Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zeszyty don Rigoberta

Tłumaczenie: Filip Łobodziński
Wydawnictwo: Znak
6,6 (538 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
48
8
66
7
194
6
99
5
62
4
16
3
21
2
6
1
8
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Los cuadernos de Don Rigoberto
data wydania
ISBN
9788373194601
liczba stron
376
język
polski

Inne wydania

Gdy Fonsito, pasierb doñi Lukrecji, posuwa się o krok za daleko i uwodzi macochę, małżonkowie się rozstają. Gniew mija jednak szybko, a pozostaje tęsknota, namiętność i erotyzm. Widząc, jak rozdzieleni kochankowie męczą się i szamoczą z własnym sumieniem, mały Fonsito przystępuje do akcji. Rozpoczyna serię intryg, by doprowadzić do pojednania. Vargas Llosa nie spuszcza z tonu: zalewa...

Gdy Fonsito, pasierb doñi Lukrecji, posuwa się o krok za daleko i uwodzi macochę, małżonkowie się rozstają. Gniew mija jednak szybko, a pozostaje tęsknota, namiętność i erotyzm. Widząc, jak rozdzieleni kochankowie męczą się i szamoczą z własnym sumieniem, mały Fonsito przystępuje do akcji. Rozpoczyna serię intryg, by doprowadzić do pojednania.
Vargas Llosa nie spuszcza z tonu: zalewa czytelnika strumieniem zmysłowości i fantazji, każąc się domyślać, ile z jego historii jest prawdą, a ile erotycznym marzeniem. Bohaterowie kuszą się i uwodzą, prowadzą gierki i fantazjują, bez pruderii i z humorem opowiadając o swoich seksualnych przygodach - czy może tylko namiętnych marzeniach? Vargas Llosa każe nam od nowa przemyśleć to, co uważamy za miłość, seks i fantazję.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1979

Moja pierwsza powieść Mario Vargas Llosy (nie wiem za bardzo, jak odmienić jego nazwisko, dlatego od razu przepraszam, jeśli zrobiłam to źle), chociaż powinnam zacząć od 'Pochwał macochy' - pierwszej części historii Rigoberta, Lukrecji i Fonsinto. Może dlatego czasem nie mogłam zrozumieć tej powieści?
Jakoś niezbyt mi się podobała. Nie chodzi mi o treść, bo ta ani mnie nie zafascynowała, ani nie zgorszyła. Czasem, nie wiedząc czemu, nie mogłam się oderwać od 'Zeszytów...', jednak wystarczy mi to, co zdążyłam przeczytać. Jakoś nie mam ochoty dalej ciągnąć tę lekturę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mam na imię Lucy

Od wydawnictwa Wielka Litera dostałam do recenzji najnowszą książkę Elizabeth Strout „To, co możliwe”, a skoro jest to kontynuacja „Mam na imię Lucy”...

zgłoś błąd zgłoś błąd