Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mila księżycowego światła

Tłumaczenie: Teresa Komłosz
Cykl: Patrick Kenzie i Angela Gennaro (tom 6)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,38 (336 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
13
8
37
7
86
6
125
5
48
4
13
3
4
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Moonlight Mile
data wydania
ISBN
9788376486741
liczba stron
280
słowa kluczowe
Kryminał, Detektyw, Zaginona, Mafia
język
polski
dodał
Łukasz

Powrót pary prywatnych detektywów Patricka Kenzie i Angeli Gennaro. Amanda McCready miała cztery lata, kiedy po raz pierwszy zniknęła ze swego domu w Bostonie. Błagani o pomoc przez jej zrozpaczoną ciotkę detektywi Kenzie i Gennaro zgodzili się zająć poszukiwaniami. Ryzykowali wszystkim, by odnaleźć dziewczynkę, ale kiedy im się udało, Amanda musiała wrócić do zaniedbującej ją matki i...

Powrót pary prywatnych detektywów Patricka Kenzie i Angeli Gennaro.

Amanda McCready miała cztery lata, kiedy po raz pierwszy zniknęła ze swego domu w Bostonie. Błagani o pomoc przez jej zrozpaczoną ciotkę detektywi Kenzie i Gennaro zgodzili się zająć poszukiwaniami. Ryzykowali wszystkim, by odnaleźć dziewczynkę, ale kiedy im się udało, Amanda musiała wrócić do zaniedbującej ją matki i rozbitej rodziny. Teraz Amanda ma szesnaście lat i ponownie znika, a jej ciotka znów puka do drzwi Patricka i Kenzie, obawiając się, że dziewczynkę, która wyrosła na mądrą młodą kobietę, mogło spotkać najgorsze.

Podczas poszukiwań Kenzie i Gennaro muszą zmierzyć się z przeszłością i zadać sobie pytanie: czy można postąpić źle, mając przy tym rację, lub postępując dobrze, jednak się mylić? Postawieni w obliczu zła wykraczającego daleko poza rozbite rodziny i rozwiane marzenia odkrywają, że dawne grzechy nie dają się zapomnieć, a wciąż odradzające się zło przynosi nowe zbrodnie.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Mila_ksiezycowego_swiatla-p-30551-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Mila_ksiezycowego_swiatla-p-30551-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 75
froscinsky | 2012-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2012

„Mila księżycowego światła” jest szóstą i bodaj ostatnią książką z cyklu opowiadającego o parze detektywów Patricku Kenzie i Angie Gennaro. Fabularnie powiązana ze sprawą zaginięcia Amandy McCready, opisanej w „Gdzie jesteś, Amando?”, dotyczy wydarzeń rozgrywających się czternaście lat później. Mała Amanda zdołała niemalże dorosnąć. Nie ma z nią żadnych problemów, w szkole radzi sobie świetnie, a ludzie, mimo iż podchodzą do niej nieufnie, dażą ją odpowiednim szacunkiem. Sielanka trwałaby w najlepsze, gdyby nie fakt, że… ponownie znika.

Dennis Lehane decydując się na kontynuację jednej ze swoich najpopularniejszych książek, wiele zaryzykował. Dotychczas fabularnie każda z powieści stanowiła odrębną całość, a jedynym ich spoiwem była para detektywów. Bardzo mocne zakończenie „Gdzie jesteś, Amando?” pozostawiało czytelnika z mimowolnym opadem szczęki i zwichrowaną psychiką. Nie rozumiem więc, dlaczego autor postanowił zabawić się w analizę tamtego zakończenia i dopisanie nowego rozdziału. Dodajmy, że z różnym skutkiem…

Powieść jest stosunkowo krótka. 280 stron starcza na jeden dłuższy wieczór, czego mimo wszystko nie można uznać za wadę. Od pierwszych stron diabelnie wciąga, przede wszystkim dzięki plastycznemu i bardzo nowoczesnemu językowi. Niestety wspomniana „nowoczesność” w niektórych momentach bardzo razi. Co rusz przyjmujemy na klatę wymienianie kolejnych iPadów, Facebooków i innych wynalazków XXI wieku. Podczas lektury cały czas miałem wrażenie, że Lehane, albo chce się odmłodzić, albo podobnymi zabiegami trafić to młodszego odbiorcy. Można by to jeszcze zdzierżyć, albo puścić mimochodem, ale na prawdę nie rozumiem zdania typu:

„Rozmawiali o grach na PlayStation 2: World of Warcraft i Fallout 4, o Lilu Waynie i T.I. i o jakiejś dziewczynie z siłowni, która pisała na Facebooku o tym, ile dodatkowych ćwiczeń wykonała na Wii Fit, mimo iż mieszka tuż obok parku…”

Pomijam już, że World of Warcraft jest grą pecetową, a Fallout 4, jeśli za takiego uznać New Vegas, ukazało się tylko na konsole nowej generacji. Widać, że autor nie ma kompletnie pojęcia o tych rzeczach, a przecież uruchomienie wikipedii dla takiego nowoczesnego amerykanina ćwiczącego na Wii Fit, powinno być kaszką z mleczkiem. Tłumaczenie na polski też pozostawia wiele do życzenia, bo jak można odmienić w ten sposób ksywę Lil’ Wayne’a? Lil’ jest skrótem od Little, a więc raper nie jest żadnym „Lilem”, ani inną z jego odmian. To już jednak nie wina autora, a przekładu. Nagromadzenie tych nowoczesnych zwrotów i odwołań do ostatnich trendów w świecie, potrafi kłuć w oczy, ale można by je pominąć, gdyby fabuła wciągnęła bez reszty. Wciąga, ale niestety tylko do pewnego czasu.

Przez niemal połowę książki, czytelnik zastanawia się, w jakim kierunku podąży akcja. Kto stoi za tym wszystkim? Czy Amanda na pewno została porwana? Niestety od tej połowy, gdy wszystkie fakty zaczynają się układać, napięcie stopniowo opada, a sama fabuła staje się niemalże banalna. Wplecenie w tę (z początku realistyczną) historię rosyjskiej mafii i średniowiecznego krzyża, niebezpiecznie balansuje na krawędzi autoparodii. Tym bardziej, że niektóre dialogi, bardzo humorystyczne, odbierają pozornie dramatycznym scenom, cały ich ciężar.

Za to świetne są postaci. Szczególnie te kluczowe dla fabuły. Problemy z pracą Patricka Kenzie i chęć porzucenia choć na chwilę matczynych obowiązków Angie Gennaro, są interesujące i pozwalają przywiązać się do głównych bohaterów. To samo jest z Amandą. Śledztwo Patricka poprowadzone jest w ten sposób, że staje się ona bardzo interesującą postacią, ma konkretne i jasno ukierunkowane potrzeby, odmienne od ogółu poczucie wartości. Nie kieruje się opinią ludzi postronnych, a nawet staje się autorytetem dla jednej ze swoich przyjaciółek. To chyba jej postać intryguje najbardziej i sprawia, że jednak chcemy doczytać do końca. Inaczej, nawet mimo wspomnianej sympatii do pary detektywów, mogłoby być z tym różnie.

Jeszcze kilka słów o polskim wydaniu. Dziwi mnie ukazywanie się kolejnych powieści z zaburzeniem chronologii, ale jest to zapewne spowodowane chęcią wydania ostatniego tomu możliwie jak najbliżej oficjalnej premiery. Pomijając „Milę…” wszystkie inne powieści Lehane’a ukazują się we właściwym rytmie. Teraz czekamy na wznowienie „Gdzie jesteś, Amando?” i „Modlitw o deszcz”, a więc do końca roku powinna być dostępna cała seria.

Niestety polecić mogę wyłącznie zagorzałym fanom serii, reszta powinna czytać na własną odpowiedzialność, bo reakcje mogą być różne. Polecam natomiast rozpoczęcie od debiutu Lehane’a „Wypijmy, nim zacznie się wojna„, bo jest o co najmniej klasę lepszy. Tym bardziej, że w jego wczesnych powieściach czuć świeżość i ciężar opowiadanych historii. „Mila księżycowego światła” plasuje się gdzieś pomiędzy tandetnymi kryminałami z kiosku ruchu, a pożądną powieścią o zabarwieniu kryminalnym. Napisana jest przez fachowca, który po prostu nie miał na nią pomysłu. Czyli średniak.

Ocena: 3/6
http://www.noircafe.pl/?p=147

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Batman: Trybunał Sów

Myślę, że można było więcej wycisnąć z historii trybunału sów. Graficznie jest bardzo poprawnie. Ogólnie dobry komiks i tyle.

zgłoś błąd zgłoś błąd