rozwiń zwiń

Frankenstein 100 lat w kinie

Okładka książki Frankenstein 100 lat w kinie
Rafał Donica Wydawnictwo: Yohei film, kino, telewizja
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Wydawnictwo:
Yohei
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363131043
Tagi:
Frankenstein film grozy filmy kino
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
311
109

Na półkach:

Zapraszam do lektury całości recenzji na blogu Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=1220

Oczekiwania miałam wielkie. Spodziewałam się monografii totalnej, opracowania na miarę "Wampira. Biografii symbolicznej" Janion, dostałam coś podobnego, a równocześnie całkiem innego. "Frankenstein. 100 lat w kinie" to studium wcieleń Frankensteina i zjawisk frankensteinopodobnych w popkulturze, w której jednak akcent z interpretacji i analizowania symboliki przełożono na historię kinematografii i śledzenie zmieniającego się wizerunku jednego z najsłynniejszych potworów.

Nie jest to literatura naukowa – bliżej jej do krytyki filmowej – zbyt dużo tu swobodnych, subiektywnych obserwacji i ocen, ale nie można książce odmówić głębi. Treść publikacji i obszerne przypisy świadczą o tym, że twórca gruntownie zbadał temat. Tytuł sugeruje, że czeka nas lektura o Frankensteinie z wielkiego ekranu, tymczasem autor niemało miejsca poświecił literackiemu oryginałowi – powieści Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz Mary W. Shelley – prześledził i streścił odkrycia medyczne i naukowe, które prawdopodobnie zainspirowały angielską pisarkę.

Donica tropi najdrobniejsze nawet przejawy obecności Frankensteina i jego mitu w otaczającej nas rzeczywistości. A jest go od ponad wieku pełno nie tylko w kinie i telewizji, ale – jak się okazuje – także w przedstawieniach teatralnych, musicalach, serialach, kreskówkach, reklamach, komiksach, grach komputerowych… słowem wszędzie [...]

Zapraszam do lektury całości recenzji na blogu Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=1220

Oczekiwania miałam wielkie. Spodziewałam się monografii totalnej, opracowania na miarę "Wampira. Biografii symbolicznej" Janion, dostałam coś podobnego, a równocześnie całkiem innego. "Frankenstein. 100 lat w kinie" to studium wcieleń Frankensteina i zjawisk...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
311
109

Na półkach:

Zapraszam do lektury całości recenzji na blogu Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=1220

Oczekiwania miałam wielkie. Spodziewałam się monografii totalnej, opracowania na miarę "Wampira. Biografii symbolicznej" Janion, dostałam coś podobnego, a równocześnie całkiem innego. "Frankenstein. 100 lat w kinie" to studium wcieleń Frankensteina i zjawisk frankensteinopodobnych w popkulturze, w której jednak akcent z interpretacji i analizowania symboliki przełożono na historię kinematografii i śledzenie zmieniającego się wizerunku jednego z najsłynniejszych potworów.

Nie jest to literatura naukowa – bliżej jej do krytyki filmowej – zbyt dużo tu swobodnych, subiektywnych obserwacji i ocen, ale nie można książce odmówić głębi. Treść publikacji i obszerne przypisy świadczą o tym, że twórca gruntownie zbadał temat. Tytuł sugeruje, że czeka nas lektura o Frankensteinie z wielkiego ekranu, tymczasem autor niemało miejsca poświecił literackiemu oryginałowi – powieści Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz Mary W. Shelley – prześledził i streścił odkrycia medyczne i naukowe, które prawdopodobnie zainspirowały angielską pisarkę.

Donica tropi najdrobniejsze nawet przejawy obecności Frankensteina i jego mitu w otaczającej nas rzeczywistości. A jest go od ponad wieku pełno nie tylko w kinie i telewizji, ale – jak się okazuje – także w przedstawieniach teatralnych, musicalach, serialach, kreskówkach, reklamach, komiksach, grach komputerowych… słowem wszędzie [...]

Zapraszam do lektury całości recenzji na blogu Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=1220

Oczekiwania miałam wielkie. Spodziewałam się monografii totalnej, opracowania na miarę "Wampira. Biografii symbolicznej" Janion, dostałam coś podobnego, a równocześnie całkiem innego. "Frankenstein. 100 lat w kinie" to studium wcieleń Frankensteina i zjawisk...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
160
114

Na półkach: ,

Frankensteina znają wszyscy. Przynajmniej większość. No dobra, mało kto wie tak naprawdę kim tak był - o przeciwległych "obozach" oraz o problemie tożsamościowym "kwadratowego łba" pisałam w recenzji książki Mary Shelley. Doszły mnie nawet plotki, że większość ludzi nigdy nie czytała ba, nawet nie macała cudownej wersji drukowanej. Skąd zatem ta sława? Ano z wielkiego ekranu, a następnie z mniejszego - szklanego cycka.

Jeśli myślisz, że wiesz o nim wszystko, bo czytałeś książkę - jesteś w błędzie. Jeśli myślisz, że wiesz naprawdę dużo, bo nie odpuściłeś ani jednego filmu na jego temat, z "Frankenweeniem" włącznie - jesteś w błędzie. Rafał Donica niczym Chuck Norris zawstydza tłumy. Czytał chłopak. Oglądał. A potem jeszcze bezczelnie usystematyzował wiedzę i napisał książkę. Czułam się jak przygłup (czyli właściwie wszystko w normie) - wiedza autora powala*. Spokojnie oprzecie na tej książce swoją pracę dyplomową.

Wiecie, co jest najfajniejsze? Pomimo, że Frankensteina lubiłam zawsze, nie byłam jakimś zapaleńcem. Jak na "Odrażające, brudne, złe" rzuciłam się niczym Mozambijczyk na chleb, tak "100 lat w kinie" jadłam małymi kęsami. Jest jak fura pysznego żarcia - chcesz, a nie możesz więcej. Czekasz, aż się uleży i wcinasz znowu. Co prawda nie idzie w cycki**, ale za to nie ma żadnych wyrzutów sumienia po skończeniu posiłku. Jak mawiał wielki poeta: "Om nom nom nom!" Donica potrafi przekonać do swoich pasji i zainteresować. Podejrzewam, że jest niebezpieczny prywatnie - jak już zacznie opowiadać, jesteście skończeni. Wsiąkliście.

Językowi nie mam nic do zarzucenia. Jest na tyle łatwy i przyjemny, na ile pozwala forma. Zdania nie są zbyt długie, dzięki czemu po pierwsze łatwiej przyswajamy przedstawianą wiedzę, po drugie nie nudzimy się podczas czytania. A wiadomości, jak już wspomniałam, jest naprawdę całe morze. Nie wiem jak Wy, ale ja byłam lepsza od tego gościa co to kiedyś był słynnym polskim murarzem - wypłynęłam na tratwie, wróciłam okrętem. ;-) Osobiście jestem wielką fanką wszelkiego rodzaju ciekawostek i zapamiętuję je milion razy szybciej niż wszystkie inne zbędne rzeczy, takie jak kod PIN. "100 lat w kinie" to ciekawostkowy raj!

Format książki też bardzo mi odpowiadał -zbliżony do A4 w twardej oprawie Co prawda nie nadaje się w podróż, ale nawet gdyby była w wydaniu kieszonkowym, nie wzięłabym jej do tramwaju - pomimo wszystkich "ochów i achów" językowych "100 lat w kinie" bardziej uczy niż "rozrywa". Duży format sprzyja większej czcionce, co sporo ułatwia. No i najważniejsze: jest więcej miejsca na obrazki! I tu się pojawia mały minus (wreszcie!). Czemu zdjęcia nie są kolorowe, pytam?!

Książkę polecam dosłownie wszytkim. Mole książkowe poznają swojego ulubieńca***. Miłośnicy kina znacznie poszerzą swoją wiedzę. A ci, którzy niczym się nie interesują dowiedzą się przynajmniej skąd się wziął ten dziwny zielony ludek ze śrubami w szyi, którego ostatnio dodają jako gratis do paczki chipsów i dlaczego wszędzie go pełno.

Frankensteina znają wszyscy. Przynajmniej większość. No dobra, mało kto wie tak naprawdę kim tak był - o przeciwległych "obozach" oraz o problemie tożsamościowym "kwadratowego łba" pisałam w recenzji książki Mary Shelley. Doszły mnie nawet plotki, że większość ludzi nigdy nie czytała ba, nawet nie macała cudownej wersji drukowanej. Skąd zatem ta sława? Ano z wielkiego...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Frankenstein 100 lat w kinie


Reklama
zgłoś błąd