Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Koronki z płatków śniegu

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
6,54 (24 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
3
7
11
6
6
5
0
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377793824
liczba stron
320
język
polski
dodała
Marta

Wielowątkowa saga rodzinna, prowadzona na kilku poziomach tematycznych. To, co było dawniej, przeplata się z tym, co dzieje się teraz. Akcja powieści, rozgrywająca się w latach 1864 – 2015, osadzona jest w realiach historycznych kresowego Polesia i śląskiego pogranicza, oraz współczesnej wsi małopolskiej. Na kartach książki wrze jak w przysłowiowym tyglu; mieszają się barwne wspomnienia,...

Wielowątkowa saga rodzinna, prowadzona na kilku poziomach tematycznych. To, co było dawniej, przeplata się z tym, co dzieje się teraz.

Akcja powieści, rozgrywająca się w latach 1864 – 2015, osadzona jest w realiach historycznych kresowego Polesia i śląskiego pogranicza, oraz współczesnej wsi małopolskiej. Na kartach książki wrze jak w przysłowiowym tyglu; mieszają się barwne wspomnienia, tajemnice rodzinne, postawy, pragnienia, odważne wyprawy, wielkie miłości i bolesne straty. Powoli, jakby pracowicie dziergana przez pokolenia, wyłania się tożsamość tej rodziny – krucha i delikatna, łatwa do zniszczenia, niczym tytułowe koronki z płatków śniegowych.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 398
wasilka | 2017-04-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 kwietnia 2017

Podobno nie ma dwóch takich samych płatków śniegu. Ale, jeśli spróbujemy je połączyć, uzyskamy magiczne i fantazyjne kompozycje, choć przyznać trzeba - nietrwałe. Nasze wspomnienia, rodzinne tajemnice, marzenia i ulotne chwile przypominają nieco zimowy taniec płatków śniegu, wirujących wokół nas i otulających swą delikatnością. Chciałoby się je zatrzymać na zawsze, przechować i przekazać kolejnym pokoleniom. Wspomnienia, zapachy, nastroje zebrała w literackim debiucie Gabriela Anna Kańtor, oddając w ręce czytelników sagę rodzinną "Koronki z płatków śniegu".

Powieść, którą można określić jako historię pogranicza, ponieważ jej fabuła została osadzona pomiędzy Polesiem, Śląskiem i współczesną wsią małopolską, jest utworem prowadzonym na kilku poziomach narracji. Przeszłość i teraźniejszość przeplatają się wzajemnie niczym koronkowy ścieg. Trzeba uważać, żeby nie zgubić żadnego oczka, czy nie pomylić splotu. Wątki, postaci, zmienne tło historyczne - mieszają się ze sobą, ale autorka zadbała o nasz czytelniczy komfort. Już na wstępie wita nas Drzewo Koronkowe, czyli rodzinne drzewo genealogiczne. Dobrze, że jest. Do specyficznej narracji trzeba się przyzwyczaić. Rozmowy, wspomnienia, przeskoki czasowe, w tle zaś dygresje tych, których już nie ma. W "Koronkach z płatków śniegu" mówią do nas również zmarli. Komentują rzeczywistość, towarzyszą codziennym zdarzeniom, spoglądają z góry i chronią kolejne pokolenia rodziny Ruczajów.
Historia sięga 1864 roku, upadku powstania styczniowego, carskich represji i konfiskat majątków ziemskich na Polesiu. Poznajemy wtedy protoplastów rodu, czyli hrabiego Wojciecha Ruczajewskiego i jego żonę Różę Gabrielę z d. Zawiejska. Jest jeszcze pies o wdzięcznym imieniu Ugryź. Będzie nam towarzyszył na kartach powieści. Bezustannie przypominał mi psa występującego w kultowym już serialu telewizyjnym "Czterdziestolatek". Z nim również wiązały się zabawne anegdoty. Ale to już zupełnie inna historia.

Humor jest ważnym elementem opowieści, jednak w rodzinnych wspomnieniach dominują poważne kwestie, szczególnie związane z tożsamością, odrębnością, śląskością. Bo w "Koronkach z płatków śniegu" Śląsk jest kluczowym elementem, wokół którego autorka zbudowała fabułę. Sama spędziła większą część życia na śląskiej ziemi. Jej osobiste wspomnienia wpisują się więc w opowieść o rodzinie, która musiała zmagać się z dramatycznymi wydarzeniami, mającymi wpływ na ich egzystencję. Powstania zbrojne, wojny światowe, praca w kopalniach węgla kamiennego, narodziny i śmierć, tułaczka, konflikty - to tylko niektóre ze składników tożsamości ludzi mieszkających na Śląsku. Przez sto pięćdziesiąt lat rodzina Ruczajewskich vel Ruczajów doświadczyła wiele, zmagała się z przeszkodami, definiowała swoje istnienie poprzez ważne wartości, zwyczaje, tradycje i gwarę. Bohaterowie powieści przemawiają do nas w jednym z najstarszych dialektów języka staropolskiego. Całość okraszona została tekstami przyśpiewek, fragmentami wierszy, folklorem budującym nastrój dawnych lat, ukazującym polską i śląską duszę. Pośród tekstu możemy odnaleźć czarno-białe fotografie ukazujące różne pamiątki, pocztówki, landszafty i portrety.

"Koronki płatków śniegu" to pieczołowicie opowiedziana historia o przeszłości, która pięknie łączy się ze współczesnością, podtrzymując pamięć o rodzinnej tradycji równocześnie otwiera się na obecny świat. Współczesne pokolenia układają sobie życie daleko poza rodzimym Śląskiem. Gdzieś za oceanem rodzą się dzieci, w Argentynie odbywają się ważne uroczystości, słychać polską mowę. Tam nikt już nie ma dylematu, czy opowiedzieć się za śląską, polską a może niemiecką opcją pochodzenia. Bo dziś Ślązak to po prostu człowiek. Prawdziwy, szczery, dumny ze swojej historii, i wrażliwy. Pani Gabriela Anna Kańtor obszyła koronką opowieść o kilku pokoleniach szlacheckiej rodziny z Polesia i rdzennych Ślązaków. Ich historia toczy się w latach 1864 - 2015. Książka wzbogaca obraz Śląska i Ślązaków poprzez osobiste wspomnienia pisarki, która dorastała u boku ukochanej babci, słuchała jej bajania, siadywała w kuchni pod romą (to taka kuchenna półka na przyprawy z kołkami do powieszenia kubków), gdzie czuwała nad nią wykrochmalona makatka z prostym, acz poważnym przesłaniem w stylu: “Miłość i zgoda – domu ozdoba”. Jest w tym wszystkim dużo liryzmu, nieco nostalgii, lecz nie brakuje też dramatyzmu i powagi. Jak to w życiu bywa. Najważniejsze, żeby mieć własną, rodzinną przystań. Trzeba o nią dbać. Jak o koronki z ulotnych płatków śniegu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Światło cieni

Czasu spędzonego z tą książką na pewno nie uważam za stracony. Pozycja dla fanów klasycznego, ambitnego science fiction w stylu Lema lub Dicka. Poleca...

zgłoś błąd zgłoś błąd