Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Sara Kałecka 
pelna-kulturka.pl
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 4 cytaty, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-14 12:49:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-04-14 12:17:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-04-11 20:23:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mroczny znak (tom 1)

Rzuciła mi się ta książka w oczy jakoś przed premierą, a to było dosyć dawno, wydawała się taka typowa, pełna schematów, lekka i totalnie idealna na rozluźnienie. Po przeczytaniu stwierdzam, że niewiele się myliłam.

Sandra to zwykła nastolatka z niezwykłą przeszłością (czy nie brzmi wam to znajomo?). Jej dzieciństwo to la niej jedna wielka niewiadoma, jej rodzice nie żyją, ale wszystko...
Rzuciła mi się ta książka w oczy jakoś przed premierą, a to było dosyć dawno, wydawała się taka typowa, pełna schematów, lekka i totalnie idealna na rozluźnienie. Po przeczytaniu stwierdzam, że niewiele się myliłam.

Sandra to zwykła nastolatka z niezwykłą przeszłością (czy nie brzmi wam to znajomo?). Jej dzieciństwo to la niej jedna wielka niewiadoma, jej rodzice nie żyją, ale wszystko jest oczywiście owiane tajemnicą. Żyje dość monotonnie, szkoła-przyjaciółki-dom, oczywistym faktem było posiadanie nadzwyczaj inteligentnego pupila - Triksela (taak, to też ma głębsze znaczenie PS. Triksel pojawia się w serialu Teen Wolf, czy to nie zbieg okoliczności?) Odrobinę ironiczna ta recenzja, ale oczywiście nikogo nie chcę obrażać, jest to raczej wyrażenie swojej opinii w nieco mniej konwencjonalny sposób. Oczywiście żeby nie było nudno w jej szkole pojawiły się dwie, a może nawet i trzy nowe "dziwne" osoby - Klaudia, Artur i Wiktoria. UWAGA! Kolejne schematy właśnie nadchodzą! Niezwykle przystojny Artur i Sandra posiadają unikalną więź i niech was zaskoczę... Będą parą. Dobra odrobinkę mnie to śmieszy. Jeszcze jedna niespodzianka - trójka nowych uczniów wcale nie jest normalna. Dobra dosyć tego. Teraz troszkę ponarzekam (nie to powyżej to nie narzekanie).

Naprawdę nie potrafię zrozumieć DLACZEGO niektórzy polscy autorzy, którzy zamieszczają akcję w Polsce i nadają niektórym bohaterom zagraniczne imiona - no po prostu szlag jasny mnie trafia. Tu trafiamy na Stevena, Discordię (to jeszcze po części rozumiem, przedwieczni i te sprawy), Corin no i parę innych z tego co pamiętam. Po co ja się pytam? Byłaby z tego całkiem niezła książka, ale to mnie dobiło, definitywnie. Boże widzisz, a nie grzmisz.

Autorka nie jest debiutantką, ma już na swoim koncie jedną książkę, a ta jest druga, ma dość lekkie pióro, ale niestety równie monotonne co wcześniejsze życie Sandry, czytało się szybko i przyjemnie, niemniej jednak padła gdy autorka wplotła zagraniczne imiona. Powieść zawiera w sobie jeszcze anioły, ale to już naprawdę musicie sami przeczytać jeśli was zainteresuje, bo wolałabym nie spoilerować. Okładka - niepozorna i delikatna, a symbolika jest raczej widoczna na pierwszy rzut oka, wiadomo, że będzie coś istotnego z tą różą. Myślę, że nie będę dalej tego przeciągać, bo powiedziałam już wystarczająco dużo.

Reasumując, nie jest to wybitna książka, czyta się ją naprawdę przyjemnie, ale te parę faktów skutecznie mnie dobiło. Z czystej ciekawości sięgnę po kolejną część i mam nadzieję, że autorka zaprzestanie nadawać bohaterom zagraniczne imiona jeśli akcja dzieje się w Polsce, a bohaterowie wcale nie pochodzą zza granicy. Polecam sobie wyrobić własną opinię na temat tej książki, bo być może ja nie potrafię dostrzec potencjału, który w niej drzemie.

pokaż więcej

 
2018-04-09 20:53:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jakiś czas temu pojawiła się recenzja Genezy i w tym momencie potwierdzam słowa autorki, że zaczęłam od dobrej strony, bo wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałabym Mrok, gdybym nie zaczęła od Genezy. Recenzja będzie krótka, przynajmniej taki mam plan.

Joaquin, którego znamy już od jakiegoś czasu, wałęsa się po Auditum, uciekł i w miarę możliwości odizolował się od ludzi, żeby przeżyć...
Jakiś czas temu pojawiła się recenzja Genezy i w tym momencie potwierdzam słowa autorki, że zaczęłam od dobrej strony, bo wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałabym Mrok, gdybym nie zaczęła od Genezy. Recenzja będzie krótka, przynajmniej taki mam plan.

Joaquin, którego znamy już od jakiegoś czasu, wałęsa się po Auditum, uciekł i w miarę możliwości odizolował się od ludzi, żeby przeżyć zaczął kraść, nie miliony, ale zawsze coś prawda? Jest bardzo specyficzną postacią, która z całą pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, jest raczej człowiekiem czynu, stroni od rozmów z ludźmi, a jeśli już to ogranicza się do absolutnego minimum, co nie znaczy, że jest ogromnym gburem. Jego charakter i postać jest dosyć dopracowana co widać podczas czytania, zachowanie wypracowała jego burzliwa przeszłość, o której wszystko napisane jest w Genezie. Czy lubię go jako głównego bohatera? Myślę, że tak, ale nie pałam do niego ogromną miłością, zaskarbił ją sobie raczej ktoś inny.

"Gdy człowiek jest pozbawiony tego, co było dla niego ważne, staje się bestią. A bestie pożerają się nawzajem."

Oczywiście nie jest on jedyną postacią w książce, jest ich tak na dobrą sprawę dosyć sporo, ale ja nie będę ich wszystkich wymieniać, bo z krótkiej i treściwej recenzji zrobi się długi i mdły tekst. Znalazłam także postać, którą polubiłam znacznie bardziej niż Joja, a jest nią Kamil, który pojawia się w dosyć ciekawej odsłonie. Dlaczego on? Otóż jak wiadomo niektórzy posiadają dary, zupełnie jak główny bohater, a on miał taki, który zainteresował mnie znacznie bardziej niż inne. Myślę, że książkę można uznać za dobrą, nawet bardzo, została dopracowana i poprawiona co według mnie zadziałało oczywiście na korzyść. Autorka ma dosyć oryginalne pióro, lekkie to na pewno, czyta się przyjemnie, choć czasem ciężko było mi się wczuć. Opis nie do końca oddaje fabułę książki, choć z całą pewnością jest relatywnie ciekawy. Zbliżamy się już prawie do końca, więc przejdę do okładki, która przed odnowieniem była raczej przeciętna i niezbyt okazała, szczerze mówiąc nawet nie jestem pewna czy zdecydowałabym się po nią sięgnąć gdybym patrzyła tylko i wyłącznie na oprawę graficzną, ja niby wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale jednak trzeba przyznać, iż wzrok to jeden z ważniejszych zmysłów i jeśli on nie jest zaspokojony to ogólnie rzecz biorąc... Lipa. Odnowiona wersja jest śliczna, przyciąga wzrok i na pewno nawiązuje do fabuły. Zmieniła się diametralnie patrząc na poprzednią i teraz faktycznie aż miło zawiesić na niej wzrok. Muszę też wspomnieć o tym, że motyw smug światła na żywo jest bardzo fajny i na pewno oryginalny.

"Ale kiedy tracisz to, co kochasz… – kontynuował – stajesz się pustą studnią, której nic nie jest w stanie wypełnić. Twoja osobowość zostaje rozerwana na milion kawałków."

Reasumując, jestem niemal w stu procentach pewna, że nie jest to książka dla każdego, jest specyficzna i bardzo oryginalna, brak jej typowych schematów, a autorka zadbała aby czytało się ją szybko i przyjemnie. Chciałbym także zachęcić was do zaczęcia od Genezy, oczywiście nie bez powodu. Geneza wyjaśnia naprawdę wiele aspektów Mroku i pozwala nam poznać głównego bohatera dosłownie od maleńkości co dodatkowo ułatwia nam zrozumienie i polubienie tej powieści. Oczywiście z całego serca ją polecam.





Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2018-04-09 20:28:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Przyznaję od razu, że podeszłam do tej książki czysto humorystycznie. Widziałam oczywiście oburzenie internautów, którzy gorączkowali się tytułem, który według nich jest cytuję "nieodpowiedni i wulgarny". Osobiście uważam, że trzeba podejść do niego z dystansem, a niektóre osoby, które jak najbardziej staram się zrozumieć, uznały go za nieodpowiedni dla dzieci i być może w ogóle. Nie neguję,... Przyznaję od razu, że podeszłam do tej książki czysto humorystycznie. Widziałam oczywiście oburzenie internautów, którzy gorączkowali się tytułem, który według nich jest cytuję "nieodpowiedni i wulgarny". Osobiście uważam, że trzeba podejść do niego z dystansem, a niektóre osoby, które jak najbardziej staram się zrozumieć, uznały go za nieodpowiedni dla dzieci i być może w ogóle. Nie neguję, bo przecież każdy ma swoje zdanie, ale uważam, że jako gatunek ludzki powinniśmy się kierować stwierdzeniem "Nic co ludzkie, nie jest mi obce". Troszkę popłynęłam z tematem, a nawet odbiegłam w ogóle od książki, aczkolwiek chciałam też mieć swoje pięć minut i właśnie upłynęło, więc przejdźmy do rzeczy.



Robią to psy. Robią to krocionogi. Kiedyś robiły to dinozaury. I robisz to ty, w przeciwieństwie do ośmiornic. Być może robią to także pająki, ale pewności nabierzemy dopiero w toku dalszych badań. Nie robią tego ptaki, chociaż mogłyby, gdyby tylko chciały. A śledzie robią to po to, by się porozumiewać.

Czy to pierdzi? jest pełną zaskakujących faktów, bogato ilustrowaną i rzetelnie, a przy tym lekko napisaną książką o tym, co piszczy we wnętrznościach zwierząt. Autorzy omawiają aż 80 gatunków. Znajdziesz tu odpowiedzi na wiele intrygujących pytań.

Jaki pokarm sprawia, że wiatry hieny pachną wyjątkowo nieprzyjemnie? Co to takiego fossa? I czy fossa pierdzi? Dlaczego mięczaki wymiotują, ale nie puszczają bąków? No i czym właściwie są bąki? Książka Czy to pierdzi? powstała przy współpracy kilkudziesięciu uznanych biologów. Dzięki ich fachowej wiedzy krąg podejrzanych o nieprzyjemny zapach w twoim pobliżu zbawiennie się powiększy.



Nie ma fabuły co tak naprawdę nie powinno dziwić, bo jest to gatunek popularnonaukowy i po prostu w postaci krótkich, ale treściwych opisów przedstawiają nam dosyć osobliwe fakty na temat życia zwierząt. Autorzy oczywiście zdawali sobie sprawę, że nie każde zwierzę może być nam znane i opisy zostały tak skonstruowane, że wszystko jest jasne. Co podobało mi się najbardziej to chyba ilustracje, które prawdopodobnie zostały celowo pozbawione koloru, a papier jest w miarę dobry do pokolorowania, a co za tym idzie? Można się i czegoś nauczyć i troszkę pobawić. Język nie jest wymagający, a odpowiednie (trudne) określenia wyjaśniono w razie czego w słowniczku, który znajduje się na końcu. Książka jest w twardej oprawie, ale nie sprawia to praktycznie w ogóle żadnej trudności, kartki nie są sztywne i nie "łamią" się podczas czytania (jak to czasem zdarza się przy twardych oprawach :/). Okładka jest dosyć przyjemna dla oka, nawet jest nieco żartobliwa. Utrzymana została w dość ciekawej kolorystyce, choć niezbyt wyszukanej. Pochłonęłam ją dosłownie w chwilkę i przyznaję, że jestem zadowolona z tego, iż zdecydowałam się po nią sięgnąć. Nie są to jakieś szczególnie istotne fakty, ale musicie przyznać, że teraz będziecie się zastanawiać czy np. Komar pierdzi 😂



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2018-03-31 23:19:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Perfect (tom 1)

"Przyjaciel to ktoś, kto zna piosenkę w twoim sercu i gotów jest ci ją zaśpiewać, kiedy sam zapomnisz słowa."
Szczerze mówiąc nie wiem co mogę powiedzieć o tej powieści. Przeczytałam ją praktycznie jednym tchem i jestem oczarowana, załamana i żądna więcej jednocześnie (a czytałam to już jakiś czas temu!).

Czy jestem zadowolona? O tak, zadowolona to zdecydowanie za mało powiedziane.

...
"Przyjaciel to ktoś, kto zna piosenkę w twoim sercu i gotów jest ci ją zaśpiewać, kiedy sam zapomnisz słowa."
Szczerze mówiąc nie wiem co mogę powiedzieć o tej powieści. Przeczytałam ją praktycznie jednym tchem i jestem oczarowana, załamana i żądna więcej jednocześnie (a czytałam to już jakiś czas temu!).

Czy jestem zadowolona? O tak, zadowolona to zdecydowanie za mało powiedziane.

Amanda Kelly, główna bohaterka żyjąca wiecznie w cieniu starszej "idealnej" siostry Emily, to bardzo krytyczna osoba, dąży do doskonałości, która tak na dobrą sprawę nie istnieje. Od urodzenia zakochana w Noahu (z wzajemnością). Bardzo ją polubiłam, praktycznie od pierwszej strony, ale nie do końca rozumiałam jej obsesję doskonałości, którą narzucała sobie codziennie w nawet najmniejszych czynnościach. Jest to raczej dość ambitna postać, która przechodzi pewne metamorfozy. W tym momencie jestem święcie przekonana, że zirytowała mnie zaledwie dwa razy, czyli prawie najmniej razy niż inne główne bohaterki! A to już progres. W pewnym sensie dostrzegam w sobie podobieństwo do jej postaci, tyle że ja nie mam obsesji na punkcie doskonałości. Bardzo się wczułam czytając przez co nie sposób było nie przeżywać wszystkiego wraz z Amandą.

"Problem w tym, że nie możesz dyskutować ze stratą, możesz tylko ją czuć. Nie ma znaczenia jak ważne są twoje powody, one nie powstrzymają cię od cierpienia i opłakiwania straty."
Noah, chodzący ideał, a także najlepszy przyjaciel Tweet (Amandy). Taaaak, znowu moje serce skradł męski bohater, choć wiem, że takich mężczyzn jak on to się szuka jak igły w stogu siana, to przyznaję, że chętnie bym za niego wyszła. Oczywiście aż tak idealny być nie mógł i posiadał swoje wady, które (skłamałabym gdybym powiedziała nie) mi przeszkadzały, ale no tak w życiu bywa.

Nie obyło się także bez nastoletnich problemów, które ukształtowały bohaterów na swój sposób, a co lepsze autorka tak płynnie ich "modyfikowała", że aż przyjemnie się to czytało. Jest to powieść, która z całą pewnością chwyta za serducho i zagnieżdża się w nim na dłużej. Ta książka wzbudza naprawdę ogrom emocji i jestem niemal w 100% pewna, że przez cały rok będę przeżywać ją na nowo i na pewno wyląduje w składzie najlepszych książek wydanych w tym roku. Wydawnictwo NieZwykłe zagwarantowało sobie moją miłość "Terapią", a teraz ją przypieczętowało "Present Perfect", mam nadzieję, że kolejna książka będzie równie dobra jak poprzednie.

"Zapomnienie o kimś nie zdarza się przez wejście pod kogoś. Jedynie przypomina ci o tym, czego powinnaś się trzymać."
Z tego co mi się wydaje jest to pierwsza wydana w Polsce książka Alison G. Bailey, więc nie ma porównania z inną jej twórczością. Uważam jednak, że nie ma czego porównywać, bo książka była i jest po prostu genialna. Autorka ma przyjemne pióro, gładko i spokojnie prowadzi akcję, a dialogi są realistyczne i przede wszystkim brak im sztywności. CHWAŁA CI ZA TO. Przyznaję również, że zaskoczenie bardzo mnie zaskoczyło, myślę, że w raczej pozytywnym znaczeniu, ale jednak byłam w wielkim szoku. Natomiast jeśli chodzi o okładkę to jestem bardzo zawiedziona. Lubuję się w ładnych okładkach, sroka do potęgi więc... Uważam, że grafika mogłaby być nieco lepsza, nie jest tragiczna, ale nie jest też super. Kobieta na zdjęciu wydaje się być maksymalnie i nienaturalnie wygładzona przez co wygląda to niezbyt estetycznie, ale to tylko takie moje malutkie spostrzeżenie, natomiast delikatna kolorystyka jest bardzo ładna.



"Nie, nie byłam idealna. I nigdy nie miałam być. Ale co z tego? W życiu są ważniejsze rzeczy niż ganianie za urojoną perfekcją. Ideał to pojęcie względne. Każdy postrzega go inaczej."


Reasumując, jest to książka, która z całą pewnością doprowadzi was do łez, a także ukaże wam piętno jakie potrafimy sami na siebie nałożyć. Myślę także, że jest to powieść, która zawiera w sobie ziarno prawdy, które warto wziąć sobie pod lupę i przygarnąć do serduszka. Pokochałam tę książkę od pierwszych stron, wciągnęła mnie niczym wir i pochłonęła od środka, wystarczy raz przeczytać, a z całą pewnością z umysłu się jej nie pozbędziecie.



Pozdrawiam, Sara

pokaż więcej

 
2018-03-31 20:27:39
Dodała cytat z książki: Present Perfect
Nie, nie byłam idealna. I nigdy nie miałam być. Ale co z tego? W życiu są ważniejsze rzeczy niż ganianie za urojoną perfekcją. Ideał to pojęcie względne. Każdy postrzega go inaczej.
 
2018-03-22 13:49:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Starcrossed (tom 2)

"Ludzie za bardzo skupiają się na pokonaniu lęku, tymczasem powinni po prostu nauczyć się go akceptować i wbrew niemu robić to, czego się boją."





O tej książce usłyszałam jakoś przed premierą, tak wiem, że to drugi tom, ale tak jakoś wyszło, że mam tendencję do zaczynania nie od tej strony co trzeba. Niedługo zapewne dopiero wezmę się za pierwszy tom.

Cassie, czyli tytułowa...
"Ludzie za bardzo skupiają się na pokonaniu lęku, tymczasem powinni po prostu nauczyć się go akceptować i wbrew niemu robić to, czego się boją."





O tej książce usłyszałam jakoś przed premierą, tak wiem, że to drugi tom, ale tak jakoś wyszło, że mam tendencję do zaczynania nie od tej strony co trzeba. Niedługo zapewne dopiero wezmę się za pierwszy tom.

Cassie, czyli tytułowa Julia, to młoda kobieta o wielkich ambicjach. Wielokrotnie zraniona przez miłość swojego życia, wielokrotnie podnosiła się z dna, bo jest naprawdę silną babką, choć nieco zbyt naiwną, ale no cóż, miłość to miłość, robi z człowiekiem to co jej się podoba. Wkurzała mnie czasami, przez to, że była tak ślepa, a czasem nawet troszeńkę głupia, czy dorosła kobieta powinna zachowywać się jak nastolatka?

"Można kochać kogoś, ale nie czuć do niego namiętności. Można też czuć namiętność do kogoś, kogo się nie kocha. Magia zdarza się tam, gdzie te dwa uczucia się splatają."

Ethan, to rzekomy Romeo, który nie do końca ogarnia swoje uczucia i jest święcie przekonany, że rzucając Cass zrani ją o wiele mniej niżeli będąc z nią. W książce ma ponad 19 lat, a zachowuje się jak nastolatek, którym rządzi libido. Z całą pewnością był jedną z bardziej irytujących postaci jakie kiedykolwiek spotkałam. Czy tak powinna zachowywać się dorosła osoba? No nie wydaje mi się.Jestem naprawdę tolerancyjna i wyrozumiała, ale to troszeczkę za wiele.

Czytając opis raczej nie spodziewałam się takiej dramy. Czy jestem zaskoczona? Niestety raczej nie. Dwie dorosłe osoby, które mają mentalność nastolatków to raczej nie moja bajka. Ta powieść tak naprawdę niczym się nie wyróżnia spośród innych z tego gatunku, główni bohaterowie nie do końca mnie przekonali do kontynuowania przygody z tą serią, ale z ciekawość jak zwykle bierze górę i dokończę ją dla świętego spokoju. Czy jest coś co spodobało mi się w tej powieści?

Hmm... Nie powiem, że była słaba, była po prostu przeciętna, nie miała w sobie nic nadzwyczajnego, więc ciężko jest mi wymienić coś co mi się spodobało. Na pewno bardzo polubiłam Erikę, która niestety jest tylko postaciom drugoplanową.



"Nie da się zmienić drugiego człowieka. Można go zachęcać i wspierać, ale to wszystko. Reszta zależy od niego."



Oprawa graficzna jest delikatna i od poprzedniego tomu różni się tylko grzbietem (niebieskim), który według mnie niezbyt przyciąga wzrok, aczkolwiek podoba mi się motyw biletu. Cóż więcej mogę powiedzieć, spodziewałam się raczej czegoś innego, może odrobinkę dojrzalszego, ale jak widać nie jestem zbytnio zachwycona. Leisa Rayven ma lekkie, konkretne pióro, które czyta się przyjemnie i szybko, aczkolwiek ma niestety tendencję do dram, co nie zawsze jest dobre. Myślę, że powiedziałam już wszystko co chciałam i możemy przejść do podsumowania.

Reasumując, dobrze wspominam tę książkę, choć faktycznie nie do końca odpowiadali mi bohaterowie, polecam się z nią zapoznać i wyrobić swoją opinię. Tak jak mówiłam według mnie autorka mogłaby przemyśleć nieco bardziej postać Ethana, bo raczej dorosłe osoby (nawet te z problemami) nie zachowują się tak jak on. Natomiast jeśli chodzi o polecenie to niestety nie bardzo ją polecam, ale dobrze by było wyrobić sobie swoją opinię.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2018-03-22 13:48:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Baśniobór
 
2018-03-22 13:48:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Mądrzy ludzie uczą się na własnych błędach. Ale ci naprawdę bystrzy uczą się na cudzych."

O Baśnioborze słyszałam już dawno, nawet zaczerpnęłam paru opinii, które były bardzo przychylne dla tej powieści, a potem jak to na mnie przystało totalnie o tym zapomniałam i dopiero teraz się za to wzięłam. Czy żałuję, że zwlekałam z czytaniem? Myślę, że nie.

Kendra i Seth to główne...
"Mądrzy ludzie uczą się na własnych błędach. Ale ci naprawdę bystrzy uczą się na cudzych."

O Baśnioborze słyszałam już dawno, nawet zaczerpnęłam paru opinii, które były bardzo przychylne dla tej powieści, a potem jak to na mnie przystało totalnie o tym zapomniałam i dopiero teraz się za to wzięłam. Czy żałuję, że zwlekałam z czytaniem? Myślę, że nie.

Kendra i Seth to główne postacie w książce, choć to raczej dziewczynka jest tą ważniejszą. Przybliżając postać Kendry, ma ona około 13 lat (a przynajmniej tak mi się wydaje, ale ręki sobie uciąć nie dam). Jest bardzo inteligentnym dzieckiem i naiwnie niewinnym. Bardzo podobał mi się jej hardy charakter, który raczej nie powinien charakteryzować dziewczynki w jej wieku.



"Zaspokajanie potrzeb to brzemię biedaków. Bogaci i potężni mogą sobie pozwolić na uleganie pragnieniom i zachciankom."

Natomiast Seth, który jak mi się wydaje miał 8 lat, był troszeczkę wrzodem na tyłku, wszędzie go było pełno, absolutnie mnie to nie dziwi, ale nie zmienia to faktu, że irytował mnie jak mało kto. Jak na dziecko przystało: Jak się mówi nie rób, to zrobi, bo nie będzie w stanie myśleć o niczym innym. To właśnie przez jego ciekawską naturę wydarzyło się tak wiele. Jego lubiłam o wiele mniej od Kendry, drażnił mnie pod wieloma względami, był niczym wąż w Edenie, który sprowadził Kendrę na złą ścieżkę.

Baśniobór na okładce został porównany do Władcy Pierścieni (niektóre sceny), ale według mnie nie za bardzo zasługuje na to przyrównanie, bo zamiast sporej dawki przygód i dobrej fantastyki dostaliśmy zaledwie okruszki, które mam nadzieję, w kolejnych tomach przybiorą na wadze. Spodziewałam się raczej czegoś innego, bardziej fantastycznego, ale nie było w sumie aż tak źle. Zapomniałam oczywiście wspomnieć, że Baśniobór to las - rezerwat dla nadprzyrodzonych istot (nie tylko tych dobrych). Jest też parę haczyków, które uniemożliwią wam kontakt z ich światem, ale to już jest informacja, o której przekonać musicie się sami. Mam mieszane uczucia po przeczytaniu, bo spodziewałam się czegoś innego, teraz sama nie wiem jak to nazwać, ale zabrakło tej iskierki, która nie pozwoliłaby o sobie zapomnieć.

"Człowiek o śmiałym języku powinien poprzeć słowa dzielnymi czynami."

To moje pierwsze spotkanie z Brandonem Mullem, nie zrobił na mnie zbyt wielkiego wrażenia, aczkolwiek dalej było ono udane. Ma lekkie i przyjemne pióro, myślę, że pisanie dla młodszych czytelników to jego żywioł, bo poniekąd ta powieść uczy cierpliwości i troszeńkę przestrzega przed byciem zbyt ciekawskim. Oprawa graficzna, ilustracje w książce są bardzo ładne i klimatyczne, urzeka mnie ich estetyka. Przyznaję, że na początku nie rozumiałam co przedstawia postać na okładce, ale zdradzę wam tylko tyle, iż jest dość istotna w fabule. Opisy zawarte w książce dość fajnie pobudzają wyobraźnię, jest to powieść idealna dla młodszych czytelników.

Przechodząc już do podsumowania, jest to fantastyka, która z całą pewnością zadowoli szersze grono odbiorców, ja nie byłam do końca zadowolona, zabrakło mi tego czegoś, co napędza naszą ciekawość i nie pozwoli nam myśleć o niczym innym. Uważam jednak, że młodszych czytelników, bardziej zaciekawi i wciągnie. Zabrakło mi tu też troszkę brutalności, takiego pazura, ale w sumie to czego spodziewałam się po książce przeznaczonej raczej dla dzieci. Pokładam ogromne nadzieje w kolejnych tomach, a to polecam raczej jako odskocznię od czegoś co bardziej was interesuje.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2018-03-22 13:47:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nawet najlepszy przyjaciel prędzej czy później was zdradzi, żeby ratować swoje zasrane dupsko. Wierzycie w swoje więzi… Dobrze! Ale uwierzcie też, że wojna to nie zabawa. Trzeba będzie dokonywać trudnych moralnie wyborów. Szykujcie się na to. Na dzisiaj tyle – poszedł po swoje rzeczy."





Zaciekawił mnie opis na stronie wydawnictwa, potem długo zwlekałam z przeczytaniem. Najbardziej...
"Nawet najlepszy przyjaciel prędzej czy później was zdradzi, żeby ratować swoje zasrane dupsko. Wierzycie w swoje więzi… Dobrze! Ale uwierzcie też, że wojna to nie zabawa. Trzeba będzie dokonywać trudnych moralnie wyborów. Szykujcie się na to. Na dzisiaj tyle – poszedł po swoje rzeczy."





Zaciekawił mnie opis na stronie wydawnictwa, potem długo zwlekałam z przeczytaniem. Najbardziej zdumiona byłam objętością tej książki, bo ma zaledwie 108 stron, więc w sumie jak można popisać się książką, która tak na dobrą sprawę urywa się w momencie, w którym można zrobić naprawdę dobre rozwinięcie.

Ann to główna bohaterka, jest w Akademii w klasie wojennej. To typ samotniczki, niestety nie z wyboru, jako wychowanka Wielkiego Mistrza skutecznie odstrasza swoich kolegów z klasy. Wydaje się naprawdę ciekawą postacią z szeroką perspektywą. Przyjaźni się z Dianą, która jest jej przeciwieństwem, z całą pewnością nie pasuje do klasy wojennej.

O reszcie bohaterów niewiele mogę powiedzieć, nie mieliśmy okazji się zbytnio z nimi zapoznać, o Wielkim Mistrzu wiadomo tylko tyle, że zawsze osiąga swój cel i jest zaborczy, wiadome jest to, iż troszeczkę nadużywa pozycji którą zajmuje.

"Czyż to nie wspaniałe słowa? Wówczas obiecałam sobie, że odtąd moimi wartościami w życiu będą skromność, posłuszeństwo i przyziemność. Nigdy nie stanę się egoistką i osobą chełpiącą się swoimi umiejętnościami. Nigdy!"

Ta książka ma albo miała naprawdę spory potencjał, ale - według mnie - autorka nie była zbyt cierpliwa i na siłę chciała wydać książkę. Myślę, że gdyby nie pośpiech to, to opowiadanie, bo chyba powieścią tego nazwać nie mogę, przerodziłoby się w coś naprawdę fajnego.

Zakończenie wkurzyło mnie totalnie, nie, to nie był efekt zamierzonego zaskoczenia czytelnika, a zwykłe urwanie tematu, wątku i ogólnie historii co było nieco bezsensowne i irytujące. Natomiast jeśli chodzi o okładkę to jest ładna, ale nijak pasuje do opowiadania, bo co ma do rzeczy połowa twarzy, która jest prawdopodobnie nieco zdziwiona, oprawa graficzna naprawdę wiele mówi o książce (Tak wiem, nie ocenia się książki po okładce, a i tak każdy to robi), ale po tej ciężko byłoby się w ogóle domyślić o co chodzi, nie mam bladego pojęcia czy to było zamierzone czy nie, ale niezbyt przypadło mi do gustu.

"Słaby zawsze pozostanie słabym, a wy zmarnujecie swoją energię na wygłaszanie uspokajających słów, choć ta siła mogła przysłużyć się walce i zwycięstwu."

Paula Bartkowicz stworzyła ciekawe opowiadanie, ale (nie mam tu na celu nikogo obrażać, broń Boże) lenistwo nie pozwoliło brnąć w historię Ann, jednakże mam nadzieję, że autorka zdecyduje się na pracę nad rozwinięciem tego opowiadania. Gwoli wyjaśnienia dodam, że ocenę mocno zaniżył fakt, że mogłoby być o wiele, wiele lepiej i to, iż zakończenie było po prostu irytujące nie dlatego, że nie mogę się doczekać kontynuacji, tak się po prostu nie robi. Polecam na luźniejsze popołudnie, bo dłużej niż godzinkę się tego nie czyta. Jeśli zdecydujecie się przeczytać to koniecznie dajcie mi znać co sądzicie o takich zakończeniach :)





Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2018-03-14 21:12:14
Ma nowego znajomego: Roni
 
2018-03-14 21:12:13
Ma nowego znajomego: Kianne
 
2018-02-22 21:19:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-02-22 21:17:46
Została fanką autorki: K.N. Haner
 
Moja biblioteczka
166 93 449
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd