą z policzka tego mężczyzny, również ok. czterdziestokilkuletniego podobnie, jak autor tego niewielkiego dzieła, mogłem się jedynie domyślać jakie katusze i piekło za życia przechodzi ten człowiek. Ktoś w jednej z opinii (nie chce mi się go przytaczać!) napisał, że spodziewał się po tej książce czegoś lepszego, innego...???. Może efektów rodem z „Harry’ego Pottera”, a może coś z Tolkiena?.
Książka powyższa napisana została nie po to, aby nas oczarować niesamowitymi scenami akcji zapierającymi dech w piersiach, nie po to, aby czytelnikowi zaimponować: erudycją, elokwencją i kunsztem pisarskim, nie po to też, aby napchać autorowi kieszenie pieniędzmi..., zdecydowanie nie po to, takich książek dziennie wydawanych jest setki, może tysiące na całym świecie. W tym przypadku autor dał świadectwo- ukazał świat widziany przez człowieka zamkniętego w skorupie własnej niemocy, pokazał walkę niemożliwego z możliwym, tytaniczne zmaganie się ludzkiego instynktu trwania z własnymi słabościami. Polecam.

Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
W 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
660
212

Na półkach: ,

Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.

Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce – czy będzie to opowieść o życiu autora przed udarem, historie ze szpitala, czy może coś bardziej filozoficznego. Okazało się, że „Skafander i motyl” to miks wszystkich tych elementów, a Jean-Dominique Bauby snuje swą opowieść z lekkością, która ani trochę nie pasuje do męki, jaką niewątpliwie było żmudne pisanie mrugnięciami oka, literka po literce.

Nie jest to utwór, który zostanie we mnie na długo, bo składa się głównie z opisów prostych, codziennych spraw. Za to postać autora i cały tragizm sytuacji, w której się znalazł, są nie do zapomnienia, a książka to po prostu obowiązkowy punkt programu w poznawaniu tej historii.

Dobrze spędzone półtorej godziny.

Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.

Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1299
193

Na półkach:

Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać się od odruchu i spróbować co się wtedy czuje? A to tylko namiastka. Zamknięcie w grobie za życia, kiedy się wszystko widzi i słyszy, ale nas nie słyszy nikt. Samotne, ciągnące się godziny bezruchu, kiedy zostaje nam tylko myśleć, o swoim życiu, o tym co zrobiliśmy nie tak, albo czego nie zrobiliśmy. O tym, że nic więcej nas nie czeka, oprócz kolejnego dnia, kiedy będziemy krzyczeć powieką, w nadziei że ktoś ten krzyk zauważy i zechce zrozumieć. Czy to za mało? Próbowałam przez 2 minuty mrugać powieką " na żądanie", tak jak musiał robić to autor, przy odpowiedniej literze: zmęczyłam się tym po minucie. Spróbujcie, a zrozumiecie, dlaczego najpierw redagował w głowie całe zdania, a dopiero potem je dyktował swojej asystentce, zrozumiecie jaki nadludzki wysiłek został włożony w to, byśmy mogli poznać życie z tamtej strony. Ja jestem pełna podziwu. Nie wiem czy dałabym radę.

Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
166
151

Na półkach:

Historia, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.

Polecam.

Historia, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.

Polecam.

Pokaż mimo to

avatar
454
25

Na półkach:

Niezwykle poruszająca, pełna (niekiedy czarnego) humoru powieść, skłaniająca do refleksji i zapadająca w pamięć.

Niezwykle poruszająca, pełna (niekiedy czarnego) humoru powieść, skłaniająca do refleksji i zapadająca w pamięć.

Pokaż mimo to

avatar
365
78

Na półkach: ,

Warto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy że wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.

Warto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy że wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.

Pokaż mimo to

avatar
365
153

Na półkach:

Niestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu pisania, ale jest także winą autora, który znając swoją sytuację porwał się na tworzenie przesadnie złożonych, nieklejących się zdań z irytującą manierą używania niepospolitych słów i nadużywania środków stylistycznych bez głębszego celu. Mam wrażenie, że kobieta zajmująca się transkrypcją również powinna figurować jako autorka, bo jej tytaniczna praca i anielska cierpliwość wydają się być bardziej imponujące niż treść, którą starał się przekazać Bauby – obojgu należy się szacunek, ale niestety Skafander i motyl jest niczym więcej, jak tylko słabą pod kątem literackim ciekawostką.

Niestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1104
159

Na półkach: ,

Krótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
Lekcja z lektury - tak samo jak całego bieżącego roku - doceniajmy to co mamy. Cieszmy się życiem. Dbajmy o zdrowie i dobre relacje z innymi.
Ciekawa jestem filmu, tak samo jak byłam ciekawa połączenia książkowo-filmowego "Chce się żyć" naszej rodzimej produkcji, które w obu przypadkach uznaję za bardzo udane.

Krótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
Lekcja z lektury - tak samo jak całego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
178
13

Na półkach:

Jak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?

Często zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną fizycznie, aktywną kobietą. Widok takich osób bardzo mnie poruszał i porusza i czasem na myśl nasuwały mi się właśnie takie pytania. Książka Skafander i motyl rozwiała moje wątpliwości.

Autobiografia Jeana-Dominique Bauby'a, redaktora naczelnego magazynu ELLE, który po rozległym wylewie uległ niemal pełnemu paraliżowi, to obraz człowieka, wciąż pełnego życia, pasji, miłości do swoich dzieci i pracy zamkniętego we własnym ciele, zupełnie nieruchomym, nazywanym przez niego skafandrem. Od tego wydarzenia jego światem staje się szpitalny pokój, wózek inwalidzki, a całe życie "zewnętrzne" toczy się pomiędzy sesjami rehabilitacji, karmieniem sondą, spotkaniami z przeróżnymi medykami. Może kontaktować się z nim jedynie za pomocą lewego oka. Wewnątrz swojego skafandra wciąż snuł marzenia i wspomnienia, z których składa się jego biografia. Bardzo zaskakujące było dla mnie to, jak wiele humoru i swoistego dystansu do własnej, patetycznej sytuacji zawiera ta opowieść. Mimo tak potężnego cierpienia Jean-Dominique był w stanie patrzeć na świat przez różowe okulary. Oczywiście nie zawsze. Bo nawet największy optymista załamałby się, gdyby nie mógł przemówić do własnych dzieci, które kocha, gdyby już nigdy nie mógł oddawać się swojej pasji, spotykać z rodziną i przyjaciółmi.

Jean-Dominique Bauby nie doczekał się premiery swojej autobiografii. Odszedł trzy dni wcześniej, 9 marca 1997 roku.

Spędziłam z tą książką miłe niedzielne przedpołudnie, aby oderwać się od tego, co dzieje się aktualnie za naszą wschodnią granicą... Ale to już osobny temat. Polecam, myślę, że się nie zawiedziecie.

Zuzanna Bębnowicz
czytelniaprzykwiatowej13.blogspot.com

Jak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?

Często zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jean-Dominique Bauby Skafander i motyl Zobacz więcej
Jean-Dominique Bauby Skafander i motyl Zobacz więcej
Jean-Dominique Bauby Skafander i motyl Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd