Przygoda z archeologią Andrzej Kokowski 6,7

ocenił(a) na 73 lata temu Prahistoria Krajny Złotowskiej (zachodnia część Krajny - obszaru pogranicza między Wielkopolską i Kaszubami) nie jest bezludną i bezczasową pustką. Nie uczą tego na lekcjach historii, a cokolwiek dowiadują się o tym zapewne dopiero studenci archeologii.
Ta książka, to solidna i rzetelna do bólu kwerenda materiałów źródłowych i znalezisk archeologicznych. Wynik tej kwerendy opowiada zamierzchłą historię osadnictwa ludzkiego zaczynającego się hen daleko w przeszłości późnego mezolitu V tysiąclecia p.n.e. Obszar Krajny Złotowskiej od tego okresu zamieszkiwały grupy społeczne identyfikowane z wieloma kulturami, których świadectwa ziemia tak licznie znajdowano już od połowy wieku XIX. Wielkie zasługi w przekazaniu nam wiedzy o dawnych mieszkańcach poczynił jak się okazuje pruski ordnung społeczny (Ziemia Złotowska pozostawała częścią Prus do roku 1945) nakazujący zgłaszanie skorup, garnków, stert poukładanych kamieni i "skarbów" (tak, takie też tu znaleziono) lokalnym urzędnikom, nauczycielom, czy po prostu lokalnym władzom pruskim. Wszystkie przedmioty były skrzętnie katalogowane, opisywane i.... odsyłano je do opracowania naukowego w szacownych instytucjach muzeów niemieckich w Gdańsku, Szczecinie i Berlinie.
Po wielu latach Krajna Złotowska stała się częścią Marchii Granicznej z własnym Muzeum krajowym w Pile (1930) i człowiekiem z pasją oddanym prahistorii tej ziemi - oczywiście praniemieckiej. Po II Wojnie Światowej, która okrutnie potraktowała nie tylko rojenia wielkoniemieckie, ale i praniemiecką historię, polskie badania archeologiczne dorzuciły, usystematyzowały i zweryfikowały naukowo sporo tego, co oddała ziemia. Niezależnie od zakrętów historii moim faworytem jest odkrycie cmentarzyska grobów wannowych na górze czarownic. Polecam przy tym wspomnienie w Aneksie "Jak znaleziono wielki skarb na Górze Czarownic (...) Ślady osadnictwa germańskiego w Marchii Granicznej" tegoż zaangażowanego wielkoniemca spisane co prawda już po roku 1945, ale świetnie oddające klimat przedwojennej niemieckiej rzeczywistości. A gdzież to ten skarb znaleziono? A to już musicie sami doczytać.
Książka zredagowana prawie jak opracowanie naukowe, ale spokojnie - ma też rozdziały o historii odkryć archeologicznych na obszarze Krajny Złotowskiej, są mapki i tabele znalezisk. Na pozór wydawać się może zatem nudna, ale moim zdaniem tak nie jest. Wystarczy zanurzyć się w czasie i sięgnąć do prahistorii, i czyta się dobrze na 7* za dokładność i rzetelność.