Lawenda

Okładka książki Lawenda
Ewa Formella Wydawnictwo: Ewa Formella literatura piękna
254 str. 4 godz. 14 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Ewa Formella
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
254
Czas czytania
4 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393473960
Tagi:
romans powieść obyczajowa Trójmiasto literatura kobieca
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
644
481

Na półkach:

"Tajemnicza okolica była ściśle strzeżonym miejscem i żaden taksówkarz z Trójmiasta nie potrafił nigdy go tam zabrać. Każdy wiedział, że takie miejsce istnieje, ale nikt dokładnie nie wiedział gdzie to jest."

Niech Was nie zmyli słodka okładka, czy niewielka ilość stron. Treść zawarta w tej książce jest naprawdę niesamowita. Wciągająca akcja oraz niejednoznaczny romans. A to wszystko oparte na prawdziwych wątkach. Ewa Formella napisała książkę, która dorównuje tym z półek z bestsellerami. Warto ją zauważyć i docenić!


Tytułowa Lawenda to pseudonim jednej z luksusowych prostytutek, które swoje usługi świadczą dla starannie wyselekcjonowanych klientów z całego świata, za niemałe pieniądze. Jest pracownicą "Ogrodu rozkoszy" prowadzonego przez tajemniczą Magnolię. Starsza kobieta wyznaje wiele surowych zasad, których nieprzestrzeganie skutkuje usunięciem z "ogrodu". Jednak jest jednocześnie dla swoich "kwiatów" opiekunką i nierzadko wybawicielką.

Autorka w swojej książce prowadzi opowieść dwutorowo – opisuje życie głównej bohaterki, zarówno teraźniejszość jak i przeszłość, oraz przybliża historię powstania niezwykłego przybytku miłosnego poprzez wywiad, którego udziela pewnemu pisarzowi Magnolia.

"Lawenda" mnie urzekła swoją ciepłą choć trudną historią. To współczesna wersja trójmiejskiej "Pretty women" – Kopciuszka, który przez niespodziewane okoliczności został zmuszony do sprzedaży własnego ciała. "Nie całować w usta" – zasada, którą znają wielbiciele przytoczonego przeze mnie filmu, jest też jedna z obowiązujących w "Ogrodzie". Jednak i tam potrafi rozkwitnąć prawdziwa miłość...

Stereotypy, w których się zamykamy i które nas prześladują. Drzwi, które uważaliśmy za zamknięte i drogi, którymi nie zamierzaliśmy wracać. Ile jest takich wokół nas? Nasze życia to zbiór decyzji, czasem trafnych, czasem błędnych, które kierują nas na poplątane ścieżki. Łatwo zabłądzić i zejść z tej właściwej. Jednak czasem nawet najbardziej stroma i wyboista droga prowadzi do upragnionego raju.

Powieść Ewy Formelli to z jednej strony lektura lekka i przyjemna, w której bogaty mężczyzna zakochuje się w pięknej kobiecie. Historia jak z bajki... Jednak autorka nie serwuje nam przelukrowanego romansu. To miłość okupiona cierpieniem, stratą i wieloma wyrzeczeniami. To opowieść o cieniach życia, które trzeba przejść by wreszcie stanąć w blasku słońca.

A ponieważ to słońce wyjątkowo mocno świeci nad Trójmiastem, w którym toczy się akcja powieści, książkę pokochałam tym bardziej. A ponieważ i samą autorkę miałam ogromną przyjemność spotkać nie jeden raz, mogę od razu przyznać, że jej książki na stałe zagoszczą w moim czytelniczym repertuarze. I wam również to zalecam!

"Tajemnicza okolica była ściśle strzeżonym miejscem i żaden taksówkarz z Trójmiasta nie potrafił nigdy go tam zabrać. Każdy wiedział, że takie miejsce istnieje, ale nikt dokładnie nie wiedział gdzie to jest."

Niech Was nie zmyli słodka okładka, czy niewielka ilość stron. Treść zawarta w tej książce jest naprawdę niesamowita. Wciągająca akcja oraz niejednoznaczny romans. A...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
647
502

Na półkach:

Na początku książki poznajemy dwie kobiety: Alicje oraz Małgorzatę. Alicja jest opiekunką dzieci Małgorzaty, ale Małgosia traktuje ją jak własną rodzinę, nawet jeżeli jest tylko opiekunką jej dzieci. Małgorzata ma nie typową pracę... Ona jak i reszta pracowniczek posiada pseudonim nawiązujący do nazwy roślin, lecz otrzymana praca w cale jej nie cieszy tylko doprowadza do łez... Dlaczego?
Ponieważ przez nią zaniedbuje swoje małe aniołki, lecz wie, że dzięki tej pracy może im zapewnić dogodne życie.

W dalszych rozdziałach poznajemy przystojnych mężczyzn Pawła, który zbiera materiały na temat Magnolii (szefowej) i jej firmy do swojej książki, oraz Henrego, który bardzo zainteresował się Lawendą. Lawenda(pseudonim Małgorzaty) już od dłuższego czasu zna Henrego, lecz spotyka się z nim w chwili, gdy przylatuje do Polski.

Małgorzata nie miała zbyt lekkiego wcześniej życia. Jej rodzice wyrzekli się niej, kiedy zapukała do drzwi ze swoim ukochanym. Jego rodzice także nie akceptowali decyzji syna, więc wyjechali z Polski i gdy miało być już pięknie z Happy Endem jej ukochany wraz ze znajomymi zginął w wypadku samochodowym. Na szczęście ciocia jej trochę pomogła, dała pieniądze na życie dla niej i dla jej dzieci. W końcu, gdy kasy zaczynało brakować postanowiła pójść do pracy, lecz nikt nie chciał przyjąć ją pod swoje skrzydła ze względu na małe dzieci. Któregoś dnia natrafia na Magnolie i jej życie zaczyna się zmieniać...

,,Lawenda" trafiła w moje łapki dzięki pani Ewie. Ta książka jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością pani Ewy i na pewno sięgnę po więcej jej powieści, ponieważ to ciepła, kochana oraz przemiła osoba i czuje, że reszta jej książek także trafi do mojego serca.

Okładka bardzo mi się spodobała, a do tego bardzo intrygował mnie tytuł książki, więc bez przeszkód po nią sięgnęłam. Sądziłam, że to romansidło (patrząc na okładkę), ale miło zostałam zaskoczona.

Książka opowiada o rozterkach, trudnych momentach, decyzjach oraz ogromnym bólu. Tytułowa Lawenda zmaga się z brakiem jakichkolwiek głębszych stosunków ze swoimi małymi dziećmi przez luksus własnego życia... (Moim zdaniem luksus i pieniądze odebrały Lawendzie jak i Magnolii najlepsze lata radości oraz szczęścia, ponieważ mieszkanie w luksusie, posiadanie dużej ilości pieniędzy, czy nawet adorowanie mężczyzn nie daje pełni szczęścia tak jak normalna rodzina dzięki, której mamy po co żyć...)

W książce było tyle emocji, że nie wiem, kiedy trafiła do mojego serca. Historia kobiet dużo razy mnie wzruszała, doprowadzała do złości, smuciła lub zadziwiała. Zagłębiając się dalej w treści książki poczułam jakby cała historia miała, kiedyś miejsce...

Podsumowując książka jest bardzo dobra. Pokazała iż luksusy nie dają szczęścia, a każdą cenę życia można przypłacić bólem. Przeczytajcie książkę. Nie pożałujecie swojej decyzji. Dziękuję pani Ewie za cudowną książkę, która pozostanie w moim sercu na zawsze. Polecam.

Na początku książki poznajemy dwie kobiety: Alicje oraz Małgorzatę. Alicja jest opiekunką dzieci Małgorzaty, ale Małgosia traktuje ją jak własną rodzinę, nawet jeżeli jest tylko opiekunką jej dzieci. Małgorzata ma nie typową pracę... Ona jak i reszta pracowniczek posiada pseudonim nawiązujący do nazwy roślin, lecz otrzymana praca w cale jej nie cieszy tylko doprowadza do...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
444
48

Na półkach: ,

Z twórczością Ewy Formelli miałam już wcześniej do czynienia, dlatego wiedziałam, że mogę się spodziewać przyjemnej lektury. Mimo to autorka zaskoczyła mnie, przyznaję, że nigdy nie spodziewałabym się po niej tego typu powieści. Nie pytajcie mnie dlaczego bo nie wiem, po prostu tego typu historie nie pasują mi ani do niej, ani do jej pióra. Pomyliłam się... Ale przyjemnie! Takie niespodzianki bardzo lubię.

O prostytucji na co dzień niewiele się mówi. Czasem, w trasie, przejedziemy obok pań stojących na poboczu i skomentujemy ich wygląd. Poza tym? Pewnie mało kto więcej o nich myśli i się zastanawia nad ich życiem. Ewa Formella podjęła się przedstawienia nam ich życia, ich uczuć, radości i zmartwień, marzeń... Nie są to jednak typowe prostytutki, ale ekskluzywne, takie, na które stać niewiele osób. Można powiedzieć, że to dziewczyny, które miały wiele szczęścia w życiu bo, mimo, że sprzedają swoje wdzięki, to robią to za naprawdę duże pieniądze, w pięknym miejscu a mężczyzn korzystających z ich usług, można nazwać dżentelmenami.

Magnolia i Lawenda "zawód" wybrały przypadkiem choć obie z podobnych powodów - potrzeby zarobienia. Magnolia chciała się wyrwać z biednej rodziny, mieć własne pieniądze, nie musieć martwić się czy starczy do kolejnej wypłaty i zacząć żyć. Lawenda natomiast znalazła się w tragicznej sytuacji z dwójką malutkich dzieci, nikt nie chciał jej dać pracy, dlatego propozycja Magnolii wydała się jej nie do odrzucenia. Obie miały wiele szczęścia, że spotkały odpowiednie osoby, w końcu równie dobrze mogły trafić do jakiegoś taniego burdelu, gdzie nie wiadomo było co się z nimi stanie. Lawenda miała o tyle lepiej, że Magnolia przetarła szlaki, stworzyła ekskluzywne miejsce, gdzie pilnowała, by jej "kwiatom" nic złego się nie stało. Ona niestety w młodości trafiła na różnych mężczyzn, czasem brutalnych.

Życie Magnolii poznajemy dzięki udzielanemu przez nią wywiadowi. Jej biografia miała zostać przedstawiona w książce i zdobyć rozgłos nie mniejszy od "Wyznań Gejszy", jednak wcześniejsze oczekiwania publicysty, jak książka miałaby wyglądać okazały się mylne. Sam dziennikarz na końcu komentuje, że spodziewał się usłyszeć inne rzeczy i zobaczyć w Magnolii kogoś innego. Mocno się zdziwił przekonując się, że kobieta zarządzająca tego typu instytucją nie odstaje od każdej innej osoby - jest otwarta, ciepła i opiekuńcza. Pracę prostytutki podjęła świadomie, jednak jej pierwszy raz był przypadkiem. Choć może raczej przejawem naiwności... Mnie wydało się to śmieszne, nie wyobrażam sobie jak można być aż tak niedomyślną, żeby założyć seksowne ciuszki, pójść na kolację z obcym mężczyzną, dawać mu się obmacywać, pojechać do pokoju i? Nic? Hmm... Koniec końców w taki sposób zaczęła się kariera Magnolii, a dzięki szczęściu i sprytowi szybko zaczęła zarabiać coraz większe pieniądze, by później otworzyć "Ogród".

Lawenda zaczęła swoje dorosłe życie gwałtownie i raczej nie tak, jak mogłaby to sobie wyobrazić typowa osiemnastolatka. Zakochała się w czarnoskórym obcokrajowców w czasach, gdy w Polsce rasizm był na porządku dziennym. Wyjechała z nim do Ameryki, zaszła w bliźniaczą ciążę i może wszystko dobrze by się skończyło, gdyby nie śmiertelny wypadek samochodowy ukochanego. Musiała wracać do Polski, w której nic na nią nie czekało. Rodzice nie chcieli jej znać więc musiała sama sobie radzić. Propozycja pracy w agencji Magnolii była dla niej ratunkiem, dzięki niej odbiła się od dna i mogła wieść dostatnie życie. W momencie, gdy ją poznajemy kobieta odchodzi z "Ogrodu", chce się poświęć bardziej dzieciom i odseparować od klienta, w którym się zakochała.

Od początku powieści moją uwagę zwrócił sposób przedstawienia obu kobiet. Nie było potępienia, próby wytłumaczenia czy rozgrzeszenia. Historie i motywy kierujące Magnolią i Lawendą były przedstawione beznamiętnie, ot, było jak było, skupmy się na przyszłości. Bardzo mi to pasowało, wolę samodzielnie spojrzeć na przedstawione fakty i je po swojemu zinterpretować i ocenić. Oczywiście można się doszukać w opisanym życiu obu pań momentów, które mają, a przynajmniej powinny, ukierunkować nasze odczucia bardziej pozytywnie. To normalne. W końcu rzadko się zdarza, by kobieta mająca środki do życia, mieszkanie itp., podejmowała się tego typu profesji...

Zarówno Magnolia, jak i Lawenda, stanęły w powieści przed życiowym dylematem - poświęcić dotychczasowe życie, zaryzykować wszystko i zaufać mężczyźnie czy trwać dalej w samotności. Magnolia po latach odnalazła swoją dawną miłość, jednak wiek hamuje ją, nie widzi sensu zmieniać czegokolwiek mając siedemdziesiąt lat - czy uda jej się spojrzeć na życie z innej strony pójść za głosem serca? Lawenda staje przed innym dylematem - nie wie czy jej przeszłość nie zostanie kiedyś wypomniana. Ukochany wydaje się być pewny swojej decyzji, jednak czy kobieta zaryzykuje? W końcu oprócz siebie musi jeszcze myśleć o swoich dzieciach...



W powieści zdarzały się erotyczne sceny, jednak nie było ich zbyt dużo i były bardzo powierzchownie opisane. Zasadniczo są tak subtelne i nierzucające się w oczy, że spokojnie mogę polecić powieść mojej teściowej nie obawiając się, że usłyszę dziwne uwagi. Ku mojemu zdziwieniu powieść czytało mi się bardzo dobrze chociaż na początku bałam się, że będę miała do czynienia z ckliwym romansem. Oczywiście romans był, happy end też, ale jednak całość stanowiła ciekawą lekturę, którą z przyjemność i szybko pochłonęłam.

Po raz kolejny przekonałam się, że Ewa Formella wkłada w pisane przez siebie historie dużo serca i stara się dostarczyć swoim czytelnikom, jak najwięcej rozrywki. Jedyne co mi nie pasuje w jej twórczości to długość przedstawianych historii, może gdyby były dłuższe nie byłoby tak żal odkładać dopiero co skończoną książkę? W każdym razie spokojnie mogę polecić Lawendę, jako lekturę na coraz dłuższe jesienne wieczory.

Z twórczością Ewy Formelli miałam już wcześniej do czynienia, dlatego wiedziałam, że mogę się spodziewać przyjemnej lektury. Mimo to autorka zaskoczyła mnie, przyznaję, że nigdy nie spodziewałabym się po niej tego typu powieści. Nie pytajcie mnie dlaczego bo nie wiem, po prostu tego typu historie nie pasują mi ani do niej, ani do jej pióra. Pomyliłam się... Ale przyjemnie!...

więcej Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
818
463

Na półkach:

www.ujrzecslowa.pl

Gdy myślicie o najstarszym zawodzie świata, zapewne przed oczami, widzicie kobiety, które stoją przy przydrożnych lasach i kuszą swoimi długimi nogami, krótkimi spódniczkami oraz wyuzdanym makijażem. Nie wiem jak wy, ale ja mam taki obraz, jeżeli chodzi o panny lekkiego obyczaju, lecz co jeżeli powiem Wam, że są również takie, które są traktowane jak księżniczki?

Lawenda to dość nietypowa książka, opowiadająca o kompleksie rozkoszy, który mija się z powszechnym myśleniem o sprzedawaniu własnego ciała. Kobiety są nazywane mianem kwiatów, mamy Magnolię, jak również i Lawendę. Przebywanie z Lawendą, jest opatrzone wysokim rachunkiem, lecz dewizowych klientów, po prostu na to stać. Historia jest bardzo dobrze przeplatana historią Magnolii, która jest „ogrodniczką” wszystkich jej kwiatów, poznaje ona Pawła, który przyjechał ze Stanów Zjednoczonych by napisać o tym książkę. Lecz z drugiej stronę mamy historię Lawendy, kobiety, która chciałaby skończyć z tą pracą i móc zacząć nowe życie, czy jej się to uda?

Jeżeli zerkniemy na okładkę, to nigdy, ale przenigdy nie pomyślałabym o tym, że może wnieść w moje życie takie wyuzdane treści. Bardziej oczekiwałabym po niej opowieści romantycznej na miły przyjemny wieczór. Była to jednak historia tak wspaniała, że w jeden wieczór nie mogłam się od niej oderwać. Oczywiście, większość z Was zaczytanych w powieściach kobiecych, może uznać ją za dość szablonową, może nazbyt przewidywalną, lecz nie dla mnie. Ja mogę na palcach jednej ręki zliczyć, ile to literatury kobiecej do tej pory przeczytałam.

Naprawdę nie sądziłam, że Pani Ewa wciągnie mnie w wir historii o Małgorzacie i Adzie tak bardzo. Uwielbiam czytać książki o naprawdę trudnych tematach, książka o dziwkach, zapewne do takich należy. Mamy tutaj historię z wieloma retrospekcjami. Jest to książka wielowątkowa i pomimo swoich dwustu stron, jest dopasowana idealnie. Wiele wyznań bohaterek jest dobrze usytuowane i chwytają czytelnika za serce. Można by również pokusić się o opinię, iż jest to historia zaskakująca w swej prostocie. Język jest prosty i dość plastyczny, dlatego czyta się ją przyjemnie.

Autorka według mnie starała się przekazać historię, opatrzoną wielkimi rozterkami i sprawiającymi ból wspomnieniami. Każda kobieta, uwielbia czuć się jak księżniczka, w szczególności, jeżeli jest to poparte czynami. Mogłoby się zdawać, iż jest to historia cud miód malina, która z kobiet chciałaby zrezygnować z takiego luksusu, ogromnej ilości pieniędzy czy adoratorów z całego świata? Właśnie na takim skraju znalazła się Lawenda, mając dwójkę własnych dzieci, zaczyna dostrzegać pewien dysonans, że luksus przypłaca brakiem więzi ze swoimi małymi bliźniakami.

W tak małej liczbie stron, znalazły się tak skrajne emocje, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Musze przyznać, że pierwszy raz zdarzyło mi się wzruszyć. Lecz nie zdradzę Wam, dlaczego tak się stało. Bohaterowie według mnie są autentyczni, nie zauważyłam ani razu, by coś było na wyrost lub by zbytnio byli oni przerysowani. Należy wspomnieć, iż w kilku słowach od autorki, dowiemy się, że historia była inspirowana pewnymi pogłoskami. „Nie wiem, czy istniała naprawdę, czy była tylko wymysłem ludzi.” Jest to, więc historia opatrzona dobrym wykorzystaniem wyobraźni dotyczącego kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji życiowej.

Podsumowując, jest to bardzo dobra książka, w dążeniu do marzeń prawdziwej kobiety, nawet skrzętnie skrywanych, takich jak, dzieci, ślub czy po prostu kontakt z rodziną. Dla wielu z was, temat może wydać się kontrowersyjny, a zarazem przewidywalny, lecz dla mnie była to podróż, w te jesienne wieczory do Trójmiasta. Zdecydowanie zaskakująca i chwytająca za serce czytelnika, bądź raczej mogę zawęzić ten krąg do czytelniczek. Polecam wam dziewczyny, tą historię, sięgnijcie po nią, a na pewno nie pożałujecie swojej decyzji. Bo właśnie o to chodzi w życiu: By nie żałować niczego, niezależne od tego, jaki byłby nasz wybór.

www.ujrzecslowa.pl

Gdy myślicie o najstarszym zawodzie świata, zapewne przed oczami, widzicie kobiety, które stoją przy przydrożnych lasach i kuszą swoimi długimi nogami, krótkimi spódniczkami oraz wyuzdanym makijażem. Nie wiem jak wy, ale ja mam taki obraz, jeżeli chodzi o panny lekkiego obyczaju, lecz co jeżeli powiem Wam, że są również takie, które są traktowane jak...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
151
128

Na półkach:

Do Trójmiasta przylatuje Paul, a właściwie Paweł. Przed laty, jeszcze jako młodzieniec, opuścił Polskę i zamieszkał w Stanach. Jest dziennikarzem i postanowił napisać książkę. Jego bestseller ma traktować o ekskluzywnych prostytutkach.
Nie tego się jednak spodziewał, kiedy znajomy umówił go z panią Magnolią – właścicielką najdroższego domu uciech w Polsce.
Owiany tajemnicą, a jednak znany przez wszystkich ze słyszenia. Można by o nim powiedzieć "miejska legenda". Dom, a właściwie cały kompleks, w którym piękne kobiety dotrzymują mężczyznom towarzystwa. Za duże pieniądze wykonują najstarszy zawód świata. Jak się tam znalazły? Dlaczego postanowiły właśnie w ten sposób zarabiać na przysłowiowy chleb (a może szampana i kawior?)? Paweł powoli poznaje historię Magnolii i Ogrodu, w którym kobiety noszą imiona kwiatów, a tą najbardziej pożądaną i najpiękniejszą jest tytułowa Lawenda.
Trójmiasto, wielkie pieniądze, luksusy, młode i ponętne ciała. W opozycji – pogarda, tajemnice, zranione serca i dusze. Skłócone, niepełne rodziny. Dzieci, które rzadko widują matki. Rodzice, którzy wyrzekają się swych córek. I malutki promyk nadziei na to, że szczęście jest jednak pisane każdemu, niezależnie od zawodu, jaki ta osoba uprawia.
Dzięki rozmowom z Pawłem Magnolia, a właściwie Ada, otwiera się i opowiada swą długą historię. Paul słucha i wzrusza się niejednokrotnie. Z każdym kolejnym spotkaniem zaczyna dostrzegać, że książka, którą zamierzał napisać zmienia się wraz ze zdaniami wypowiadanymi przez elegancką starszą panią, która dorobiła się potężnego majątku, a jednak wciąż zdaje się nie być szczęśliwa. Nam, czytelnikom, przychodzi natomiast na myśl pytanie o to, czy można Adę potępiać. Czy można potępiać którąkolwiek z tych cór Koryntu.
Drugą bohaterką jest Małgorzata, która w Ogrodzie znana jest jako Lawenda. Odtrącenie rodziców, wyjazd do Stanów razem z ukochanym i jego utrata, bolesny powrót, czarnoskóre bliźnięta. Jedna osoba, która podała pomocną dłoń. Przyjaciółka, opiekunka, a jednocześnie szefowa. Kim właściwie jest dla Lawendy Magnolia? A przystojny i super bogaty Henry?
Historia opisana przez Autorkę jest wzruszająca i wciągająca. Chce się wciąż poznawać lepiej, bliżej, głębiej. Czyta się z zapartym tchem, co ułatwia prosty język. Zupełnie, jakbyśmy nie czytali, a słuchali opowieści. Trochę romantycznej, trochę strasznej. Z pewnością poruszającej. Bo życie dewizowych mewek na polskim Wybrzeżu nie jest do pozazdroszczenia.
Szkoda, że powieść jest taka krótka. W pewnym momencie akcja zaczyna galopować jak pełnokrwisty Arab, trochę nawet za szybko. Zakończenie wątków następuje znienacka, szkoda. Ostatnie 30-40 stron rozpisałabym na co najmniej sto. Bo za szybko i zbyt nieprawdopodobnie kończy się ta historia. Spodziewałam się z pewnością nieco innego zakończenia, choć trudno powiedzieć, że takie, jakie wymyśliła Ewa Formella jest złe. Myślę, że zadowoli sporą rzeszę czytelniczek, a jednak...
"Lawenda" to powieść o miłości, przebaczeniu i godności. O tolerancji i próbie zrozumienia wnętrza drugiego człowieka. Choć napisana prostym językiem, ma głębokie przesłanie.
Czytając "Lawendę" często miałam przed oczami niesamowity i kontrowersyjny serial "Satisfaction", który oglądałam już dwukrotnie i który również opowiada o domu publicznym i jego pracownikach (bo nie tylko pracownicach).
Minusy? Mnóstwo źle postawionych przecinków, kilka literówek, klasyczne "tą" zamiast "tę". Nic, z czym dobra korekta i redakcja by sobie nie poradziła. Niestety w tym przypadku nie można mówić o "dobrych", jako że zdecydowanie osoby, którym te zadania powierzono – nie dały rady.

Do Trójmiasta przylatuje Paul, a właściwie Paweł. Przed laty, jeszcze jako młodzieniec, opuścił Polskę i zamieszkał w Stanach. Jest dziennikarzem i postanowił napisać książkę. Jego bestseller ma traktować o ekskluzywnych prostytutkach.
Nie tego się jednak spodziewał, kiedy znajomy umówił go z panią Magnolią – właścicielką najdroższego domu uciech w Polsce.
Owiany tajemnicą,...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
842
249

Na półkach: ,

Nie znałam tematyki książki aż do chwili, gdy zerknęłam na tył okładki. Na ogół bardzo ostrożnie podchodzę do powieści obyczajowych, bo często mnie one zwyczajnie nudzą. Jestem zdecydowanie miłośniczką mocnej literatury, w której nieustannie coś się dzieje i w której akcja pogania akcję. Tym razem skusiłam się na książkę autorki, o której wiele słyszałam, ale nigdy przedtem nie miałam przyjemności czytać niczego, co wyszło spod jej pióra. A skusił mnie wyłącznie... tytuł. "Lawenda" - uwielbiam. Mam w ogrodzie, króluje na moim skalniaku, bosko pachnie, choć nie jest zbyt okazała, o skromnych, ale pięknych kwiatach w moim ulubionym kolorze. Książkę dostałam od autorki, niecałe dwieście stron wydrukowanych przyjemną dla oka czcionką na ładnym papierze.

Dłuższy czas wahałam się, czy zdradzić Wam znaczenie tytułu, ale doszłam jednak do wniosku, że każdy powinien odkryć je sam.

"Lawenda" to książka o kobietach dla kobiet. Myślę, że spodoba się większości tych pań, która po nią sięgnie. Bohaterką powieści jest Małgorzata i jej dzieci, jej rodzice oraz bliska przyjaciółka Ada. To powieść o kobietach, które parają się najstarszym zawodem świata, na które jednak autorka spojrzała z tej drugiej perspektywy, ich prywatności, ich marzeń i pragnień, ich wspomnień. Córy Koryntu, o których mowa, to nie zwyczajne, wyzywająco ubrane prostytutki usiłujące złapać klienta gdzieś na rogu ulicy. To eleganckie, atrakcyjne, piękne kobiety, które niczym japońskie gejsze, umilają klientom chwile w restauracji, gdzieś w mieście, a także oczywiście w alkowach ekskluzywnego domu rozkoszy, którym kieruje jego założycielka - Ada. Ich klienci to niezwykle zamożni panowie, często z zagranicy, przyjeżdżający do Polski wyłącznie po to, by spotkać się ze swoją wybranką, spędzić z nią kilka dni bądź wieczór oraz namiętną noc. Nie jest to jednak wyłącznie książka o prostytutkach, to przede wszystkim powieść o wybaczaniu, głównie sobie. Autorka pokazuje, że każdy, niezależnie od wszystkiego i niezależnie od tego, co robi lub robił w życiu, zasługuje na spełnianie marzeń swoich i swojej rodziny, zasługuje na przyszłość, na przyjaźń, miłość i w końcu - przede wszystkim - zasługuje na szczęście.

Pięknie i ujmująco pani Ewa podeszła do zamysłu powieści. Zrezygnowała ze stereotypów, jakie towarzyszą owemu tematowi i opisała na pozór luksusowe call girls, które w sercach - tak naprawdę - są zwyczajnymi kobietami, które mają takie same marzenia i pragnienia, jak wszystkie inne kobiety.

"Widzisz, my na wiele spraw i wielu ludzi patrzymy stereotypowo i nie zastanawiamy się nad tym, że to, co widzimy, może być zupełnie odmienne od tego, co moglibyśmy widzieć".

W "Lawendzie" towarzyszymy Małgorzacie w jej życiu i codzienności oraz Adzie, która opowiada o tym, jak powstał jej dom rozkoszy i jak to się stało, że zajmuje się dzisiaj tym, a nie czymś zupełnie innym. Specjalnie do niej przyjeżdża Paweł, pisarz, który chce wszystko opisać w swojej nowej książce. O domu rozkoszy Ady słyszał, że był to swego czasu najbardziej ekskluzywny dom o tego rodzaju usługach w Trójmieście, o ile nie w całej Polsce. Ada, kobieta nie pierwszej już młodości, cofa się we wspomnieniach do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, opowiadając mu o swoich przejściach, o wzlotach i upadkach, o sukcesach i upokorzeniach, o śmiechu i łzach. Paweł, który dotąd myślał, że sporządzi po prostu dokument o prostytutkach w Trójmieście, odkrywa nagle, że będzie to powieść przesycona emocjami, wspomnieniami płynącymi prosto z serca, pachnąca morzem, przygodą, miłością i pięknem. Tak! Pięknem. Zdumiony i coraz bardziej zafascynowany opowieścią Ady, zaczyna traktować ją jak kogoś bardzo bliskiego, przyjaciółkę, matkę.

"(...) mówił, że jestem jak wiosna. To jego ulubiona pora roku, która swym nadejściem przyniosła mu tyle radości i rozkoszy, jaką mogą dać tylko ciepłe, wiosenne promienie słońca".

Całość napisana jest przystępnym językiem, z zachowaniem takiej rytmiki zdań, że czytając, wzrok ślizga się lekko po słowach i bez problemu i wysiłku przewracamy kartkę za kartką. Pani Ewa pisze prosto, ale mimo tej prostoty, wszędzie widać charakterystyczny poetycki język, dzięki któremu mnie książka wciągnęła od pierwszego rozdziału. Już po pierwszych stronach i stylu autorki wiedziałam, że to książka dla mnie i że na pewno mi się spodoba. Nie ma tu porywającej akcji, ale nie sposób się oderwać od teraźniejszości Małgorzaty i wspomnień Ady. Potoczność dialogów przydaje autentyczności czytanej historii, a opisy pozwalają oderwać się od codzienności i zapomnieć się na chwilę w wyimaginowanym świecie książki:

"Wyszli na zewnątrz i ciepłe promienie słońca delikatnie popieściły jej szarą, zmęczoną życiem i chorobą twarz. Z ciekawością dziecka zaczęła rozglądać się wokół i chłonąć wzrokiem każdy szczegół (...). Spokojny szum morza i krzyki mew oderwały ich od smutnej rzeczywistości, jaką była choroba. Podjechali na wzniesienie i ustawili wózek naprzeciw wody. Kobieta z zachwytem wpatrywała się w błękitne fale i uśmiechała się".

A tak, bo nie wspomniałam, że jest to też historia skrzywdzonej przed laty córki, zranionej przez własnych rodziców i rodziców, którzy się na tej córce zawiedli. To walka z chorobą i smutkiem, próba odzyskania zaufania córki i miłości rodziców, próba ułożenia sobie życia na nowo i pogodzenia się z tym, co już się wydarzyło oraz z tym, co niechybnie musi nadejść.

Żeby nie było tak mocno kolorowo, w książce znalazłam dwa błędy ortograficzne i parę nieznaczących literówek. Uważam też, że wszelkie zwroty anglojęzyczne powinny być tłumaczone. Być może wielu osobom nie sprawią one trudności, ale jednak jest to polska książka polskiej autorki, której akcja rozgrywa się w Polsce i to tłumaczenie powinno się gdzieś tam na dole kolejnych stron znaleźć.

A mówiąc już o akcji i jej miejscu. Akcja toczy się w Trójmieście, głównie w Gdyni, co dla mnie, od dwunastu lat mieszkanki Gdańska, jest dodatkowym atutem. Lubiłam wraz z bohaterką i jej dziećmi spacerować po Bulwarze, w stronę portu czy też ulicą Świętojańską.

I jeszcze jedno ważne przesłanie. Małgorzata, choć zamożna, elegancko ubrana, piękna, atrakcyjna i wzbudzająca u płci przeciwnej pożądanie oraz zachwyt, nie jest szczęśliwa. Chciałaby żyć inaczej, chciałaby móc poświęcić się tym, których kocha najbardziej, swoim dzieciom, chciałaby wybaczyć samej sobie błędy przeszłości. Marzy o tym, by zapomnieć o przykrościach, jakie ją spotkały. Tylko czy na to zasługuje? Czy jest godna miłości? Czy jest warta zaufania? Cóż... Być może ona sama nie jest tego do końca pewna, ale książka wyraźnie pokazuje, że każdy - naprawdę, bez wyjątku, każdy - zasługuje na taką szansę.

"To tak jak z kwiatami, jedne muszą zwiędnąć, aby na wiosnę znów cieszyć oczy ludzi swoją dostojnością i pięknem, a inne cały rok stoją niewzruszone w donicy, zastępując piękno kwiatów bujną zielenią".

Książkę polecam wszystkim kobietom, w każdym wieku, młodym i starszym, choć może i mężczyźni zechcą poznać losy Małgorzaty i przeszłość Ady. A ja z chęcią sięgnę po inne książki pani Ewy, ponieważ ujęła mnie ona ciepłem, elegancką prostotą i wewnętrznym blaskiem. Dziękuję.

*cytaty pochodzą z książki
**opinia również na moim blogu autorskim: http://marta.kolonia.gda.pl/connieblog

Nie znałam tematyki książki aż do chwili, gdy zerknęłam na tył okładki. Na ogół bardzo ostrożnie podchodzę do powieści obyczajowych, bo często mnie one zwyczajnie nudzą. Jestem zdecydowanie miłośniczką mocnej literatury, w której nieustannie coś się dzieje i w której akcja pogania akcję. Tym razem skusiłam się na książkę autorki, o której wiele słyszałam, ale nigdy przedtem...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1116
126

Na półkach: ,

„Lawenda” – to moje pierwsze spotkanie z autorką i na pewno nie ostatnie. Książkę czyta się bardzo szybko.
Zarówno tytuł książki oraz jej okładka, nasunęły mi myśli, że będzie to słodka opowieść - typu romantyczne spotkanie kobiety i mężczyzny, kilka randek, a potem żyli długo i szczęśliwie... Jednak moje przypuszczenia się nie sprawdziły i bardzo mnie to cieszy. :) Poznajemy dwie kobiety i dwa kwiaty: Lawendę oraz Magnolię. Co łączy kobiety, czy te dwa kwiaty mają szczególne znaczenie w ich życiu – tego dowiecie się czytając powieść.
Powiem tylko, że los kobiet nie oszczędza: konflikty rodzinne, samotne rodzicielstwo, śmierć - to tylko zarys tego, co je w życiu spotkało. Muszą dokonywać trudnych wyborów, pracować aby utrzymać siebie i rodzinę – w zawodzie, który wzbudza wiele kontrowersji.
Dzięki wspomnieniom jednej z bohaterek poczujemy klimat Trójmiasta - na przestrzeni 50 lat.
Książka o odkrywaniu nowych dróg, szukaniu porozumienia i o zaufaniu. "Lawenda" przypomina nam, że zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro...

„Lawenda” – to moje pierwsze spotkanie z autorką i na pewno nie ostatnie. Książkę czyta się bardzo szybko.
Zarówno tytuł książki oraz jej okładka, nasunęły mi myśli, że będzie to słodka opowieść - typu romantyczne spotkanie kobiety i mężczyzny, kilka randek, a potem żyli długo i szczęśliwie... Jednak moje przypuszczenia się nie sprawdziły i bardzo mnie to cieszy. :)...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
875
838

Na półkach:

Ewa Formella to autorka, która ma na swoim koncie kilka pozycji. ,,Lawenda” jest jej najnowszą powieścią.

Ogród kwiatów, czyż to nie brzmi pięknie? Zupełnie inaczej jest jednak, gdy tymi roślinami nazwana jest każda z kobiet do towarzystwa. Taką agencję prowadziła Magnolia, gdzie mężczyźni za spełnienie swoich zachcianek płacili niewyobrażalne sumy. Lawenda była jednak najładniejszą z nich, mężczyźni chcieli się z nią spotykać, jednak nie każdemu z nich było to dane…

Tymczasem Gosia, matka dwójki dzieci, jak zwykle wróciła do domu. Nigdy nie było wiadomo, kiedy szefowa nie wezwie jej znowu. Rzekomo pracowała w liniach lotniczych, stać ją było na opiekunkę. Spędzała mało czasu z dziećmi, choć starała się to zmienić. Czy udało jej się zerwać ze swoją profesją? Czy historia Lawendy i Gosi jest w jakiś sposób ze sobą powiązana?

Przyznam szczerze, że nie słyszałam o tej książce, więc się za nią nie rozglądałam. Gdy jednak Autorka zaproponowała mi zrecenzowanie jej pozycji po przeczytaniu krótkiego opisu wiedziałam, że jest to powieść, która z pewnością mi się spodoba. Tak też się stało, moje odczucia po jej lekturze są, jak najbardziej, pozytywne.

Książka nie jest za gruba, toczy się kilkuwątkowo, teraźniejszość miesza się z przeszłością. Wspomnienia bohaterek są naszpicowane emocjami, nie tylko tymi dobrymi. Ukazane jest dążenie do celu oraz to, ze jeśli bardzo chcemy możemy zmienić swoje życie. Wystarczy tylko jakiś impuls, chęć działania i można zacząć życie od nowa, tak, jak sobie tego życzymy.

Zawód pań do towarzystwa jest znany od lat. Opinie na ten temat są podzielone, jednak zazwyczaj są one negatywne. Przyznam, że nie wnikam w to, kto się czym zajmuje. Nie mamy pojęcia, dlaczego kobiety wykonują ten zawód. Robią to jednak w zgodzie z własnym sumieniem, a może i wbrew niemu. Być może nie mają innej szansy na przeżycie i jest to jedyna praca, jaką mogą podjąć? Nie osądzajmy ludzi po pozorach! Każdy sam musi dokonać wyboru!

Pozycję przeczytałam bardzo szybko i z przyjemnością. Bardzo cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z tą powieścią, spędziłam z nią kilka niezapomnianych godzin. Autorka poruszyła wiele kwestii, między innymi prostytucji, ale także waśni rodzinnych, które mogą ulec zadawnieniu, a rodzina może na nowo być szczęśliwa.

Nie przepadałam kiedyś za literaturą obyczajową, gdyż moim zdaniem niewiele wnosi ona do życia przeciętnego czytelnika. Z czasem jednak dzięki coraz lepszym pozycjom z tego gatunku zaczęłam się do nich przekonywać. Nie ukrywam, że ,,Lawenda” Pani Ewy Formelli to bardzo udana pozycja obyczajowa.

Z twórczością pisarki nie spotkałam się nigdy wcześniej, jednak już teraz wiem, że jeśli tylko nadarzy się okazja z pewnością przeczytam także inne jej pozycje. Intrygują mnie swoim opisem i zawiłą fabułą. Wiem, że przy nich nie będę się nudzić.

,,Lawenda” to pozycja przede wszystkim o wybaczaniu, szukaniu siebie na nowo i o tym, że każdy z nas bez względu na wykonywaną profesję zasługuje na szczęście.


Moja ocena : 5,5/6

Ewa Formella to autorka, która ma na swoim koncie kilka pozycji. ,,Lawenda” jest jej najnowszą powieścią.

Ogród kwiatów, czyż to nie brzmi pięknie? Zupełnie inaczej jest jednak, gdy tymi roślinami nazwana jest każda z kobiet do towarzystwa. Taką agencję prowadziła Magnolia, gdzie mężczyźni za spełnienie swoich zachcianek płacili niewyobrażalne sumy. Lawenda była jednak...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lawenda


Reklama
zgłoś błąd