Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Sara Kałecka 
niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 11 godzin temu
Aktywności
2017-06-25 11:36:42
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-06-25 11:36:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Grimm
 
2017-06-25 11:36:10
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Grimm
 
2017-06-25 11:35:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-25 11:35:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-06-18 13:55:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

http://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com/

Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele.

O tej książce usłyszałam przez przypadek, czytając fragment udostępniony przez wydawnictwo, w mojej głowie zapaliła się lampka "must have" to na pewno mnie zachwyci. Jak się później okazało nie myliłam się, a mówią, że kobieca...
http://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com/

Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele.

O tej książce usłyszałam przez przypadek, czytając fragment udostępniony przez wydawnictwo, w mojej głowie zapaliła się lampka "must have" to na pewno mnie zachwyci. Jak się później okazało nie myliłam się, a mówią, że kobieca intuicja to bujda... Chyba, że to zmysł czytelniczy mnie na to nakierował. Pierwsze co zauważyłam to okładka, która jest prześliczna (sprawdziłam nawet inne wersje i z dumą mogę stwierdzić, że Polska jest najlepsza). A to drugie to bardzo ciekawy pomysł i jeszcze lepsza jego realizacja. "Początek wszystkiego" to debiut literacki (to mnie bardzo zaskoczyło) Robyn Schneider i myślę, że jest wybitny, ukazuje jakie wszystko jest ulotne i najbardziej boli fakt, że możemy stracić absolutnie wszystko w ciągu zaledwie paru sekund. "Początek wszystkiego" to nie zwykła opowieść usnuta przy gorącej herbacie. Nie, to coś więcej, to wskazówka, która mówi, że nic nie dzieje się bez powodu i choć na początku może się to wydawać okrutne i niesprawiedliwe, być może otworzy nam drzwi i oczy na inny świat. Książka opowiada o młodym chłopaku, pionierze w dziedzinie tenisa w swojej szkole, popularnym, przystojnym i wyposażonym w lśniące czerwone BMW, Ezrze.
[...] to było miłe uczucie: móc patrzeć na własna biblioteczkę i brać pod uwagę możliwość jej przeczytania. Wiedzieć, że jakiś mały fragment mojego pokoju wreszcie wyraża część mnie[...]

Życie jest okrutne i jego dotychczasowa egzystencja zostaje brutalnie przerwana i chłopak traci wszystko co dotychczas osiągnął, sprawność, szansę na przyszłość w ukochanym sporcie, no i auto. To jedno zdarzenie pociągnęło za sobą szereg innych, które otworzyły mu oczy na inne perspektywy. Potem jak się okazuje złamany chłopak odnajduje miłość w totalnie nieokiełznanej dziewczynie, pełnej tajemnic i zaprzeczeń. Zaintrygowany wchodzi w nowe życie nie oglądając się za starym. Jednak czy opłacało mu się czy nie musicie dowiedzieć się sami. Ja tylko dodam, że ta historia do samego końca sprawiała, że skupiałam całą swoją uwagę wyłącznie na niej, autorka sprawiła, że nie mogłam oderwać się od lektury, ale także nie chciałam jeszcze kończyć. Urzekł mnie również styl pisarski Robyn, myślę że to jedna z lepszych powieści jakie czytałam, a także wielkie wyrazy szacunku dla autorki za to, że mimo, iż jest to jej debiutancka powieść, stworzyła coś, czego wcześniej nie było, a bohaterowie nie byli mdli i irytujący. No dobra Cassidy czasem doprowadzała mnie do szału, ale mogę jej to wybaczyć. Niebanalna fabuła, świetni bohaterowie i dobre pióro, to wszystko znajdziecie w tej jakże krótkiej książce, która na pewno zmusi nas do głębszej kontemplacji podczas czytania, a nawet i po. Każdy z nas ma swój początek wszystkiego, który może okazać się tym, czego tak długo szukaliśmy.
Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. [...] Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć.
Przechodząc do podsumowania, jestem skłonna przyznać, że jestem zachwycona tym jak początkująca autorka skradła moje serce. Z racji tego, że wezmę udział w konkursie "Mój początek wszystkiego" i opowiem wam to, jak w ogóle się tu znalazłam, to przede wszystkim po głębszym przemyśleniu stwierdzam, że "Początek wszystkiego" to bardzo zbliżona opowieść do mojego życia, ale nie będę was tym nudzić (zrobię to w osobnym poście). Wierzę natomiast, żę ta książka skradnie serca i wam, bo wiem, że tak naprawdę każdy z nas jest po jakichś przejściach, a utożsamianie się z książką może pokierować nas w zupełnie innym, nieznanym kierunku, którego być może ciągle poszukujemy.Jedno jest pewne, wszystko jest ulotne, dlatego cieszmy się chwilą i małymi rzeczami, które mogą wszystko diametralnie zmienić.

Pozdrawiam, Sara

pokaż więcej

 
2017-06-17 18:39:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Szklany Tron (tom 1)

http://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com
"Tyle książek i ani jednego człowieka, który by po nie sięgnął!"


Choć Sarah J. Maas udowodniła, że potrafi przyciągnąć do siebie czytelnika, do "Szklanego tronu" podchodziłam z rezerwą. Oczywistym faktem stało się to, że jeszcze bardziej pokochałam sposób w jaki pisze. Przemawia do mnie i zmusza do sięgnięcia po inne, coraz to bardziej zwariowane...
http://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com
"Tyle książek i ani jednego człowieka, który by po nie sięgnął!"


Choć Sarah J. Maas udowodniła, że potrafi przyciągnąć do siebie czytelnika, do "Szklanego tronu" podchodziłam z rezerwą. Oczywistym faktem stało się to, że jeszcze bardziej pokochałam sposób w jaki pisze. Przemawia do mnie i zmusza do sięgnięcia po inne, coraz to bardziej zwariowane powieści, które snuje w swojej głowie, a potem przelewa na papier. Według mnie tytuł, który nawiązuje do jednego fragmentu w książce, choć intrygujący to nie pasuje. Przechodząc do rzeczy, "Szklany tron" to opowieść o Cealenie, której imienia nie potrafię poprawnie przeczytać (jak większości postaci zapewne) młodej zabójczyni, która rok temu trafiła do kopalni za karę. Jak można wywnioskować na pewno nie było tam cudownie, ale tu zaczyna się coś dziać i nie całkiem przypadkiem trafia na "wolność", dlaczego napisałam to w cudzysłowie? Otóż w zamian za wolność musiała wziąć udział w turnieju, ale o tym przeczytacie sami. Jak już kiedyś wspomniałam, w absolutnie każdej książcesą takie osoby, przez które można dostać szewskiej pasji, więc są i one. Na pierwszy ogień pójdzie Cain - osiłek, zadufany w sobie, bezmózgi żołnierz, przeciwnik Cealeny, który jedyne co robi to walczy (wcale nie tak dobrze jak mu się wydaje), a także ma głupkowate odzywki, no ale ktoś musi robić za błazna. Druga osoba to Kaltain, próżna dwórka, która liuczy na przychylność księcia. Taka głupia gąska, która za koronę odda wszystko, nawet szacunek do samej siebie . Żeby nie rozdrabniać się przy mało istotnych sprawach przejdę do stylu pisania autorki, który urezka mnie za każdym razem.

"Światło i mrok. Życie i śmierć. Gdzie jest moje miejsce?"

Prawdę mówiąc nie wiem jak osiągnęła taki efekt, niebanalni bohaterowie, wymyślny ny świat z przeróżnymi problemami i przede wszystkim dobra i ciekawa fabuła. Teraz książek fantasy jest w bród i ciężko przyciągnąć uwagę czytelnika na tyle, żeby chciał czytać dalej, bo albo robi to z ciekawości czy może być jeszcze gorzej albo zostaje postawiony przed faktem dokonanym. Sarah sprawiła, że ciągnie mnie do jej książek jak ćmę do światła, a zawdzięcza to między innymi temu, że jest konkretna, nie tworzy głównych bohaterów z irytującymi cechami, no może w niektórych sytuacjach się zdarzyło, ale także tym, że wie kiedy skończyć, a to sprawia, że ciągle powracamy do tego myślami. Skoro już wspomniałam o tym co mi się nie podoba i podoba przejdę do podsumowania.
"Najprawdziwszym złem na świecie są czyny człowieka."
Sarah J. Maas z dnia na dzień przyciąga nowych fanów. Często zastanawiałam się jak to się stało, że aż tak przyciąga uwagę swoją twórczością. Po trzeciej książce właśnie tej autorki uświadamiam sobie, że to właśnie to jak pisze i jakich bohaterów tworzy jest kluczem do sukcesu, jej książki nie nudzą, jej książki zmuszają nasz mózg do intensywnej pracy. Choć każda nowsza książka tego typu zawiera w sobie cząstkę pięciu innych książek tego czy innego gatunku, to ta jest całkowicie oryginalna, ciekawa i wciągająca. Nie myślcie sobie, że zachwalam ją z przymusu, albo bo taka jest moda, po prostu wybierając sobie książki zwykle jestem pewna, że zrobiłam to nie bez powodu i moja kobieca intuicja mi , że Sarah J. Maas i jej "Szklany tron" była strzałem w dziesiątkę za równo dla młodzieży, jak i dla osób dorosłych. Dodam wam także w tajemnicy, że spodziewałam się trochę lepszego wątku miłosnego, ale ciii... To powiedziałam wam na ucho i to wy stwierdzicie czy mam trochę racji czy też się mylę.

pokaż więcej

 
2017-06-17 18:37:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Z Carverem męczyłam się dobre parę miesięcy, ale nie przez jego fabułę, tylko dlatego, że miałam go w formie e-booka, który niestety sprawiał, że mój wzrok dostawał w kość. Z racji tego, że jestem informatykiem i powinnam być przyzwyczajona do ekranu, to brak czytnika robi swoje, czytało mi się ciuężko i bardzo, bardzo powoli. Choć książka naprawdę mnie zaciekawiła. Jest to dość zagmatwana... Z Carverem męczyłam się dobre parę miesięcy, ale nie przez jego fabułę, tylko dlatego, że miałam go w formie e-booka, który niestety sprawiał, że mój wzrok dostawał w kość. Z racji tego, że jestem informatykiem i powinnam być przyzwyczajona do ekranu, to brak czytnika robi swoje, czytało mi się ciuężko i bardzo, bardzo powoli. Choć książka naprawdę mnie zaciekawiła. Jest to dość zagmatwana powieść, która swój początek ma, gdy Carver, który tak naprawdę nazywa się Proxima ląduje na ziemi. Wszystko ładnie, pięknie, ale coś jednak mi nie pasowało, informacje o wcześniejszych wydarzeniach były zdawkowe, więc wszystkiego trzeba buło się domyślać. Świat Carvera podzielony był na rasy, o ile się nie mylę i dobrze pamiętam, chłopak był Dourem (?), a ci źli to bodajże Flemisi lub Flamesi. Do tych nazw nie przywiązałam większej uwagi dlatego mogę się mylić co do ich pisowni. Dlaczego? Ponieważ żeby nie zgubić się w akcji, nie przywiązywałam uwagi do szczegółów. No właśnie, dynamiczna akcja to ogromny plus, ciężko się nudzić. Bohaterowie nieco mdli i trochę nie poważni, ale (o dziwo) żaden nie irytował mnie swoim zachowaniem. Przykrym faktem jest to, że książka, mimo iż spełnia warunki dobrej nie zaciekawiła mnie swoją fabułą na tyle, żebym chciała ją kontynuować, a jestem pewna, że jest druga część. Powieść ta była bardzo przewidywalna i schematyczna, typowy schemat walka dobro-zło i powiązane, które tylko odpychają od dalszego czytania. Myślę, że autor miał nawet ciekawy pomysł, ale dokończył go na siłę, dodając nowe nieco nudne wątki, które nic ciekawego nie wnosiły do fabuły i rozwoju akcji. Posługuje się także prostym językiem, który nie wymaga od nas większego skupienia. Czyli mówiąc w skrócie książka mało wymagająca, a nawet popadająca w nudę, po moim zaintrygowaniu opisem nie zostało nic, bo zginęło w czasie czytania. Nie ma to na celu obrazy autora czy samej książki, aczkolwiek uważam, że traciłam czas na coś, co kompletnie mnie rozczarowało. Naprawdę miprzykro, że wyszło tak, a nie inaczej, niemniej jednak książka była po prostu banalna, przewidywalna i jak na młodzieżówce sci-fi, nie zdała mojego testy. Och... No nie lubię pisać krytycznych opinii, ale co mogę poradzić, nie będę kłamać i mówię prosto z mostu, że ocenę zawdzięcza tylko okładce. Dodam także, że nie polecam, bo naprawdę można zanudzić się na śmierć...

Pozdrawiam, Sara

pokaż więcej

 
2017-06-07 21:13:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Seria: Salamandra

https://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com/

Zwykle, kiedy jakaś osoba ma nieskalaną opinię, reszta tylko czeka wypatrując okazji, by nie zostawić na niej suchej nitki.


Ostatnimi czasy stało się bardzo głośno na temat tej książki, głównie dlatego, że powstał serial, który oczywiście zdążyłam już obejrzeć. I tak pluję sobie w brodę, że to zrobiłam, ale co się stało to się nie odstanie....
https://niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com/

Zwykle, kiedy jakaś osoba ma nieskalaną opinię, reszta tylko czeka wypatrując okazji, by nie zostawić na niej suchej nitki.


Ostatnimi czasy stało się bardzo głośno na temat tej książki, głównie dlatego, że powstał serial, który oczywiście zdążyłam już obejrzeć. I tak pluję sobie w brodę, że to zrobiłam, ale co się stało to się nie odstanie. Posiadam co prawda okładkę filmową, ale spotkałam się też wcześniej z oryginalną i szczerze mogę powiedzieć, że filmowa bardziej mnie urzekła. Utwór sam w sobie poruszył mną do głębi, ponieważ pokazuje jak w dzisiejszych czasach traktujemy swoich rówieśników, mówię oczywiście o młodzieży w wieku od 13 do 18 lat, a może wzwyż. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia co o niej powiedzieć, jestem po prostu poruszona faktem jak ślepi potrafimy być na czyjeś cierpienie i nie dostrzegać niemego wołania o pomoc, choć dzieje się to pod naszym nosem. Odrobinę odbiegam od książki, ale już wracam. Clay Jensen to złoty chłopiec, nikt nie może powiedzieć o nim złego słowa, natomiast Hannah to jego rówieśniczka ścigana plotkami i niekoniecznie prawdziwymi obelgami. Jak mówi tytuł Hannah popełniła samobójstwo z trzynastu powodów, a Clay jest jednym z nich, czy aby na pewno przyczynił się do jej decyzji? Podoba mi się styl, którym posługuje się autor, ukazuje książkę i powieść z pierwszej osoby, tak jakbyśmy się w niej znajdowali i czuli to co czuje Clay. Postać Hannah pojawia się oczywiście tylko na taśmach i wspomnieniach chłopaka, ale nam całkiem dobre wyobrażenie. Nie jestem zadowolona z faktu, iż najpierw obejrzałam, a dopiero teraz przeczytałam, aczkolwiek przynajmniej dało mi to jakieś wyobrażenie postaci, gdyż książka nie zawiera opisów wyglądu postaci, ani nie określała jako tako ich wyglądu, więc autor pozostawił pole do popisu wyobraźni, za co należy się ogromny plus dla powieści. Porównam oczywiście serial i książkę, bo skoro już popełniłam zbrodnię na moim czytelnictwie to szkoda byłoby to pominąć. Otóż to oczywiste, że adaptacja różni się totalnie od książki, więc zacznę od tego, że wymienię te największe różnice:
Trudno mówić o rozczarowaniu, gdy potwierdzają się twoje oczekiwania.
Otóż akcja w książce toczy się jednego dnia, wieczoru i nocy, a w serialu rozdzielono to na parę dni i pokazano co się dzieje w między czasie. W książce Clay słucha wszystko od razu, natomiast w serialu jest zupełnie inaczej, jakby to przekazać, ale nie namieszać, tak jakby chciał a nie mógł.
Dość zdradzania szczegółów, jeśli jesteście ciekawi to szczerze wam polecam i jedno i drugie. Przeczytałam tę książkę w parę godzin i muszę przyznać, że nie do końca potrafię pozbierać się po kacu książkowym, jakiego doświadczyłam od czasu przeczytania Dworu.

Opis sam w sobie jest intrygujący, a wygląd tylnej strony okładki zapada w pamięci, dlatego uważam, że wizualnie, ale też fabuła i ogromny przekaz, który w sobie ma przeogromny przekaz wart tego aby go ujrzeć. Książka zmusiła mnie do myślenia i łączenia różnych wątków, a także dała powód do zmienienia sposobu w jaki patrzę na swoich rówieśników, bo choć bohaterowie nie zdawali sobie sprawy co się dzieje to takie przypadki zdarzają się niezwykle często, może nie tuż obok nas, ale dzieją i czasem mamy szansę żeby temu zapobiec, aczkolwiek musimy otworzyć się na drugiego człowieka i nie oceniać go po tym, co mówią inni, bo plotki to najgorsze co może być, a my możemy temu zapobiec. Niech teraz każdy pomyśli, kiedy ostatnio plotkował? Ja się przyznam, mogę powiedzieć, że robiłam to zaledwie parę godzin temu, każdy to robi, bez wyjątku, nawet nieświadomie i czasem taka mała plotka, może przyczynić się do okropnych skutków. Żeby nie przeciągać, a także niepotrzebnie kręcić się wokół tematu, więc przejdę do podsumowania.

Książka zasługuje na totalne uznanie,za sam styl autora, który na pewno na długo zapadnie mi w pamięci, a także podobają mi się książki, które w tak wysublimowany sposób ukazują naturę ludzką, która niekoniecznie jest piękna i czysta, pokazuje bolesną prawdę, która krzywdzi otaczających nas przyjaciół, znajomych czy po prostu innych ludzi, po których mogłoby się wszystko spływa jak po kaczce, ale w istocie ich wewnętrzna powłoka pęka, choć na zewnątrz wyglądają zupełnie normalnie, to w środku może być istne pobojowisko. Dlatego zostawiam was z moim przemyśleniem, otóż czasem powinniśmy dwa razy pomyśleć zanim coś powiemy czy zrobimy, bo możemy naprawdę kogoś skrzywdzić.
Z tym jakże refleksyjnym tematem zostawiam was i liczę, że zachęciłam was do przeczytania, tak naprawdę ze szczerego serca.

Pozdrawiam Sara

pokaż więcej

 
2017-05-31 22:09:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)

"Jeśli nie chcesz się zaangażować całym sercem, to lepiej sobie daruj, inaczej zginie wielu ludzi."



Gdy przeczytałam pierwszą i drugą część tego cyklu byłam zachwycona i wręcz siedziałam jak na szpilkach, gdy czekałam na kolejną część, więc oto jest! Królewska Klatka to ogromny kontrast co do poprzednich części, szczerze mówiąc przez większość książki była monotonia, do której Victoria...
"Jeśli nie chcesz się zaangażować całym sercem, to lepiej sobie daruj, inaczej zginie wielu ludzi."



Gdy przeczytałam pierwszą i drugą część tego cyklu byłam zachwycona i wręcz siedziałam jak na szpilkach, gdy czekałam na kolejną część, więc oto jest! Królewska Klatka to ogromny kontrast co do poprzednich części, szczerze mówiąc przez większość książki była monotonia, do której Victoria Aveyard nie przyzwyczaiła nas w poprzednich częściach, ale bez obaw, potem zaczęło się dziać, ale nie wybiegając zbyt daleko w przyszłość przejdę do konkretów.

"Oto nasz jeniec, oto świadectwo naszego zwycięstwa"

W recenzji "Szklanego miecza" mówiłam, że jest to mieszanka wielu różnych znanych nam już wcześniej powieści, aczkolwiek autorka wykazała się nie lada talentem tworząc coś co jednocześnie jest tak podobne do innych i zarazem tak bardzo odmienne. Mare, która stała się osobistą zabawką Mavena, otumaniona mocą cichego kamienia, zmieniła się w wrak człowieka, który stłamszony utracił swoją iskrę. Maven odebrał jej prawie wszystko, ale jednocześnie obdarzył ją drugim zaraz po miłości najsilniejszym z uczuć - nienawiścią. Oczywiście mimo tego, że lubię Cala i naprawdę podoba mi się jego związek z Mare, jeszcze mój czytelniczy głód nie został nasycony młodym tyrańskim królem, który z Dziewczyną od Błyskawic tworzyliby zgrany duet. Jak zwykle komuś trzeba przyznać tytuł najbardziej irytującej postaci w książce i niestety tym razem pada na Cameron, jej silna wola, która powinna być atutem irytowała mnie jak nigdy, ale ocenę jej zachowania zostawię wam. Victoria Aveyard w tej części postawiła na różne perspektywy, łącznie książka pokazana była z punktu widzenie trzech osób, Mare to chyba oczywiste i dwóch innych osób, o których się przekonacie czytając. Ciekawi mnie też jakby niektóre momenty, czy nawet rozdziały wyglądały z perspektywy Mavena, bo o dziwo nie było go tak dużo jak można by było się spodziewać. Autorka jak zwykle zachwyciła mnie swoim stylem, a także bez zbędnych innowacji w i tak dobrej fabule przekazała, że można być oryginalnym i zaciekawić czytelnika na tyle, żeby chciał więcej, a co najlepsze czytając końcówkę czułam, że czegoś brakuje, jednej lub dwóch stron, które wyjaśniłyby co stało się dalej. Tak naprawdę nie wiem czy będzie jeszcze jedna część, choć mogłaby wyjaśnić wiele kwestii, które chodzą mi po głowie do teraz. Oczywiście książka dostarczyła sporą dawkę emocji, ale według mnie dopiero w połowie, ponieważ do około 300 strony działo się tylko tyle, że Mare była uwięziona i wspominała o na każdym kroku jak bardzo nienawidzi Mavena i tego co robi. Osobiście sądzę, że po prostu dała się w jakiś sposób złamać, ale to również zostawię waszemu czujnemu oku. Autorka nie popisała się natomiast tak bardzo jak w pierwszej części, dynamika akcji, która dominowała w dwóch pierwszych przyćmiewa trzecią i stawia ją w trochę nieciekawym świetle, ale bez obaw jak wspominałam na początku wszystko się rozkręca na tyle, że czuje się spory niedosyt.

"Nadzieja w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem."
Podsumowując,
Victoria Aveyard i jej powieści zachwycają dynamiką, a także okładki tego cyklu zapadają w pamięć, kolorystyka i minimalizm przedstawiony na nich motyw korony i krwi jest bardzo adekwatny do treści i to podoba mi się najbardziej, czyli w skrócie konkretna oprawa, która przyciąga wzrok jest też dla mnie priorytetem i choć mówi się żeby nie oceniać książki po cykl Czerwona Królowa także kwalifikuje się do mojej kolekcji cudnych okładek. Gorąco wam polecam, lekka i przyjemna lektura, która jest kontynuacją cudnych powieści, które pozostawiają po sobie ogromny niedosyt.

Pozdrawiam, Sara ❤

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte i raz jeszcze polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
118 51 164
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd