Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pierwszy dzień wolności

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,43 (54 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
10
8
9
7
17
6
6
5
6
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
139
słowa kluczowe
Kruczkowski, Niemcy, naziści
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
apneah

Inne wydania

Lekarz niemiecki, doktor Rhode, pozostał wraz z dwiema córkami, Ingą i Luzzi, w rodzinnym miasteczku. Zjawia się tu grupa polskich oficerów, wyzwolonych z niemieckiego oflagu. Inga została zgwałcona przez mężczyzn wracających z przymusowych robót w Niemczech. Jan, jeden z oficerów, staje w jej obronie przed tymi, którzy chcą korzystać z "prawa zwycięzców". W miasteczku zjawia się także Otto,...

Lekarz niemiecki, doktor Rhode, pozostał wraz z dwiema córkami, Ingą i Luzzi, w rodzinnym miasteczku. Zjawia się tu grupa polskich oficerów, wyzwolonych z niemieckiego oflagu. Inga została zgwałcona przez mężczyzn wracających z przymusowych robót w Niemczech. Jan, jeden z oficerów, staje w jej obronie przed tymi, którzy chcą korzystać z "prawa zwycięzców". W miasteczku zjawia się także Otto, narzeczony Ingi, wraz z oddziałem SS.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1681
Wojciech Gołębiewski | 2015-10-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 października 2015

Na LC jedna, jedyna opinia i od cytatu z niej zacznę. Pod pseudonimem "kasiamaja" ktoś słusznie pisze:
"Wiele zrobić nie mogę, ale pragnę Wam Czytelnicy z całego serca polecić czytanie Kruczkowskiego - wszystkie jego utwory. Uważam że pisarz JEST MISTRZEM w tworzeniu dialogów. Niby proste a jakże wciągają - nie chce się od nich oczu oderwać, mimo, że pieką, bolą, szczypią i wszystko inne. W nocy o północy mogę Kruczkowskiego czytać. Poważnie. I nie przesadzam. TO JEST ARCYDZIEŁO. Takie moje zdanie."

Świadomie nie uroniłem nawet pół słowa z cytatu, by nie zatracić wrażenia emocjonalnego, jakie on wywołuje. Oczywiście, zgadzam się z jego każdym słowem, lecz, by nie wpaść w zbytnią powagę i pompatyczność , a jednocześnie Państwa czoła trochę rozchmurzyć, pozwolę sobie na dygresję.

Bździć o wolności, a w szczególe o prawie do niej, lubimy aż nadto, lecz jak ją wykorzystać to rozumu i rozsądnych pomysłów nie staje. Zaraz będę o tym pisał, a teraz zauważę, że w jej ramach, zdążyliśmy zdewastować, w ramach walki z komuną, wszystkie nasze tj zwykłych ludzi, społeczeństwa, zdobycze. Paranoja ! Zniszczyliśmy sieci żłobków, przedszkoli, Domów Kultury, bibliotek, domów wypoczynkowych FWP, a nawet klubów LZS-u. Kolejni politycy otwierają lub zamierzają otwierać np przedszkola czy też budują boiska dla "orlików". A gdzie się podziały dotychczasowe ? Sukcesy polskiego sportu zawdzięczamy w olbrzymim stopniu LZS-om, które umożliwiały uprawianie sportu szerokim masom. Cała Polska kopała piłkę dając wyszkolony narybek dużym klubom i reprezentacji. W "wolnej" Polsce tworzy się kadrę ściągając polskich zawodników grających w zagranicznych klubach i tam wyszkolonych, bądź nadaje się potencjalnym kadrowiczom - polskie obywatelstwo. Podobnie z literaturą.

Wykorzystano wolność, by rozprawić się z niewygodnymi. A „cham”, lewicowiec Kruczkowski był niewygodny dla „Kordianów”, od 1932 roku, gdy opublikował dramat „Kordian i cham”, przerobiony później na sztukę. Dramat zrobił furorę, ale wielu zabolał; praktycznie jedynym, który stanął po stronie Kruczkowskiego był mój ulubiony Karol Irzykowski. W Polsce powojennej Kruczkowski piastował wysokie stanowiska polityczne, więc był nietykalny; w dodatku w 1949 popełnił genialny dramat „Niemcy”, który natychmiast stał się obowiązkową lekturą szkolną. W 1959 napisał omawiany, który ja odbieram jako genialne preludium do „Nieszczęsnego daru wolności”, mego nauczyciela (z wyboru), ks. J. Tischnera. Nienawistne „Kordiany” doczekały się wolności, by niewygodnego, świetnego pisarza zepchnąć na margines. W dodatku panowie pisarze, prześladowani w luksusowych Domach Pracy Twórczej, pisali do „szuflady”, tylko, że gdy wolność nastała okazało się, że szuflady są puste.

Proszę Państwa, jeszcze raz podkreślam, że myślący Polak MUSI poznać co najmniej trzy dramaty Kruczkowskiego: „Kordian i cham”, „Niemcy” oraz „Pierwszy dzień wolności”. Teraz przejdźmy do największej niespodzianki. Największym znawcą twórczości Kruczkowskiego była Jadwiga Kaczyńska, matka bliźniaków, która w 1992 opublikowała monografię bibliograficzną Kruczkowskiego, jak również inne prace na temat jego twórczości, szczególnie „Niemców”

Proszę Państwa, czytajcie Kruczkowskiego, bo warto, a ponadto, by zobaczyć czemu niektórzy tak się go boją.
Co do treści tej książki, to wystarczy jedno zdanie: póki była wojna każdy na swój sposób wiedział co robić, a gdy nastał pokój nikt nie wie jak zagospodarować otrzymaną, upragnioną wolność. Jak trafnie brzmi określenie Tischnera: nieszczęsny dar wolności. Aby dać Państwu w miarę pełny obraz utworu posłużę się jeszcze określeniem z Wikipedii, że Kruczkowski przedstawił:
„.....upojenie, a jednocześnie rozczarowanie wolnością..”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Anna w Nowym Jorku. Czyli życie z (ob) ciachem

Hahah co za śmieszna książka. Oczywiście pozytywnie. Bohaterka szalona, jej perypetie również. Taka normalna książka z morałem. Lekka, nieskomp...

zgłoś błąd zgłoś błąd