Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,49 (1363 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
59
9
105
8
160
7
400
6
293
5
202
4
62
3
60
2
10
1
12
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Candide ou l'optimisme
data wydania
ISBN
8373895647
liczba stron
78
słowa kluczowe
Los, Upadek, Pesymizm, Przemyślenia
kategoria
satyra
język
polski
dodał
Arek

Najsłynniejsza z powiastek Woltera, KANDYD, będąca krytyką optymistycznej filozofii G.W.Leibniza, ukazuje powszechność zła w świecie oraz rządzący losem ludzkim przypadek.

 

książek: 0
| 2012-05-12
Na półkach: Przeczytane, Proza

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Muszę przyznać, iż "Kandyd" jest jedną z przyjemniejszych lektur, jakie czytałam. Osobiście uważam, że może on dostarczyć więcej powodów do dyskusji niż niektóre z polskich powieści, jakie figurują na spisie ksiąg, które każdy uczeń przeczytać powinien. Ale...

Zacznę od spraw typowo technicznych. Z początku mą niechęć budziła skrótowość opisywanych wydarzeń, skutkująca nazbyt wartką i pospieszną akcją, w objęciach której nie sposób znaleźć miejsca na spokojne rozważania i przemyślenia, gdyż już trzeba pędzić w inne miejsce, odwiedzane akurat przez głównego bohatera. Po pewnym czasie jednakże przestałam przejmować się objętością książki i poczęłam chłonąć ją w takiej postaci, w jakiej spłodził ją autor. Mimo to nadal uważam, iż historii Kandyda spokojnie można by poświęcić więcej przestrzeni i nie straciłaby ona przez to na wartości.

Tym, co szczególnie uderzyło mnie u Woltera, była suchość i statyczność, jaką tchnęły opisywane ludzkie losy. Zaskoczyło mnie to, ponieważ dowiedziawszy się, iż "Kandyd" jest sprzeciwem przeciwko optymistycznej filozofii Leibniza, spodziewałam się bardziej rozbudowanej sfery emocjonalnej, mającej silnie podziałać na psychikę czytelnika i udowodnić mu niegodziwość świata. Tymczasem odniosłam wrażenie, że autor, postawiwszy na ilość miast jakości, po prostu wylicza kolejne ludzkie tragedie, tak jak w ostatnim rozdziale imiona władców, których egzystencja zakończyła się wyjątkową w pewien sposób śmiercią. Do tej pory nie rozumiem, jak można tragedię czarnoskórego niewolnika zamknąć w kilku zdaniach, niewielkim ustępie gdzieś na spodzie strony. Nawet wyrazy współczucia i łzy Kandyda wydawały mi się sztuczne, nieautentyczne, zupełnie jakby Wolter kreował je na siłę.
Czy taki był jego zamysł? Jeśli tak, dlaczegóż postanowił ukazać niedole ludzkie w tak beznamiętny sposób? Czyżby chciał podkreślić nieznaczność egzystencji ludzkiej, jej drobność, bezbronność w obliczu świata w pesymistyczne przybranego barwy? Na te pytania chyba próżno mi szukać odpowiedzi.

Pomimo wcześniejszych spostrzeżeń wystawiłam jednak "Kandydowi" dość wysoką ocenę. Dlaczego? Cóż, uważam, iż można w nim odnaleźć sporo cennych spostrzeżeń odnośnie rzeczywistości. Wolter odziera ją z przepięknych złudzeń, ukazując jej bezlitosne, nieubłagane oblicze, aczkolwiek... mam wrażenie, że w niektórych momentach dramatyzuje. Mimo iż daleko mi do niepoprawnego optymizmu, za żadne skarby nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę skłonna uwierzyć w aż tak miażdżącą przewagę ludzkiego nieszczęścia. Kandydowi przyszło poznać jeno kilku ludzi, którzy mogli poszczycić się życiem mniej lub bardziej szczęśliwym. Ja mam nadzieję odnaleźć ich więcej.

Tym, co przypadło mi u Woltera do gustu, jest jego bezstronność. Nie faworyzuje żadnej z grup społecznych, ukazując niedole zarówno biednych, jak i bogatych, a niekiedy nawet przedkładając cierpienia możnych nad klęski ubogich. Jeśli o mnie chodzi, nie jestem skłonna przyznać, iż znudzony swą egzystencją Prokurant zasługuje na większe współczucie od ciężko ranionych niewolników, niemniej jednak wyraźnie widzę, że autor zdecydowanie umniejsza, niweluje wartość dóbr materialnych, skłaniając się bardziej ku posiadaniu celu i jakiejś filozofii życiowej. Na wielu przykładach ukazuje również, jak niestała jest pieniężna fortuna i czcze tytuły, które na drugim końcu świata mogą już nie mieć najmniejszego znaczenia.

Jeśli chodzi o głównego bohatera: urzekł mnie on swą niepoprawną wręcz naiwnością i uporczywą wiarą w przymus istnienia na świecie szczęścia doskonałego, niesplamionego cierpieniem. Rozczulającym jest, iż pomimo wyraźnych znaków na niebie i ziemi, pozostał do końca wierny owemu przekonaniu, by zająć się w ostateczności uprawą swego małego ogródka.

Zupełnie odmienną filozofię wyznawał Marcin, który pomimo słuszności swego bezwzględnego, dyktowanego doświadczeniem realizmu, zakrawającego wręcz na pesymizm, wzbudził we mnie smutek i żal. Zawsze tak reaguję na ludzi wyzutych już z wszelkiej wiary w świat, szczęście i jakiekolwiek ideały. Zdolna jestem zrozumieć powody owego światopoglądu, niemniej jednak wydaje mi się on niepomiernie przygnębiający.

"Kandyd" bardzo dobrze zapisał się w mej pamięci, pomimo gorzkich prawd w nim zawartych. Wolter udowodnił, że nie trzeba uciekać się do szczególnie makabrycznych opisów, by ukazać niedole świata. Zabrakło mi u niego jeno większej empatii, wpisanej pomiędzy słowa, jednakże cóż... Nikt nie jest idealny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia

Nad fenomenem Maszy i Niedźwiedzia zastanawiał się chyba każdy, kto ma w domu dziecko. Maszki zaatakowały nasze dzieci i atakują zewsząd: z tv, z półe...

zgłoś błąd zgłoś błąd