Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
4,36 (11 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
3
5
0
4
3
3
3
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8320203228
liczba stron
93
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Marek

 

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 92
Piratka | 2015-09-11
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Detektyw - parapsycholog ma na nazwisko Talmes, narratorem jest Jackson, niezobowiązująca aluzja do Holmesa i Watsona (Conan Doyle też parał się parapsychologią, lecz unikał jej w swych kryminałach, "Pies Baskervillów" i "Wampiria z Sussex" mimo pozorów horroru mają rozwiązanie mieszczące się w kategoriach detektywistycznych). Dzieło wydane po raz pierwszy w 1926. Esencję książki stanowią zdania typu "Zagłębiłem się w fotelu, rozprężyłem wszystkie mięśnie. Całą siłą autosugestii starałem się zahamować kotłujące w głowie urywki zdań, słów i obrazów, rozprężyć tak samo, jak ciało, swój aparat myślowy, co jak nakręcony automat szedł naprzód bez przerwy, i dojść do tego, żeby nie myśleć świadomie o niczym. Ogromnie to trudne zadanie, z którym borykałem się zazwyczaj bezskutecznie. Teraz jednak, czy to wskutek reakcji po mocniejszym niż zwykle napięciu nerwów, czy to, że Talmes wspomagał mnie odbłyskami swej myśli, gdyż go o to prosiłem, po pewnym czasie odczułem pożądany błogostan nadchodzącego skupienia się i ześrodkowania mojego “ja". Podświadomość moja skierowała w niewyrażonych słowach zew ku duchom opiekuńczym i światłym, bo mnie dźwignęły ku sobie i zostałem jak gdyby wzniesiony o szczebel wyżej w drabinie istnień. Moje “ja" wsłuchiwało się w rytmiczne tętno kroczącego w nieskończoność Bytu. Kryształowa kula rosła, olbrzymiała przede mną, mieniąc się opałowymi blaskami. Widziałem ją nie tylko oczyma, widziałem ją całym sobą. Coraz więcej przybywało, w niej świateł, to znów potworne cienie przewijały się jak złowieszcze smoki. Coś stawało, coś się odtwarzało w tym wzmagającym się chaosie, do którego z każdą chwilą przybywało barw, nieuchwytnych zarysów, wirujących mglistych kształtów."
Talmes w kółko zaskakuje swoją przenikliwością i uwagami pozornie oderwanymi od sprawy, Jackson jest pełen zachwytu. Przyjaciele właśnie zrobili sobie wolne, Talmes wygłasza filozoficzny wykład o geologii i znikomości ludzkiej egzystencji, kiedy w pobliżu rozbija się samochód. Wszyscy przeżyli. Szofer musiał mieć głowę zajętą czymś, skoro stracił panowanie nad kierownicą, zapewne jest prześladowany przez jakiegoś ukrytego wroga, ty też byś na to wpadł, drogi Jacksonie, gdybyś więcej myślał. "Tyle razy zachęcałem cię do systematycznych ćwiczeń ku rozwinięciu ukrytych zdolności ducha. Posiadasz je przecież na pewno, posiada je każdy człowiek. Gdybyś się stosował do moich wskazówek, dostrzegłbyś, tak samo, jak i ja, czarny kłąb przepojonych zimnym okrucieństwem myśli, rzuconych na głowę szofera w celu pozbawienia go zdolności orientacji."
Prześladowcą tym jest wampir energetyczny, wysysający siły z Heleny, córki owego kierowcy. "Zaledwie zacząłem otaczać pannę Helenę myślową osłoną, odczułem nadzwyczaj silne, o niesłychanej przenikliwości emisje promieniowania czyjejś bardzo skonsolidowanej i gwałtownie agresywnej jaźni, które po znaczniejszym dopiero czasie, przy natężeniu do ostatnich granic moich władz duchowych, zdołałem zarówno ważyć, opanować i wreszcie odeprzeć" mówi detektyw. Trzeba jeszcze ustalić tożsamość drania.
Gdyby to ode mnie zależało, zdeptałbym tego potwora, myśli Jackson.
Jacksonie, żadnych myśli ujemnych. To przyciąga najwstrętniejsze wibracje - strofuje Talmes.
Detektyw zastanawia się czy materializacja ciała astralnego zachodzi samoistnie czy doszło do ingerencji Sił Wyższych. Mówi o tym wszystkim jak o sprawie zupełnie normalnej.
"Jacksonie, widzisz, co znaczy niedostateczne skonsolidowanie swego “ja". Zamiast rządzić cudownym aparatem myślowym według swej woli i być jego panem, jest się jego niewolnikiem, jest się we władzy pierwszej lepszej myśli, która niewiadomo kiedy wszczepiwszy się w podświadomość, wypływa następnie często w najnieodpowiedniejszej chwili. Wskutek tego większość ludzi jest niczym innym, jak tylko biernym narzędziem w ręku osobowości zupełnie im obcych, których istnienia nawet nie podejrzewają. A jak bezwzględną i gwałtowną może być tego rodzaju władza – przekonałeś się chyba na sobie..."
Jackson: "Spojrzałem po sobie. Ubranie moje było mocno zmięte i w paru miejscach rozerwane. To bileterzy mnie tak urządzili, ale mniejsza. Za to wiem już, kto jest wampirem."
Trop na który wpadł Jackson jest jednak mylny.
Kto okazuje się wampirem nie wypada ujawniać.
Wampirem był już w poprzednim życiu, i w ogóle ma to już od pokoleń, jeszcze w starożytnym Egipcie, a może i wcześniej... na pocieszenie dodać można iż robi to już resztkami sił a dni jego są policzone.
"- Jak przewidywałem, zgniótł go ciężar jego zbrodniczych myśli.
– Ależ był tam na grobli...
– To było jego ciało eteryczne."
Aha.
Detektyw zapewnia, że gdy wampir pojmie nicość swoich dążeń i pożądań, zrezygnuje z czynienia zła. Tylko skąd ta pewność?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Niezła - zgodnie z opinią na okładce - książka. Nie jest jakoś szczególnie porywająca, bo już z opisu wiadomo mniej więcej czego można się spodziewać....

zgłoś błąd zgłoś błąd