Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kolaże

Tłumaczenie: Leszek Szaruga
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Poezje". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Biuro Literackie
6,32 (19 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
7
6
4
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die blassen Herren mit den Mokkatassen; Vater telefoniert mit den Fliegen
data wydania
ISBN
9788363129385
liczba stron
136
kategoria
poezja
język
polski
dodała
aspazja

Kolaże niemieckiej noblistki Herty Müller to własnoręcznie tworzone przez nią wycinanki, z różnokształtnych słów, które kiedyś widniały w gazetach, a teraz służą nowym - lirycznym - opowieściom. Te słowa, wycięte i odosobnione, a następnie wklejone w nowe konfiguracje, nie tylko układają się w treść wiersza, lecz także przemawiają swoim plastycznym sąsiedztwem i zmysłowym wyglądem. Wyjątkowa...

Kolaże niemieckiej noblistki Herty Müller to własnoręcznie tworzone przez nią wycinanki, z różnokształtnych słów, które kiedyś widniały w gazetach, a teraz służą nowym - lirycznym - opowieściom. Te słowa, wycięte i odosobnione, a następnie wklejone w nowe konfiguracje, nie tylko układają się w treść wiersza, lecz także przemawiają swoim plastycznym sąsiedztwem i zmysłowym wyglądem. Wyjątkowa książka, która łączy graficzne kolaże Müller z tłumaczeniami Leszka Szarugi.

 

źródło opisu: http://www.poezjem.pl/

źródło okładki: http://www.poezjem.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5695

Rana języka

Czy wyrazy czytane w gazetach coś jeszcze znaczą? Wyraz „zbrodnia” użyty na pierwszej stronie w kontekście ludobójstwa milionów ludzi na stronie czwartej wykorzystany jako podkreślenie bezguścia (ubrać się tak to zbrodnia), na stronie dziesiątej pedagogicznie podkreśla błąd rodziców, którzy wychowują dziecko bez telewizji, zaś na ostatniej - błyszczy jako zachęta w reklamie jednego z modnych ostatnio skandynawskich kryminałów. Wnikliwy czytelnik dostałby pomieszania, jeśli nie zmysłów, to języka, na szczęście (nieszczęście?) rzadko kto z nas może sobie pozwolić na wnikliwość w tej pędzącej rzeczywistości. Zadanie wnikania w rysy i pęknięcia rzeczywistości pracowicie odrabiają za nas artyści, w tym – pisarze. Podejmuje je również, raz po raz, Herta Müller, najpierw w swoich niezwykłych powieściach, potem w esejach, a ostatnio – w tomach kolaży. Woluminy zawierają kilkadziesiąt pocztówek – wycinanek, utworzonych z różnorodnych w swej kolorystyce, wielkości i kroju czcionki wyrazów, wydrukowanych w gazetach, które – zamiast, jak to zwykle bywa z codzienną prasą, skończyć swój żywot w kontenerze na makulaturę, pod ławką w parku lub gdzieś w piwnicy – zyskują drugie życie, może nawet ważniejsze niż to pierwsze.

Nie sposób zrozumieć twórczości pisarki bez znajomości jej biografii. Język używany przez nią bowiem do opisu świata, zwłaszcza tego, z którego uciekła – rządzonej przez tajną policję komunistycznej Rumunii, jest specyficzny. Niezwykły w swych kontrastach język twórczy...

Czy wyrazy czytane w gazetach coś jeszcze znaczą? Wyraz „zbrodnia” użyty na pierwszej stronie w kontekście ludobójstwa milionów ludzi na stronie czwartej wykorzystany jako podkreślenie bezguścia (ubrać się tak to zbrodnia), na stronie dziesiątej pedagogicznie podkreśla błąd rodziców, którzy wychowują dziecko bez telewizji, zaś na ostatniej - błyszczy jako zachęta w reklamie jednego z modnych ostatnio skandynawskich kryminałów. Wnikliwy czytelnik dostałby pomieszania, jeśli nie zmysłów, to języka, na szczęście (nieszczęście?) rzadko kto z nas może sobie pozwolić na wnikliwość w tej pędzącej rzeczywistości. Zadanie wnikania w rysy i pęknięcia rzeczywistości pracowicie odrabiają za nas artyści, w tym – pisarze. Podejmuje je również, raz po raz, Herta Müller, najpierw w swoich niezwykłych powieściach, potem w esejach, a ostatnio – w tomach kolaży. Woluminy zawierają kilkadziesiąt pocztówek – wycinanek, utworzonych z różnorodnych w swej kolorystyce, wielkości i kroju czcionki wyrazów, wydrukowanych w gazetach, które – zamiast, jak to zwykle bywa z codzienną prasą, skończyć swój żywot w kontenerze na makulaturę, pod ławką w parku lub gdzieś w piwnicy – zyskują drugie życie, może nawet ważniejsze niż to pierwsze.

Nie sposób zrozumieć twórczości pisarki bez znajomości jej biografii. Język używany przez nią bowiem do opisu świata, zwłaszcza tego, z którego uciekła – rządzonej przez tajną policję komunistycznej Rumunii, jest specyficzny. Niezwykły w swych kontrastach język twórczy autorki jest jednocześnie szorstki i poetycki, zredukowany i niezwykle wymowny, beznamiętny i wywołujący w czytelniku lawinę emocji. Noblistka, która będąc Niemką urodziła się i mieszkała w Rumunii, żyła nie tylko w dwóch odległych światach mentalnych – komunistycznej Rumunii i zjednoczonych Niemczech, na Wschodzie i Zachodzie – ale również w świecie opisywanym przez dwa języki. Okazały się jednak oba niewystarczające do przedstawienia prawdy tego, co widziała i przeżyła. Jak sama pisze w jednym z esejów: To nieprawda, że na wszystko istnieją słowa. Do dziś o wielu rzeczach myślę poza słowami, nie znalazłam odpowiednich ani w języku niemieckim wsi, ani w niemieckim miasta, ani w rumuńskim, ani we wschodnim czy zachodnim niemieckim. Obszary wewnętrzne nie pokrywają się z mową, wloką człowieka tam, gdzie nie mogą przebywać słowa.* Postawiona w obliczu jednoczesnej niemożności wyrażenia świata a potrzeby jego przekazania innym, Müller konstruuje swój własny język: z ograniczoną liczbą słów – symboli oraz niezwykłymi związkami frazeologicznym, skonstruowanymi ze słów, które nigdy wcześniej się nie poznały. Czytając jej wcześniejsze teksty miałam przed oczami dziwne dziecko, które dopiero uczy się mówić, ale przebywa wśród ludzi psychicznie chorych, zatem zasób jego słownictwa i jego dobór wydaje się dziwaczny, choć piękny, ale często bywa niezrozumiały dla osób mało wrażliwych. Jednak może trafniejsze byłoby porównanie jej stylu do mowy osoby z afazją – zaburzeniem mowy, wynikającym z przeżytego urazu lub traumy. Człowiek taki znajduje się nagle w sytuacji, gdy potrafiąc mówić i znając różne słowa nie umie ich dopasować do odpowiadających im przedmiotów i znaczeń. Podobnie jest w książkach niemieckiej pisarki, gdzie nazwy zwyczajnych, codziennych przedmiotów, jak grzebień, szczoteczka do zębów, walizka czy guzik, zyskując nowe znaczenie i niosą ze sobą atmosferę zaszczucia i opresji.

Podobnie jest i w tym tomie. Niesłychany język został tu ponadto wzbogacony o niecodzienną formę. Wycięte z gazet wyrazy, skomponowane w jedną całość z elementem graficznym (naszkicowanym czarnym tuszem ludzikiem stylizowanym na kafkowskie rysunki lub wyciętym fragmentem fotografii) tworzą specyficzne pocztówki. Ten rodzaj przekazu generuje kolejne znaczenia. Wycinanie wyrazów lub liter z gazet i tworzenie z nich komunikatów jest charakterystyczne dla donosów i anonimów z pogróżkami lub szantażem (w przypadku porwań). Czasem ten sposób przekazu wykorzystywany jest też przez dzieci przy tworzeniu plakatów promujących coś (np. zdrowy styl życia) lub piętnujących jakieś zachowania (np. nałogi). Z drugiej strony prasa, z której pochodzą wycięte wyrazy, u pisarki symbolizuje jeden z aparatów opresji totalitarnej, tubę propagandową reżimu. Jednak używane przez ten aparat słowa, wyciągnięte z kontekstu i zebrane z innymi w nowe bukiety znaczeń, służą tutaj celom poetyckim – przekazania prawdy i wywołania u czytelnika prawdziwej w jej jednostkowej unikalności emocji. Pocztówki są zatem rodzajem wiadomości, relacją zza muru doświadczeń, zwłaszcza jeśli pamiętamy, że narratorka „Sercątka” (alter ego pisarki) wyznaje, że po ucieczce do Niemiec nie będzie już pisać do przyjaciół listów (czytanych później przez tajną policję), tylko pocztówki.

Powyższy tom zawiera dwa z czterech zbiorów kolaży Noblistki: „Ci bladzi mężczyźni z filiżankami kawy (Die blassen Herren mit den Mokkatassen)” z 2005 roku oraz „Ojciec rozmawia telefonicznie z muchami (Vater telefoniert mit den Fliegen)” z roku 2012. Wcześniej, w 2010 roku, ukazały się w polskim przekładzie pocztówki – kolaże z tomu „Strażnik bierze swój grzebień (Der Wächter nimmt seinen Kamm)”, wydane w serii Liberatura przez Korporację Ha!art. Tom „Im Haarknoten wohnt eine Dame” z 2000 roku nie znalazł, jak dotąd, polskiego wydawcy. Książka „Kolaże” ma swoją polską premierę 18. kwietnia 2013 – dzień przed rozpoczęciem festiwalu Port Literacki. Pierwszego dnia festiwalu – 19. kwietnia - odbędzie się spotkanie z autorką.

W eseju „U nas w Niemczech” Herta Müller wyznaje: Pisząc, muszę przebywać tam, gdzie jestem wewnętrznie najbardziej zraniona, w przeciwnym razie nie musiałabym pisać.** Jej pisarstwo nie jest jednak autoterapią, lecz rodzajem milczącego krzyku, sposobem pokazania innym ran świata. Jej powieści i kolaże, choć ich bohaterowie przebywają w określonym miejscu i czasie, przez swój język – poetycki i okrutny – przynoszą uniwersalne przesłanie o kondycji ludzkiej, a także – co zaskakujące – w swoim brutalnym pięknie i prawdzie pozwalają przeżyć pewnego rodzaju katharsis. I to właśnie jest najważniejszym zadaniem literatury – zranić czytelnika, by mógł się przyjrzeć ludzkości w ogóle oraz swoim słabościom i lękom w szczególe, a potem je zrozumieć i pokonać. Albo pokochać.

Jowita Marzec

* H. Müller, Każdy język ma inne oczy, cytat za: L. Szaruga, Nie tylko słowa, w: H. Müller, Kolaże, Biuro Literackie, Wrocław 2013, s. 122-123

** H. Müller, U nas w Niemczech, cytat za: L. Szaruga, Nie tylko słowa, w: H. Müller, Kolaże, Biuro Literackie, Wrocław 2013, s. 115

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (70)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 943
bromba | 2014-05-16
Przeczytana: 15 maja 2014

czuję się totalnie skołowana: nie wiem, co powodowało Biurem Literackim, by wydać te wiersze w takiej formie!:
- W tomie, który nie został zredagowany!!! Tak, tak, nie tylko nie wspomniano o żadnym redaktorze, ale Jacek Szaruga, który bryluje w długaśnym posłowiu, ani razu nie pokusił się o umiejscowienie (data wydania, tytuł, rok) gęsto przywoływanych cytatów różnych opracowań dotyczących Herty Muller!
- w ciężkim tłuamczeniu, które nade wszystko stara się oddać 'słowo-w-słowo' wizualną stronę wyklejanek, łamiąc zasady rządzące konwencją języka polskiego (np. odrzucając podmioty domyślny, by oddać niemieckie 'ich' pisane ręką autorki)

Jestem bardzo rozczarowana tą publikacją, nie jestem w stanie jej ocenić, bo byłaby to nota dana w afekcie

książek: 1809
kajdan | 2014-08-11
Przeczytana: 04 lipca 2013

Podobnie jak w dadaistycznych eksperymentach z kolażem i losowością, w tych wierszach można dostrzec element chaosu. Dla Müller istotniejsze od czystej gry znaczeń wydają się jednak przeżycia, zostawiające ślady w postaci słów układanych w precyzyjne kompozycje: pocztówki, wymuszające zwięzłość przekazu, a także nieco odstraszające groźbą banału. Każdy, kto próbował w ten sposób podzielić się wrażeniami, wie zresztą o towarzyszących pocztówkowej konwencji niebezpieczeństwach, których (w ich poetyckich odmianach) „Kolaże” skutecznie unikają.

Więcej na:
http://popmoderna.pl/papier-nozyce-wiersze-%E2%80%9Ekolaze-herty-muller/

książek: 4752
Abdita | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 stycznia 2014

Nie jest to na pewno łatwa poezja. Zastanawiam się nawet, czy w ogóle może być zrozumiała dla kogoś nieznającego języka niemieckiego. Na pewno nie może być w pełni odebrana. Dobrze też jest znać losy i pisarstwo autorki. W tym na pewno pomocne jest posłowie, właściwie większy szkic tłumacza Leszka Szarugi zamieszczony na końcu książki. Tekst ten warto polecić wszystkim zainteresowanym pisarstwem Herty Muller.

książek: 30
Joanna | 2017-07-25
Przeczytana: grudzień 2015
książek: 566
Kamil | 2017-03-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 kwietnia 2017
książek: 699
Natalia | 2017-01-03
Na półkach: Przeczytane
książek: 253
MrsB | 2016-12-29
Na półkach: Przeczytane
książek: 728
neuromance | 2016-01-26
Przeczytana: grudzień 2015
książek: 750
Niktbylekto | 2015-08-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 187
kolażowa | 2015-06-26
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 60 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Poezją Wrocław stoi

Port Literacki obchodził w tym roku osiemnaste urodziny. Artur Burszta, dyrektor Festiwalu, zapowiadał, że będzie niepokornie i niebanalnie – faktycznie Port wszedł w dorosłość raźnym krokiem, a pod względem merytorycznym tylko umocnił swoją pozycję w pełni dojrzałego i dopracowanego wydarzenia.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd