Czekam na Was, ale się nie spieszcie

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
8,01 (93 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
13
8
26
7
28
6
2
5
1
4
0
3
1
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377002742
liczba stron
272
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Niezwykły portret niezwykłego księdza. Jana Kaczkowskiego pokochała cała Polska za nieprzeciętne poczucie humoru, które pozwalało oswoić ludziom najcięższe choroby a nawet śmierć. Sam, chory na raka, odszedł przed rokiem, ale został we wspomnieniach rodziny i przyjaciół. Ich wspaniałe opowieści pokazują księdza, jakiego nie znaliśmy.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (207)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 729
Liliowy_bez | 2017-04-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 18 kwietnia 2017

Niezwykle ciepły i wzruszający portret ks. Jana ukazany we wspomnieniach rodziny, przyjaciół i współpracowników.
Te wspominki pokazują nam ks. Jana z różnych perspektyw: jako trochę niezgrabne dziecko o niezwykle bystrym umyśle, jako wymagającego ale i wyrozumiałego szefa, uważnego przyjaciela. Jako człowieka, który był miłośnikiem życia: kochał dobre jedzenie, podróże; był żartownisiem.
Był człowiekiem niezwykle wrażliwym, pełnym empatii dla ludzi a zwłaszcza dla cierpiących pacjentów puckiego hospicjum. Był z ludźmi i dla ludzi pomimo, że sam także był ciężko chory.
Miał cudowny dar zjednywania sobie ludzi niezależnie od ich pochodzenia, profesji czy wyznania. Pomimo, że był księdzem nie potępiał ludzi za to że, byli ateistami - on pytał dlaczego? To niespotykane wśród kleru.
Nie raz zakręciła się łza w oku gdy najbliższa rodzina i przyjaciele wspominali jego ostatnie dni, śmierć ks. Jana oraz mówili o ogromnej pustce, którą po sobie pozostawił.
I pomimo, że w książce nie...

książek: 4509

W marcu nakładem Wydawnictwa Czerwone i Czarne ukazała się książka odnosząca się do osoby zmarłego 28 marca 2016 roku ks. Jana Kaczkowskiego. Publikacja ta nosi tytuł „Czekam na Was, ale się nie śpieszcie”.

Książka podzielona została na dwie części. Pierwszą z nich stanowi rozmowa autorki z Kapsydą Kobro – Okołowicz, która opowiada o tym jak poznała ks. Jana, o ich współpracy na rzecz chorych na nowotwory oraz o przyjaźni właściwie niemożliwej, bo jak pogodzić światopogląd katolickiego księdza z przekonaniami ateistki? A jednak po raz kolejny okazało się, iż osobowość ks. Kaczkowskiego sprawiła, że paradoksalnie to, co niemożliwe stało się faktem.

Opowieść pani Kapsydy jest historią pięknej, chociaż niekiedy również trudnej przyjaźni, która jak się przekonujemy czytając tę książkę wiele wniosła w życie obu stron i śmiało można powiedzieć, że w życiu pani Kapsydy procentuje ona właściwie nieustannie.

Drugą część niniejszej pozycji stanowią wspomnienia osób współpracujących z...

książek: 731
annamagdalena | 2017-11-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Religia

To opowieść o człowieku. Niezwykła historia niezwykłego mężczyzny. Przedstawiać go chyba nie trzeba nikomu. Ksiądz Kaczkowski miał swoje chwile w mediach. Ale to już pod koniec życia. A co było na początku?

Troska o pacjentów, dar zjednywania sobie ludzi wokół, charyzma, oddanie Bogu, spokojne znoszenie cierpienia, podmiotowe traktowanie chorych, umiejętność dawania siebie całego, poświęcanie czasu potrzebującym.

Wspomnienia ludzi, którzy mieli szczęście i okazję go poznać. Wzruszają do łez te opowieści kobiet i mężczyzn tak różnych, a jednak tak zgodnych w swojej ocenie.

Lepsza niż niejedna powieść. Warto.

książek: 7106
MoniS | 2017-09-14
Przeczytana: 13 września 2017

Przyjaciele i rodzina wspominają fantastycznego, zupełnie odjechanego (w pozytywnym sensie oczywiście ;)) lecz niestety zmarłego już Ks. Jana Kaczkowskiego. Z ich opowieści wyjawia się portret przede wszystkim wspaniałego, kochającego ludzi człowieka, który na każdego patrzył podmiotowo a nie przedmiotowo i oczywiście - żyjącego na pełnej petardzie. Jak zwykle odnalazłam w niej dużo materiału do przemyśleń.

książek: 3225

"No cóż, własną śmierć, trzeba przeżyć". Tak mawiał Ks. Jan Kaczkowski, w swoich rozmowach. Mam wrażenie, że to jedna z tych osób, które swoją śmierć, przeżyły w niesamowity, bardzo godny sposób, dając przykład wielkiej siły i wielkiej wiary. Pomijając oczywiście fakt, że rak i ciężka choroba raczej z godnością i siłą się nie kojarzą. Ks. Jan kochał ludzi, był w stanie poświęcić dla nich wiele, poświęcił znaczną cześć swojego życia, by walczyć dla innych osób o zachowanie godności właśnie, człowieczeństwa, bezpieczeństwa i spokoju. Uczył innych z jaką czułością, poświęceniem i oddaniem powinni opiekować się osobami umierającymi. Założył hospicjum w Pucku, które miało być wzorem dla innych. Wyznaczył wysokie standardy opieki paliatywnej, które dla niego były zdecydowanie niezbędne, a niestety brakowało ich w publicznych placówkach. Organizował zajęcia dla studentów medycyny, podczas których nauczono młodych lekarzy, jak rozmawiać z pacjentami, chorymi na śmiertelne choroby, jak...

książek: 89
jarco102 | 2017-05-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 maja 2017

Książki Jana Kaczkowskiego i o Janie Kaczkowskim cechują się bardzo dużą lekkością w czytaniu i odbiorze, jednak mają w sobie wiele powagi, pokory do życia oraz wile wskazówek jak żyć!

I dokładnie taka sama jest ta książka. Można by napisać- jak to dobrze że pani Kapsyda poznała księdza Jana i powstała ta książka. Za każdym razem kiedy czytam książki o księdzu mam wrażenie że poznaje jego osobę głębiej, tak jakbym w innych książkach nie dostrzegał tego co znajduje w kolejnej, jednocześnie z każdą kolejną utwierdzam się w przekonaniu że była to osoba wyjątkowa, taka jakich dzisiaj mało w tym szalonym i zwariowanym świecie. W książce bardzo mnie poruszyły fragmenty wspomnień ludzi, którzy współpracowali z księdzem, którzy go poznali i wszyscy mówili podobnie: był świetnym człowiekiem i teraz po jego śmierci czujemy jego obecność, czujemy jak prowadzi nas przez życie i ja wierze że tak naprawdę jest.
Książka pokazuje wszystkie oblicze Jana, jego wady, słabości, jego inteligencje,...

książek: 1700

Kim naprawdę był Ks. Jan Kaczkowski? Był równym gościem w sukience. Izabela Bartosz, była naczelna czasopisma „Gala”, na potrzeby książki przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, bliską przyjaciółką Jana. To właśnie z jej ciepłej opowieści dowiadujemy się o nietypowym księdzu, który poświęcił życie dla ratowania innych.

Kaczkowski był niezwykłym człowiekiem. Każdemu, kto go kojarzy nie trzeba tego tłumaczyć. Ksiądz, który wyzbył się zbędnego patosu i napuszenia. Od dziecka czuł powołanie i nie przeszkodziła mu nawet widoczna niepełnosprawność. Założył hospicjum w Pucku, podnosił na duchu zarówno chorych jak i ich rodziny. Choć sam zmagał się najpierw z rakiem nerki, w późniejszym czasie z glejakiem, to nie oczekiwał litości ani pomocy, wręcz przeciwnie, postanowił żyć na pełnej petardzie, całe swoje życie poświęcając innym.

Nie brakowało mu poczucia humoru. Potrafił przeklinać, a towarzystwie nawet wyjść na papierosa. Na pewno nie wylewał za kołnierz. Uwielbiał jeść, do...

książek: 258
Dariusz | 2017-08-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 sierpnia 2017

Przeczytałem wszystkie książki, które są związane z księdzem Janem Kaczkowskim. Wspomnienia rodziny, przyjaciół i osób które miały zaszczyt spotkać księdza Jana na swojej drodze życia. Ksiądz Jan nie miał problemów nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, działał jak magnez przyciągał słowem, pracą, nie bał się nowych wyzwań. Przyswoił się z śmiercią, dawał świadectwo na ten temat. Na dwie części książka jest podzielona, pierwsza obszerny wywiad Kapsydą Kobro- Okołowicz, a druga rodzina i przyjaciele.
Iść przez życie na pełnej petardzie. Nie bać się rozmawiać, nie unikać tematów tabu śmierci, religii. Konflikty nie odkładać na drugi tor, tylko rozwiązywać.
Wszystkich wypowiedzi wynika, że księdza Jana brakuje, nie dziwię się. Zrobił dużo dobrego dla ludzi.

książek: 176
anaszko | 2017-07-02
Na półkach: Pożyczone, Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2017

Piękna lektura o człowieku, który mimo wielu przeciwności lodu dokonał cudów.

Powiem szczerze, że same książki ks. Kaczkowskiego nie przemówiły do mnie, źle mi się je czytało i żadnej nie zdołałam dokończyć. Natomiast to jak o nim mówiono porwało mnie bez końca.

Piękny wywiad Kapsydy, opowieści o puckim hospicjum i wspomnienia ludzi, którymi ksiądz się otaczał trafią do serca nawet najbardziej zatwardziałych ateistów.

Lektura pierwsza klasa. Polecam.

książek: 260
Monika | 2017-11-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 listopada 2017

Ks. Jan Kaczkowski we wspomnieniach rodziny i przyjaciół. Hardy Johnny - tak mówiła na niego Kapsyda. Człowiek, który znajdował czas dla każdego, kto go potrzebował. Naturalny, szczery do bólu, potrafił słuchać i nie bał się trudnych pytań. Wymagający od siebie i innych, zawsze gotów, by nieść pomoc potrzebującym. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych, każdy człowiek był dla niego wartościowy. Taki był Jan.

zobacz kolejne z 197 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd