Ciało

Tłumaczenie: Elżbieta Piotrowska
Seria: Anatomia zbrodni
Wydawnictwo: Albatros
6,85 (2968 ocen i 276 opinii) Zobacz oceny
10
222
9
182
8
480
7
907
6
679
5
324
4
91
3
61
2
16
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Girl Missing
data wydania
ISBN
9788379859191
liczba stron
320
język
polski
dodał
Zombek

Przywiezione do kostnicy zwłoki nie zdradzają widocznych urazów ani śladów przemocy. Prawdopodobnie przyczyną śmierci jest przedawkowanie narkotyków. Tak zakłada lekarka sądowa Kat Novak, pochylając się podczas sekcji nad ciałem niezidentyfikowanej dziewczyny. Ale wkrótce umierają z przedawkowania kolejne osoby, które wcale nie wyglądają na narkomanów. A to budzi w Kat podejrzenia, że...

Przywiezione do kostnicy zwłoki nie zdradzają widocznych urazów ani śladów przemocy. Prawdopodobnie przyczyną śmierci jest przedawkowanie narkotyków. Tak zakłada lekarka sądowa Kat Novak, pochylając się podczas sekcji nad ciałem niezidentyfikowanej dziewczyny. Ale wkrótce umierają z przedawkowania kolejne osoby, które wcale nie wyglądają na narkomanów. A to budzi w Kat podejrzenia, że tajemnicze zgony mogą być powiązane.

Kiedy jej dom wylatuje w powietrze, Kat nabiera pewności, że jest na właściwym tropie, a zabójca znajduje się bardzo blisko...

 

źródło opisu: opis wydawcy

źródło okładki: skan wykonany dla LubimyCzytać.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 318
nieksiazkowy | 2017-09-19
Na półkach: Przeczytane

Recenzja dostępna także na blogu: www.nieksiazkowy.blogspot.com

Fabuła

Wątek kryminalny koncentruje się na tajemniczych zgonach. Martwe są dwie kobiety i jeden mężczyzna, u wszystkich śmierć powoduje ten sam nikomu nieznany specyfik. Doktor Kat Novak w towarzystwie nowo poznanego mężczyzny próbuje odkryć prawdę i dowiedzieć się, kto i dlaczego wypuścił na rynek tak groźną substancję. Jak to oczywiście w przypadku zbyt dociekliwych osób bywa, drążenie sprawy sprowadza na Kat kilka nieprzyjemnych niedogodności, co więcej – naraża jej życie na niebezpieczeństwo. Odkrywamy tajemnicę związaną ze śmierciami powoli, krok po kroku. Tess Gerritsen z rozdziału na rozdział odsłania przed nami coraz więcej sznurków, a każdy z nich ma prowadzić nas prosto do mordercy. Przyznaję, że nie udało mi się odgadnąć (choć byłam blisko, ale ja raczej jestem kiepska w te klocki), ale i ponownie nie czułam się zszokowana. Celowałam, jakby to ująć, obok, może więc dlatego prawdziwa tożsamość mordercy nie wprawiła mnie w zdziwienie. Niemniej uważam, że cały wątek kryminalny był napisany w sposób naprawdę ciekawy, zainteresował mnie i nie mogłam się doczekać rozwikłania zagadki. Po odkryciu zabójcy rozwiązanie wydawało mi się wręcz boleśnie oczywiste, bo – nie mogę zaprzeczyć – pani Gerritsen zdecydowała się jednak na postać w miarę ewidentną. Nie wiem jednak, czy jest to dobre ujęcie w słowa tego zabiegu. Ostatecznie mądra jestem dopiero po fakcie, gdy znam już wszystkie odpowiedzi, prawda? Jakby jednak nie było, czytelnik wodzony jest za nos tylko po to, by na koniec przekonać się, że rzeczywiście najciemniej jest pod latarnią :) Mimo to końcówka nieco mnie zawiodła, bo bardziej przypominała dla mnie scenę z filmu akcji (i to takiego z Jamesem Bondem, w którym ludzie skaczą z mostów na jadące pociągi i dalej żyją (tak, mówię o „Skyfall”)), ponadto powiało zbytnim dramatyzmem. Jeśli jednak mam ocenić całość, to myślę, że Tess Gerritsen wykonała kawał dobrej roboty.

Wątek romantyczny był dokładnie tak przewidywalny, jak można by się tego spodziewać. Od pierwszego rozdziału wiadomo, pomiędzy kim zostanie nawiązana miłosna nić, jednak sama relacja (stricte romantyczna) rozwija się nieco później, nie zaskakuje czytelnika już po kilku stronach (jak to było w przypadku „Śladem zbrodni”). Nie jest to, rzecz jasna, zbyt ambitnie przedstawiony związek, a na scenę wkroczył nawet schemat w parze ze sztampowymi wymówkami (różnice majątkowo-światowe; „To się nie uda, zbyt wiele nas dzieli!”). Zaskakującą sprawą jest natomiast, że mimo wszystko nie czułam się rozdrażniona tym elementem fabularnym. Wręcz przeciwnie, gdzieś w głębi siebie kibicowałam bohaterom, choć od początku było wiadome, jaki będzie finał ich historii. Podobnie jak przy wątku kryminalnym zawiodła mnie końcówka. Nie wiem, czego tak naprawdę bym w niej chciała, żeby poczuć się zadowoloną, ale do dramatu dodano szczyptę (czyt. garść) słodkości, co nieco zniszczyło efekt końcowy. Przymykając jednak na to oko, stwierdzam, że było lepiej niż zjadliwie. A to już coś!

Fabuła nie zamyka się jednak tylko wokół morderstw i miłości. W „Ciele”, oprócz tych wątków, poruszony zostaje choćby problem władzy. Pod rozwagę zostaje poddana kwestia granicy, do której mogą dotrzeć lokalne elity. Czy są w stanie ją przekroczyć, by poprawić swój image? Tess Gerritsen nie do końca odpowiada na to pytanie. Prawdą jest, że rzuciła takim pytaniem, na swój sposób każąc czytelnikowi zastanowić się, jaka jest prawidłowa odpowiedź. Jednak w gąszczu kryminalnych powiązań sprawa ta zgubiła się i pozostała bez oficjalnego rozwiązania, co niewątpliwie stanowi pewien minus. Nie lubię, gdy autor porusza jakieś tematy, a następnie nie doprowadza ich do końca. Nieco podobnie sprawy miały się przy kolejnym wątku wplecionym do „Ciała”. Pobocznym elementem przez całą powieść pozostają relacje rodziców z ich dziećmi, trudy związane z wychowywaniem potomstwa (tym bardziej jeśli nie jest się biologicznym rodzicem), trudy bardzo często nieprzynoszące żadnych owoców. Wątek ten zajmuje zarówno mało, jak i dużo czasu, niezmienny pozostaje jednak fakt, że zakończenie (tego konkretnego motywu) pozostaje otwarte. A jak wiadomo, z zakończeniami otwartymi różnie to bywa, są bardzo zdradliwym zabiegiem ;) W tym przypadku – zupełnie odwrotnie niż przy pytaniu o elity – wydawało mi się ono jak najbardziej na miejscu. Z jednej strony dawało nadzieję na pomyślne rozwiązanie rodzinnego konfliktu, z drugiej pozostawało słodko-gorzkie, co stanowiło przeciwwagę dla szczęśliwego końca innych wątków.

Bohaterowie

Kat Novak nie wzbudzała we mnie zbyt wiele emocji. To kobieta pracująca w prosektorium, uznająca je za swój azyl, bezdzietna, rozwiedziona. Przez większość książki wydawała mi się raczej bezbarwna, choć zdarzały się jej momenty zadziorności, która zdecydowanie dodawała jej kolorów. Kat, kobieta bojąca się miłości, zraniona po rozstaniu z mężem, czasami grała mi na nerwach, gdy, dla przykładu, sięgnęła właśnie po, wspominane już przeze mnie, ciężkie działo w postaci niezwykle oryginalnych wymówek. Patrząc na nią całościowo, myślę, że była jedną z tych szybko wypadających z pamięci bohaterek. Niczym nie zaskarbiła sobie mojego uznania czy sympatii, wręcz przeciwnie. Zniechęciła mnie do siebie jednym elementem – syndromem bohatera, na który niewątpliwie cierpiała.

Podsumowanie

Z pewnością nie jest to najlepszy kryminał, jaki czytałam, ale do najgorszych też nie należy. Wyjadacze tego gatunku z pewnością znajdą w nim wiele niedoskonałości, jednak serdecznie polecam tym szukającym lżejszego kryminału. I fanom Nory Roberts, bo tym razem Tess Gerritsen trzymała poziom i liczba podobieństw (w samym prowadzeniu historii) wydawała mi się wręcz niewyobrażalna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Skandal

Po przeczytaniu "Kochanki nocy" byłam oczarowana piórem Pani Teresy Medeiros. Tego samego dnia wypożyczyła kolejną jej książkę, "S...

zgłoś błąd zgłoś błąd