Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Obsoletki

Seria: Linie Krajowe
Wydawnictwo: Czarne
6,27 (374 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
23
8
37
7
109
6
93
5
43
4
18
3
17
2
13
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362268
liczba stron
90
słowa kluczowe
literatura polska, matka, żona
język
polski
dodała
Tajemnica

"Obsoletka to - poza wszystkimi medycznymi powiązaniami - wygodna forma literacka dla nielubiących zapominać. Dla ceniących nie tylko dobre wspomnienia, bo jedną z metod szukania sensu jest dla nich analiza straty. Dla tych wreszcie, którym świadomość, że strata może nadejść w każdej chwili z każdej strony - pomaga osiągnąć szczęście." - Justyna Bargielska "Mitochondria moje podczas lektury...

"Obsoletka to - poza wszystkimi medycznymi powiązaniami - wygodna forma literacka dla nielubiących zapominać. Dla ceniących nie tylko dobre wspomnienia, bo jedną z metod szukania sensu jest dla nich analiza straty. Dla tych wreszcie, którym świadomość, że strata może nadejść w każdej chwili z każdej strony - pomaga osiągnąć szczęście." - Justyna Bargielska

"Mitochondria moje podczas lektury Obsoletek trzęsły się ze śmiechu, zastygały w zadumie i dygotały z zachwytu." - Natasza Goerke

 

źródło opisu: czarne.com.pl/

źródło okładki: czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 212
Anna Pułaska | 2012-10-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 października 2012

"Obsoletki" to debiut prozatorski Justyny Bargielskiej... lubię czytać prozę stworzoną przez - dotychczas li i jedynie - poetki. Tak było z Anną Janko i tak jest z Justyną Bargielską.
Jej „obsoletkowe” krótkie formy zaczarowują czytelnika kunsztem słownym, doborem słów i ich wieloznacznością w kontekście przekazywanej treści.
Sprawiają, że pomimo -czasem- abstrakcyjności, całość czyta się na jednym wdechu, a na drugim czyta się po raz drugi, bo - przynajmniej w moim przypadku - potrzebna była ponowna lektura, bym w pełni doceniła kunszt autorki, bym czytając zaśmiewała się do łez, pomimo - zdawałoby się - niestosowności mego śmiechu "w zaistniałych okolicznościach".
Bo tak naprawdę książka jest o śmierci, głównie tej najtrudniejszej - przedwczesnej, przed-urodzeniowej i o radzeniu sobie z nią, o życiu dalej – pomimo…
Nauczyłam się od Justyny Bargielskiej, że to co boli, co jest z gruntu najczarniejszym koszmarem, można przeżyć - nazywając sprawy po imieniu, bez zbędnych emocji, rzucając słowa lekko na wiatr, niech rozwieje...

Poniżej "próbki zachęcające":
1. "Żebyśmy nie uciekli przed popisem, organista bez ostrzeżenia przeszedł do chopinowskiego marsza, a córuś wykonała element interpretacyjny "ślizganie się brzuchem po ławie w takt muzyki". Odpowiadała jej emfaza, z jaką organista produkował smutne nutki swymi sękatymi dłońmi, bo pozwalała pokazać świętemu zgromadzeniu część majtkową białych rajstopek"
2. "Mignął mi grób opatrzony dwojgiem nazwisk: leżała w nim Janina pierwszego i drugiego wota i anonimowy żołnierz, najwyraźniej na szybko dołożony do Janiny w czasie działań wojennych, gdy czasu brak na zaloty, a tym bardziej higienę"
3. "- I jak się czujesz? - spytała, patrząc na mój nowozelandzki wózek i śpiące dzieci [...]- O Boże, one wstają - dodała [...] Wstawały, istotnie, jak lipcowy świt nad Stalingradem, mętnie, lecz ostatecznie groźnie".
5. "Ale ktoś, kto jest gotów ponieść tyle nakładów, żeby udowodnić, że jest w porządku, to jest twardy przeciwnik i na takiego lecę lotem koszącym. Oczywiście twardość takiego przeciwnika ustaje w pościeli, ale ze względów epidemiologicznych i światopoglądowych, jest to dla mnie fakt medycznie nieistotny"
6. "Niezwykłe jest to uczucie rozpadu, którego doświadcza się na myśl o śmierci własnego dziecka - i stojąca za nim świadomość, że gdyby dziecko umarło naprawdę, ów rozpad, który teraz, w ramach fantazji, postrzega się jako kompletny - choć chwilowy - byłby sto razy większy."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cena szczęścia

Pierwsza część zdaje się być tylko preludium do kolejnych. Akcja się rozkręca poznajemy tajemnice o jakich nikt nawet nie myślał. Książka wciąga, nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd