Na przełaj przez Antarktydę

Wydawnictwo: Książka i Wiedza
6,5 (2 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Crossing of Antarctica
data wydania
słowa kluczowe
Antarktyda, podróże, odkrycia
język
polski
dodał
arturo

Opis ekspedycji transkontynentalnej, zorganizowanej w ramach Międzynarodowego Roku Geofizyki w latach 1955–1958. Celem wyprawy były badania naukowe oraz pierwsze przejście Antarktydy na przełaj.

 

źródło okładki: google.pl

Brak materiałów.
książek: 1260
Dociekliwy_Kotek | 2014-07-26
Przeczytana: lipiec 2014

Po "sześciu ludziach wśród pingwinów" zaczynam wierzyć, że literatura o Antarktydzie dzieli się na trzy rodzaje: o heroicznej epoce odkryć, o tym, jak w ciągu ostatniej dekady doszedł tu czy tam, oraz o tym, jak to jest prowadzić ekspedycję naukową.
No i mam teraz zagwozdkę. Lubię książki o Szóstym Kontynencie pasując do mojego wyobrażenia tego miejsca, to znaczy opiewające piękno i majestat, w których autorzy nie szczędzą drastycznych opisów nie mniej drastycznych i mrożących krew w żyłach detali. Szczególną rozkoszą napawają mnie te lecące w dół stopnie Celsjusza, kiedy za oknem straszy nieludzkie trzydzieści na plusie. I co ja mam w takim razie zrobić z książką, w której heroizmu nie ma ani grama, a wyliczenia tych wszystkich lotów samolotowych z zaopatrzeniem, tych ton jedzenia, ton paliwa (ekologiczna zgroza) przewożonych po trasie marszu Scotta zostawiają uczucie pewnego, no... dyskomfortu? I żeby nie było wątpliwości: nawet te tony jedzenia i paliwa nie sprawiały, że uczestnicy ekspedycji byli całkowicie bezpieczni i pewni swoich losów.
Ta książka nie jest zła. Powiedziałabym, w porównaniu do "Sześciu ludzi..." jest zgrabnie napisana, nie przeciążają jej nużące szczegóły, a jeśli nawet opisy, jak to panowie przedzierali się z mozołem przez pola szczelin na lodowcach zaczynają po jakimś czasie męczyć, to pomaga świadomość, że - no cóż - tak między innymi wygląda dzisiejszy heroizm wypraw naukowych. No, a że mnie by bardziej ucieszył przekład dzienników dra Wilsona, najchętniej z ilustracjami autora...
Dodatkowa gwiazdka za dyskretny humor i dyskretne wzruszenie, jakie przebija przez słowa autorów, kiedy wspominają swoich poprzedników na trasie wielkiego marszu. (Na marginesie - ogrom przygotowań i rozmach całej ekspedycji pokazuje, na co tak naprawdę porywał się Shackleton i daje dobry punkt odniesienia dla jego możliwości na blisko pół wieku wcześniej).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Blaszany bębenek

Niezwykła książka. Niezwykle wymagająca. Wymaga cierpliwości, czasu i wytrwałości. Mnie przeczytanie zajęło ponad rok (oczywiście z przerwami), bo kil...

zgłoś błąd zgłoś błąd