Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Podróż do krainy zeków

Tłumaczenie: Jerzy Czech
Seria: Historia [Czarne]
Wydawnictwo: Czarne
8,54 (69 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
23
8
15
7
8
6
6
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Путешествие в страну Зэ-Ка
data wydania
ISBN
9788375365382
liczba stron
704
kategoria
historia
język
polski
dodała
joly_fh

Książka Margolina stanowi niezwykłą relację z życia codziennego w sowieckich łagrach, w których autor, Żyd pochodzący z terenów należących przed wojną do Polski, spędził pięć lat, od 1940 do 1945 roku. Wspomnienia z tego okresu, spisane wkrótce potem, przez wiele lat spotykały się ze swoistym ostracyzmem; najpełniejsza ich wersja została opublikowana po francusku dopiero parę lat temu. Ta...

Książka Margolina stanowi niezwykłą relację z życia codziennego w sowieckich łagrach, w których autor, Żyd pochodzący z terenów należących przed wojną do Polski, spędził pięć lat, od 1940 do 1945 roku. Wspomnienia z tego okresu, spisane wkrótce potem, przez wiele lat spotykały się ze swoistym ostracyzmem; najpełniejsza ich wersja została opublikowana po francusku dopiero parę lat temu. Ta wyjątkowa książka z powodu kunsztu pisarskiego i erudycji autora oraz głębi refleksji filozoficznej bywała porównywana do dzieł Sołżenicyna i Herlinga-Grudzińskiego.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 131
Renegi Grene | 2016-01-28
Na półkach: Przeczytane, Historia, ZSSR

Niestety, nie przyłączę się do chóru pochlebców, którzy wychwalają opowieśc Margolina pod niebiosa. Nie przeczę, książka jest dobrze napisana i ciekawa, lecz całość psują w moich oczach nieznośne maniery autora. Julius Margolin pięknie pisze i potrafi naprawdę zauroczyć słowem, najbardziej urzekły mnie jego portrety postaci. Niestety, parafrazując Wałęsę, sam psuje swoją jakość.


Już na początku rzuca się w oczy ogromna megalomania autora. Uważa się on za lepszego od innych, często podkreśla to bez skrępowania - dlatego, że jest filozofem, przedstawicielem inteligencji, Żydem, etc. Każdy powód dobry. Trudno polubić taką osobę - a przy lekturze wspomnień antypatia do wspominającego działa na niekorzyść całej publikacji.

Druga nieznośna wada autora to niezmierne użalanie się nad sobą. Nie umniejszam w żadnym stopniu jego cierpień ani nie neguję jego przeżyć, niemniej jeśli mamy w pamięci inne wspomnienia obozowe, choćby Grudzińskiego, dość szybko dochodzimy do wniosku, że w zasadzie Margolin nie miał w łagrze tak tragicznie. Przez większość czasu wykonywał lekkie prace, w tym biurowe, był dość dobrze traktowany przez straż obozową, niejednokrotnie korzystał ze znajomości i protekcji, nierzadko trafiał do szpitala, uniknął bicia (co sam zresztą podkreśla) i generalnie nie przeżył tego, co spora część więźniów. Nie dziwne więc, że nieco ironiczny uśmiech wywołało na mojej twarzy, gdy przypominałam sobie, jak ludzie wręcz umierali z głodu po miesiącu, dzieci zamarzały na śmierć, a tu pan Margolin rozpacza, bo wyrzucili mu rękopis.

Trzecią rzecza, która ogromnie denerwowała mnie podczas lektury, były polityczne i filozoficzne rozważania. Z perspektywy historycznej są one najczęściej błędne i bardzo naiwne. Rzuca się w oczy również swoiste rozszczepienie poglądów, nieogarnione dla mnie. Z jednej strony np. Margolin krytykuje wszelkie formy nacjonalizmu jako przyczynę powstania obozów śmierci - z drugiej zasady tego nacjonalizmu stosuje odnośnie własnego narodu. Żydzi są najwspanialsi, najlepsi, najmądrzejsi a w ogóle to stworzyli cywilizację Zachodu. Nie przeczę, że udział Żydów w historii świata jest ogromny, ale każdy przesadyzm szkodzi na wątrobę. Tak samo stosunek do systemu komunistycznego, z racji tego, co spotkało autora, ostatecznie okazuje sie negatywny - a jednak na koniec dowiadujemy się, ze jednak Marks chciał dobrze. Można tak w nieskończoność. Nie liczę już przerysowań bądź błędów historycznych, które zauważył nawet sam tłumacz - to jednak mozna wybaczyć komuś, kto opisuje wszystko z pamięci, bez googla ;).

Skoro jesteśmy już przy tłumaczu, z niezrozumiałych dla mnie względów zdecydował się on na pewną drażniącą manierę, która doprowadzała mnie do białej gorączki. Zamiast "poszliśmy do lasu i cięliśmy drzewo, a potem odpoczywaliśmy przy ognisku", pan Czech woli napisać "poszliśmy do lasu, cięli drzewo, a potem odpoczywali przy ognisku". I tak przez całą ksiązkę. Jaki w tym cel? Nie wiem.

Ostatecznie uważam, ze ksiażkę warto przeczytać, ponieważ jest naprawdę pięknie napisana - warto jednak przedtem zorientować się w temacie z bardziej wiarygodnych źródeł. Inaczej dojdziemy do wniosku, że największym problemem w gułagu był antysemityzm a największa troską, zaraz po puchlinie wodnej, brak ołówków w Kawecze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje

Książka należy do tych które "must have" albo przynajmniej trzeba przeczytać. Nie ze względu na aktualnośc - choć aktualna jest bardzo. Ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd