Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pochwała głupoty

Tłumaczenie: Edwin Jędrkiewicz
Wydawnictwo: De Agostini, Ediciones Altaya Polska
7,22 (140 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
19
8
30
7
38
6
22
5
15
4
3
3
1
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Morias egchomion id est Stultitiae laus
data wydania
ISBN
83-7316-009-4
liczba stron
232
kategoria
satyra
język
polski
dodała
Dąbrówka

"Pochwała głupoty" jest satyrą na renesansowe społeczeństwo, w której Erazm z Rotterdamu skrytykował przywary społeczne, takie jak przekupstwo, hipokryzja, czy rozwiązłe obyczaje kleru.

 

Brak materiałów.
książek: 292
Gapcio | 2014-12-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Kamień milowy w historii myśli europejskiej, głos rozsądku pośród oceanu zepsucia i wynaturzenia.

Paradoksalnie, poprzez pobudzenie ruchu, który zniesie w przyszłości wiele z piętnowanych tu nadużyć, opatrzył Erazm swą rozprawę terminem ważności. Choć bowiem długo przygotowuje w niej grunt pod krytykę machiny kościelnej, nie ulega wątpliwości, iż ona właśnie jest głównym celem jego złagodzonego konwencją i ostrożnością ataku.

"Pochwała głupoty" nie jest zwykłą satyrą. Uwagę przyciągają jej precyzyjna konstrukcja i przejrzysta argumentacja, imponujące szczególnie w świetle informacji, iż dziełko powstało błyskawicznie i mimochodem.

Po pewnym czasie wystąpiło u mnie jednak zjawisko znużenia, podobnie jak przy lekturze - poruszających tę samą tematykę, ale dobitniej określonych światopoglądowo - "Listów ciemnych mężów". "Pochwała głupoty" jest wprawdzie misterniej skonstruowana i mniej monotonna, ale w oczach współczesnego odbiorcy pogrążają ją zbyt gęste przypisy. Część winy za taki stan rzeczy ponosi sam autor, nieustannie cytując starożytnych. Świadomość, iż czyni to prześmiewczo, w niczym mi nie pomagała. Drugim winnym jest tłumacz, który postanowił przekazać w odnośnikach nie tylko wiedzę na temat żywotów i poglądów wszystkich wspomnianych w tekście klasyków, ale i fakty powszechnie znane każdemu, kto choć w części przebył rodzimy system edukacji, zbliżając się niniejszym do niechlubnego rekordu brania czytelnika za durnia, ustanowionego przez jednego z tłumaczy "Czekając na Godota", który czuł się nawet zobowiązany wyjaśniać, iż kilkakrotne powtórzenie przez bohatera tego samego wyrazu stanowi efekt jąkania się.

Przypisy mają służyć jako proteza wiedzy, a nie myślenia.

Dziś bardziej interesującymi od zasadniczego dzieła wydają mi się towarzyszące mu wstęp - umieszczający "Pochwałę" w kontekście historycznym - oraz nawiązana po wydaniu rozprawy korespondencja autora z Marcinem van Dorpem, dająca świadectwo przepaści między dwoma uczonymi. W niej to Erazm jasno i dokładnie wykłada, co oznaczają kolejne ustępy, a van Dorp, reprezentując zresztą większą grupę dotkniętych tekstem teologów, daje świadectwo niezbyt dobrej woli, a przede wszystkim naiwności oraz niezdolności do samodzielnego myślenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przeczucie

Czytywałam już kryminały polskie, amerykańskie, „liznęłam” nieco skandynawskich, ale po japońskie jeszcze nie miała okazji sięgnąć, kiedy więc pojawił...

zgłoś błąd zgłoś błąd