Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pies Baskervillów

Cykl: Sherlock Holmes (tom 3)
Wydawnictwo: Algo
7,37 (6458 ocen i 358 opinii) Zobacz oceny
10
441
9
821
8
1 523
7
2 252
6
947
5
359
4
59
3
45
2
4
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hound of The Baskervilles
data wydania
ISBN
9788389683533
liczba stron
224
słowa kluczowe
Sherlock, Holmes, Pies, Baskervillów
język
polski
dodał
maciek

Inne wydania

Sherlock Holmes i doktor Watson szukają sprawców zabójstw w rodzie Baskervillów. Tropią straszliwą bestię i zimnego mordercę, narażając się na mrożące krew w żyłach niebezpieczeństwa na bagnach Grimpen Mire w oparach gęstej angielskiej mgły. Wielu podejrzanych, zwroty akcji i nieoczekiwany finał.

 

źródło opisu: http://www.empik.com/pies-baskervillow-doyle-arthu...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/pies-baskervillow-doyle-arthu...»

Brak materiałów.
książek: 146
Jezabel | 2014-10-24
Na półkach: Posiadam

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Och, znowu Sherlock! Od wieków jestem fanką twórczości Arthura Conan Doyla, a zwłaszcza jego serii o Sherlocku Holmesie, jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) fikcyjnych detektywów. Gdzieś w sklepie napotkałam „Psa Baskervillów” w ładnej oprawie, więc postanowiłam go kupić. Często kupuję książki, których potem nie czytam, jednak z tą tak się nie stało. Bez chwili zwłoki zabrałam się za „Psa Baskervillów”, słysząc o nim same pochlebstwa. Byłam wtedy po sporej przerwie od kryminałów (zafascynowały mnie powieści fantastyczne i im poświęciłam kilka miesięcy), ale już od pierwszych stron czułam niepowtarzalny styl Conan Doyla, zaś każdy szczegół historii świadczył o tym, że tym razem sprawa nie będzie łatwa. Z każdą stroną coraz bardziej wciągałam się w książkę, połykałam litery, wyrazy, zdania...

Wtem, szok! Sherlock, bohater nad bohaterami, miał zniknąć, zejść ze sceny! Zamiast jechać na miejsce zbrodni wolał wysłać Watsona! Nie żebym miała coś przeciwko Johnowi, wręcz przeciwnie! Uwielbiam go, to wymarzony przyjaciel, dobry lekarz, mężny i lojalny człowiek... ale książka bez Holmesa?! Uśmiech zniknął mi z twarzy, lecz nie zamierzałam porzucić książki. W końcu w następnym rozdziale Sherlock może się rozmyślić i wsiąść do pociągu razem ze swoim przyjacielem, prawda?

Jednak nie wsiadł. Przyznam, że nieźle się rozczarowałam. Dalej wszystko toczyło się normalnie, akcja była żwawa, tajemnice czekały na każdym rogu. Dziwne światła, sekrety w posiadłości Baskervillów, Stapleton na wrzosowiskach... Watson pisze listy do Holmesa i opisuje w nich każde wydarzenie, jednak co może zobaczyć lekarz? Przecież to detektyw musi zbadać miejsce zbrodni, obserwować zachowania ludzi na żywo. Sherlock potrafił poznać mordercę po ubrudzonej kurtce, jak mógłby dowiedzieć się o plamie, gdyby siedział na drugim końcu kraju? Złościłam się na autora i postać fikcyjną za tę głupotę, która miała zepsuć mi czytanie tak znanej i wychwalanej powieści. Jednak zbyt szybko spisałam Conan Doyla na straty. Szykował coś, co miało wstrząsnąć czytelnikami! Więcej zdradzać na ten temat nie będę. Jeśli ktoś czytał powieść wie, co się wydarzyło, a osoba dopiero zamierzająca sięgnąć po „Psa Baskervillów” nie powinna psuć sobie zabawy czytając recenzje ze spoilerami.

Na koniec chcę tylko poruszyć temat psa. Zastanawiałam się, jak tak naprawdę wygląda ta bestia z wrzosowisk. Z okładki warczał nam nie wściekły pudel, jednak ten z książki miał zabijać ludzi samym wyglądem! Czy można oddać wygląd takiego monstrum słowami? Okazuje się, że jak najbardziej tak. W kluczowym momencie Watsonowi dane jest zobaczyć psa, którego opisuje potem w sposób zwięzły, ale niezwykle plastyczny. Dreszczyk przeszedł mi po plecach, kiedy opowiadał o jego oczach. Najlepszym świadectwem okropności tego potwora były reakcje pozostałych bohaterów. Nawet tacy twardziele jak Sherlock miękli w spotkaniu z bestią!
Krótko mówiąc, powieść w pewnym momencie zwodzi nas, jednak autor sprytnie zaplanował tę książkę, aby pożartować trochę z czytelnika, a zarazem nie zepsuć dobrej historii. „Pies Baskervillów” dorównuje jakością reszcie dzieł Arthura Conan Doyla, a może nawet i przewyższa je, chociaż nie jest moją ulubioną książką z tej serii. Mimo tego uwielbiam wracać do tej zagadki i odkrywać ją na nowo z Sherlockiem i Watsonem. Magia i tajemniczość wrzosowisk za każdym razem zachwyca mnie tak samo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Mocny, przejmujący reportaż. Pan Łazarewicz pisze bez cienia sentymentalizmu, a mimo to potrafił wycisnąć ze mnie łzy. Co rzadko zdarza mi się przy ks...

zgłoś błąd zgłoś błąd