Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gosposia prawie do wszystkiego

Wydawnictwo: Sol
6,84 (1666 ocen i 160 opinii) Zobacz oceny
10
118
9
155
8
238
7
520
6
325
5
194
4
43
3
49
2
8
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-925879-3-4
liczba stron
352
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
espeja

Inne wydania

Świat otwiera przed nami nieograniczone możliwości - do takiego wniosku dochodzi bohaterka książki i ma rację. Aby jednak z nich skorzystać, trzeba być otwartym na ten świat, nie bać się zmian ani wyzwań, nie zasklepiać w utartych zwyczajach i poglądach. Trzeba iść do ludzi, nie zastanawiając się, co nam to da i czy aby ktoś nie zrobi nam krzywdy. No risk, no fun! Czy prawie-doktorantka,...

Świat otwiera przed nami nieograniczone możliwości - do takiego wniosku dochodzi bohaterka książki i ma rację. Aby jednak z nich skorzystać, trzeba być otwartym na ten świat, nie bać się zmian ani wyzwań, nie zasklepiać w utartych zwyczajach i poglądach. Trzeba iść do ludzi, nie zastanawiając się, co nam to da i czy aby ktoś nie zrobi nam krzywdy. No risk, no fun! Czy prawie-doktorantka, literaturoznawczyni, może z własnej woli zostać gosposią pracującą "po domach"? I to nie w Ameryce, ale u nas, w Polsce? Czy można mieć radość z pracy? Czy można pokochać kogoś o pięćdziesiąt lat starszego od siebie? Albo o pięćdziesiąt lat młodszego? Czy trzeba tkwić w związku z osobą, która uczyniła nam krzywdę? Zakres naszej wolności jest szerszy niż czasami chcemy to przyznać.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2592
justi | 2012-07-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lipca 2012

"Jeśli rozstanie z mężem jest podstawowym warunkiem osiągnięcia szczęścia, to dlaczego większość historii miłosnych kończy się ślubem?"
Czytając tę książkę mam przed oczami panią Środę, a w pamięci książki Kalicińskiej. Jeśli do tego dodać brak elementarnej wiedzy na temat nauczania Kościoła o małżeństwie, wychodzi mieszanka trudna do strawienia, ale łatwa do czytania.
Kolejna książka promująca porzucenie męża, aby móc się zrealizować i poznać kogoś ciekawego. Jakaś kosmiczna bzdura! Szczęście czeka tuż z progiem małżeństwa, dopiero tam można być sobą.
Gdyby nie język, który lubię, czyli taki z domieszką humoru i ironii, nawet bym się nie męczyła, bo bohaterki nie polubiłam. Bez wad, zbyt pewna siebie, zarozumiała, zawsze ma rację i szczęście. Nie ma takich ludzi. Na dodatek postacie powierzchowne, bez głębi i "pazura".
Bardziej wymagającym czytelniczkom odradzam, mniej wymagającym polecałabym dopiero na bezrybiu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarny manuskrypt

Książka napisana sprawnie, dobra językowo, więc czyta się płynnie. Opowiada ciekawą historię chociaż jakoś bardzo nie wciąga. Teraz zastrzeżenia - mom...

zgłoś błąd zgłoś błąd