Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kokainowe noce

Tłumaczenie: Grażyna Jagielska
Wydawnictwo: Książnica
5,88 (77 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
6
7
18
6
17
5
18
4
4
3
8
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cocaine Nights
data wydania
ISBN
8371328753
liczba stron
280
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Gdy Charles Prentice jedzie do hiszpańskiej miejscowości Estrella de Mar, by wyciągnąć z więzienia swego brata, Franka, jest przekonany, że będzie miał do czynienia z błahą sprawą. Jakież jest więc jego zdziwienie, gdy na miejscu okazuje się, że w grę wchodzi poważne przestępstwo: morderstwo z premedytacją, a co więcej Frank z całą stanowczością przyznaje się do zarzuconych mu czynów. Jednak...

Gdy Charles Prentice jedzie do hiszpańskiej miejscowości Estrella de Mar, by wyciągnąć z więzienia swego brata, Franka, jest przekonany, że będzie miał do czynienia z błahą sprawą. Jakież jest więc jego zdziwienie, gdy na miejscu okazuje się, że w grę wchodzi poważne przestępstwo: morderstwo z premedytacją, a co więcej Frank z całą stanowczością przyznaje się do zarzuconych mu czynów. Jednak Charles przeczuwa, że za zbrodnią kryje się całkiem inna prawda. Poddając w wątpliwość winę swego brata, podejmuje własne śledztwo, które odkryje przed nim przestępcze oblicze nadmorskiego kurortu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 522
Sławek Jurusik | 2012-04-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2012

Społeczeństwo bólu

Charles Prentice, brytyjski pisarz, przybywa do położonej w Hiszpanii, turystycznej miejscowości Estrella de Mar z zamiarem wyciągnięcia z więzienia brata. Problem, którego rozwiązanie początkowo wydawało się formalnością, komplikuje się, gdy aresztowany Frank przyznaje się do winy – morderstwa pięciu osób. Charles szybko asymiluje się w nowym środowisku i rozpoczyna prywatne śledztwo, starając się rozpracować nieznane światu oblicze kurortu.

Początek powieści nasuwa skojarzenie z „Dziennikiem rumowym” Huntera Thompsona – pisarz przyjeżdżający do wypoczynkowej miejscowości, obca mentalność, nieznane obyczaje i tak dalej. Książkę Ballarda wyraźnie odróżniają jednak elementy thrillera, których – przynajmniej w początkowej fazie powieści – jest cała masa. Tajemnicze gwałty, nielegalne filmy pornograficzne, handel narkotykami, morderstwa i sporo zwrotów akcji – wszystkie one sprawiają, że tekst sprawia początkowo wrażenie pozbawionej głębszych wartości sensacji. Nic bardziej mylnego.

Autor w pewnym momencie podsuwa ideę społeczności, opierającej się na przestępczości. Brzmi nieco sprzecznie, lecz po dłuższym zastanowieniu ciężko nie dostrzec potencjału i oryginalności tejże wizji. Brak bezpieczeństwa ukazany jest tu jako bodziec do rozwoju i zmian w życiu, poprzez uświadomienie jego kruchości. Przywodzi to na myśl skojarzenie z „Wehikułem czasu” Wellsa, w którym jedno z opisanych społeczeństw – Eolowie – żyli w nieświadomości dobra i zła, a świat postrzegali w bardzo infantylny sposób, czego przyczyna mogła być tylko jedna – brak zagrożenia. Tylko walka o przetrwanie dostarcza motywacji do działania twórczego, jej brak z kolei przynosi stagnację.

Jedynie przestępczość pobudza ludzi do działania. Wtedy rozumieją, że potrzebują siebie nawzajem, że są razem czymś więcej niż tylko sumą ciał. Ale musi istnieć ciągłe, bezpośrednie zagrożenie.[1]

Wyrażenie „twórcza destrukcja” staje się więc czymś więcej niż jedynie pustym oksymoronem. Pod tym względem tekst przypomina przede wszystkim „Fight club” Chucka Palahniuka – bohaterowie – wychodząc z założenia, że cel uświęca środki – osiągają niezwykle ciekawy efekt: dzięki wszechobecnemu zniszczeniu i deprawacji doprowadzają do pozytywnych zmian. Podobnie sprawa ma się z niektórymi bohaterami – jeden z nich, niejaki Crawford, pod względem destruktywnych, szalonych zapędów do złudzenia przypomina Tylera Durdena, jedną z bardziej znanych kreacji wspomnianego wyżej, amerykańskiego pisarza. To jednak nadal nie koniec porównań. Cierpienie widziane u Ballarda jako motor twórczości artystycznej w podobny sposób przedstawione było w innej książce Amerykanina – „Dzienniku”. Misty Wilmot, narratorka powieści, przytacza masę przykładów, takich jak choćby słynny skrzypek Paganini, ukazując fizyczne i mentalne cierpienie jako bodziec do powstania największych dzień poszczególnych artystów.

Na tej zasadzie więźniowie polityczni uczą się na pamięć „Wspomnienia z domu umarłych” Dostojewskiego, umierający grają Backa i odzyskują wiarę…[2]

Wszystko to sprawia, że „Kokainowe noce” poruszają wyobraźnie, głównie dzięki dogłębnemu ukazaniu bodźców kierujących ludzkimi poczynaniami od bardzo nihilistycznej strony. Pomijając nie wnoszący wiele początek, przypominający słabe thrillery, powieść dostarcza całej masy interesujących teorii odnoszących się do ludzkiej natury.

Zapraszam na http://villmar.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Filadelfia

Wbrew pozorom, to nie o homoseksualizmu tutaj chodzi. Ważniejsza jest sama idea stereotypów i miejskich legend, a przede wszystkim to, do czego mogą d...

zgłoś błąd zgłoś błąd