Eli, Eli

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,27 (708 ocen i 123 opinie) Zobacz oceny
10
54
9
97
8
169
7
209
6
104
5
36
4
14
3
13
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365191
liczba stron
152
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Kto przeczyta Eli, Eli, może już nigdy nie będzie podróżował jak przedtem. Wojciech Tochman opowiada nam o Filipinach, jakich nie znamy, o świecie najuboższych, którzy od lat żyją w slumsach i na cmentarzach Manili. Ale nie jest to książka tylko o nich. Jest i o nas. Wszyscy coraz więcej podróżujemy, coraz więcej fotografujemy świat. Ale nie widzimy tego, o czym pisze Tochman, i co...

Kto przeczyta Eli, Eli, może już nigdy nie będzie podróżował jak przedtem. Wojciech Tochman opowiada nam o Filipinach, jakich nie znamy, o świecie najuboższych, którzy od lat żyją w slumsach i na cmentarzach Manili. Ale nie jest to książka tylko o nich. Jest i o nas.

Wszyscy coraz więcej podróżujemy, coraz więcej fotografujemy świat. Ale nie widzimy tego, o czym pisze Tochman, i co fotografuje Wełnicki. Tego, co pod powierzchnią: cierpienia i bólu. Bo się na nie uodporniliśmy. Tochman odwraca obiektyw, przygląda się nam, ale i sobie, naszemu spojrzeniu na tragedię, na Innego, i dokonuje odnowienia empatycznej więzi.

Eli, Eli jednocześnie oskarża i niesie nadzieję. A może nawet rozwiązanie dylematu, co zrobić z widokiem ludzkiego cierpienia. Kluczem jest reporterska uważność, krytycyzm wobec własnego spojrzenia i otwartość na innego człowieka.

Gęstej prozie Tochmana towarzyszą znakomite, poruszające zdjęcia Grzegorza Wełnickiego. Twarze, które oglądamy na jego portretach, nie są anonimowe. Tochman przedstawia nam historię ludzi z tych fotografii, opowiada o losach każdego z nich. Z głęboką wrażliwością znaną czytelnikom jego poprzednich książek, wprowadza nas w cichy świat kobiety-drzewa, w codzienność dzieci mieszkających na grobach, w dramat czternastoletniego bohatera opery mydlanej, która nigdy nie powstanie. Patrzymy na ich życie z tak bliska, że wreszcie zaczynamy czuć.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2013-10-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Oj Eli Eli...mam taki mętlik w głowie po tym, co przeczytałam. Bo to nie jest książka tylko istna puszka Pandory. Wylewają się z niej brudy, wypełzają nieszczęścia, krzyczą upiory i triumfują tragedie. O tym właśnie jest ten reportaż - o najgorszych koszmarach rodem ze slamsów Manili. O koszmarze produkowanych na potęgę, niechcianych dzieci, o beznadziei, w której egzystują mieszkańcy Onyksu - jądra ciemności filipińskiej stolicy. O Filipinach, kraju rozdartym między tym, co winniśmy Bogu a brutalną codziennością. Opisał Tochman swoją wyprawę po miejskiej dżungli w sposób dramatyczny, przerażający i sprawiający ból. Ponieważ każda historia, czy to ludzi mieszkających na cmentarzu, czy opowieść o dzieciach, które o najmłodszych lat zmuszone są zbierać złom by móc wyżywić kilkunastoosobową rodzinę, jest prawdziwa. Momentami byłam wściekła, jednak nie wiem kto byłby adresatem mojej wściekłości. Czy ci, którzy spędzają życie w tym koszmarnym zakątku globu, którzy nie potrafią albo nie chcą zrozumieć, że dziecko nie jest towarem i nie można go produkować jak fabryka produkuje samochody. Że podstawowa edukacja jest niezbędna by wyrwać się z tej zatęchłej matni. Że kościół katolicki swoim nawoływaniem o uszlachetniającym cierpieniu, sprowadził na świat więcej zła niż można sobie wyobrazić.

A może to my jesteśmy winni? My, którzy przyjeżdżając do tych wszystkich egzotycznych miejsc, pstrykamy foty, przytulamy dziecko i idziemy dalej? Bez refleksji za to z pokaźnym portfelem. Momentami miałam wrażenie, że właśnie to nie podoba się Tochmanowi. Że wraz z kolejnymi pstryknięciami kradniemy dusze, że dla nas to tylko kolejny punkt programu. Czy na pewno?

W książce zamieszczono fotografie. Piękne artystycznie fotografie Grzegorza Wełnickiego, towarzysza podróży autora. Tyle, że na tych fotografiach Wełnicki udokumentował cały koszmar slamsów Manili. I momentami obrazy te mówią więcej niż wszystko, co kiedykolwiek Tochman napisał. Rozdział o kobiecie zmieniającej się w drzewo. Dwie fotografie. Słowa wydają się zbędne. A zadra jątrzy się i jątrzy.

Przed ukazaniem się Eli, Eli głośno mówiło se, że po przeczytaniu już nigdy nie będziemy podróżować tak, jak przedtem. To bzdura. Podróżować będziemy tak samo, jeść będziemy tak samo, pstrykać będziemy tak samo. Ponieważ nasz świat nie zmieni się. Podobnie jak świat filipińskich dzielnic nędzy. By coś się zmieniło potrzeba nie tylko niekończących się zastrzyków finansowych i tabunów misjonarzy niosących dobrą nowinę ale przede wszystkim zmian światopoglądowych. Tak u nas jak i u tych, którzy codziennie budzą się by odrobić pańszczyznę w junk shopie. Za garść ryżu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tamte dni, tamte noce

"[...] look at me in the face, hold my gaze, and call me by your name." Po książkę sięgnęłam gdy poznałam cudownie brzmiący oryginalne tytu...

zgłoś błąd zgłoś błąd