Błysk. Opowieść o wychowaniu, geniuszu i autyzmie

Tłumaczenie: Magdalena Ziomek
Wydawnictwo: Bukowy Las
7,78 (77 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
17
8
16
7
20
6
9
5
4
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Spark: A Mother's Story of Nurturing Genius
data wydania
ISBN
9788363431822
liczba stron
312
język
polski

Syn Kristine Barnett, Jacob, ma IQ wyższe niż Einstein i fotograficzną pamięć. W ciągu dwóch tygodni sam nauczył się podstaw analizy matematycznej. W wieku dziewięciu lat rozpoczął badania nad nowatorską teorią w astrofizyce, za którą w przyszłości może zostać nominowany do Nagrody Nobla. W wieku dwunastu lat rozpoczął pracę na uniwersytecie na wydziale fizyki kwantowej. A jednak jego genialne...

Syn Kristine Barnett, Jacob, ma IQ wyższe niż Einstein i fotograficzną pamięć. W ciągu dwóch tygodni sam nauczył się podstaw analizy matematycznej. W wieku dziewięciu lat rozpoczął badania nad nowatorską teorią w astrofizyce, za którą w przyszłości może zostać nominowany do Nagrody Nobla. W wieku dwunastu lat rozpoczął pracę na uniwersytecie na wydziale fizyki kwantowej. A jednak jego genialne zdolności łatwo mogły zostać zaprzepaszczone, bo kiedy Jake miał dwa lata, rozpoznano u niego autyzm.

Błysk jest fascynującą historią matki i syna. Otoczony przez specjalistów, którzy uczyli go jedynie podstawowych czynności, tłumiąc prawdziwe pasje, Jake nie robił żadnych postępów, co więcej, wycofywał się do swojego świata, aż w końcu zupełnie przestał mówić. Wtedy jego mama, na przekór wszystkim, podążyła za instynktem. Zrezygnowała ze specjalnego programu nauczania i zaczęła samodzielnie przygotowywać syna do zajęć w zwykłym przedszkolu, wierząc w moc doświadczeń dzieciństwa i radosnej zabawy. Skupiła się na wszystkim, co było w Jake’u wyjątkowe, i pozwoliła mu swobodnie rozwijać zainteresowania, koncentrując się na tym, co umie, a nie na tym, czego nie mógł zrobić. Dzięki ciężkiej pracy, determinacji rodziny, jak również wsparciu przyjaciół i bliskich, Kristine i Michael przezwyciężyli wszystkie trudności, a efekty przeszły ich najśmielsze oczekiwania. Wychowali geniusza.

 

źródło opisu: http://www.bukowylas.pl/

źródło okładki: http://www.bukowylas.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
mantra książek: 2413

Zamieszkać w domku na drzewie

Kristine Barnett to pełna pasji, wrażliwości i kreatywności kobieta, bardzo ciężko doświadczona przez życie. „Błysk” przekazuje kilka bardzo ważnych myśli – nie tylko o wyzwaniach, z jakimi wiąże się diagnoza autyzmu u dziecka, ale przede wszystkim o rodzinnych relacjach w obliczu licznych tragedii, patrzeniu na człowieka pod kątem jego zasobów i realizowania się w tym, co kocha się najbardziej. Jest to też historia, na podstawie której można wysnuć niebezpieczne wnioski, o czym napiszę za chwilę.

Kristine i Michael Barnettowie zorientowali się, że coś jest nie tak z rozwojem ich pierwszego dziecka, gdy Jacob miał niespełna półtora roku. Początkowo tłumaczyli jego specyficzne zachowania fazą rozwojową, ząbkowaniem czy zmęczeniem. Przyszedł jednak moment, w którym został poddany diagnozie i włączony w program wsparcia dla dzieci z opóźnionym rozwojem. Ze względu na słabe postępy, przez następne lata terapia zdominowała życie chłopca, przez dom Barnettów przewijały się tabuny specjalistów, usiłujących dotrzeć do chłopca, by nauczyć go podstawowych czynności. Jake jednak niemal zupełnie ich ignorował, nie dając się włączać w proponowane zadania. Szczególnym momentem było posłanie Jake’a do przedszkola i trudna decyzja o tym, żeby zacząć nauczać go w domu, bo terapia pomagała mu w minimalnym stopniu.

Choć nie w pełni rozumiałam pasje i zainteresowania Jake’a, nie widziałam sensu, aby go do nich zniechęcać tylko dlatego, że nikt ich nie rozumiał, albo dlatego, że nie pokrywały...

Kristine Barnett to pełna pasji, wrażliwości i kreatywności kobieta, bardzo ciężko doświadczona przez życie. „Błysk” przekazuje kilka bardzo ważnych myśli – nie tylko o wyzwaniach, z jakimi wiąże się diagnoza autyzmu u dziecka, ale przede wszystkim o rodzinnych relacjach w obliczu licznych tragedii, patrzeniu na człowieka pod kątem jego zasobów i realizowania się w tym, co kocha się najbardziej. Jest to też historia, na podstawie której można wysnuć niebezpieczne wnioski, o czym napiszę za chwilę.

Kristine i Michael Barnettowie zorientowali się, że coś jest nie tak z rozwojem ich pierwszego dziecka, gdy Jacob miał niespełna półtora roku. Początkowo tłumaczyli jego specyficzne zachowania fazą rozwojową, ząbkowaniem czy zmęczeniem. Przyszedł jednak moment, w którym został poddany diagnozie i włączony w program wsparcia dla dzieci z opóźnionym rozwojem. Ze względu na słabe postępy, przez następne lata terapia zdominowała życie chłopca, przez dom Barnettów przewijały się tabuny specjalistów, usiłujących dotrzeć do chłopca, by nauczyć go podstawowych czynności. Jake jednak niemal zupełnie ich ignorował, nie dając się włączać w proponowane zadania. Szczególnym momentem było posłanie Jake’a do przedszkola i trudna decyzja o tym, żeby zacząć nauczać go w domu, bo terapia pomagała mu w minimalnym stopniu.

Choć nie w pełni rozumiałam pasje i zainteresowania Jake’a, nie widziałam sensu, aby go do nich zniechęcać tylko dlatego, że nikt ich nie rozumiał, albo dlatego, że nie pokrywały się z wzorcowym rozwojem normalnego dziecka. Mogliśmy mu pomóc tylko poprzez nieskupianie się na tym, czego n i e  p o t r a f i ł.

Często zarówno nauczyciele, jak i rodzice dzieci z pewnymi deficytami, patrzą na nie tylko przez ich pryzmat. Zapominają, że istnieją całe obszary umiejętności, w których dziecko radzi sobie dobrze, że są rzeczy, które lubi i robi z zapałem. Nie musi to być zaburzenie o kalibrze autyzmu, wystarczą zwykłe trudności w czytaniu i pisaniu albo problemy z matematyką. A przecież właśnie to obszary zainteresowań i pasji budują kompetencje, dają siłę na radzenie sobie z wyzwaniami, jakie stawia edukacja czy oczekiwania społeczne. Bez „ładowania akumulatorów” rzeczami nas interesującymi, podejmowanie wyzwań w obszarach problemowych może być bardzo trudne.

To, że Jake okazał się geniuszem, ma znaczenie marginalne, choć na tym wątku opiera się większość opisów książki i jest to istotny kawałek historii Jake’a. Jednak większość ludzi nie jest genialnych, a by móc budować zdrowe poczucie własnej wartości, takie dziecko potrzebuje dokładnie tego samego, co dostał Jake – osób, które zobaczą nie tylko niedoskonałości, ale przede wszystkim dadzą przestrzeń na rozwój pasji, okazując zainteresowanie jego światem. Barnett widziała to, zakładając Jacob’s Place i prowadząc zajęcia dla dzieci ze spektrum autyzmu – szukając ich „konika” i dając im przestrzeń na realizowanie się właśnie w tym obszarze. Nietrudno zgadnąć, że zajęcia cieszyły się bardzo dużą popularnością. Autorka ten proces opisała nawet w formie krótkiej wizualizacji:

Wyobraź sobie, że żyjesz w pięknym lesie, w domku na drzewie, który jest jedynym miejscem dającym ci poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Tymczasem pojawiają się ludzie, którzy krzyczą: „Hej, zejdź z tego drzewa! Mieszkanie na drzewie to szalony pomysł! Musisz zejść na ziemię!”. Pewnego dnia do lasu przychodzi ktoś, kto na ciebie nie krzyczy i nie żąda, żebyś się zmienił, lecz wspina się do twojego domku i pokazuje ci, że kocha go tak bardzo jak ty. Czy relacja z tą osobą nie byłaby zupełnie inna? Gdyby powiedziała ci żebyś zszedł na chwilkę z drzewa, bo ma ci coś ciekawego do pokazania, czy nie byłbyś bardziej skłonny jej posłuchać?

Barnettowie przeszli wiele. Ich drugi syn okazał się chory na rzadką chorobę, Kristine w wieku 30 lat miała wylew, mieli duże problemy finansowe związane z kryzysem w Stanach Zjednoczonych, a to zaledwie kilka z opisanych trudności, jakie napotkali. 

Duże wrażenie zrobiła na mnie postawa życiowa autorki, choć czasem miałam odczucie, że zatraca się w dawaniu siebie innym do tego stopnia, że zaniedbuje swoje własne potrzeby.

Co niebezpiecznego jest więc w tej książce? Złudzenie, jakie może wywołać w czytających – mianowicie, że z autyzmem zazwyczaj wiążą się specjalne uzdolnienia, że osoby z autyzmem często okazują się być geniuszami. Takie historie przecież najczęściej pojawiają się w filmach, czytamy o autystycznych sawantach – wydaje się więc, że to jest normą dla tej populacji. Tymczasem norma jak to norma – choć jest powszechna, nie jest atrakcyjna medialnie – geniusze wśród autystyków pojawiają się nieco częściej niż w populacji osób bez autyzmu, jednak jest to bardzo rzadkie (szacuje się, że około 10%). Natomiast to, co uniwersalne dla geniuszy i przeciętniaków, to skuteczność podejścia opartego na zasobach - pomoże każdemu dziecku.Jacob Barnett rozpoczął studia na uniwersytecie mając 8 lat. Jako 15-latek studiuje na studiach doktoranckich. Największą jego pasją jest fizyka. To w tej dziedzinie zajmuje się opracowaniem nowatorskiej teorii, która ma szansę na nagrodę Nobla. Poczynania jego i jego mamy można śledzić na stronie www.jacobbarnett.com.

Anna Kaczmarczyk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (211)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 4946
Książkowo_czyta | 2017-06-03
Przeczytana: 06 lutego 2017

Tematyka autyzmu aktualnie jest jedną z coraz częściej poruszanych, a świadomość społeczna dotycząca tego zagadnienia powoli staje się coraz większa.

Osoby z tego typu zaburzeniami z jednej strony nie mają łatwego życia, gdyż są one bardzo wrażliwe na bodźce płynące z otaczającego świata, które są dla nich niezwykle silne, a ich natłok powoduje poczucie wewnętrznego chaosu oraz strachu i przytłoczenia względem otaczającego świata.
Z drugiej strony jednak autyści obdarzeni są zwykle ponadprzeciętnymi zdolnościami umysłowymi, dzięki którym, posiadają umiejętności, jakie nie mieszczą się w naszych głowach. Zaznaczyć jednak należy, że ich odkrycie i wydobycie na światło dzienne wymaga czasu i ogromnego nakładu pracy zarówno od osoby autystycznej jak i całego jej otoczenia.

Książka autorstwa Kristine Burnett jest biograficzną historią jej rodziny. Autorka przedstawiła w niej historię walki o własnego syna, który zmaga się z autyzmem.

Historia Jake’a oraz wielu innych osób zmagających...

książek: 7311

Syn Kristine Barnett, Jacob, ma IQ wyższe niż Einstein i fotograficzną pamięć. W ciągu dwóch tygodni sam nauczył się podstaw analizy matematycznej. W wieku dziewięciu lat rozpoczął badania nad nowatorską teorią w astrofizyce, za którą w przyszłości może zostać nominowany do Nagrody Nobla. W wieku dwunastu lat rozpoczął pracę na uniwersytecie na wydziale fizyki kwantowej. A jednak jego genialne zdolności łatwo mogły zostać zaprzepaszczone, bo kiedy Jake miał dwa lata, rozpoznano u niego autyzm.
Jest to prawdziwa, przejmująca historia matki walcząca o swojego chorego syna. Ludzie chcą go przekreślić, uważają, że nie będzie rozwijał się jak inne dzieci, nie dają mu żadnej szansy.
Matka bardzo mocno kocha swoje autystyczne dziecko, które uzdolnione jest, ma zdolności swoje i wie, że osiągnie coś z pomocą swojej mamy.
Ona się nie poddaje, otacza chłopca bezinteresowną miłością, troską i opieką.
"Błysk" jest fascynującą, życiową i mądrą opowieścią o ogromnej matczynej...

książek: 1274
fianiebieska | 2017-02-15
Przeczytana: 15 lutego 2017

Ta książka może dawać nadzieję rodzicom dzieci z głębokim autyzmem. Przedstawia też ciekawe spojrzenie na sprawę terapii i indywidualnych umiejętności oraz pasji dziecka. Zdecydowanie warto przeczytać, szczególnie jeśli jest się rodzicem dziecka z zaburzeniami ze spektrum autystycznego.

książek: 342
Agata | 2014-10-28
Przeczytana: 28 października 2014

Kiedy rodzi się dziecko świat kobiety zmienia się nie do poznania. Problemy, które kiedyś nie dawały spać w nocy znikają; znajomi bez których wydawałoby się, że nie można żyć już nie są centrum wszechświata. Bowiem cały wszechświat znajduje się w tej maleńkiej istocie, którą trzyma w swoich ramionach.
Patrząc na swoje dziecko można snuć marzenia; że ta mała rączka będzie kiedyś dyrygować największymi orkiestrami; że te grubiutkie nóżki będą kopały piłkę albo tańczyły w balecie. Że Twoje dziecko będzie pisarzem, lekarzem, inżynierem, kucharzem. Szczęśliwym człowiekiem.

Czasami jednak trzeba stanąć do walki i o to szczęście walczyć. Do walki z chorobami, które odbierają matkom możliwość patrzenia na rozwój dziecka. Takimi, które zamykają osobowość dziecka w swoich szponach. Do takiej walki stanęła Kristine Barnett, której syn cierpi na autyzm. Niestrudzenie, dzień w dzień, przez lata, walczyła o to, by jej dziecko potrafiło ją przytulić, uśmiechnąć się, wyjść spoza więzienia...

książek: 890

"Błysk" to nie tylko historia kilkuletniego genialnego chłopca o IQ przewyższającym Einsteina czy poradnik dla rodziców dzieci dotkniętych autyzmem. To przede wszystkim dobra literatura krzepiąca wiarę we własną intuicję i niosąca niegasnący płomień nadziei. To książka dla zbyt ambitnych rodziców, którzy posyłają dziecko na wyścig szczurów oraz książka dla za mało ambitnych rodziców, którzy nie wierzą w umiejętności swoich dzieci. To książka dla nauczycieli, którzy realizują program w oderwaniu od możliwości ucznia i książka dla terapeutów, którzy prowadzą terapie według wytyczonej ścieżki. To wreszcie książka dla małżonków, którzy w obliczu trudności i kłopotów wzajemnie się obwiniają. Choć na świecie jest ponoć zaledwie 70 osób takich jak Jacob, tytułowy bohater tej opowieści, to mimo to jestem przekona, że każdy czytelnik znajdzie tu między wierszami cząstkę siebie i swojego świata.

książek: 474
yllla | 2014-10-23
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 19 października 2014

Sięgając po "Błysk" nie spodziewałam się lektury łatwej i przyjemnej. Liczyłam raczej na to, że dowiem się trochę o autyzmie i o wychowywaniu dziecka, liczyłam również na chociażby niewielką dawkę nadziei. Tymczasem okazało się, że jest to książka łatwa w odbiorze, przyjemnie się ją czyta i faktycznie niesie ze sobą nadzieję oraz wiedzę, której się spodziewałam.

"Błysk. Opowieść o wychowaniu, geniuszu i autyzmie" to historia Kristine Barnett oraz jej syna Jacoba, u którego w dzieciństwie zdiagnozowano autyzm. Lekarze i terapeuci zakładali, że chłopak nie nauczy się nawet czytać. Tymczasem w wieku 12 lat Jacob rozpoczął pracę na uniwersytecie, na wydziale fizyki kwantowej. Jego IQ okazało się wyższe nie tylko od przeciętnego, ale również od ilorazu inteligencji Einsteina. Jacob zaskoczył wszystkich. Nawet własną matkę, dzięki, której miał możliwość rozwinięcia się.

"Błysk" to opowieść o sile jaką daje nadzieja i o niesamowitych zdolnościach, które mogą zostać odkryte, jeśli tylko...

książek: 2066
LenaU | 2017-07-04
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 04 lipca 2017

CUDOWNA I ELEKTRYZUJĄCA! Jeżeli bohater książki ma szanse na Nagrodę Nobla, to zdecydowanie jego matka powinna dawno już ją otrzymać. Niesamowita kobieta, która nigdy nie poddała się. Jej wiara w świat i ludzi aż poraża ale i fascynuje. Autorka największy dar jaki może otrzymać rodzic - własne dziecko pieczołowicie otoczyła troską, opieką i nieskończoną miłością. Jak wielu z nas traktuje dzieci jako kolejny etap w życiu, nie poświęcając im w ciągu dnia dostatecznej uwagi, pozwalając, aby własne potrzeby i zachcianki przewyższały prawdziwe relacje z najbliższym nam człowiekiem. Dziecko to dar i my rodzice mamy ogromne szczęście, że są z nami. Obyśmy zawsze dali im odczuć jak ważni są dla nas i że zawsze miłość nasza jest z nimi i dla nich. Przede wszystkim i ponad wszystko.

książek: 716
Katarzyna | 2017-09-16
Przeczytana: 16 września 2017

Od samego początku bardzo podobała mi się ta książka.
Nie jest napisana ciężkim, niezrozumiałym językiem, ale językiem płynącym prosto z serca. Poznajemy losy Jake'a, u którego rozpoznano autyzm. Życie całej rodziny przewraca się do góry nogami.
Niesamowite jest jak dużo może poświęcić kochająca matka dla dobra swoich dzieci. Podziwiam jej oddanie.

Polecam

książek: 312
Daga | 2018-08-22
Na półkach: 2018, Przeczytane

Temat super. Natomiast ta amerykańska narracja spłyca tekst. Poza tym matka po wylewie preferująca menu typu fast-food, colę i milion cukru, serwująca to swoim dzieciom ze szczególnymi potrzebami. Serio? Reszta jak dla mnie ogólnie nawet w porządku. :)

książek: 146
Kjuna | 2014-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2014

Opowieść o tym, jak we współczesnym systemie edukacji może się odnaleźć geniusz. Geniusz, który ma kłopot z zawiązaniem sznurowadeł, z ułożeniem puzzli, z usiedzeniem w jednym miejscu w grupie dzieci. Kristine Barnett opisuje swoje zmagania z amerykańskim systemem szkolnictwa, w którym rodzina dostaje wsparcie, gdzie dziecko ocenia specjalna komisja i zapewniona jest pomoc dzieciom dysfunkcyjnym. Mimo tych niewątpliwych zalet, system nie skupiająca się na potrzebach konkretnego dziecka, gubiąc po drodze coś cennego. Gdyby nie determinacja, wielka odwaga i siła matki, zdiagnozowany przez specjalistów jako upośledzony umysłowo chłopiec, nigdy nie wydostałby się z matni niemożności, otępienia i głębokiego autyzmu. Jako ten, który nigdy nie nauczy się mówić, o czytaniu i pisaniu nie wspominając, w wieku 12 lat na uniwersytecie zaczął prowadzić badania na wydziale fizyki kwantowej. To pokazuje, jak mało jeszcze wiemy o ludzkim mózgu. Mało wiemy my, ale dlaczego tak niewiele nie wiedzą o...

zobacz kolejne z 201 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd