Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Barcelona

Tłumaczenie: Władysław Jeżewski
Wydawnictwo: Magnum
7,61 (23 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
5
7
8
6
2
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363986889
liczba stron
472
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
eR_

Barcelona Roberta Hughesa, autora znakomitego Rzymu, to fascynująca biografia najbardziej niehiszpańskiego z hiszpańskich miast. Hughes opisuje burzliwe dzieje stolicy Katalonii, opowiada o losach władców, magnatów, artystów, poetów, architektów żyjących i tworzących w tym mieście i oprowadza czytelnika po jego najciekawszych miejscach. Od Parku Güell i surrealistycznej świątyni Sagrada...

Barcelona Roberta Hughesa, autora znakomitego Rzymu, to fascynująca biografia najbardziej niehiszpańskiego z hiszpańskich miast. Hughes opisuje burzliwe dzieje stolicy Katalonii, opowiada o losach władców, magnatów, artystów, poetów, architektów żyjących i tworzących w tym mieście i oprowadza czytelnika po jego najciekawszych miejscach. Od Parku Güell i surrealistycznej świątyni Sagrada Família Gaudiego do postmodernistycznego klubu Torres de Àvila.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwo-magnum.com.pl/showbook.php?id=199

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-magnum.com.pl/showbook.php?id=199

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1708
Wojciech Gołębiewski | 2017-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Robert Hughes (1938 – 2012) - australijski historyk sztuki, autor wielu wspaniałych publikacji m.in. o Goi, o Rzymie i tej omawianej z 1992 roku, o Barcelonie.

Wspaniała monografia katalońskiej stolicy, w której (niestety) nie byłem, lecz dzięki tej lekturze wiem więcej niż duża część moich znajomych, których zachwyt sprowadza się do jednego słowa "Gaudi!!!".
Skoro wspomniałem o Gaudim, to warto przytoczyć fragment „Przedmowy”:
„.....Truizmem jest powiedzenie, że wszystkie miasta kształtuje polityka. A przecież to prawda – i w spektakularnej mierze dotyczy to również Barcelony. Antoni Gaudi to kataloński architekt, o którym każdy chyba słyszał. Aby właściwie odczytać dzieło tego wybitnego twórcy, trzeba wziąć pod uwagę nie tylko jego specyficzne rozumienie katalońskiej przeszłości, ale także poczucie katalońskiej odrębności oraz żarliwy i patriarchalny konserwatyzm religijny. W tym tkwi rozwiązanie pozornej zagadki: dlaczego Gaudi pozyskał sobie bogatych mecenasów, w szczególności Eusebiego Güella. Chodziło bowiem nie tylko o geniusz architektoniczny Gaudiego, lecz także o zgodność ideowych przekonań. Polityczne i gospodarcze dzieje Barcelony są wypisane na jej budowlach i planie urbanistycznym. Nie sposób więc zrozumieć architektury katalońskiej – zwłaszcza wieku XIX, gdy tak silnie wyrażała ona narodowe aspiracje – jeśli nie pamięta się o lokalnej historii i kulturze, które leżą u jej podstaw. To, co zagraniczny turysta bierze na pierwszy rzut oka za „zwykłe” fantazje, ma głębokie korzenie...”

Lokalną tj katalońską historią raczy nas autor przez pierwsze 500 stron, wspominając po raz pierwszy Gaudiego przy opisie Plaça Reial na str 465 (e-book):
„...W 1879 roku młody Antoni Gaudi zaprojektował misterne, sześcioramienne latarnie, zwieńczone atrybutami Hermesa: kaduceuszem (czyli laską oplecioną parą węży) i skrzydlatym hełmem. Katalońskie kręgi gospodarcze przed wiekami wybrały sobie na patrona Hermesa, boga handlu i bogactwa...”

Hughes szeroko omawia historię kultury katalońskiej o której nie mam pojęcia, a prawie wszystkie nazwiska słyszę po raz pierwszy Oczywiście, to nie jego wina, tylko moje ograniczenie. Uczę się z przyjemnością, lecz potrzebną ulgę odczuwam dopiero po stronie 700, gdy przygotowania do Barcelońskiej Wystawy Światowej w 1888 roku ruszają. Niemniej moja ignorancja powoduje znużenie, które pokonuję cytatem o wąsach (s. 750)
„...Wąsy podlegały temu samemu prawu bujności. Każdy mężczyzna je nosił, często tak długie, że wyglądały jak doklejone. Przybierały trzy podstawowe formy. Jeśli rosły poziomo, zawijano je na końcach w spiralki i przypominały suflety z włosów. Jeżeli wąs miał tendencję do rośnięcia pionowo, był czesany, zakręcany w dwa pionowe kolce i usztywniany pomadą. Z takimi wąsami, tyle że dłuższymi, wyglądającymi jak antenki, paradował Filip IV, a po 1920 roku Salvador Dali. Ale jeśli zarost na górnej wardze rósł w różne strony albo cechował się wiotkością, wychodził z tego zwisający bigoti, co przy odpowiedniej długości sugerowało melancholię i smutek jego właściciela. Wrażenie to wprowadzało w błąd, jeśli ów właściciel był bankierem lub inżynierem, jak to się często zdarzało. Na przykład Ildefons Cerdà nosił takie właśnie wąsy...”

O tytułowej Barcelonie autor zauważa (s. 101.5):
„.....Barcelona jest dziś metropolią, lecz nie da się ukryć, że to nadal bardzo prowincjonalne miasto. Poczucie katalońskiej wyjątkowości rodzi niepewność co do nowych inicjatyw kulturalnych (czy da się nimi przyćmić Madryt?) i skłania do przeceniania własnej kultury (a kogo obchodzi Madryt?)....”

Piękna i ciekawa lektura wszechstronnie opisująca Barcelonę okraszona licznymi anegdotami i ciekawostkami, do czytania przez wiele wieczorów, bo pośpiech nie jest wskazany. Zachwycony tym dziełem, na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora. Dla mnie bomba!! - ale tylko 8 gwiazdek, bo dla mnie - za dużo i nieznanych mnie nazwisk, i szczegółów historii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Walet pikowy

Cóż rzec można... słów brak, bo nie ma takowych dobrych (ani złych), by wyraziły co me serce czuje. Me serce bije w rytmie cza-cza, ale nie jest to ry...

zgłoś błąd zgłoś błąd